Depresja.ws - Forum: Lęk przed końcem studiów... - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Lęk przed końcem studiów... Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 08 styczeń 2012 - 15:46

Powoli końcowi dobiegają moje studia.
W związku z tym odczuwam straszne pogłębienie moich stanów depresyjnych. Boje się tego nowego etapu w życiu. Boję się tego świata, którego nie znam. Podobnie miałam przed obroną licencjatu jednak nie było to aż tak nasilone jak teraz.

Powinnam siedzieć nad magisterką a ja po prostu nie mam do niej siły. I co z tego, że sie obronie jak czeka na mnie bezrobocie? Znajomi ze studiów się rozjadą, a z moimi problemami z nawiązywaniem nowych znajomości pogrązę sie w jeszcze większej samotności...

Myślicie, że każdy tak ma czy jest to spowodowane moją osobowością depresyjną?
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   mad_world 

  • Zaawansowany nieudacznik.
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3517
  • Rejestracja: 05-listopad 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 styczeń 2012 - 17:16

Nie wypowiem się, bo dopiero odczuwam lęk przed maturą ale obawy mam podobne przed kolejnym etapem w życiu czyli studia.
„Umieranie jest sztuką jak wszystkie inne, umiem ją szczególnie świetnie...” och ta Sylvia P.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 08 styczeń 2012 - 17:57

to normalne, ze miewamy lęki w różnych sytuacjach zyciowych. tym bardziej przed kolejnym etapem, rozdzialem zyciowym. mamy strach przed czyms, co nieznane...
trzeba chyba poprostu przyjąć wszystko na klatę, to co przynosi nam los. na początku może być cięzko, bo to tak jakby ktoś nam wylał kubeł zimnej wody na głowę. no cóż, trzeba iść po ręcznik i się wytrzeć. tzn poprostu przystosować się do nowego otoczenia, sytuacji zyciowych...
i nie powinnas od razu gdybać, ze zostaniesz bezrobotna - tego nie wiesz, bo nie znasz przyszlosci. no chyba, ze zrobisz wszystko zeby na nim byc...
mysle ze kazdy ma w sobie obawy przed czyms nieznanym, przed tym co sie wydarzy w naszym zyciu, a my - zmagajacy sie z depresja odczuwamy to niestety jeszcze bardziej, ze zdwojona sila... :(
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Megg 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 140
  • Rejestracja: 27-grudzień 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Paris

Napisano 08 styczeń 2012 - 18:10

Doskonale Cię rozumiem,przeżywam obecnie dokładnie to samo :(
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 08 styczeń 2012 - 19:31

Kończąc liceum i idąć na studia całą tą sytuację odczuwałam inaczej. Mniej więcej wiedziałam co mnie czeka i jak to wszytsko będzie wyglądać. Poza tym miałam wtedy wsparcie i sama w to 'nowe życie' nie wchodziłam. Teraz sytuacja jest diametralnie inna... i poważniejsza.
Wtedy byłam inna, wszystko było inne :/
Jeśli chodzi o bezrobocie to chciałabym nie przesadzać jednak w moim zawodzie jest duża konkurencja i niestety wiele osób ma lepsze kwalfikacje od moich tak więc już na starcie jestem spalona.

PS. Nie ma innego wyjścia Megg - musimy spiąć poślady i napisać te okropne mgrki co by dołączyć do elyty naukowej Polski.
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Megg 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 140
  • Rejestracja: 27-grudzień 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Paris

Napisano 08 styczeń 2012 - 19:43

Nie mamy innego wyjścia Miss. Mnie dobijają rodzice,kończe studia,po których na pewno nie znajdę pracy w zawodzie,a oni jeszcze mi dokładają zmartwień mówiąc: "A mówilismy,trzeba było iść na prawo,czego ty się spodziewałaś?"
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 08 styczeń 2012 - 19:46

Po moich też będzie cieżko mimo iż można powiedzieć 'prognozy społeczne' mówią co innego. Chciałam zmienić kierunek po pierwszym roku? Chciałama le powiedzieli, ze może lepiej nie, już sotań tam gdzie ejsteś to teraz będą musieli mi pomagać :/
Ehh... ci rodzice :/
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Megg 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 140
  • Rejestracja: 27-grudzień 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Paris

Napisano 08 styczeń 2012 - 19:48

Żeby w ogóle chcieli pomóc,to już pół biedy...
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 08 styczeń 2012 - 19:50

To tutaj na szczęście myślę, że mogę na nich liczyć, ale wyrzutów się osłucham i to od mamy, która wręcz się spacjalizuje w negatywnym motywowaniu mnie.
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   XAW 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 3145
  • Rejestracja: 01-listopad 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 styczeń 2012 - 20:08

Wiem, ze latwo mowic, ale staraj sie jak najmniej brac do siebie takie negatywne motywacje. Od tak bliskiej osoby trudno jest nie brac ich do siebie, ale naprawde nie warto. Warto natomiast miec wlasne zdanie i poczucie wlasnej wartosci.

A praca gdzies sie znajdzie przeciez - jesli nie tam gdzie jestes, to gdzies indziej. W Krakowie z bezrobociem chyba nie jest znow az tak zle, a jesli faktycznie nic nie znajdziesz mozesz poszukac gdzies indziej pracy i w koncu gdzies na pewno zalapiesz :) A znajomi wszyscy sie rozjedzaja? Nikt nie zostaje?
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   DarkShadow 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 866
  • Rejestracja: 19-styczeń 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 styczeń 2012 - 20:21

No właśnie. Zawsze lubiłem gdy nadchodziły wakacje, ale jak sobie pomyśle o tym że miałbym tak zostać bez tych ludzi których poznałem na studiach to ... ehh. To samo miałem po gimnazjum i myśle że teraz będzie jeszcze gorzej. Mam jeszcze troche czasu ale i tak.
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 08 styczeń 2012 - 20:35

Nad poczuciem własnej wartości cały czas pracuje, może jakieś uda mi się wypracować przed końcem studiów.

W moim zawodzie mile widziane są kursy doskonalące, ktorych niestety z powodow finansowych robić nie jestem w stanie dlatego jakieś szanse będe miala dopiero jak jakiś zrobię a zanim na niego zarobię to potrwa :/

Znajomi w większości sami nie wiedzą co robią, ale z braku pracy pewnie z Krakowa większość wyjedzie :/
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   mad_world 

  • Zaawansowany nieudacznik.
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3517
  • Rejestracja: 05-listopad 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 styczeń 2012 - 22:27

Mimo to, że wejdę z życia licealnego w studenckie to mogę powiedzieć, że Cię rozumiem, bo zostaję sama, może nie całkiem, ale sama. Muszę się wynieść z domu i poszukać mieszkania i studiów i pracy... To nie będzie łatwe.... Chociaż w Krakowie jest sporo perspektyw.

A co studiujesz? Bo nie odszukałam.
Rodzice często negatywnie motywują, nie wiem dlaczego tak jest, ale robią to perfekcyjnie, dlatego trzeba wypracować sobie zaporę przed tymi ich uwagami.
Poczucie własnej wartości jest bardzo ważne, by nie zatracić siebie.

Pozdrawiam.
„Umieranie jest sztuką jak wszystkie inne, umiem ją szczególnie świetnie...” och ta Sylvia P.
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 11 styczeń 2012 - 22:00

W sumie pamiętam jakby to było wczoraj, gdy się przygotowywałam do rozpoczęcia studenckiego życia. O tyle studia są lepsze, że to jest czas bardziej beztroski niż to co się dzieje po nich.
Coś czuję, że po sesji muszę się wziąć za siebie, pokonać siebie i zacząć tworzyć magisterkę.
Jednak lęk przed wypłynięciem na te nieznane wody zwane dorosłością zostanie :(

PS. Studiuję fizjoterapię.
A Ty Mad_ co planujesz?
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Tomek 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1672
  • Rejestracja: 01-sierpień 08
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 styczeń 2012 - 11:43

Ja sie teraz boje tego, ze nie zalicze semestru...
0

#16 Gość_jedenasty_kot_*

  • Grupa: Gość

Napisano 12 styczeń 2012 - 14:34

Tez mam ztym problem tylko że ja... Boje sie zdać semestru i boje sie go nie zdać... :( Znów czuje sie koszmarnie od tego stresu... Ciągle mi niedobrze i mogę jeść...
0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   DarkShadow 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 866
  • Rejestracja: 19-styczeń 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 styczeń 2012 - 14:44

A ja właśnie mam teraz odwrotnie, studia mnie kompletnie nie obchodzą :/ Całe szczęście że wszelkie referaty i inne głupoty robimy grupowo, bo sam to bym nic kompletnie nie zrobił i by mnie w końcu wywali z tej chorej uczelni. Kiedyś tak się bałem tego, że jeść mogłem dopiero po powrocie z uczelni, wcześniej czułem się fatalnie i było mi niedobrze.
ha! najlepsze było to że ja zastanawiałem się np rok temu czy warto zdać semestr, czy lepiej go nie zdać i zostać z kilkoma osobami które bardzo polubiłem, a im się nie powiodło. Takie zachowanie chyba nawet ma jakąś naukową nazwe, socjo cośtam, nie pamiętam chętnie o tym poczytam więc jak ktoś wie jak to się zwie to niech napisze, proszę.
0

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   Tomek 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1672
  • Rejestracja: 01-sierpień 08
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 styczeń 2012 - 16:42

chyba bede pisal wniosek o przedluzenie sesji...
0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   miss_nobody 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 36
  • Rejestracja: 28-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 15 styczeń 2012 - 21:06

Pamiętam jak byłam na pierwszym roku i groziło mi niezaliczenie semestru i wylot.
Tomek jeśli może Cię to pocieszyć to raz zdarzyło mi się pisać przedłużenie przedłużenia sesji. Myślę, że jak się zepniesz to wszystko pozdajesz :)
Teraz z biegiem czasu muszę przyznać, że im jestem starsza stażem na studiach to bardziej bezstresowo podchodzę do zaliczeń i egzaminów, bo zawsze coś wykombinuje się.

I znalazłam pewien sposób by teraz nie bać się końca - nie myślę po prostu o nim. Ciekawe na jak długo to pomoże...
"Jak gdybym patrzyła na świat przez dziurkę od klucza w drzwiach, których nie mogę otworzyć."
0

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Sukces 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 415
  • Rejestracja: 07-listopad 09
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:W Tobie

Napisano 18 styczeń 2012 - 16:32

Nie myśleć o końcu, wypierać, spychać w chwilowe zapomnienie? Też tak można. Tylko czy to coś da ? Przecież to dalej żyje swoim życiem i tam, w tym "zapomnieniu" nabiera nowych sił. Czy można przed uciec przed wściekłym psem udając że go tam nie ma... zwłaszcza kiedy dzieje się to w wyobraźni lęku przed nieznanym ? A może lepiej w bezpiecznych warunkach nieznane uczynić znanym i świadomym? Walka z cieniem nigdy nie będzie skuteczna. Co Ty na to ?
Dlaczego niszczysz swój Sukces?
www.celsukces.blogspot.com
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych