Depresja.ws - Forum: Witam i proszę o pomoc - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Witam i proszę o pomoc Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Naishandha 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 4
  • Rejestracja: 01-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 01 styczeń 2012 - 17:59

Od dłuższego czasu nie radzę sobie ze sobą :( Mam problemy, a chłopak z którym się spotykałam kazał mi się odczepić. Zacznę od początku może ktoś to zechce przeczytać.
Właśnie skończyłam studia, mam zaburzenie mowy, jąkam się od dziecka co mi do tej pory utrudnia życie. Miałam przez 7 lat fajnego chłopaka, ale rozstaliśmy się z mojej winy i bardzo to przeżywałam. Następny związek trwał 2 lata i facet mnie zostawił. Mam szczęście do starszych facetów. Oboje byli 10 lat starsi. W maju tego roku poznałam kolejnego (jedynie 4 lata starszego ode mnie). Przez lato świetnie się dogadywaliśmy pomimo ogromnej różnicy charakterów. On jest takim typowym ekstrawertykiem, buzia mu się nie zamyka, także cholerykiem i nerwusem, i nie liczy się zupełnie ze słowami jakie wypowiada, potrafił się obrazić o każdą drobnostkę. Prawdziwy samiec alfa, bardzo pewny siebie. A ja jestem melancholijna, zamknięta w sobie i mam introwertyczną osobowość. Było super, mówił że mnie bardzo polubił, kupił mi nawet drogi prezent i zapraszał do domu na noce, przedstawił mnie swojej mamie. Potem się trochę pogorszyło :( nie potrafiłam mu zaufać, przestał dzwonić i interesować się mną. Wpadłam w panikę, że o mnie zapomina i go przyłapałam na zdradzie (raz podsłuchiwałam jego rozmowę przez telefon i zobaczyłam że ma jakieś nieznane mi dziewczyny na gg). Nakrzyczał na mnie i wyzywał od wariatek, że czego ja chcę od niego, że on mi niczego nie obiecywał, że jestem nudna, płaczliwa i seks go ze mną przestał cieszyć. Ja głupia przepraszałam go jeszcze, a on do mnie dzwonił zawsze kiedy nabrała go ochota na seks. Potrzebowałam kogoś,żeby się wygadać, mówiłam mu, że mam problemy i nie jestem sobą i czy nie może mi pomóc. To napisał mi z dużą ilością przekleństw "odczep się ode mnie, nic już z tego nie będzie i nie pisz mi tych lamentów na gg więcej". Powiedziałam, że nie mam komu się wygadać i nie chcę wcale, żeby był moim chłopakiem, ale on chyba tego nie czytał co mu wysyłałam. Zostałam też sama w domu na sylwestra. Zapytałam czy mogłabym do niego przyjechać, ale mi zabronił. Zablokowałam go już na gg i usunęłam nr tel. Przykro mi się zrobiło, bo mnie potraktował jak obcą osobę, nie jego interes i uciekł kiedy prosiłam o pomoc. Kiedy jego kolega (nie jakiś specjalnie bliski) popełnił samobójstwo to był bardzo poruszony i mówił, że by mu pomógł gdyby wiedział że coś z nim nie tak. Mnie ma gdzieś i potraktował jak wrzód na tyłku. Pewnie uznał, że nie jestem jego problemem i to ciągłe jego "ogarnij się" i "zapomnij o tym, mówiłem ci wiele razy". Powiedział mi też "ty chciałaś być dla mnie zbyt ważna". Myślałam, że jak ludzie seks ze sobą uprawiają to się przywiązują do siebie. Kiedy tylko podchodziłam, żeby się przytulić to naskakiwał na mnie, że go wszystko boli i, żebym mu dała spokój, ale na seks miał wiecznie chęć. On mi się zawsze żalił ze wszystkiego godzinami i mówił, że fajnie że się może komuś wygadać. Kiedy stracił pracę pocieszałam go jak mogłam i pytałam się czy ma za co żyć i jak sobie radzi, ale ja sobą i swoimi problemami zawracałam mu tylko głowę. Sądzę, że ten internet to straszny wynalazek. Przez internet tylko się kłóciliśmy, a normalnie kiedy się widywaliśmy było ok. Jak stracił pracę to nie miał już pieniędzy i sama do niego przyjeżdżałam ale rzadko bo jednak to kosztuje (mieszka 3 godziny drogi ode mnie). Dlaczego on mi to zrobił? Kiedy dowiedziałam się, że mogę dzieci nie mieć w przyszłości to mówił, żebym mu nic nie pisała o złych nowinach bo nie ma ochoty słuchać.Ciągle się obwiniam o tą sytuację z moim byłym. Może by wyszło gdybym była ciągle uśmiechnięta i nie dręczyła go swoimi problemami. Zazdroszczę mu, że ma tylu znajomych i dobrego przyjaciela od czasów podstawówki. Myślałam, że i będzie takim dla mnie. Może to głupie, czy facet może się przyjaźnić z kobietą? Gdyby mi tam powiedział "zostańmy przyjaciółmi" to bym się ucieszyła, ale on nawet tego nie chce. Chciałabym go przeprosić za swoje zachowanie, ale i tak nie odbierze. Już mu dam ten jego upragniony spokój. To taki trochę typ o mentalności "dresa", jeździ bmw i ma wszystko w nosie. Zainteresował się mną bo byłam zupełnie inną od dziewczyn, które wcześniej znał. Rozum mi mówił, żeby się z nim nie wiązać, że się mną znudzi, ale cieszyłam się, że mnie ktoś polubił. Chwalił się mną zawsze przy kolegach, że znam rzadki język (hebrajski), zwiedziłam USA i studia już kończę. Potem nagle powiedział, że nie wyglądam jak kobieta, bo nie noszę miniówek, obcasów i nie chodzę do solarium i już mnie do znajomych nie zapraszał bo siedzę i się nie odzywam do nikogo. A mówił wiele razy, że dzięki niemu ja się zmienię. Nie wiem, ale ja już mam taką osobowość, jestem introwertykiem, jestem cicha i tego nie zmienię. Po jaką cholerę brał się za mnie jak ma zupełnie inny gust. Zapamiętam chyba najbardziej te jego "daj mi ku... spokój"
Nie wiem czy ja nienormalna jestem? Już się przestałam cieszyć czymkolwiek. Nie mogę już książek czytać, ani filmu do końca obejrzeć. Wszystko jest nudne jak flaki z olejem. Przestałam jeść, dzisiaj zjadłam tylko połowę bułki z serem. Przed rodzicami wszystko ukrywam i udaję, że jest w porządku, żeby ich nie martwić. Przyjaciół nie mam, wszystko się wykruszyło po studiach. Czuję się bezwartościowa, brak mi pewności siebie. Szczególnie, że ja swoją pewność siebie opierałam zawsze na swoim chłopaku. Boli mnie ciągle głowa, nogi i kręgosłup. Kiedyś chodziłam na rajdy piesze, ale już przestałam. Nie mogę pracy znaleźć, mam takie dorywcze i coś tam zarabiam. Chciałabym kogoś bliskiego, zakochać się w kimś z wzajemnością i przyjaciela, który nie będzie zapominał, że istnieję i, że trzeba do mnie czasem zadzwonić. I takiego, który lubi czytać bo ja piszę długie listy (mam jak wspominałam zaburzenie mowy i nie mogę dłuższych historii opowiadać). Jego to chyba wkurzało najbardziej, ale jak sam nie miał żadnych książek w pokoju i nic nie czytał to co się dziwić. Czy ja mam depresję czy mi się tylko wydaje? Jakoś nie uśmiecha mi się chodzić z tym do psychologa i rozmawiać z obcą osobą. Muszę się przestać użalać nad sobą, nie chcę nikogo męczyć sobą i dlatego nic nikomu nie mówię. Próbowałam chłopakowi, ale on mnie odrzucił i nazwał poj.... wariatką. Proszę niech ktoś pogada ze mną, czuję że gasnę.

Użytkownik Naishandha edytował ten post 01 styczeń 2012 - 19:22

0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Zawieszona w niebycie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 23
  • Rejestracja: 06-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Pomorskie

Napisano 01 styczeń 2012 - 20:26

Witaj Naidshandha! Jesteś bardzo mądrą kobietą a ten facet po prostu na ciebie nie zasługiwał!!!!!!!!!!!! To nie twoja wina!!!!!!! Ten facet wygląda mi na wieczne dziecko. Miał zabawkę którą najpierw chwalił się przed kolegami a potem po prostu się znudził. To nie w Tobie jest problem tylko w nim. Do zwierzeń i wypłakiwania się najlepsza jest przyjaciółka facet nic nie zrozumie!!! Też miałam faceta któremu się zwierzałam i wypłakiwałam ale mnie oszukał i teraz mnie szantażuje!!! Jesteś naprawdę wartościową kobietą i musisz sama w to uwierzyć!!!! Proszę Cię nie udawaj że wszystko jest w porządku okłamujesz nie tylko rodziców ale też i siebie! A jeśli lubisz pisać to napisz do mnie! Zuzka05@spoko.pl
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Zawieszona w niebycie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 23
  • Rejestracja: 06-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Pomorskie

Napisano 01 styczeń 2012 - 20:29

Ludźmi najczęściej kierują w takich sprawach emocje. Też popełniałam błędy ale ich nie widziałam. Najlepiej jest z kimś o tym porozmawiać i spojrzeć na to z innej perspektywy!!!!!!!!!!! Nie pisz do niego a tym bardziej nie przepraszaj!!!!!!!!!!!!!!
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   juanita 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 6
  • Rejestracja: 01-styczeń 12

Napisano 01 styczeń 2012 - 20:33

Hej!
Jestem tu nowa,szczerze mowiac sama nie do konca wierze w to ze weszlam na taka strone..co od razu daje do zrozumienia ze tez mam problemy ze soba,ze swoim zyciem. Przeczytalam Twoj post (caly;)) i szczerze powiem Ci ze widac jak na dloni ze ten koles na Ciebie nie zasluguje,sam fakt jak klnie rozmawiajac czy piszac na gg do Ciebie,to zwykly cham! i to ze tylko seksu od Ciebei chcial. Musisz przestac o nim myslec,to kompletny cham i egoista. Wiem,ze na pewno nie jest Ci latwo,bo jak napisalas nie masz przyjaciol i nie masz komu sie wygadac,ale on jak juz powiedzial nie chce sluchac i nie jest odpowiednia osoba. Dobrze,ze masz rodzicow i ich wsparcie,moze byloby dobrze jednak z nimi pogadac,moze oni,lub jedno z nich z kim masz lepszy kontakt pomogliby Ci.
Zycze Ci zeby sie polepszylo!!!
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 01 styczeń 2012 - 21:22

Czesc, przeczytalam calutki Twoj post. Ja na Twoim miejscu, choc wiem, ze latwo mi mowic, ale ja bym kolesia nie przepraszala za nic ani tym bardziej o nic nie prosila. Nie znosze takich pozerow, staram sie ich mijac jak najdalej z dala. Ja tez tak mialam z kolesiem, ze mnie przedstawial znajomym, mowil jaka to ja dobra i cacy lala, a za plecami robil co chcial. Oczywiscie wystarczyl 1 telefon czy sms i juz bylam u niego, mimo ze tez miala ze 2,5-3 godzinki drogi do niego.
Na szczescie pozbylam sie tego problemu i nawet o nim nie mysle, a jesli nawet to mowie do siebie, ze to on jest glupi a nie ja. Mam teraz swoje zycie, troche lepsze bo bez niego, praca, studia. A na faceta mysle, ze przyjdzie czas.
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Naishandha 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 4
  • Rejestracja: 01-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 01 styczeń 2012 - 21:55

Nie wiem czy będę umiała żyć bez faceta :( zawsze było tak, że miałam kogoś. Drugi mój chłopak wmawiał mi, że ja bez niego nic nie znaczę, że zostanę starą panną (a sam stary kawaler mieszkający z mamą). Czego facet potrafi być tak okrutny :(
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 01 styczeń 2012 - 22:02

w moim przypadku zadecydowalo to, ze czas leczy rany. Zajelam sie stazem, pisaniem pracy, forum i innymi sprawami. Na tyle skutecznie ze nie mialam czasu zastanawiac sie co u niego.
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   mariken 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 53
  • Rejestracja: 05-październik 10

Napisano 01 styczeń 2012 - 22:15

Wyświetl postUżytkownik Naishandha dnia 01 styczeń 2012 - 21:55 napisał

Nie wiem czy będę umiała żyć bez faceta :( zawsze było tak, że miałam kogoś. Drugi mój chłopak wmawiał mi, że ja bez niego nic nie znaczę, że zostanę starą panną (a sam stary kawaler mieszkający z mamą). Czego facet potrafi być tak okrutny :(


Może miał jakieś kompleksy i chciał się dowartościować. Mnie mój brat czasem straszy, że zostanę starą panną,bo "w tym wieku"nikogo nie mam (mam 23 lata), ale to raczej tak na żarty i specjalnie się tym nie przejmuję. Nawet gdybym rzeczywiście została starą panną, to co z tego? Są większe nieszczęścia w życiu, a ja wolę być sama niż z facetem który mnie nie szanuje i na mnie nie zasługuje. Więcej wiary w siebie, znajdziesz jeszcze kogoś z kim stworzysz udany związek, jestem pewna. Nigdy nie daj sobie wmówić, że nic nie jesteś warta, nie myśl tak o sobie - jeśli ty sama uważasz, że nic nie znaczysz, jak możesz oczekiwać od innych, że będą myśleli o tobie inaczej?
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 02 styczeń 2012 - 11:41

Witaj,
i ja napisze Ci, nie obwiniaj się za całą tę sytuacje z facetem!!! Absolutnie na ciebie nie zasługiwał. Też miałam tendencje do ładowania sie w związki ze starszymi ode mnie facetami, tylko jak to teraz oceniam, w czym tez pomogła mi terapia, ze wzgledu na to, aby zrekompemsować sobie brak obecności w moim zyciu ojca (jest alkoholikiem). wiele razy walczyłam z syndromem starego kawalera u nich, sama tez słyszałam, ze skoro sie nie ustatkuję to zostane stara panna. Odmienilo się moje podejście w tym roku, byłam w szpitalu, gdzie stawiano mnie na nogi z depresji przez trzy tygodnie, po wyjsciu poznałam chłopaka, tym razem młodszego ode mnie, ale ujął mnie swoją "dojrzałościa" (przynajmniej tak wtedy myslałam. Było nam dobrze, chciałam być z nim szczera i opowiedziałam mu o tym, ze miałam załamanie, przyjął to do wiadomości spokojnie. Seks mielismy rewelacyjny. Tez był typem "dresa" teraz to do mnie dotarło. Jest ratownikiem medycznym, dlatego bardzo rozsądnie mówił o zyciu. Był tylko jeden problem, który mnie przerósł i na co nie chciałam sie zgodzić - byłam na 3. miejscu - po pracy i rodzinie,a żadna kobieta nie zasłuhuje na to, aby byc traktowana jak zabawka do seksu. zawsze gdy mielismy sie spotkac, w dniu, w którym mielismy sie spotkać, dostawałam od niego esy w stylu "Kotku, pragniesz mnie?" itp. a tak potrafił sie nie odzywać kilka dni, mimo tego, ze sie martwiłam, czy aby wszystko u niego w porządku (przez wzgląd na jego zawód), miał to w głębokim poważaniu. W końcu przestał się z dnia na dzien odzywać. To była tak jakby złośliwość losu, bo kiedys sama tak postapiłam ze starszym facetem. Nie powiem, bolało, troche łez tez wylałam, aż któregos dnia zadzwoniłąm do niego z firmowej komóki - odebrał, wtedy wygarnełam mu wszystko, ze nie zgadzam sie na takie traktowanie mnie, że nie będę zabawką, ze nie liczy się z moimi uczuciami i skoro teraz go wzieło na myslenie, to niech pomysli tez i o tym na przyszłość i wyciągnie wnioski, ze związek buduje sie na szczerości i szacunku do drugiej osoby. Podłamalo mnie to znacznie, ale wyciagnełam wnioski, pomogła mi terapia, wtedy jeszcze nie było mnie na forum.

Dobrze, ze tutaj trafiłaś, pisz, zawsze gdy bedziesz czuła potrzebę, czytaj nasze hiostorie w pokojach prywatnych, na pewno znajdziesz ludzi, którzy Cie zrozumieją i wesprą.

:)

Ostatnio trafiłam na rewelacyjną moim zdaniem książkę Johna Prestona "Pokonac depresję", żałuję, że dopiero teraz, ale przeczytałam ją jednym tchem. Pozwoliła mi zrozumieć to, co dzieje się w mojej głowie, jakie ma podłoże, pozwoliła zrozumiec słowa pani psycholog, która mnie prowadzi, a przede wszystkim autor podaje szereg technik do samopomocy. Polecam.
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 02 styczeń 2012 - 11:42

A poza tym tez jestem z Lublina, więc witam Cie tutaj serdecznie, z nieco mniejszej odległości :)
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych