Depresja.ws - Forum: Nowa - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Nowa Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Klaudia.ok 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 04-styczeń 12

Napisano 04 styczeń 2012 - 22:38

Postanowiłam tu coś napisać, a nuż ktoś się zainteresuje chociaz to pewnie kolejna nudna historia.
Podejrzewam, że mam depresję, być może już od dłuższego czasu. Ogólnie mam wrażenie, że nigdy mi na niczym nie zależało i spieprzylam sobie życie chociaż mam tylko 17 lat. Od zawsze byłam strasznie nieśmiała, obserwowałam ludzi ale bałam się do nich "zagadać", co innego w gronie moich przyjaciół. Zawsze miałam zły kontakt z ludzmi, nie rozmawiałam o swoich problemach, mialam wrazenie, ze cokolwiek powiem będzie to bez sensu [chociaż bylam w podstawowce]. Szkołę traktowałam powierzchownie, nie musialam się duzo uczyc zeby mieć dobre oceny. Niestety znalazła się grupka "kolegów" którzy postanowili robić sobie głupie żary ze mnie, podsumowując: dużo płaczu w domu i coraz mniejsze zaufanie do ludzi. Wierzyłam, że liceum przyniesie coś nowego. Dostałam się bez problemu do najlepszego, zapowiadało się źle, bałam się zagadać do kogokolwiek bo w mojej głowie utkwiło mi, że jestem brzydka, gruba i pewnie nikogo nie zainteresuje. Nigdy nie miałam chłopaka, poznałam jednego w połowie pierwszej klasy, była to pierwsza osoba której zaufałam kiedykolwiek i powiedzialam cos wiecej. Niestety studiował daleko ode mnie. Porzucił mnie bez słowa po 3 miesiącach. Przez wakacje straciłam całkowicie wiarę w siebie, obecnie chodzę do szkoły bo muszę, nie obchodzą mnie oceny ani przyszlosc. Chłopak wrócił, powiedzial, ze nie mogl wytrzymac dystansu ktory nas dzielił i tego, ze nie moze mi pomoc jak znow jestem smutna. Zaczęło mnie to meczyc, nie spalam rzez tydzien, schudlam, nie mam sily na nic jeszcze bardziej. Od 4 godzin chodzę i próbuje zabrac się do nauki, nie mam zadnego celu w zyciu i mam wrazenie, ze na niczym zupelnie nigdy mi nie zalezalo. Myslalam o tym, zeby zniknąć, rodzina i tak nie zwrocilaby na to uwagi ponieważ nigdy się mną nie interesowali. Liczyli tylko na kolejne nagrody i super oceny. Uchodzę za osobę bardzo wesołą, nawet jak źle się czuje nie smucę się przy innych, często miewam bóle głowy ale nie narzekam. Boję się iść do psychologa, czuję, że będzie tak samo jak z moimi "przyjaciółmi" ktorym nie mam zwyczaju nic mówić. Nie wiem co ze sobą zrobić... przepraszam, jeżeli straciłeś swój czas czytając to ale musialam się gdzies "wylać".
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 22:52

Hej Klaudia.Przeczytałam i to całe,wyobraź sobie:) Młodziutka jesteś dziewczynka,także na cel w swoim życiu śmiało jeszcze mozesz poczekać,myślę i nie dobijać się jego brakiem,albo utrwalaniem sobie bzdur,że zapewne nic Cię już nie czeka,skoro teraz jest tak pod górkę.Do szkoły choćby nie wiem co to niestety zmuszać się musisz,bo wiesz jak jest.Wiesz,paradoksalnie właśnie przez to,że nikogo do siebie nie dopuszczasz,nie mówisz o tym,co Cię męczy to stwarzasz wrażenie osoby zaradnej i za taką uchodzisz,no a sobie pogarszasz,bo to bardzo ciężko żyć tak rozdartym między siebie prawdziwą a udawaną.A psycholog niewątpliwie ma tę zaletę,że jemu nie musisz tej blokady ani niczego tłumaczyć i czuć się z tego powodu inaczej/gorzej.Pomyśl nad tym,bo uważam,że warto spróbować dać sobie trochę tego ciężaru z ramion zdjąć,niż męczyć się potem niepotrzebnie baardzo długą część życia wciąż twierdząc,że przecież sobie radzę(nie będę pokazywać palcem kto tak robił i robi,oj nie bierz z niej przykładu;)
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   emcza 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 209
  • Rejestracja: 14-sierpień 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 04 styczeń 2012 - 23:00

Wyświetl postUżytkownik Klaudia.ok dnia 04 styczeń 2012 - 22:38 napisał

Postanowiłam tu coś napisać, a nuż ktoś się zainteresuje chociaz to pewnie kolejna nudna historia.
Podejrzewam, że mam depresję, być może już od dłuższego czasu. Ogólnie mam wrażenie, że nigdy mi na niczym nie zależało i spieprzylam sobie życie chociaż mam tylko 17 lat. Od zawsze byłam strasznie nieśmiała, obserwowałam ludzi ale bałam się do nich "zagadać", co innego w gronie moich przyjaciół. Zawsze miałam zły kontakt z ludzmi, nie rozmawiałam o swoich problemach, mialam wrazenie, ze cokolwiek powiem będzie to bez sensu [chociaż bylam w podstawowce]. Szkołę traktowałam powierzchownie, nie musialam się duzo uczyc zeby mieć dobre oceny.

Pozdrawiam i witam na forum!
Masz dopiero naście lat. Zycie przed Tobą i dopiero po przeżyciu następnych naściu będziesz mogła coś powiedzieć, o tym dobrym w Twoim życiu i o tym złym, co byś chciała poprawić.

