Depresja.ws - Forum: toksyczny związek - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

toksyczny związek toksyczny związek Oceń temat: -----

#1 Gość_audrey_*

  • Grupa: Gość

Napisano 04 styczeń 2012 - 20:15

a

Użytkownik audrey edytował ten post 23 maj 2012 - 19:52

0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 04 styczeń 2012 - 20:37

witaj,
sytuacja w jakiej sie znajazlas jest naprawde trudna... czasem tak sie w zyciu sklada, ze lokujemy uczucia nie tam gdzie trzeba, nie mamy na to wplywu, poprostu kochamy i tyle. sytuacja jest jeszcze trudniejsza ze wzgledu na to, ze pracujecie w jednym miejscu... co nieco wiem o tym, bo bylam w podobnej sytuacji. bylam z chlopakiem przez dwa lata, potem wszystko sie rozpadlo. dodam ze przez caly czas pracowlismy razem. jeszcze bedac w zwaizku to nie bylo takie najgorsze, bo przynajmniej widzilam go codziennie (aczkolwiek drugi raz nie zdecydowalabym sie na zwiazek z kims z pracy). ale gdy juz nie bylismy razem to codzienne widzenie stalo sie koszmarem, tym bardziej ze zwiazek rozpadl sie w dosyc burzliwy sposob... to codzienne widywanie, ponizanie, zlosliwe spojrzenia byly nie do zniesienia. mna rowniez kierowala ogromna chec zemsty, za to jak mnie zniszczyl, ale na to trzeba duzo sil i odpornej psychiki. na szczescie los okazal sie dla mnie bardziej zyczliwy niz przypuszczalam i chlopak wylecial z pracy - zwolnili go. gdyby nie to, nie wiem jak dalabym sobie rade psychicznie. ciezko patrzec w oczy komus kto cie skrzywdzil :(
wydaje mi sie ze w takiej sytuacji jak opisujesz najlepsza bylaby rozlaka, calkowite zerwanie kontaktu. nie wiem czy jest mozliwe zebys zmienila prace, lub on zeby ja zmienil? jest jeszcze pytanie czy on jest twoim przelozonym, bo jesli tak to on raczej z pracy nie zrezygnuje...
chcialabym zebys mnie dobrze zrozumiala. nie chodzi tu o to zebys uciekala, poddala sie, ustapila mu i sama odeszla z pracy. chodzi tu o sama ciebie, o to zebys sie nie katowala psychicznie!! wiem, ze zapewne cos jeszcze do niego czujesz i rozlaka tym bardziej bedzie trudna, ale jesli go przestaniesz widywac, to minie. uwierz mi!
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 04 styczeń 2012 - 20:56

terapia i leki to mysle, ze przede wszystkim. mysle ze terapia pomoglaby ci uporac sie z lękami, wiedziec jak sobie radzic z jego obecnoscia...
zmiana pracy niby bylaby najlepszym rozwiazaniem, ale z drugiej strony teraz kryzys na rynku i moze to troche potrwac... wiec trzeba szukac rozwiazan na teraz, na chwile obecna... moze porozmawiaj z nim na ten temat, jesli to mozliwe? moze niech on zmieni prace?
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 20:56

Witaj.Będę chyba bezwzględna w Twoim i większości odbiorze,ale przecież chodzi o szczerość wypowiedzi a nie pitu pitu..W życiu różne sytuacje i emocje nam się przytrafiają,to fakt,przeżyjemy je i dzięki temu o życiu i sobie samych wiemy więcej,tak.Natomiast czym innym jest zakochanie się i 'poniesienie',jak to nazwałaś w człowieku,który Cię okłamał(zatajając fakt posiadania rodziny)a czym innym wejście w taki układ(nie nazwę tego związkiem,bo związek powinien być uczciwy).Byłaś świadoma,że ma on żonę i stajesz się..kochanką?Bo jeśli tak to też dziwnie mówić o wykorzystaniu,bo on Cię do niczego nie zmuszał,a jego sytuacji byłaś świadoma,to wg mnie.Wiesz,osoby,które decydują się na taką rolę są różne-niektórym taka wątpliwa pozycja i układ odpowiadają ze względów tylko im wiadomych,jest też grupa(naiwnych?),które wierzą,że on z żoną jest tylko dla dzieci i podobne farmazony,łudząc się,że to nie ona ale ja jestem tą ukochaną.I jeszcze Twoje oczekiwania wzrosły,piszesz.A czego oczekujesz od kogoś obłożonego rodziną,powiedz.A on?Bidulek,jak piszesz-kocha obie?Toż to skarb,wielkie serce ma chłopina.Dla faceta(celowo nie nazywam tego typu mężczyzną,bo to subtelna ale jednak różnica)to jest sytuacja idealna-2 kobiety,od jednej do drugiej,tu ma to,w domu ma tamto i się żyje.Przerażające jest to,że czujesz chęć zemsty-jakie jest jej podłoże?Ale dobra.Jak najbardziej,to nie tylko jest męczarnia,ale i wykańczarnia,jakie sobie stworzyłaś.Przed wejściem w ten układ nie zastanawiałaś się,czy się do niego nadajesz,jakie będą konsekwencje itp.?Jeśli nie to widzisz je teraz i brutalne,co napiszę,ale jeśli nie bałaś się w to zaangażować to teraz musisz w sobie wygasić to co przeżyłaś i wymyślić metodę jak dać sobie radę.Bez sentymentów,im szybciej pomyślisz o sobie tym lepiej.A że nie jest łatwe to o tym doskonale wiem,ale musisz się zastanowić,czego Ty tak naprawdę chcesz.Więc jeśli jest źle to trzeba to skończyć,prawda?No.Mam nadzieję,że namieszałam,ale tylko in plus i z tego bałaganu zaczniesz jakiś porządek sobie w końcu robić.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
2

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 21:24

Żebyś nie miała złudzeń,że ja taka mądra jestem,albo coś,bo też trzeba było lekcje odrobić(a uczą nas chyba te najdotkliwsze jednak),by dziś móc pisać w ten sposób co piszę.Potrzeba miłości jest naturalna i wtedy ma się aparat krytyczny wyłączony,ale nie znaczy to,że trzeba brać co jest,byle tylko mieć namiastkę uczucia.Absolutnie!Nie przeczę,że mieliście wspólne tematy itp.ale..no za daleko poszło.O 3 msce za daleko,przeżyłaś,nauczyłaś się czegoś mam nadzieję i teraz się z tej matni dziewczyno zrywaj.Za specjalnie na jego wyjaśnienia bym nie liczyła,bo on nie wie w ogóle o co Ci chodzi zapewne.Jakoś taki cytat był:"Myślałam,że chcesz ze mną być.-Chciałem to byłem".Pogawędził sobie facet,dowartościował się i czort wie co jeszcze,sprzeciwów nie zgłaszałaś wręcz przeciwnie,a teraz on ma się tłumaczyć?Takie oto jego myślenie,znając życie i w sumie nie całkiem bezzasadne.I powiem Ci jeszcze tyle.Normalny facet,który niby nie kocha żony i chce związać się z kimś innym,najpierw porządkuje swoją sytuację dopiero potem zawraca głowę komuś innemu a przede wszystkim ma odwagę odejść z domu z paroma torbami,skoro tak mu źle i dopiero wtedy brać się za swój los tak,jak mu pasuje a nie krzywdzić.W tym wypadku,przytaczając Twoje słowa,znalazł naiwną,niestety tak to wygląda i jemu w to graj.No to lepiej późno niź wcale,ja Ci nie powiem jak to zakończyć,ale pamiętaj,że swego szczęścia na nieszczęściu czyimkolwiek nie zbudujesz.I zawalcz teraz o szacunek do siebie,o własny spokój i o uczucie uczciwe,czyste,bo "my"się nie dzieli przez trzy i już.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
2

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 04 styczeń 2012 - 21:30

typowy facet... rozkochal, wykorzystal, porzucil... moze nie powiedzial wprost, ze nie chce z toba byc ale swiadczy o tym chociazby jego milczenie i jego zachowanie, tak jakby nic sie nie stalo... bylo, minelo, tego juz nie ma. sadze ze dla niego byla to przygoda, za to ty pozostalas sama ze swoimi uczuciami.
teraz mozesz jedynie martwic sie o to jak nie zginac w natloku swoich uczuc i ocalic sama siebie i swoja psychike. bo porzucenie, niezaleznie od tego jaki byl uklad, jaki byl ten zwiazek to jednak bol...
czasem mam wrazenie, ze mezczyzni nic nie czuja, wszystko robia mechanicznie a dziewczyna jest dla nich tylko i wylacznie zdobycza(??).
oczywiscie nie kieruje tego do wszystkich panow tylko do tej okreslonej sytuacji. do sytuacji kolezanki i mojej...
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 22:25

Nie jesteś ofiarą losu,tylko samej siebie,gdyż wybór i wpływ na tę historię miałaś i choćby dlatego.A szacunek dla mnie akurat jest cholernie ważny i jeśli uważasz,że tymi decyzjami go straciłaś przed sobą samą to teraz postepuj tak,by nie tracić go już bardziej,a kiedyś w sporej części może wróci.Ja Ci tu nie określę nic bardziej,bo kazdy ma swoją siatkę uczuć,potrzeb,jak i moralność swoją.Jeśli teraz dobrze to rozegrasz to prawie daję Ci słowo,że zostanie Ci po tym tylko skuteczna szczepionka na podobne "atrakcje"w przyszłości,także było minęło,teraz wyciągasz wnioski i działasz,działasz z myślą o sobie i swoim szczęściu.Wiem,że będzie ciężko,bo to teraz jest taki etap mieszania emocji(od płaczu,po wzdychanie,przez chęć zemsty),ale..z tym zaciśniętym gardłem w pracy myśleć o pracy,a po pracy wyzwalać w sobie taką sportową złość(jak ja to określam),która bardzo pomaga zobrzydliwić sobie daną osobą,a w konsekwencji ułatwić sobie powrót do "normalności",bez łez,bez gdybania i bez tracenia życia na zadowalanie się podróbą uczuciową,jaką ten ktoś Ci zaoferował.Da się to przeżyć,każde rozstanie się da,ale to za jakiś czas będziesz się ze mną już mogła zgodzić :)
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 22:43

O rany..No to mamy problem,bo ja taka specjalistka,jak z koziej dupki trąbka w sumie,ale..Wszystko samo Ci przyjdzie z czasem.Zresztą już przychodzi gdzieś pomiędzy wersami.Najważniejsze-to ma być Twoje,każda reakcja czy emocja,byle we właściwym kierunku.Jeśli teraz masz etap płaczu,czy pokrzywdzenia itp.to wypłacz,minie żal,przyjdzie i złość.Aż w końcu pogodzenie się z faktem,zrozumienie sytuacji,wyciągnięcie wniosków i..zaczniesz żyć od nowa.Jak dojdziesz sobie do wniosku,że jest draniem,to zapewne szybciej Ci minie,niż jak będziesz sobie wałkować to jakim cudnym był...(wstawić nazwę dowolnego zwierzątka można).Ja to piszę z dystansem i zdaję sobie sprawę,że u Ciebie to wygląda bardziej tkliwie czy wręcz dramatycznie,ale daj sobie czas i w przypływach sił,rób z tym porządek.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 22:55

To akurat wiem,jak jest,gdy Cię "przyciśnie"a nie możesz bo coś tam.Może wtedy wziąć sobie kartkę i wypisać się?Jeśli nie chcesz się konfrontować np.na forum z innymi,tylko ze sobą samą porozumieć.Nie wiem,znasz siebie lepiej i będąc zmuszoną sobie radzić,w końcu zaczniesz,zobaczysz.A jeśli na początku zabrzmiałam wrogo,niemile i boleśnie to wybacz,ale wszystko w dobrej wierze.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 styczeń 2012 - 23:16

Będzie,zobaczysz.A jak się nie sprawdzi to możesz tu wrócić i mnie wychłostać:D.No to i mnie ulżyło,ale tego,że zamiast usłyszeć "ale z Ciebie flądercia",usłyszę,że to było super,to się nie spodziewałam i kurcze weź teraz śpij!;) Dobra,już,koniec.Spojrzysz na to z boku i z dystansem,za jakiś czas,jak sobie to poukładasz,mówię Ci,tylko wyciągnij wnioski i zadbaj o siebie.Nie ma co pitolić,bo dojdziesz do tego sama,chcę w to wierzyć.No i kiedyś przestaniesz się tym doświadczeniem biczować,a zacznie Ci ono w życiu pomagać.Więc śpij spokojnie a jutro bierz się do pracy,powoli tak jak to przed tym całym niefortunnym romansem było.Takiej racjonalnej siły Ci życzę i dobranoc :)
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 04 styczeń 2012 - 23:50

