Depresja.ws - Forum: Wróciłam po samobójczej śmierci ojca - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Wróciłam po samobójczej śmierci ojca Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Chusteczka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 9
  • Rejestracja: 10-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 styczeń 2012 - 08:16

Witam. Byłam już kiedyś zarejestrowana na tym forum, w czasie gdy moje życie zamykało się w ciemnym, małym pokoju, z którego wychodziłam raz na kilka tygodni. Teraz to już tak nie wygląda, w końcu zaczęłam studia a nawet mieszkam ze współlokatorką w pokoju, co kiedyś z moją fobią społeczną było nie do pomyślenia. Wróciłam, bo niedługo minie rok od kiedy mój ojciec (największy wróg, ale i jedyna bratnia dusza na tym świecie) popełnił samobójstwo, rzucając się pod ciężarówkę. Moje studia wiszą na włosku, coraz rzadziej wychodzę z łóżka, znowu biorę leki ale bez znaczącej poprawy. Mam całkiem miłą panią doktor i chyba wie co robi. Problem w tym, że zamieniam się w warzywo znowu, sesja zaczyna sie za kilka dni, a ja leżę... Nie ma mnie na zajęciach, nie ma mnie w życiu i nie wiem jak to ratować, bo przecież tym razem nie mam dokąd wracać. Nie mam za co żyć i z kim porozmawiać. Mam 24 lata, choruje od 13 lat.
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 styczeń 2012 - 17:34

Hej.Chyba ciężko się cieszyć,jeśli ktoś tu wraca bo to znaczy,że dobrze mu nie jest.Przerażające jest to,że z depresją się zmagasz większą połowę życia,matko.A z drugiej strony to też dowód na to ile masz sił.Bo nawet to co teraz wydaje Ci się niewolą i poddaniem,to też jest walka,bo jednak wstajesz,jednak próbujesz sobie radzić i żyć.A przecież etap w życiu masz cholernie ciężki.Warto czasem tak na to spojrzeć a nie kajać się za to,że nie ma sielanki.Chwalić się za każdy krok naprzód,aż w końcu ujrzysz,że te kroki to już ładny kawałek.Masz lekarza i jesteś z niego zadowolona,to też nie byle co.Zostaje tylko zaciskać zęby i samej sobie pomagać po troszku.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 20 styczeń 2012 - 18:39

Witaj na forum.
Ja zachorowałam na depresję gdzieś koło 2000 roku, więc też trochę u mnie się zadomowiła. Na szczęście nie przebiega cały czas jednakowo, na początku były bardzo długie okresy choroby, było bardzo ciężko i choć brałam leki to nie zawsze pomagały. Ale później, stopniowo się polepszało. Teraz mam nawroty co jakiś czas, ale ogólnie nie jest tak strasznie.

Najgorzej, kiedy wszystko w życiu jest przeciwko mnie, wszystko się plącze i komplikuje... nie ma pracy, nie ma kasy... jest ciężko...

Musimy być cierpliwe, znosić to i starać się leczyć... i szukać ludzi z którymi można pogadać i się wyżalić. DObrze, że trafiłaś ponownie na forum, każdy ma tu podobne problemy i prawie każdy potrafi dużo spraw zrozumieć, pocieszyć i doradzić.

Powodzenia na sesji, daj znać jak ci poszło

Pozdrawiam

Użytkownik marta1111 edytował ten post 20 styczeń 2012 - 18:40

0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Chusteczka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 9
  • Rejestracja: 10-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 styczeń 2012 - 07:50

Dziękuje za miłe powitanie :)
Sesja trwa a ja zaliczam jakieś ułamki tego co powinnam, ale mam zwolnienie lekarskie wiec nie jest źle, można się dogadać z wykładowcami. Najgorzej chyba przełamać się i pokazywać każdemu z osobna zaświadczenie z "epizod depresyjny", ludzie różnie reagują.Ale chyba pomału dam rade.
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1878
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 24 styczeń 2012 - 12:19

oj, wiem coś o tym

Ja na szczęście nie musiałam chodzić do każdego wykładowcy. Zdecydowałam się w końcu na dziekankę i pokazałam zaświadczenie tylko swojemu rektorowi

Przyjął to spokojnie i był wyjątkowo miły
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Chusteczka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 9
  • Rejestracja: 10-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 kwiecień 2012 - 07:14

4 miesiące później jest jeszcze gorzej:/ Lada moment wyrzucą mnie z uczelni, nie mam gdzie wracać.Gdzie mieszkać, za co, ani co robić.
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Margotka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 9
  • Rejestracja: 17-kwiecień 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 kwiecień 2012 - 14:50

Cześć Chusteczko :)!
Bardzo mi przykro, że spotkało Cie coś takiego. Ja mam taki sam problem ze studiami. Wiem, że już po sesji ale może mogłabyś wziąć tok indywidualny. Ja właśnie z niego korzystam. To bardzo ciężkie kiedy przytłacza Cie tyle problemów i smutków a tu jeszcze szkoła, jakieś czyjeś oczekiwania i tyle zmartwień. Za dużo na kogoś kto nie daje rady. Wiem jacy ludzie bywają na uczelni ale spróbuj spotkać się z prodziekanem albo opiekunem, powiedz jak się czujesz, że jest Ci ciężko. Ja bardzo długo się męczyłam, na siłę chodziłam na zajęcia, bez sensownie bo i tak nic z nich nie wiedziałam, byłam tylko po obecność ale jak któregoś razu nie dałam rady tez zaczęły się problemy. Jednego razu miałam zajęcia a na które się spóźniłam, nie mogłam wstać z łóżka i nie chciałam wejść, bałam sie nie wiedziałam co zrobić ( przepraszam, że tak dużo się rozpisałam ale do czegoś zmierzam), doszły jeszcze dolegliwości fizyczne. I tak siedziałam pod salą. Aż wkońcu była przerwa i kobieta, z którą miałam zajęcia wyszła ( była ona tez moją opiekunką) i próbowałam sie jej jakoś wytłumaczyć, ona pomyślała, że zwyczajnie olewam sobie zajęcia, nie wytrzymałam rozpłakałam się i pokazałam jej zwolnienie. Ona od razu wtedy, że będzie dobrze, że mi pomoże, poradziła mi co mam zrobić i jakoś z jej pomocą zaliczyłam tą sama sesję co Ty. Może i Ty spróbuj, zwróć się do kogoś kogo w szkole znasz, my wszyscy jesteśmy ludźmi, czterech nie zrozumie a potem pojawi sie piąty, który pomoże za czterech. Wiem, że to tylko moja rada, ale chciałam abyś na moim przykładzie uwierzyła, że istnieją ludzie, którzy pomogą. A i tutaj na forum jest bardzo dużo takich ludzi. Ja Cię podziwiam za to, że próbujesz walczyć z ta wstrętna depresją bo widzę, że próbujesz, jest Ci tylko ciężko. Skoro Twoja Pani doktor jest miła, napewno chce Ci pomóc, może jej się poradź, może coś Ci podpowie, jak rozwiązać sprawę z mieszkaniem. Przepraszam Cię jeśli sie za bardzo rozpisałam i jeśli za bardzo radzę, ale chciałam jakoś pomóc. Pamiętaj, jesteś wyjątkowa! Pozdrawiam Cię serdecznie
1

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Lena_ 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 31
  • Rejestracja: 15-kwiecień 12

Napisano 26 kwiecień 2012 - 12:01

Cześć Chusteczka trzymaj się, kochana! Posłuchaj Margotki, dowiedz się na temat toku indywidualnego lub może nawet dziekanki. Ja właśnie jestem na urlopie zdrowotnym i poprosiłam o pozwolenie na zaliczenie niektórych zajęć, które są łatwe, by odciążyć plan w przyszłym roku i też nie stracić kontaktu z nauką i ludźmi. Jeśli masz problemy finansowe podczas urlopu czy toku indywidualnego mogłabyś też znaleźć jakąś dorywczą pracę. Porozmawiaj również o swoich problemach z jakimś przyjaznym wykładowcą. Może powinnaś się też dowiedzieć na temat zasiłków w Twoim mieście. Przede wszystkim nie poddawaj się dalej, walcz. Jesteś bardzo dzielna, już coś osiągnęłaś, bo zaczęłaś studia, przełamałaś lęk przed ludźmi- jesteś silna! Pamiętaj kiedyś będzie lepiej; dostaniesz pracę, założysz swoją rodzinę. Teraz jest moment na walkę o przyszłość, więc spręż się, zmobilizuj. Dasz radę! :)
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   nigdy 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 170
  • Rejestracja: 15-luty 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 kwiecień 2012 - 12:20

Wyświetl postUżytkownik Chusteczka dnia 23 kwiecień 2012 - 07:14 napisał

4 miesiące później jest jeszcze gorzej:/ Lada moment wyrzucą mnie z uczelni, nie mam gdzie wracać.Gdzie mieszkać, za co, ani co robić.


Jest coś takiego jak "urlop dziekański czynny". Załatwiłam go sobie właśnie. Teoretycznie niczym się nie różni od dziekańskiego zwykłego, w praktyce wygląda tak, że możesz chodzić na zajęcia, ale nie jesteś z nich obowiązkowo rozliczana. Ile zaliczysz, tyle masz, nie można Cię wyrzucić. Rzecz jasna, możesz próbować zaliczyć cały materiał, jednak nie zostaniesz usunięta, jeśli sobie nie poradzisz.

Rzecz załatwia się u prodziekana ds.studenckich, należy przedstawić zaświadczenie od psychiatry, w którym jest mowa o stosownych problemach zdrowotnych [np.zaburzenie depresyjne] z adnotacją, że zalecany jest spokój, a odradzane przeciążanie obowiązkami i stresem.

Indywidualny tok nauczania na większości uczelni przysługuje tylko studentom, którzy się swojej Alma Mater przysłużyli jakimiś przewspaniałymi osiągnęciami. To nie my. [Dowiadywałam się!]


Praca - na 1/2 etatu na przykład - można w takim CallCenter. Siedzi się przed komputerem [zero styczności z "żywymi osobami"] i rozmawia przez telefon. Formułki są stałe, co daje pewne poczucie bezpieczeństwa. Ja, podczas zaostrzenia borderline i rzutu depresyjnego, dawałam radę tak pracować. Pieniądze zależą od tego, ile godzin wysiedzisz. Taką pracę można łatwo dostać za pośrednictwem każdej agencji tymczasowego zatrudnienia [można wejść z ulicy i dac im swoje CV]. Przyjmują praktycznie każdego.
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Lena_ 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 31
  • Rejestracja: 15-kwiecień 12

Napisano 03 maj 2012 - 11:29

Chusteczko, co u Ciebie? Jak sobie radzisz?
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych