Zapytanie o lęk. Podczas dialogu okazało sie iż to lęk, a nie strach jest tematem...
#21
Napisano 09 styczeń 2012 - 13:45
#22
Napisano 09 styczeń 2012 - 15:06
#23
Napisano 09 styczeń 2012 - 15:52
nie znamy przeciez przyszlosci, nie wiemy cos sie wydarzy, nie mozemy miec pewnosci, ze wydarzy sie cos zlego. tylko niepotrzebnie sobie dodajemy strachu myslac o najgorszym...
wyobraznia naszym wrogiem...
Użytkownik maadleen edytował ten post 09 styczeń 2012 - 15:52
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
#24
Napisano 09 styczeń 2012 - 20:12
Użytkownik DarkShadow dnia 09 styczeń 2012 - 00:36 napisał
Trafiłeś w sedno Darkshadow. Tylko tak można wygrać z lękiem, z gniewem, ze zdenerwowaniem. Mam tylko jedno "ale".
A mianowicie skurczybyk zawsze znajdzie obejście i nawet jak sie przebijesz przez pojedyńcze warstwy emocji wyż.wym. to jak zadziałają synergicznie...
Wtedy zawsze padam, tracę kontrolę, nigdy nie wygrałem i watpię żeby w ogóle byli tacy co im się udało.
To oczywiście skrajna sytuacja, ale zdarzają się. Temat który założyłem jest wypadkową takowej.
Tak więc patrząc z mojej strony można czesto jedynie zapobiegać. Pomaga pokora. Zrozumienie swoich słabości.
I niedopuszczenie. Tj. Titus napisał:
Użytkownik Tytus dnia 09 styczeń 2012 - 00:17 napisał
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zmieniłem temat. Zdecydowanie nie o strach mi chodzi, niechcący zaniedbałem znaczenie tego słowa. Przepraszam za zmyłke i dzięki Titanic za sprostowanie
and you're holding on,
you'll see devils tearing your life away.
If you've made your peace,
then the devils are really angels,
freeing you from the Earth
#25
Napisano 09 styczeń 2012 - 20:17
Użytkownik maadleen dnia 09 styczeń 2012 - 15:52 napisał
Nasz najlepszy sprzymierzeniec- wrogiem. Stąd też człowiek z lękiem w nierównej walce...
and you're holding on,
you'll see devils tearing your life away.
If you've made your peace,
then the devils are really angels,
freeing you from the Earth
#26
Napisano 10 styczeń 2012 - 15:04
Nie mam pojęcia, skąd się on bierze.
Użytkownik ziemniak edytował ten post 10 styczeń 2012 - 15:04
#27
Napisano 10 styczeń 2012 - 16:58
Widzisz Imprisoned, rady których tu udzieliłem, niestety nie są do końca tym co mnie wyciągnęło z tego wszystkiego. Teraz, nie wiem jak jutro za miesiąc czy za rok, nie boję sie, nie mam lęków, moge to powiedzieć z całą pewnością, wróciłem wczoraj na uczelnie, rozmawiałem specjalnie z osobami z którymi zawsze wynikały jakieś dziwne dialogi i zaczynałem wtedy się pocić, denerwować odwracać wzrok itd, teraz tego nie ma po prostu, pojawiło się w ciągu 2 dni może raz na ułamek sekundy, bo poczułem że zadałem niezręczne pytanie, JA nie oni. Poza tym miałem też wiele innych tego typu "dolegliwości", nie objawiało się to tylko w kontaktach społecznych, było cały czas, praktycznie od rana, jakieś uczucie że czegoś zapomniałem, że się ośmiesze, że nie zrobiłem tego tamtego, no pełno różnych śmieci, które sabotowały moje działania praktycznie od rana do wieczora.
W każdym razie u mnie to po prostu nagle zniknęło, ta wielka część tego syfu, wszystko zapisywałem w moim pokoju, w okresie między świętami a nowym rokiem w ciągu może 2-3 dni, poszło. I tak naprawdę dopiero od tego momentu byłem w stanie w pełni wykorzystać technike o której wcześniej pisałem, od tego momentu strach czy ten właśnie lęk mnie bawi, uśmiecham się czasem w autobusie nawet gdy to się pojawi, zdaje sobie sprawe jak bezużyteczne, bezsensowne rzeczy kreuje mój umysł, ale uśmiecham się, stałem się tak pozytywnym człowiekiem, że w ciągu ostatnich 10 lat nie uśmiechałem się tyle co teraz od nowego roku, chociaż wcale a wcale tak wesoło mi nie jest.
Po co to wszystko pisze? Żeby się popisać? Pokazać że jestem "super gościu"? NIE. Oceny innych już mnie nie bolą, ani nie cieszą, po prostu są. Licze na to że może ktoś to przeczyta, przemyśli i może też w pewnym momencie coś lub ktoś (jak u mnie) spowoduje ten przeskok, który daje szanse na całkowicie normalne życie, bez depresji, bólu, codziennego lęku, strachu, niepokoju czy jak kto to chce nazwać.
Ważne są niestety też banały powtarzane wszędzie, czyli np. "musisz polubić siebie żeby inni Cie lubili." takie tam bla bla, które w zasadzie samo w sobie do niczego nie prowadzi, bo człowiek który nie akceptuje siebie, nie jest w stanie dopuścić takich regułek do wnętrza siebie, a tymbardziej ich zastosować. Na początek warto zrobić coś dla siebie, ja przez lata nie robiłem nic dla siebie, teraz spędzam wiecej czasu w łazience, wybieram ciuchy z szafy, a kiedyś wyciągałem pierwsze z brzegu i cześć, lubie posłuchać muzyki w czasie spaceru, a zawsze wstydziłem się chodzić ze słuchawkami w uszach. Koniec, nie ma się czego wstydzić i bać, zrozumiałem że to moje życie, moge w nim robić co chce, co więcej to właśnie zachęca innych ludzi, widzą we mnie kogoś interesującego, wesołego i samo to już daje pewność siebie i poczucie własnej wartości.
Sorry za tak długi post, wywaliłem tu kawe na ławe, częściowo też dla samego siebie, ale mam nadzieje że komuś moja historia się przyda, może wyjdzie z tego chorego labiryntu i zobaczy jaki świat może być kolorowy i przyjazny mimo całego zła dookoła.
#28
Napisano 11 styczeń 2012 - 10:01
Użytkownik ziemniak dnia 10 styczeń 2012 - 15:04 napisał
Nie mam pojęcia, skąd się on bierze.
Wstawiam link do fragmentu książki, która pomogła mi kiedyś w ciężkich chwilach. Jest w niej sporo porad jak radzić sobie z lękiem i opisuje mechanizm jego powstawiania w naszych głowach.
"Nie bój się bać"
#29
Napisano 10 luty 2012 - 03:27
.
#30
Napisano 10 luty 2012 - 11:45
To boli, będzie boleć jeszcze jakiś czas, ale jeśli spróbujesz się z tym zmierzyć to wygrasz zapewniam Cię. Nie wiem na jakim jesteś etapie, czy masz ten lęk cały dzień, czy tylko w określonych sytuacjach, u mnie występował on od rana do wieczora na pewnym etapie, budziłem się z myślami typu: "nie chce mi się żyć", serce waliło jak oszalałe, nie mogłem złapać tchu, a potem caały dzień to samo, strach przed wszystkim, a najbardziej przed ludźmi i ich ocenami. Nie zdawałem sobie nawet z tego sprawy, ale w każdym moim 'ruchu' w każdej sytuacji myślałem tylko o tym co pomyślą inni, rodzice, koledzy itd, to powodowało że to oni decydowali o moim życiu, nie ja...
Strach jest bezużyteczny, tak samo jak stres, nie daje absolutnie nic. Niektórzy jak moja matka mówili mi że stres się przydaje, że dzięki niemu można wziąć się w garść - bzdura. Przez to właśnie uważałem że strach wynika z mojego stanu, z depresji i zaburzeń psychicznych, a było dokładnie na odwrót! To strach powodował wszystko co złe, to przez strach siedziałem w domu zamiast wyjść do ludzi, to przez strach bałem się spróbować różnych pięknych rzeczy w życiu i to właśnie strach mnie blokował.
Walka ze strachem to obserwacja, spoglądaj na niego z góry, przypatrz się skąd wyłazi i śmiej się z niego, to jest taki zabawny pokręcony robak, który będzie Cie podpuszczał, będzie mówił: "ale to jest ważne, naprawde! bój się!", nie, nie. Nic na świecie nie jest tak cenne jak spokój wewnętrzny, nie ma nic ważniejszego. Nie ma stanu w którym możesz zrobić więcej, nie ma stanu w którym możesz działać lepiej niż spokój wewnętrzny.
Gdy pojawia się jakiś mały czy duży strach, nie uciekaj myślami, spójrz na niego a zniknie

Pomoc











