Za długo to trwa... depresja z powodu nieszczęśliwej miłości
#1
Napisano 03 styczeń 2012 - 19:36
Wybrałem tą stronę ,ponieważ czytając różne działy tej strony stwierdziłem,że znajdę tu kogoś
o podobnych problemach jak i z większym doświadczeniem w radzeniu sobie z nimi.
Mój problem zaczął się ,gdy byłem w 2 gim.(obecnie mam 20 lat).Zauważyłem,że chyba jestem gejem.Utwierdziłem się w tym
przekonaniu jednak w 2 LO .Uprawiałem seks z dziewczynami ,miałem nawet jedną ,jednak nigdy nie zależało mi na tym
,nie sprawiało mi to przyjemności no i doszedłem do wniosku ,że jestem gejem.Od tamtej pory tj. juz 4 rok,jestem
nieszczęśliwy i popadłem w coraz to głębszą depresję.Z roku na rok było coraz gorzej .Dwa lata temu zakochałem
się w swoim przyjacielu.Uwierzcie,dopiero wtedy zrozumiałem jakie to potężne uczucie ,do czego człowiek jest zdolny
pod wpływem miłości.Od tamtej pory nie wyobrażam sobie życia bez niego .Wszystko robiliśmy razem ,wyjazdy ,melanż ,kupno samochodu ,dosłownie wszystko.Jakiś rok temu postanowiłem powiedzieć mu
o swoim uczuciu .
Długo czekałem na idealny moment,aż nastąpił dzień sylwestra 2011/2012. Bawiliśmy się na 2 różnych imprezach.
W pewnym momencie (gdzieś około 1:30) zadzwonił do mnie i powiedział,że zaczyna być tam nie przyjemnie i ,że zaczyna się
bać.Ja długo nie myśląc pojechałem po niego swoim samochodem będąc w stanie nietrzeźwości.Przyjechałem ,kazałem mu wsiąść
do auta , ,zaczęła się bójka ,wyszło bardzo dobrze.Wracamy,uznałem ,że to idealny moment
żeby mu wyznać moje uczucia.Będąc pod jego domem zapytałem się czy jest coś czego mi by nie wybaczył no i tak rozmawialiśmy
i powiedział,że mam mu powiedzieć co mnie trapi.Powiedziałem mu więc ,że jestem gejem ,po chwili dodając ,że
kocham go najmocniej na świecie.Przyjął to w miarę spokojnie ,niestety ,nie wyszło tak jak tego pragnąłem.Powiedział,że to,że jestem gejem mu nie przeszkadza ,ale on woli dziewczyny mimo,że jestem wspaniałym chłopakiem.Zadzwonił do niego kolega,
że zaprasza na imprezę ,postanowiliśmy pojechać,jednak w drodze zostałem zatrzymany przez policję i straciłem prawo jazdy...
Po perypetiach na komendzie i przed nią rozeszliśmy się do domu .Na drugi dzień czułem się strasznie ,od 1 stycznia godz. 1:00 w nocy
nic nie jadłem do tej pory ,bo po prostu nie mam siły.Straciłem nadzieję,rozmawialiśmy na drugi dzień ,ale wyszło z tego
,że jestem najlepszym przyjecielem i ,że kocha mnie jak brata,że nikomu nie powie no i ,że musi być tak jak dawniej.
Dodał jeszcze ,że "i na pewno jak będziemy podróżować to znajdziemy Twoją drugą połówkę'.Niestety ja nie umiem żyć bez niego.
Minęły już ponad 2 doby ,nic od tamtej pory nie jadłem .Postanowiłem popełnić samobójstwo kładąc głowę na torach pod nadjeżdżający
pociąg.Znam już dokładną datę i godzinę.Wiem już który pociąg.Planowałem to już od jakiegoś czasu.
Pewnie zaczniecie pisać,że jestem samolubny ,nie myślę o innych itp. NIE PRAWDA. Całe życie żyłem tak ,żeby nie zawieść rodziny ,nigdy
nikomu nie powiedziałem o tym.Całe życie żyje w kłamstwie ,pozorach.Jestem przesiąknięty smutkiem .Brakuje mi bliskości.Przez ostatnie miesiące
,lata kierowała mną nadzieja ,że może jednak on też coś do mnie czuje ,jednak i to straciłem.
Co o tym myślicie?(Szczerze nie mam pojęcia ,czego oczekuje od Was...)
Pozdrawiam.
#2
Napisano 03 styczeń 2012 - 20:57
Pokochales swojego przyjaciela, obdarzyles go szczerym i glebokim uczuciem, wiesz juz, ze potrafisz kogos tak pokochac. Pojawil sie jednak problem, ktory uniemozliwil odwzajemnienie uczuc przez Twojego przyjaciela. Jesli on nie jest gejem, nie bedzie potrafil odwzajemnic Twojego uczucia tak, jakbys chcial. Spojrz na to z takiej perspektywy: sam nie jetes w stanie pokachac kobiety, bo wiesz, ze Twoje uczucia skierowane sa w strone mezczyzn. Twoj przyjaciel jest w odwrotnej sytuacji, powiedzial, ze woli dziewczyny, postapil z Toba uczciwie. Zachowal sie jednak bardzo przyzwoicie, potwierdzil, ze jestes dla niego wazny, jak brat i ze razem podrozujac kogos sobie znajdziesz. Teraz to jest dla Ciebie jeszcze na pewno bardzo trudne, bo Twoje uczucia do Niego sa nadal bardzo zywe, mocne i cierpisz... ale... ale wazne jest zebys teraz nie podejmowal zbyt pochopnych decyzji, decyzji, ktore sa nieodwracalne, jak odebranie sobie zycia. Teraz pewnie trudno Ci w to uwierzyc, ale WARTO zyc, pomimo cierpienia, tego, ze ktos odrzuca nasze uczucia bo... zycie mamy tylko jedno. Beda kolejne szanse, a z nimi dobre uczucia i wiecej radosci.
Na koniec, zeby nie byc goloslownym, dodam od siebie, ze znam podobne uczucia, tez przez to przechodzilem i czasem bylo bardzo ciezko, zbyt ciezko do dzwigania dla jednej osoby i tez nie mialem komu o tym powiedziec. Mysle, ze dobrze by bylo, gdybys sprobowal znalezc kogos, komu moglbys sie zwierzyc bez obaw ze swoich problemow, nie musi to byc od razu rodzina, ale moze jest ktos taki w Twoim otoczeniu, moze pomogla by rozmowa z psychologiem. Teraz cos zjedz, a glowe podnies do gory.
Pozdrawiam.
#3
Napisano 03 styczeń 2012 - 21:58
Użytkownik Ave dnia 03 styczeń 2012 - 19:36 napisał
Postanowiłem popełnić samobójstwo kładąc głowę na torach pod nadjeżdżający
pociąg.Znam już dokładną datę i godzinę.Wiem już który pociąg.
czemu nam to piszesz? mamy byc wspolodpowiedzialni?
Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem
#4
Napisano 04 styczeń 2012 - 10:49
Kompass
Wiem,że to wszystko jest prawdą ,ale niestety nie pomogło..
#5
Napisano 04 styczeń 2012 - 11:05
Jeśli Przyjaciel wyjasnił Ci czemu nie jest w stanie odwzajemnic Twoje uczucia, przy tym był jak czytam mega przyjazny,oferuje dalsza znajomość i miłosc braterską..
Zauważ, że ten chłopak jest bardzo dobrze do Ciebie nastawiony..Jeśli byłby inny powiedziałbym ej odwal się ode mnie ,a potem rozpowiedział wszystkim znajomym.
Szanuje Cie zapewne dlatego tak a nie inaczej Cie potraktował.
Ja nie będę cie odciągać albo nie , od tego co zamierzasz zrobić.
To Twoje życie i postąpisz jak uważasz.
Powinieneś jednak przemyśleć reakcje Twojego przyjaciela i pomyslec jak moze byc pięknie z takim druhem który rozumie twoje poglady i orientacje seksualną.
Wiele osób w Twoje sytuacji chciałbym mic kogos takiego jak Twój przyjaciel.
Nie kocha Cie..No zdarza sie..Ja tez zakochiwałam sie w facetach, którzy tego nie odwzajemnili ale czy sie zabiłam przez to..nie.. bo wiedziałam ze kiedys natrafie na kogos kto pokocha mnie tak samo mocno...
#6
Napisano 04 styczeń 2012 - 11:18
Odrzucenie zawsze boli. Nie ma znaczenia, jakie uczucie wchodzi w grę: hetero- czy homoseksualne.
Ból jest jeden i zawsze wielki. Ty pierwszy raz odważyłeś się wyjść ze swojej skorupy lęku i zakłamania,
więc boli wyjątkowo mocno. Nie masz jeszcze żadnej odporności na takie sytuacje... Poza tym wszystko jest takie świeże...
Ale Ty właśnie odniosłeś sukces! Po pierwsze: Odważyłeś się, wypowiedziałeś swoje uczucia, nazwałeś je dla siebie i tego, którego nimi obdarzyłeś! Po drugie: ten kogo kochasz, nie odwrócił się od Ciebie, nie odrzucił Cię jako przyjaciela. I był wobec Ciebie uczciwy. I pragnie Twojego szczęścia- wierzy, że odnajdziesz swoją drugą połówkę!
Weź to pod uwagę i spróbuj docenić...
Wiem, że to trudne.
I jeszcze jedno. Pomyślałeś, że w swoją śmierć wmieszałbyś zupełnie nic niewiedzącego o Tobie i zupełnie niewinnego Twojego cierpienia człowieka i może swoim uczynkiem złamałbyś mu życie? Przepraszam, że to napisałam, ale każda sprawa ma dwie strony...
Każde doświadczenie, każdy ból czemuś służy... Ty, cierpiąc teraz bardzo, wykonałeś przecież milowy krok naprzód...
Zaczynasz akceptować siebie i dążysz do szczęścia... Droga do niego często jest wyboista, ale warto żyć, podążać nią i je odnaleźć. Czego życzę Ci z całego serca
- Henry David Thoreau
#7
Napisano 04 styczeń 2012 - 13:56
...I jeszcze jedno…
Tak jak napisała Nureńka… wmieszasz w to bogu ducha winnego człowieka, który nic o Tobie i Twoich nieszczęściach nie wie, nie jest ich powodem, ale może to zaważyć i na jego życiu, na jego psychice.. możesz mu popsuć życie… to jedno
…i jeszcze jednemu człowiekowi… aż dziwne że o tym nie pomyślałeś (albo pomyślałeś ale nie napisałeś)
Co czułby Twój przyjaciel… Osoba którą kochasz… Nie jesteś samolubny… w to Ci wierzę, ale Ave… jesteś zrozpaczony, a to nie pozwala Ci jasno podejmować decyzji, nie pozwala Ci podejmować mądrych, rozsądnych decyzji…
Pomyśl o swoim Przyjacielu… osobie którą tak bardzo kochasz, dla której chcesz się aż zabić… Czy naprawdę uważasz że nic mu się nie stanie jak umrzesz???
Przecież to wprost doprowadzi go do wniosków że to przez niego zabił się jego przyjaciel…
Chcesz tak… w taki sposób, w takim stanie zostawić na ziemi swojego najlepszego przyjaciela… człowieka który jest dla Ciebie przyjacielem, który Cię kocha jak brata, który jest przy Tobie i dla Ciebie bez względu na wszystko???
A nie pomyślałeś że jemu ani teraz nie jest łatwo z całą tą sytuacją, ani tym bardziej nie będzie łatwiej jak swoim czynem skażesz go na cierpienie, poczucie winy…
Ech… Ale… nie będę Ci mówił co masz robic… jesteś dorosły… ale ochłoń najpierw… pomóż swojemu przyjacielowi skoro jest Twoim przyjacielem i nie zostawiaj go samego z jeszcze większym problemem niż macie teraz obaj razem…
Ale… wiem że jest Ci strasznie ciężko… uwierz mi… znam to… też jestem człowiekiem. Nie ma tu znaczenia orientacja seksualna… odczucia odnośnie niespełnionej miłości są podobne… Mam nadzieję że uda Ci się przeczekać najgorsze… i wasza przyjaźń dotrwa do późnej wyższej starości… Byłoby pięknie… Kurde… zawsze chciałem mieć przyjaciela… ale mnie się nie udało jeszcze…
Pozdrawiam
Trzymaj się dzielnie…
A ja trzymam kciuki żeby Ci się udało z tym wszystkim poradzić i ułożyć sobie życie
Użytkownik pomy?ek edytował ten post 04 styczeń 2012 - 13:57
#8
Napisano 04 styczeń 2012 - 14:55
Jeżeli chodzi o sprawę niewinnego człowieka ,który by mi pomógł w odejściu z tego świata.Myślałem o tym,widziałem kiedyś reportaż nawet o tym.Żyją u nas ludzie ,którzy w ten sposób "pomogli" aż 15 osobom . Myślę,że napisałbym do niego list i wyjaśnił mu to,wiem ,że to pewnie by nie wystarczyło ,ale ... Poczekam jeszcze parę dni i zobaczę jak to będzie .
Dziękuję Wam za poświęcony czas.
#9
Napisano 04 styczeń 2012 - 15:15
Oczywiście,że doceniam jego zachowanie.Znam go już bardzo długo i dlatego go kocham,podejrzewałem ,że jeżeli nie odwzajemni moich uczuć, zachowa się wspaniale ,ponieważ jest wspaniały ,za to go kocham.
Moim kolejnym problemem jest rodzina ,która myśli,że to co teraz czuję,jest spowodowane stratą prawka...Nie powiem ,uwielbiałem jeździć samochodem ,ale to nie jest powód ,to jest raczej dopełnienie czary goryczy . Widzą ,że siedzę całymi dniami w domu,nie jem,wychodzę tylko na papierosa,których nie paliłem jeszcze parę dni temu ,śpię po 10-12 godzin dziennie. Kiedy składamy sobie życzenia np. w czasie Wigilii to słyszę np. "żebyś znalazł tą jedyną" itp. Wiem,jaki mają stosunek do homoseksualistów i po prostu nie chcę im mówić tego bo nie odczuwam takiej potrzeby.To dopiero byłoby straszne .Cały czas czuć z ich strony rozczarowanie ,zdenerwowanie ,może nawet obrzydzenie i niechęć.
#10
Napisano 04 styczeń 2012 - 16:34
Użytkownik Ave dnia 04 styczeń 2012 - 10:49 napisał
a co ...myslisz ze nikogo by nie obeszło?
Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem
#11
Napisano 05 styczeń 2012 - 21:20
Są noce, gdy przyszłość traci wszelką wagę, a spośród wszystkich jej chwil pozostaje tylko ta, w której postanowimy skończyć z sobą- Emil Cioran
W samotności łatwiej dochodzi się do samouwielbienia, a jednocześnie do skrajnej nienawiści, kończącej się nieraz samobójstwem- Antoni Kępiński — Rytm życia
gg-39668630

Pomoc