Wyświetl postUżytkownik Klaudia.ok dnia 04 styczeń 2012 - 22:38 napisał

Niestety znalazła się grupka "kolegów" którzy postanowili robić sobie głupie żary ze mnie, podsumowując: dużo płaczu w domu i coraz mniejsze zaufanie do ludzi. Wierzyłam, że liceum przyniesie coś nowego. Dostałam się bez problemu do najlepszego, zapowiadało się źle, bałam się zagadać do kogokolwiek bo w mojej głowie utkwiło mi, że jestem brzydka, gruba i pewnie nikogo nie zainteresuje. Nigdy nie miałam chłopaka, poznałam jednego w połowie pierwszej klasy, była to pierwsza osoba której zaufałam kiedykolwiek i powiedzialam cos wiecej. Niestety studiował daleko ode mnie. Porzucił mnie bez słowa po 3 miesiącach. Przez wakacje straciłam całkowicie wiarę w siebie, obecnie chodzę do szkoły bo muszę, nie obchodzą mnie oceny ani przyszlosc. Chłopak wrócił, powiedzial, ze nie mogl wytrzymac dystansu ktory nas dzielił i tego, ze nie moze mi pomoc jak znow jestem smutna. Zaczęło mnie to meczyc, nie spalam rzez tydzien, schudlam, nie mam sily na nic jeszcze bardziej. Od 4 godzin chodzę i próbuje zabrac się do nauki, nie mam zadnego celu w zyciu i mam wrazenie, ze na niczym zupelnie nigdy mi nie zalezalo. Myslalam o tym, zeby zniknąć, rodzina i tak nie zwrocilaby na to uwagi ponieważ nigdy się mną nie interesowali. Liczyli tylko na kolejne nagrody i super oceny. Uchodzę za osobę bardzo wesołą, nawet jak źle się czuje nie smucę się przy innych, często miewam bóle głowy ale nie narzekam. Boję się iść do psychologa, czuję, że będzie tak samo jak z moimi "przyjaciółmi" ktorym nie mam zwyczaju nic mówić. Nie wiem co ze sobą zrobić... przepraszam, jeżeli straciłeś swój czas czytając to ale musialam się gdzies "wylać".

Ja też nie mam zbyt dobrych wspomnień ze swoich szkół. Ale sugeruję Ci takie podejście. Szkoła jest jak krowa, nie zwracaj na nią uwagi i nie przejmuj się czy jest dobra czy zła, po prostu pij mleko-wiedzę. Jak odczuwasz strach przed kontaktami z grupami prześladującymi Cię w szkole to są licea internetowe. Jak chcesz nawiązywać jednak kontakty, to po ukończeniu osiemnastu lat możesz podjąć gdzieś pracę i jednocześnie uczyć się, i studiować.
Wg mnie Twoje problemy rodzą się z przechodzącego właśnie przez Twoje życie okresu dojrzewania tym razem emocjonalnego. Zmieniłaś się po prostu. Zmieniło się Twoje ciało, Twoje emocje, Twoja psychika, zmieniłaś się Ty. I właśnie Ty potrzebujesz trochę czasu abyś to zauważyła i przystosowała się do tego. Zachęcam do bardziej otwartego i opartego na zaufaniu kontaktu z najbliższymi. Może oni też potrzebują czasu aby zauważyć, że już nie mają dziecka w domu, ale młodą kobietę. Rodzice też kiedyś przechodzili okres dojrzewania więc zapewne to zrozumieją, postaraj się rozpocząć rozmowę o Twoich emocjach, wątpliwościach, pragnieniach. Jak co i masz pytania. To jak będę dostępny to chętnie pogadam na GaduGadu nr w stopce, chociaż w porównaniu z Tobą to jestem "stary zgred". 46 lat :-)

Użytkownik emcza edytował ten post 04 styczeń 2012 - 23:20

GG: 43238245
1

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   juanita 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 6
  • Rejestracja: 01-styczeń 12

Napisano 10 styczeń 2012 - 19:16

Czesc Klaudia,
mnie rowniez uderzyl Twoj mlody wiek,no coz,sama nie jestem duzo starsza,mam 22 lata,ale jak cofne sie pamiecia to czasu jak mialam 17 to byl dla mnie szczesliwy czas.W czyms zauwazylam podobienstwo miedzy nami(poza depresja),ja tez zawsze bylam swietna uczennica.Moi rodzice przyzwczyaili sie do tego,ze mialam same 5 i 6,w podstawowce wygrywalam pelno konkursow,na zebraniach im gratulowano corki itd. Przyzwyczaili sie i tak juz bylo,ze kazda kolejna 5 byla normalka,nie specjalnie mnie chwalili,za to jak w liceum zaczely sie troche gorsze oceny to mama nie potrafila zrozumiec dlaczego,zawsze mnie pytala "bylas na lekcjach? sluchalas? no to jak to jest ze nie rozumiesz?" Pamietam,ze mialam nawet czas w gimnazjum przez pewien czas kiedy specjalnie dostawalam gorsze oceny,zeby zwrocic na siebie uwage i zerwac z imagem dobrej grzecznej uczennicy.. i ja tak samo nie narzekam przy ludziach,nie chce zeby widzieli ze jestem slaba,wole klamac ze u mnie wszystko super i usmiechac sie.
W zyciu znajdziesz jeszcze sens,musisz tylko dac sobie troche czasu i przezwyciezyc ten trudny okres.Ja tez z moimi 22 latami czasem mysle,ze juz nic dobrego mnie nie czeka i gadam jak stare babsko..
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych