Depresja.ws - Forum: Pomóżcie Ojcu - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Pomóżcie Ojcu Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Ojciec 10 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 28-grudzień 11

Napisano 28 grudzień 2011 - 08:25

Witam wszystkich
Postanowiłem napisac do Was i opisać moją i ukochanej żony sytuację......nasz syn 29 lat ,studia , niezła praca , własne mieszkanie , hobby któremu poświęca się bez reszty i .......cukrzyca oraz samotnośc spowodowana rozstaniem z dziewczyna którą podobno teraz kocha a przedtem nie szanowal i nie potrafil zapanowąć nad związkiem...Ona ma teraz innego a on chodzil za nia jak pies i skamlał.teraz dal jej troche spokoju ale problem polega na ustawicznych myślach samobójczych , opowiedanie nawet swoim znajomym jak ze soba skonczy , dochodzi do wniosku że nic w życiu mu nie wyszlo , nic nie umie i wszystko czego sie dotknie to sp....li , ma niska samoocene , troche pil , pali od jakiegos czasu tyton , nie daje sie namówic na wizyte u lekarza , soś tam bral przepisanego przez lekarza rodzinnego ale twierdzi że nic to nie daje , nie panuje nad cukrzyca a wręcz prowokuje niedocukrzenia i acetonemie po to jak mówi żeby szybciej skonczyc z sobą , nie dociera do niego żaden argument............ma dość życia i dajcie mi spokój bo i tak to zrobie tylko to nie takie proste... wczoraj p[o raz kolejny po dwudniowym nieodbieraniu telefonów pojechaliśmy do niego i oczywiście w mieszkaniu totalny bajzel , żadnej rozmowy tylko straszenie że sie zastrzeli ..jest myśliwym i ma duzo broni , kupil sobie jeszcze jakis mały rewolwer i prezentowal wczoraj ojcu i matce jak to sie robi.......i dajcie mi spokój albo oddajcie mi dziewczynę a jak nie to i tak to zrobie ..........po co mnie urodziłas ..., ja was kocham ale nie potrafie bez niej życ ,.......zadnego lekarza dajcie mi spokój bo jak ona nie wróci to i tak wszystko jest bez sensu ......
Staramy patrzec na to w miare rozsądnie i obiektywnie....jego depresja nas wykańcza i nie wiemy jak do niego dotrzec , ona na pewno nie wróci , w naszej ocenie pomiimo że rzeczywiście nie miała z nim lekko to w gruncie rzeczy okazala sie wyrachowana i zimna , byli z soba 10 lat.......rozstali sie wiosna.....POMÓZCIE
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Niniel 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 427
  • Rejestracja: 21-sierpień 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Ulica Wsiowa numer zabity dechami.

Napisano 28 grudzień 2011 - 10:17

Z tego co pan pisze to dzieje sie bardzo nie ciekawie. Jedyne wyjście to syn musi zgodzić się na wizyte lekarską. Może zróbcie tak że przekonacie go aby tylko porozmawiał z lekarzem, zamówicie wizyte domową. Spróbujcie porozmawiać z jego eks dziewczyną może pomogłaby wam go do tego namówić. Prawdopodobnie w niej też jest dużo żalu, ale jeżeli wytłumaczycie jej jaka jest sytuacja to może wyrazi zgode. Radziłabym mniej złości wobec niej bo skoro napisał pan że syn jej nie szanował i nie miała z nim lekko to przykro mi ale żadna myśląca dziewczyna z takim facetem nie zostanie.
Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   nieistnieje 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 135
  • Rejestracja: 24-grudzień 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 28 grudzień 2011 - 14:52

wątpię żeby się zgodził na wizytę
to go tylko rozdrażni

znałem kiedyś kogoś kto mówiąc że chce ze sobą skończyć chciał zwracać na siebie uwagę
bo potrzebował wysłuchania
bliskości
świadomości że jeszcze jest dla kogoś ważny
myślę że dobrze by było gdyby któreś z Was
najlepiej Pan po prostu go wysłuchał bez dokładania moralizatorskich monologów

ludzie w trudnych sytuacjach potrzebują wysłuchania
albo po prostu bliskości
bez zbędnych rozmów
sama obecność jest pomocna

tak uważam

tyle zrobić możecie
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   mocca27 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 589
  • Rejestracja: 27-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:L-n

Napisano 28 grudzień 2011 - 16:42

Zgadzam się z nieistnieje.

W ostateczności istnieje mozliwość hospitalizacji w klinice bez zgody chorego, wtedy, gdy on sam zagraża swojemu zyciu.
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 grudzień 2011 - 18:25