i bedzie lepiej tak jak powiedziala kolezanka - nie ubolewaj nad tym, ze stracilas cos cennego i fajnego, ze on byl taki dobry i kochany.
im predzej sobie zdasz sprawe z tego jak dotkliwie cie skrzywdzil i ze jest draniem, tym predzej ci minie zle samopoczucie.
ja jeszcze dlugo po rozstaniu zywilam do niego milosc, nie wiem dlaczego skoro mnie skrzywdzil. ale w koncu nadszedl dzien w ktorym zadalam sobie pytanie czym sobie zasluzyl na ta moja milosc? niczym...
przestalam kochac, zaczelam zyc.
zycze ci powodzenia!! :)
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   madi27 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 05-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 styczeń 2012 - 17:30

Wyświetl postUżytkownik audrey dnia 04 styczeń 2012 - 20:15 napisał

Witam wszystkich

Oto mój problem: wdałam się w romans z żonatym mężczyzną, czuję się nieszczęśliwa w tym związku, na początku dałam sie ponieść emocjom, teraz zaczęłam analizować i moje oczekiwania wobec tego mężczyzny wzrosły. Niestety on, jak sie można domyślić, nie potrafi sprostać moim wymaganiom. Im więcej od niego wymagam, tym mniej czasu ma dla mnie, nie dzwoni już, nie pisze, unika jak ognia trudnych tematów. Ostatnio dowiedzialam się, ze kocha i mnie i swoją żonę. Na swoje nieszczęście bardzo zaangażowałam się w ten związek, nadal go kocham, choć wiem jak mnie krzywdzi swoim niedojrzałym zachowaniem. Moje życie straciło sens bez niego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze pracujemy w jednej firmie. Czuje się jak w pułapce bez wyjścia, nie umiem skupić się na pracy, tysiąc myśli codziennie przetacza się przez moją głowę, nerwy mam zszargane do granic wytrzymałości. Nie widzę sensu w niczym, nic mi już nie sprawia przyjemności, nie umiem się wyzwolić z tego chorego uczucia. Czuję się wykorzystana, głupia i naiwna. On zaznał czegoś miłego a ja teraz cierpie. Mam ochotę się zemścić, nie wiem do czego mnie to zaprowadzi. W ciągu dnia potrafię zaznać całą paletę uczuć: gniew, bezsilność, miłość, nienawiść, euforia, przygnębienie. Nie ma dnia, zebym nie płakała. To jest psychiczna i fizyczna męczarnia. Macie jakieś pomysły na to jak mam wyjść z tego? Dziękuję z góry za odpowiedzi. Pozdrawiam wszystkich
Powiem ci tak....wdałaś sie w romans z żonatym facetem...to teraz ponosisz tego konsekwencje....to smutne...zdajesz sobie sprawe że rujnujesz komus życie?????????????postaw się na miejscu tej drugiej kobiety.....wiesz jak ona bedzie cierpieć jak sie dowie o was?????????
1

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 06 styczeń 2012 - 12:18

dziewczyna nie przyszla tu po ocene, ale po odrobine wsparcia... wie ze zrobila zle, a konsekwencje swojego czynu juz w tym momencie ponosi zranioną psychiką, odrzuceniem. wiecej juz tak nie zrobi, albo przynajmniej zastanowi sie nad tym porzadnie kilka razy... to forum chyba nie jest od osadzania tylko od wsparcia?
nigdy nie wiadomo co kazdego z nas moze spotkac, za rok, miesiac mozemy sie znalezc w podobnej sytuacji i to zupelnie nieswiadomie. czasem rozum sie sprzeciwia, ale wygrywaja uczucia, sa silniejsze od naszych zasad. i niestety czesto potem cierpimy. kto z nas nie byl w takiej sytuacji chociaz raz w zyciu?
ja bylam dlatego w pelni rozumiem kolezanke, mimo ze moze dobrze nie zrobila - ale nie nam to oceniac...

Użytkownik maadleen edytował ten post 06 styczeń 2012 - 12:18

znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Rooko 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 989
  • Rejestracja: 09-październik 11

Napisano 06 styczeń 2012 - 15:30

Wyświetl postUżytkownik audrey dnia 06 styczeń 2012 - 12:07 napisał

szczerze mówiąc nie myśle o tej drugiej kobiecie, myślę o sobie i o swoim cierpieniu. Jestem może egoistką, sama się w to wpakowałam, ale widzę, ze to jest złe, inaczej nie byłoby mnie na tym forum. Łatwo oceniać kogoś. Ja też kiedyś miałam podobne zdanie na temat takich kobiet co to rozbijają małżeńswa. Ale on też wiedział co robi. Dopóki Ciebie coś takiego nie spotka nie oceniaj, bo nigdy nie wiesz co Tobie może się przytrafić.


Jest takie stare przyslowie Jak...........faktycznie jestes egoistka i do tego nie masz sumienia ...dobrze ci tak...
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   szmaragd 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 349
  • Rejestracja: 23-wrzesień 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 06 styczeń 2012 - 15:53

Wyświetl postUżytkownik maadleen dnia 04 styczeń 2012 - 21:30 napisał

typowy facet... rozkochal, wykorzystal, porzucil...
...
czasem mam wrazenie, ze mezczyzni nic nie czuja, wszystko robia mechanicznie a dziewczyna jest dla nich tylko i wylacznie zdobycza(??).
oczywiscie nie kieruje tego do wszystkich panow tylko do tej okreslonej sytuacji. do sytuacji kolezanki i mojej...


Chyba zacznę bronić mężczyzn.
Kobiety to niby takie bezbronne, niewinne i naiwne istoty, które wykorzystują okrutni i bezwzględni mężczyźni. To może zamiast ,,dawać się wykorzystywać" a później biadolić niech poszukają ,,nietypowych" mężczyzn, którzy nie wykorzystają, będą się starać, dbać i troszczyć. Są tacy. Mówię z doświadczenia. Tylko dla większości dziewczyn tacy faceci są nieatrakcyjni bo są nudni, bo nie ma przy nich emocji. Jak sobie wybierze drania, który ją skrzywdzi to później ma powody do narzekania i coś się dzieje. Kierują się uczuciami, emocjami a gdzie mózg - zupełnie się wyłączył. Podpisuję się pod tym co napisała madi27. Jak ktoś się dobrowolnie pcha w coś czego konsekwencje są znanie to niech później nie płacze. Wybaczcie ale nie potrafię kogoś kto znalazł się w takiej sytuacji pocieszać ani wspierać.

Czy dziewczyny są dla mężczyzn tylko zdobyczą? Możliwe. Traktują je też często jak przedmioty do używania. Tylko skoro one same się na to godzą to dlaczego oni mają się zachowywać inaczej. A one niech później nie płaczą, że faceci to dranie.

A swoją drogą chyba tu byłoby właściwsze miejsce na tą rozmowę
http://www.depresja....i/page__st__100
,,Jeśli jestem tym, co posiadam i to stracę, czym wówczas będę? [...] Jeśli jestem tym, kim jestem, nie zaś tym, co posiadam, nikt nie może mnie pozbawić pewności ani zagrozić mojemu bezpieczeństwu i poczuciu tożsamości" - Erich Fromm.
1

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 06 styczeń 2012 - 17:05

ja nie szykanuje mezczyzn na calym globie, bo wierze ze sa porzadni mezczyzni ktorych mozna znalezc nie pakujac sie w dziwne uklady. i nie bronie kobiet, bo tez nie pochwalam czegos takiego... ale nie obrzucam kolezanki kamieniami wszem i wobec za to co zrobila... chcialam jedynie uswiadomic, ze kazdy z nas w zyciu popelnia bledy, ktorych zaluje. kolezanka chciala tu zaznac troche wsparcia, zrozumienia i jakichs dobrych rad, bo w tym momencie posypalo jej sie zycie.
bledy maja to w sobie, ze z reguly sa zle. najwazniejsze jest to czy ktos wyciagnal odpowiednie wnioski z danej sytuacji i nauczyl sie czegos na przyszlosc...
i osobiscie gratuluje kolezance odwagi, ze przyznala sie do swojego bledu, zrobila to publicznie i zawolala o pomoc, bo nie moze sobie poradzic w takiej sytuacji. w dzisiejszych czasach niewielu ludzi potrafi mowic o swoich bledach
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych