Użytkownik audrey edytował ten post 23 maj 2012 - 19:52
toksyczny związek toksyczny związek
#2
Napisano 04 styczeń 2012 - 20:37
sytuacja w jakiej sie znajazlas jest naprawde trudna... czasem tak sie w zyciu sklada, ze lokujemy uczucia nie tam gdzie trzeba, nie mamy na to wplywu, poprostu kochamy i tyle. sytuacja jest jeszcze trudniejsza ze wzgledu na to, ze pracujecie w jednym miejscu... co nieco wiem o tym, bo bylam w podobnej sytuacji. bylam z chlopakiem przez dwa lata, potem wszystko sie rozpadlo. dodam ze przez caly czas pracowlismy razem. jeszcze bedac w zwaizku to nie bylo takie najgorsze, bo przynajmniej widzilam go codziennie (aczkolwiek drugi raz nie zdecydowalabym sie na zwiazek z kims z pracy). ale gdy juz nie bylismy razem to codzienne widzenie stalo sie koszmarem, tym bardziej ze zwiazek rozpadl sie w dosyc burzliwy sposob... to codzienne widywanie, ponizanie, zlosliwe spojrzenia byly nie do zniesienia. mna rowniez kierowala ogromna chec zemsty, za to jak mnie zniszczyl, ale na to trzeba duzo sil i odpornej psychiki. na szczescie los okazal sie dla mnie bardziej zyczliwy niz przypuszczalam i chlopak wylecial z pracy - zwolnili go. gdyby nie to, nie wiem jak dalabym sobie rade psychicznie. ciezko patrzec w oczy komus kto cie skrzywdzil
wydaje mi sie ze w takiej sytuacji jak opisujesz najlepsza bylaby rozlaka, calkowite zerwanie kontaktu. nie wiem czy jest mozliwe zebys zmienila prace, lub on zeby ja zmienil? jest jeszcze pytanie czy on jest twoim przelozonym, bo jesli tak to on raczej z pracy nie zrezygnuje...
chcialabym zebys mnie dobrze zrozumiala. nie chodzi tu o to zebys uciekala, poddala sie, ustapila mu i sama odeszla z pracy. chodzi tu o sama ciebie, o to zebys sie nie katowala psychicznie!! wiem, ze zapewne cos jeszcze do niego czujesz i rozlaka tym bardziej bedzie trudna, ale jesli go przestaniesz widywac, to minie. uwierz mi!
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
#3
Napisano 04 styczeń 2012 - 20:56
zmiana pracy niby bylaby najlepszym rozwiazaniem, ale z drugiej strony teraz kryzys na rynku i moze to troche potrwac... wiec trzeba szukac rozwiazan na teraz, na chwile obecna... moze porozmawiaj z nim na ten temat, jesli to mozliwe? moze niech on zmieni prace?
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
#4
Napisano 04 styczeń 2012 - 20:56
Poprzerywana linia na dłoniach.
#5
Napisano 04 styczeń 2012 - 21:24
Poprzerywana linia na dłoniach.
#6
Napisano 04 styczeń 2012 - 21:30
teraz mozesz jedynie martwic sie o to jak nie zginac w natloku swoich uczuc i ocalic sama siebie i swoja psychike. bo porzucenie, niezaleznie od tego jaki byl uklad, jaki byl ten zwiazek to jednak bol...
czasem mam wrazenie, ze mezczyzni nic nie czuja, wszystko robia mechanicznie a dziewczyna jest dla nich tylko i wylacznie zdobycza(??).
oczywiscie nie kieruje tego do wszystkich panow tylko do tej okreslonej sytuacji. do sytuacji kolezanki i mojej...
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
#7
Napisano 04 styczeń 2012 - 22:25
Poprzerywana linia na dłoniach.
#8
Napisano 04 styczeń 2012 - 22:43
Poprzerywana linia na dłoniach.
#9
Napisano 04 styczeń 2012 - 22:55
Poprzerywana linia na dłoniach.
#10
Napisano 04 styczeń 2012 - 23:16
Poprzerywana linia na dłoniach.
#11
Napisano 04 styczeń 2012 - 23:50
im predzej sobie zdasz sprawe z tego jak dotkliwie cie skrzywdzil i ze jest draniem, tym predzej ci minie zle samopoczucie.
ja jeszcze dlugo po rozstaniu zywilam do niego milosc, nie wiem dlaczego skoro mnie skrzywdzil. ale w koncu nadszedl dzien w ktorym zadalam sobie pytanie czym sobie zasluzyl na ta moja milosc? niczym...
przestalam kochac, zaczelam zyc.
zycze ci powodzenia!!
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
#12
Napisano 05 styczeń 2012 - 17:30
Użytkownik audrey dnia 04 styczeń 2012 - 20:15 napisał
Oto mój problem: wdałam się w romans z żonatym mężczyzną, czuję się nieszczęśliwa w tym związku, na początku dałam sie ponieść emocjom, teraz zaczęłam analizować i moje oczekiwania wobec tego mężczyzny wzrosły. Niestety on, jak sie można domyślić, nie potrafi sprostać moim wymaganiom. Im więcej od niego wymagam, tym mniej czasu ma dla mnie, nie dzwoni już, nie pisze, unika jak ognia trudnych tematów. Ostatnio dowiedzialam się, ze kocha i mnie i swoją żonę. Na swoje nieszczęście bardzo zaangażowałam się w ten związek, nadal go kocham, choć wiem jak mnie krzywdzi swoim niedojrzałym zachowaniem. Moje życie straciło sens bez niego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze pracujemy w jednej firmie. Czuje się jak w pułapce bez wyjścia, nie umiem skupić się na pracy, tysiąc myśli codziennie przetacza się przez moją głowę, nerwy mam zszargane do granic wytrzymałości. Nie widzę sensu w niczym, nic mi już nie sprawia przyjemności, nie umiem się wyzwolić z tego chorego uczucia. Czuję się wykorzystana, głupia i naiwna. On zaznał czegoś miłego a ja teraz cierpie. Mam ochotę się zemścić, nie wiem do czego mnie to zaprowadzi. W ciągu dnia potrafię zaznać całą paletę uczuć: gniew, bezsilność, miłość, nienawiść, euforia, przygnębienie. Nie ma dnia, zebym nie płakała. To jest psychiczna i fizyczna męczarnia. Macie jakieś pomysły na to jak mam wyjść z tego? Dziękuję z góry za odpowiedzi. Pozdrawiam wszystkich
#13
Napisano 06 styczeń 2012 - 12:18
nigdy nie wiadomo co kazdego z nas moze spotkac, za rok, miesiac mozemy sie znalezc w podobnej sytuacji i to zupelnie nieswiadomie. czasem rozum sie sprzeciwia, ale wygrywaja uczucia, sa silniejsze od naszych zasad. i niestety czesto potem cierpimy. kto z nas nie byl w takiej sytuacji chociaz raz w zyciu?
ja bylam dlatego w pelni rozumiem kolezanke, mimo ze moze dobrze nie zrobila - ale nie nam to oceniac...
Użytkownik maadleen edytował ten post 06 styczeń 2012 - 12:18
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
#14
Napisano 06 styczeń 2012 - 15:30
Użytkownik audrey dnia 06 styczeń 2012 - 12:07 napisał
Jest takie stare przyslowie Jak...........faktycznie jestes egoistka i do tego nie masz sumienia ...dobrze ci tak...
#15
Napisano 06 styczeń 2012 - 15:53
Użytkownik maadleen dnia 04 styczeń 2012 - 21:30 napisał
...
czasem mam wrazenie, ze mezczyzni nic nie czuja, wszystko robia mechanicznie a dziewczyna jest dla nich tylko i wylacznie zdobycza(??).
oczywiscie nie kieruje tego do wszystkich panow tylko do tej okreslonej sytuacji. do sytuacji kolezanki i mojej...
Chyba zacznę bronić mężczyzn.
Kobiety to niby takie bezbronne, niewinne i naiwne istoty, które wykorzystują okrutni i bezwzględni mężczyźni. To może zamiast ,,dawać się wykorzystywać" a później biadolić niech poszukają ,,nietypowych" mężczyzn, którzy nie wykorzystają, będą się starać, dbać i troszczyć. Są tacy. Mówię z doświadczenia. Tylko dla większości dziewczyn tacy faceci są nieatrakcyjni bo są nudni, bo nie ma przy nich emocji. Jak sobie wybierze drania, który ją skrzywdzi to później ma powody do narzekania i coś się dzieje. Kierują się uczuciami, emocjami a gdzie mózg - zupełnie się wyłączył. Podpisuję się pod tym co napisała madi27. Jak ktoś się dobrowolnie pcha w coś czego konsekwencje są znanie to niech później nie płacze. Wybaczcie ale nie potrafię kogoś kto znalazł się w takiej sytuacji pocieszać ani wspierać.
Czy dziewczyny są dla mężczyzn tylko zdobyczą? Możliwe. Traktują je też często jak przedmioty do używania. Tylko skoro one same się na to godzą to dlaczego oni mają się zachowywać inaczej. A one niech później nie płaczą, że faceci to dranie.
A swoją drogą chyba tu byłoby właściwsze miejsce na tą rozmowę
http://www.depresja....i/page__st__100
#16
Napisano 06 styczeń 2012 - 17:05
bledy maja to w sobie, ze z reguly sa zle. najwazniejsze jest to czy ktos wyciagnal odpowiednie wnioski z danej sytuacji i nauczyl sie czegos na przyszlosc...
i osobiscie gratuluje kolezance odwagi, ze przyznala sie do swojego bledu, zrobila to publicznie i zawolala o pomoc, bo nie moze sobie poradzic w takiej sytuacji. w dzisiejszych czasach niewielu ludzi potrafi mowic o swoich bledach
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...

Pomoc