Witam Pana.Zgadzam sie z moimi przedmówcami.Przed lekarzem będzie się bronił,ponieważ syn jest przekonany,że on jest mu zbędny,bo przecież do szczęścia potrzeba mu tylko tamtej osoby,on nie jest chory itp.Skoro rozstali się wiosną to już sporo czasu temu,powinien być już na innym etapie przeżywania tego rozstania,a to wciąż w nim tak aktywne.Po prostu,ta dziewczyna odeszła i zabrała mu dalszy sens ze sobą,on tak na to patrzy,dlatego mówi o śmierci,niewykluczone rzecz jasna,że w tym momencie naprawdę by jej chciał.Niemniej jednak wciąż żyje,więc bardziej skłaniam się do tego,że chce zwrócić na siebie uwagę w ten sposób,na to co przeżywa,chciałby by ktoś zrozumiał jego ból.Bądźcie z nim Państwo,odwiedzajcie skoro mieszka sam i broń Boże teksty typu "znajdziesz sobie inną"itp.Fizycznie on się z tą kobietą rozstał,psychicznie wciąż jeszcze nie,to najgorsze,ale do roku można mu dać czas(nasza psychika tego roku właśnie potrzebuje na przeżycie straty,rozstania itp.Jeśli w tym czasie tego nie przewalczy ze sobą,wtedy zacznie być to groźne),przy jednoczesnej uwadze i trosce z Państwa strony.Dać mu tę pewność,że może na Was liczyć i małymi krokami pokazywac mu,że dalej można żyć,może w końcu to dostrzeże sam?
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Niniel 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 427
  • Rejestracja: 21-sierpień 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Ulica Wsiowa numer zabity dechami.

Napisano 28 grudzień 2011 - 20:00

Wyświetl postUżytkownik nieistnieje dnia 28 grudzień 2011 - 14:52 napisał

wątpię żeby się zgodził na wizytę
to go tylko rozdrażni


Tak dlatego poruszyłam temat jego byłej dziewczyny. Ma na niego duży wpływ, pod jej namową może sie zgodzić.

Cytat

W ostateczności istnieje mozliwość hospitalizacji w klinice bez zgody chorego, wtedy, gdy on sam zagraża swojemu zyciu.


Tak w ostateczności, ale przy takim rozwiązaniu musi sie Pan liczyć że syn może mieć potem duży żal do państwa. Na razie prosze próbować do tego nie dopuścić.

Użytkownik Niniel edytował ten post 28 grudzień 2011 - 20:02

Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora.
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 grudzień 2011 - 20:35

Ja z kolei uważam,że nie powinno się w tę sprawę wikłać byłej dziewczyny,bo po 1.on nigdy się z nią nie rozstanie,a chodzi o to,by to zrobił,skoro im nie wyszło.Ona ma nowe życie z kimś innym i odejść też miała prawo.I nawet jakby się zgodziła na pomoc i namawianie tego chłopaka na leczenie,lekarza itp.to czy konsekwencje nie byłyby odwrotne?On nią żyje,gdyby wyciągnęła teraz do niego taką rękę,w nim odżyłaby nadzieja,że może jej zależy na nim,że może jest szansa itp.I co potem?Pójdzie do lekarza dla niej,a potem znów spotka się z odtrąceniem,a kolejne może już znacznie więcej go kosztować.Walkę podejmujemy dla siebie,nie dla kogoś,oczywiście mieć wsparcie-rzecz zbawienna ale(podkreślam-wg mnie)komuś w ten sposób cierpiącemu nie można fundować tego typu,nazwijmy to,pomocy.Nawet jeśli intencje są dobre,to ten chłopak w głowie ma zupełnie inny obraz.A historie , które nie mają racji bytu trzeba zamykać,po prostu.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Niniel 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 427
  • Rejestracja: 21-sierpień 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Ulica Wsiowa numer zabity dechami.

Napisano 29 grudzień 2011 - 10:55

Tak tylko Ojciec 10 napisał że syn broni sie przed lekarzem. To nie wiem, lepiej czekać aż coś sobie chłopak zrobi żeby trafił do szpitala lub przymusowe leczenie? To jeszcze gorzej bo będzie miał żal do rodziców. Gdyby jego była się zgodziła pomóc to tylko jej bardzo dobra wola bo ma pełne prawo zostawić tą historię za sobą. Z resztą w tym stanie jak pisze Ojciec 10 chłopaka nie interesuje nic poza nią i szczerze wątpie w działanie innych argumentów. A tutaj ważne jest żeby szybko otrzymał pomoc. On się męczy. Podsunęłam tylko pomysł.

Cytat

wczoraj p[o raz kolejny po dwudniowym nieodbieraniu telefonów pojechaliśmy do niego i oczywiście w mieszkaniu totalny bajzel , żadnej rozmowy tylko straszenie że sie zastrzeli


Cytat

nie daje sie namówic na wizyte u lekarza , soś tam bral przepisanego przez lekarza rodzinnego ale twierdzi że nic to nie daje , nie panuje nad cukrzyca a wręcz prowokuje niedocukrzenia i acetonemie po to jak mówi żeby szybciej skonczyc z sobą , nie dociera do niego żaden argument


Zaklęta bądzmy realistkami jak syn nie chce rozmawiać to nagle go nie oświeci.

Cytat

.Nawet jeśli intencje są dobre,to ten chłopak w głowie ma zupełnie inny obraz


I dlatego potrzebny mu lekarz. Metoda przyznaje do czterech liter. Ale wszystkie możliwe i realne takie są bo dobrowolnie sie nie zgodzi. Wybieram mniejsze zło. A pod jej namową zgodziłby sie na hospitalizacje.

Użytkownik Niniel edytował ten post 29 grudzień 2011 - 11:01

Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych