Wróciłam po samobójczej śmierci ojca
#1
Napisano 10 styczeń 2012 - 08:16
#2
Napisano 10 styczeń 2012 - 17:34
Poprzerywana linia na dłoniach.
#3
Napisano 20 styczeń 2012 - 18:39
Ja zachorowałam na depresję gdzieś koło 2000 roku, więc też trochę u mnie się zadomowiła. Na szczęście nie przebiega cały czas jednakowo, na początku były bardzo długie okresy choroby, było bardzo ciężko i choć brałam leki to nie zawsze pomagały. Ale później, stopniowo się polepszało. Teraz mam nawroty co jakiś czas, ale ogólnie nie jest tak strasznie.
Najgorzej, kiedy wszystko w życiu jest przeciwko mnie, wszystko się plącze i komplikuje... nie ma pracy, nie ma kasy... jest ciężko...
Musimy być cierpliwe, znosić to i starać się leczyć... i szukać ludzi z którymi można pogadać i się wyżalić. DObrze, że trafiłaś ponownie na forum, każdy ma tu podobne problemy i prawie każdy potrafi dużo spraw zrozumieć, pocieszyć i doradzić.
Powodzenia na sesji, daj znać jak ci poszło
Pozdrawiam
Użytkownik marta1111 edytował ten post 20 styczeń 2012 - 18:40
#4
Napisano 24 styczeń 2012 - 07:50
Sesja trwa a ja zaliczam jakieś ułamki tego co powinnam, ale mam zwolnienie lekarskie wiec nie jest źle, można się dogadać z wykładowcami. Najgorzej chyba przełamać się i pokazywać każdemu z osobna zaświadczenie z "epizod depresyjny", ludzie różnie reagują.Ale chyba pomału dam rade.
#5
Napisano 24 styczeń 2012 - 12:19
Ja na szczęście nie musiałam chodzić do każdego wykładowcy. Zdecydowałam się w końcu na dziekankę i pokazałam zaświadczenie tylko swojemu rektorowi
Przyjął to spokojnie i był wyjątkowo miły
#6
Napisano 23 kwiecień 2012 - 07:14
#7
Napisano 23 kwiecień 2012 - 14:50
Bardzo mi przykro, że spotkało Cie coś takiego. Ja mam taki sam problem ze studiami. Wiem, że już po sesji ale może mogłabyś wziąć tok indywidualny. Ja właśnie z niego korzystam. To bardzo ciężkie kiedy przytłacza Cie tyle problemów i smutków a tu jeszcze szkoła, jakieś czyjeś oczekiwania i tyle zmartwień. Za dużo na kogoś kto nie daje rady. Wiem jacy ludzie bywają na uczelni ale spróbuj spotkać się z prodziekanem albo opiekunem, powiedz jak się czujesz, że jest Ci ciężko. Ja bardzo długo się męczyłam, na siłę chodziłam na zajęcia, bez sensownie bo i tak nic z nich nie wiedziałam, byłam tylko po obecność ale jak któregoś razu nie dałam rady tez zaczęły się problemy. Jednego razu miałam zajęcia a na które się spóźniłam, nie mogłam wstać z łóżka i nie chciałam wejść, bałam sie nie wiedziałam co zrobić ( przepraszam, że tak dużo się rozpisałam ale do czegoś zmierzam), doszły jeszcze dolegliwości fizyczne. I tak siedziałam pod salą. Aż wkońcu była przerwa i kobieta, z którą miałam zajęcia wyszła ( była ona tez moją opiekunką) i próbowałam sie jej jakoś wytłumaczyć, ona pomyślała, że zwyczajnie olewam sobie zajęcia, nie wytrzymałam rozpłakałam się i pokazałam jej zwolnienie. Ona od razu wtedy, że będzie dobrze, że mi pomoże, poradziła mi co mam zrobić i jakoś z jej pomocą zaliczyłam tą sama sesję co Ty. Może i Ty spróbuj, zwróć się do kogoś kogo w szkole znasz, my wszyscy jesteśmy ludźmi, czterech nie zrozumie a potem pojawi sie piąty, który pomoże za czterech. Wiem, że to tylko moja rada, ale chciałam abyś na moim przykładzie uwierzyła, że istnieją ludzie, którzy pomogą. A i tutaj na forum jest bardzo dużo takich ludzi. Ja Cię podziwiam za to, że próbujesz walczyć z ta wstrętna depresją bo widzę, że próbujesz, jest Ci tylko ciężko. Skoro Twoja Pani doktor jest miła, napewno chce Ci pomóc, może jej się poradź, może coś Ci podpowie, jak rozwiązać sprawę z mieszkaniem. Przepraszam Cię jeśli sie za bardzo rozpisałam i jeśli za bardzo radzę, ale chciałam jakoś pomóc. Pamiętaj, jesteś wyjątkowa! Pozdrawiam Cię serdecznie
#8
Napisano 26 kwiecień 2012 - 12:01
#9
Napisano 26 kwiecień 2012 - 12:20
Użytkownik Chusteczka dnia 23 kwiecień 2012 - 07:14 napisał
Jest coś takiego jak "urlop dziekański czynny". Załatwiłam go sobie właśnie. Teoretycznie niczym się nie różni od dziekańskiego zwykłego, w praktyce wygląda tak, że możesz chodzić na zajęcia, ale nie jesteś z nich obowiązkowo rozliczana. Ile zaliczysz, tyle masz, nie można Cię wyrzucić. Rzecz jasna, możesz próbować zaliczyć cały materiał, jednak nie zostaniesz usunięta, jeśli sobie nie poradzisz.
Rzecz załatwia się u prodziekana ds.studenckich, należy przedstawić zaświadczenie od psychiatry, w którym jest mowa o stosownych problemach zdrowotnych [np.zaburzenie depresyjne] z adnotacją, że zalecany jest spokój, a odradzane przeciążanie obowiązkami i stresem.
Indywidualny tok nauczania na większości uczelni przysługuje tylko studentom, którzy się swojej Alma Mater przysłużyli jakimiś przewspaniałymi osiągnęciami. To nie my. [Dowiadywałam się!]
Praca - na 1/2 etatu na przykład - można w takim CallCenter. Siedzi się przed komputerem [zero styczności z "żywymi osobami"] i rozmawia przez telefon. Formułki są stałe, co daje pewne poczucie bezpieczeństwa. Ja, podczas zaostrzenia borderline i rzutu depresyjnego, dawałam radę tak pracować. Pieniądze zależą od tego, ile godzin wysiedzisz. Taką pracę można łatwo dostać za pośrednictwem każdej agencji tymczasowego zatrudnienia [można wejść z ulicy i dac im swoje CV]. Przyjmują praktycznie każdego.

Pomoc









