Depresja.ws - Forum: Kompulsywne jedzenie - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Kompulsywne jedzenie Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Ponia 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 26-listopad 11

Napisano 10 grudzień 2011 - 17:30

Witajcie,

czy ktoś z Was miał problem z kompulsywnym jedzeniem. Ja ogólnie zawsze lubiłam jeść i przez to złapałam sporo kilogramów już w liceum. Potem były wagowe spadki i wzloty w pzeciale rozmiarów 38 - 46 ....
Ostatnio jednak zupełnie nie panuję nad napadami głodu.
Jem jak głodne zwierze, któremu ktoś ma zaraz odebrać pokarm ...
Jestem załamana tym stanem rzeczy bo próbowałam na własną rękę nad tym zapanować, ale nie udaje się ...

Mam zdiagnozowaną silną depresję, ale funkcjonuję w miarę normalnie. Jednak ostatnio coraz mniej "w miarę" ...

Znacie jakieś metody zapanowania nad sobą w przypadku takiego napadu?
Może polecicie mi jakiegoś specjalistę, który potrafi pracować z takim zaburzeniem?

Pozdrawiam,
Ponia
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   agaa 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 74
  • Rejestracja: 02-grudzień 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 12 grudzień 2011 - 18:00

cześć! Poniu,

znam twój problem. mam go . kompulsywnie się obżeram. w moim życiu były etapy skarjności. Byłam baaardzochuda i uważałam że jestem gruba, teraz oglądam zdjęcia i sie zastanwiam jak bardzo moja głowa przeklamuje rzeczywistość. w czasie smutku,- przede wszzystkim zajadam się. smutku wewnętrznego -kiedy uważam że czegoś mi brakuje -dopełniam/wypełaniam się jedzeniem. pomagało jedzenie o równych porach, dbanie o sylwetkę i zajadnie warzywami. nie słodyczami- bo do tego mam predyspozycje. obecnie jestem na etapie kiedy niestety dalej to robie, mam na swój temat -wyglądu - zdanie niezbyt przychylne, natomiast faceci jakoś do mnie podchodzą czasem-oczywiście nie ma interakcji ani chęci z mojej strony na obecnym etapie mojego życia. Gdy chodziłam na terapię było lepiej, nie objadałam się. spotykałam się z psychologiem i mówiełam jej- co mnie boli, i ona trochę wypełaniała te pustkę. Psychiatra wtedy zaproponował że w przypadku gdy terapia nie da rezultatów da mi takie proszki, ale zdziwił się gdy mu o tym powiedziałam.Zacznij od tego żeby o tym nie myslec i znaleźć alternatywę dla tego nawyku. Powiem Ci z doświadczenia że najgorzej jest opierać się temu na początku. potem jakoś idzie i zostaje . Są specjalne strony dla takich .poszukaj pomocy tutaj, a przede wszystkim pomyśl o tym dlaczego to robisz.
http://anonimowizarl...org/mitingi.php
powodzenia! ściskam:)
Niech smutek będzie dla nas kiedyś miłym wspomnieniem. — William Shakespeare
Są noce, gdy przyszłość traci wszelką wagę, a spośród wszystkich jej chwil pozostaje tylko ta, w której postanowimy skończyć z sobą- Emil Cioran
W samotności łatwiej dochodzi się do samouwielbienia, a jednocześnie do skrajnej nienawiści, kończącej się nieraz samobójstwem- Antoni Kępiński — Rytm życia
gg-39668630
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Sukces 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 415
  • Rejestracja: 07-listopad 09
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:W Tobie

Napisano 14 grudzień 2011 - 22:40

Kompulsywne jedzenie może być dla nas jednym z najprostszych sposobów na odzyskanie równowagi emocjonalnej. Dlatego właśnie diety na ogół nie wytrzymują próby czasu. Efekt Jo-Jo to efekt powrotu do tego co przynosiło szybko ukojenie. Efekt sytości uspokaja. Jak z tym wygrać. Nie ma prostej technicznej odpowiedzi. Praca u podstaw. Podstawa to pytanie do siebie, z jakiego powodu powstają te emocje. W konsekwencji praca nad opracowaniem metody radzenia sobie z nadmiarem emocji w inny alternatywny, zdrowy sposób bez nałogu kompulsji.
Dlaczego niszczysz swój Sukces?
www.celsukces.blogspot.com
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Sukces 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 415
  • Rejestracja: 07-listopad 09
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:W Tobie

Napisano 14 grudzień 2011 - 22:42

Znajdź i wylecz przyczynę a skutek sam odpadnie jako już niepotrzebny :)
Dlaczego niszczysz swój Sukces?
www.celsukces.blogspot.com
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   smutna1982 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 91
  • Rejestracja: 19-grudzień 11
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 grudzień 2011 - 18:54

Ja często mam napady obżarstwa. :mellow:
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Coma White 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 26
  • Rejestracja: 11-kwiecień 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 styczeń 2012 - 01:43

