Witam
#1
Napisano 19 grudzień 2011 - 22:22
Właściwie nie wiem co napisać tutaj... też zmagam się z depresją. Od lat mam nie potrafię wyjść z niej.
Chyba taka moja "uroda" - wrodzony brak chęci do życia i radości z niego...
#4
Napisano 19 grudzień 2011 - 22:35
Poprzerywana linia na dłoniach.
#5
Napisano 19 grudzień 2011 - 22:38
Użytkownik Zaklęta w marmur dnia 19 grudzień 2011 - 22:35 napisał
Leczyłam kilka lat, później było nawet tak w miarę, radziłam sobie, jednak chyba teraz znowu powinnam odwiedzić lekarza bo czuję, że jest słabo. Jednak chyba jeszcze sama chcę próbować, łudząc się, że to takie chwilowe obniżenie nastroju.
#8
Napisano 19 grudzień 2011 - 22:44
Poprzerywana linia na dłoniach.
#9
Napisano 19 grudzień 2011 - 22:52
#10
Napisano 19 grudzień 2011 - 22:55
Poprzerywana linia na dłoniach.
#11
Napisano 19 grudzień 2011 - 23:02
#12
Napisano 19 grudzień 2011 - 23:12
Poprzerywana linia na dłoniach.
#13
Napisano 19 grudzień 2011 - 23:19
(i na dziś dobranoc, dziękuję za rozmowę
#14
Napisano 19 grudzień 2011 - 23:20
Poprzerywana linia na dłoniach.
#15
Napisano 21 grudzień 2011 - 19:50
"najchętniej zapadłabym w zimowy (i nie tylko) sen" podpisuje się obiema rekoma pod tym mam identyczne myśli
#17
Napisano 21 grudzień 2011 - 22:13
przykre, ze rowniez zmagacie sie z depresja /depresyjnymi nastrojami. Dzis jestem zmeczona calym dniem. Dostałam maila z bardzo przykra wiadomoscia. Zeby sie nie dobic tym wszystkich od jakiegos czasu probuje odnajdywac jakies pozytywne rzeczy. To jest taki moj maly sposob na poprawe nastroju. kazdy chyba ma taki sposob - moze napiszecie o Waszych sposobach? albo napiszcie o smutkach, moze razem damy rade poszukac sposobu? Razem damy rade
#18
Napisano 22 grudzień 2011 - 01:30
#19
Napisano 22 grudzień 2011 - 09:30
#20
Napisano 22 grudzień 2011 - 11:14
moje sposoby na poprawę nastroju - w miarę mozliwosci sen, pomaga, w miare mozliwosci odsypiam stresy - chociaz z tym tez nie jest latwo, gdyz czesto stres mnie wybudza, lub najzwyczajniej w swiecie nie potrafie zasnac, jednak gdy jestem juz baardzo zmeczona, wycienczona stresem to zasypiam. Nie moge jednak zbyt czesto sobie na to pozwolic - bo tez mam dziecko. Ale to nie jest jakis dramat, bo wlasnie zabawy z dzieckiem stanowia kolejny sposob na oderwanie sie od strasznego nastroju, nawet wbrew sobie, gdy nie mam sily staram sie bawic z synem, wyscigi autkami, kolcki, masa solna, spacery. Zwykle ciezko jest zaczac, ale gdy juz sie wciagniemy w to zajecie to juz jest znacznie lepiej. Inny sposob - to ksiazka, jakas lekka, spokojna, o optymistycznym zabarwieniu, taka, ktora lekko sie czyta - ale tutaj tez musze zaznaczyc, ze majac dziecko nie czesto jest na to czas. Przymus sprzatania i gotowania stanowi kolejny sposob na wzbudzenie aktywnosci, ktora przy depresji jest mocno ograniczona - balagan frustruje mnie i denerwuje.
Przyznam, nie jest latwo przelamac sie, pobudzic to dzialania, gdy wszystko wyglada w negatywnym swielte, gdy nie widac jakiegos glebszego sensu. Jednak te moje metody dla mnie sa skuteczne. Wiem, ze nie moge sie zalamac, nie moge zaniedbac pracy - chociaz ta jest bardzo stresujaca, wiem, ze dziecko na mnie liczy i nie moze depresja jeszcze dodatkowo zabierac przyjemnosci z zycia dziecku - ono niczemu winne nie jest. Tak wiec staram sie, staram z calych sil.
Na koniec jeszcze jeden sposob - taki bardzo "babski" - czasami, wieczorami, gdy syn juz spi najzwyczajniej na swiecie pozwalam sobie na... placz. Emocje uchodza, zasypiam i rano - znowu gotowa jestem do walki.
Wczesniej, kiedys, kilka lat temu zupenie bylo inaczej, wtedy nie probowalam nawet miec kontroli nad deprecha, poddawalam sie jej, a ona coraz to w wiekszym stopniu mnie pochlaniala. Teraz wiem, ze nie oddam jej kontroli. To ja tu rzadze! i powtarzam sobie te slowa i wiem, ze czasami brzmia bardzo realnie, w innych momentach bardzo naiwnie, mimo to, powtarzam je sobie...
smutna - wykorzystuj te dobre nastroje, staraj sie je utrzymywac jak najdluzej, staraj sie je pielegnowac i nie poddawac gorszym. Gdy bedziesz w tym gorszym - pamietaj gdy byl ten lepszy, gdy mialas sile.
marta - wiem, ze dziecko bywa absorbujace, male dziecko, wiem, ze potrafi wyprowadzic z rownowagi, jednak tez wiem, ze zupelnie innaczej zachowuje sie gdy wejdziesz w ten jego swiat. depresja nie musi nic zabierac dziecku. Dziecko to chyba najlepszy z mozliwych motywatorow. Bo najwazniejsze to miec cel. Na poczatku trzeba sie zmusic do dzialania, bo depresja zabiera nie tylko ochote ale tez sile. Ale uwierz, mozna, sprobuj daj sobie czas. I szanse. Innym sie udalo, dlaczego Tobie nie mialoby sie udac? Nie jestes w niczym NICZYM gorsza od innych.

Pomoc