Ja także mam ten problem - kompletnie nie panuję nad moim obżarstwem. Kiedyś tak nie było... W ciągu dwóch lat przytyłam z 56kg do 72kg - nie mogę na siebie patrzeć w lustrze!! Wiem, że to jest u mnie jeden z sposobów radzenia sobie z napięciem ale jakoś nic bardziej konstruktywnego nie działa. Lepsze to niż cięcie się czy topienie smutków w %... Ale nie chce już tak tyć, chce wrócić do starej wagi tylko jak?...
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 02 styczeń 2012 - 15:44

jak mozna wrocic do swojej starej (upragnionej) sylwetki?
wydaje sie to bardzo proste...
w gazetach, poradnikach, w telewizji - doslownie wszedzie slyszymy:
-duzo ruchu
-mniej jesc
-jesc zdrowo
ale to nie jest takie proste... nie w momencie kiedy ma sie depresje. jedzeniem wynagadzamy sobie smutki i przykrosci ktore nas spotykaja. jedzenie jest przyjemne i w momencie porazki liczy sie tylko zaspokojenie tej potrzeby. dla osob z depresja swietna sylwetka jest zbyt slaba motywacja do jej osiagniecia, tutaj trzeba silniejszej motywacji. jakiej? sama nie wiem do dzis?

Użytkownik maadleen edytował ten post 02 styczeń 2012 - 15:45

znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   ziemniak 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 47
  • Rejestracja: 07-październik 11

Napisano 05 styczeń 2012 - 02:59

To się chyba łączy z depresją w logiczną całość, kompulsywne jedzenie jest formą nałogu, a nałóg jest formą zagłuszania nastrojów depresyjnych, u podłoża obu leżą pewnie te same problemy...
Napisz Ponia, skąd jesteś.
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Tania 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 05-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 styczeń 2012 - 20:16

Od 16 roku walczę z tymi kompulsjami...Nienawidzę się za to! A Lekarz ,,olał''mój problem jakby to była zwykła opryszczka! :(((
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 06 styczeń 2012 - 20:31

obsesyjne jedzenie jest tak samo powaznym problemem jak depresja czy alkoholizm, bo moze nas zgubic i doprowadzic do bardzo groznych konsekwencji...
w tym przypadku do otylosci albo innych powaznych zaburzen odzywiania (bulimia??). trzeba z tym walczyc tak samo jak z kazdym innym nalogiem, unikajac obsesyjnego jedzenia, zmieniajac swoje nawyki zywieniowe... tylko nie jest to takie latwe.
nie mzona tego zmienic z dnia na dzien :( kazda kolejna porazka wiaze sie z wynagrodzeniem sobie jej jedzeniem. nasz dolek emocjonalny wyrownujemy sobie kaloriami, jednoczesnie dokladajac sobie w bioderka i poczucie winy - i takie bledne kolo...
walka z watrakami... :( wymysli ktos na to lek??
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   dagmara93 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 11
  • Rejestracja: 31-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 styczeń 2012 - 17:43

Ehh, trochę wstyd się do tego przyznać :unsure: , ale mam tak samo. Barykaduję się jedzeniem, jakbym chciała się przed czymś schować. Jak zacznę jeść, to jem aż mi niedobrze :blink: Nie jem, żeby zaspokoić głód. Im więcej jem, tym spokojniejsza się czuję. To brzmi śmiesznie, ale no tak jest, obżarstwo buduje we mnie poczucie bezpieczeństwa. Pochłaniam wszystko, aż prawie pękam, a potem zastanawiam się dlaczego to zrobiłam. Obwiniam się, nię mogę na siebie patrzeć .. Jak nałóg. Wiem, że źle, ale daje ulgę przynajmniej na chwilę. I nie da się nad tym zapanować ..
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   maadleen 

  • mała dziewczynka pełna gigantycznych trosk
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1168
  • Rejestracja: 12-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:w-wa

Napisano 31 styczeń 2012 - 18:08

traktujecie moze jedzenie jako nagrode lub kare??
tzn jezeli stalo sie cos zlego to zajadacie smutki, a jak stanie sie cos dobrego to w nagrode super uczte z deserem...
znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam się śmiać,
tysiąc razy oddawać,
to, co trafiło się raz...
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   nightmare 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 33
  • Rejestracja: 09-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:niemcy

Napisano 31 styczeń 2012 - 18:48

Ja napewno zajadalam smutki . Duze porcje zdrowego i niezdrowego jedzenia ,tony czekolady , ciast , ile smutkow tyle kilogramow wiecej . I tak dobilam do 61 , po czym wyrzucilam wage twierdzac iz jest zepsuta <_< ´Nastepnie zwazylam sie u kolezanki , i tam 62 , wiec jednak moja byla sprawna :angry: Nie moglam tego przezyc , przy wzroscie 1.70 wazylam zawsze 55 kg , wiec od jakiegos czasu sie zaparlam pragnac powrocic do dawnego wygladu i nie jem juz swinstw ,tylko zdrowe kolorowe rzeczy takie jak warzywa , na kawalek ciasta skusze sie jedynie raz w tygodniu , do tego co drugi dzien sport . Mam zamiar przepedzic ostatnie 2 kg , i to bedzie moj duzy sukces , i potem przyjdzie napewno jakis kolejny .. pozegnam sie z depresja :D To byloby cudowne ..
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Upandown 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 195
  • Rejestracja: 04-listopad 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 04 luty 2012 - 20:53

Ja stosunkowo niedawno, bo kilka lat temu, połączyłem silne depresyjne okresy z objawami wzmożonego apetytu. W tym roku w okresie jesień-zima, kiedy to rok w rok moja waga rośnie na łeb na szyję, przytyłem "tylko" 6 kg, jest to dla mnie sukces, jako że w ostatnich latach było to 8-10 kg, ale w sumie zima jeszcze się nie skończyła, jednak czuję że najgorsze już za mną. Ogólnie to jestem w dosyć specyficznej sytuacji, bo od dziecka miałem problemy z nadwagą, potem już otyłością 1, 2-gi stopień, dopiero w wieku 18-19 lat wreszcie przelała się czara goryczy i zacząłem walczyć ze zgubnymi jedzeniowymi nałogami jednak już chyba na całe życie pozostanie we mnie niesamowicie silny kompleks "grubasa". W momencie gdy dopada mnie pokusa zjedzenia czegoś niezdrowego (czyt. słodkiego, ewentualnie bardzo tłustego) staram się uzmysłowić sobie ile wysiłku i czasu będzie mnie kosztował powrót do sylwetki, którą będę w stanie tolerować (chyba o samoakceptacji już mnie mam co marzyć). Ostatnio coraz poważniej myślę o operacji plastycznej, która prawdopodobnie pomogłaby mi usunąć niektóre efekty zrzucenia tych kilku dziesiątek kilogramów z nastoletnich lat mojego życia. Ponad to staram się uświadamiać sobie, że nie jest to rozwiązanie moich problemów, natomiast na dłuższą metę może to zagrozić mojemu zdrowiu, a już na pewno pogorszy moje samopoczucie, co z tego że przez tę x minut będę względnie "szczęśliwy", jeśli przez pozostały czas będę sobie robił wyrzuty z powodu mojej słabej woli i często świadomych działań autodestrukcyjnych. Jeśli już zjecie coś "nieprzepisowego" to polecam też trochę ruchu po tym zamachu na swoje zdrowie, nie zaszkodzi a może pomóc.

W każdym razie rozwiązanie problemu z każdym nałogiem to uświadomienie sobie co jest jego przyczyną i niedopuszczenie do jej zaistnienia, łatwiej napisać niż zrobić, wymaga to wiele samoświadomości i silnej woli, a jak można się domyśleć nie łatwo o to u żadnego człowieka, a tym bardzie ju osoby z depresją.

Użytkownik Upandown edytował ten post 04 luty 2012 - 20:56

Dołączona grafika

Kliknij, pomóż, zrób dla kogoś coś dobrego, niewiele Cię to kosztuje.

0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Jesień 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 77
  • Rejestracja: 10-wrzesień 10

Napisano 20 luty 2012 - 17:39

Cześć! Kompulsywne obżarstwo jest, niestety, również moim problemem od wielu lat. Jem bo mi wesoło, jem bo mi smutno, jem z nudów, jem dla zabicia stresu. "Na szczęście" ta moja tendencja była powstrzymywana przez lata całodziennym niejedzeniem związanym z odczuwaniem przeze mnie silnym lękiem, dlatego udawało mi się przez lata utrzymać wagę. Niestety gdy moja mama zaczęła chorować, zaczęłam obżerać się jeszcze bardziej, co sprawiło że przez dwa lata przytyłam jakieś 18 kilo. Od miesięcy próbuję coś z tym zrobić, jednak zupełnie bezskutecznie, bowiem moje nawyki żywieniowe są tragicznie i nie umiem tego zwalczyć. Szczególnie nie jestem w stanie zrezygnować z regularnego picia dużych ilości alkoholu. I niestety, ponieważ nic mi nie wychodziło, wymyśliłam inne rozwiązanie - mianowicie.. zwracać. Teraz ile razy się obeżrę jak świni - idę wymiotować. A aby tego nie robić, przestaję jeść, i teraz uczucie głodu staje się dla mnie wyznacznikiem szczęścia. Już nie wiem co mam zrobić. Teraz już po każdym posiłku chce mi sie wymiotować. Niestety nie umiem odpowiedzieć na pytanie jak sobie radzić z kompulsywnym jedzeniem, ale niestety widzę po sobie, do jakich beznadziejnych efektów może to doprowadzić :(
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych