Depresja.ws - Forum: Leki, jeżeli stosować to kiedy? - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Leki, jeżeli stosować to kiedy? czy czasem nie jest to bardziej szkodliwe niż pomocne? Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 01 grudzień 2011 - 21:16

jak czytam tutaj Wasze posty to mam wrażenie, że co drugi post jest apoteozą brania leków. Ja miałem zdiagnozowany epizod depresyjny i zaburzenia dwubiegunowe - afektywne i pomimo, że miałem przepisane leki to do tej pory rękami i nogami broniłem się ich brania... Moje problemy zaczęły się od jakiegoś roku i udało mi się już raz z tego wyjść przy pomocy samej psychoterapii. Co prawda teraz nie czuję się znowu najlepiej, ale jak na razie nie mam zamiaru się faszerować lekami, choć nie wykluczam, że jak będzie to niezbędne to tego nie zrobię... Rozumiem, że w niektórych stanach i nasileniach choroby branie leków jest nieodzowne, ale wszystkich jednak przestrzegałbym przed takim beztroskim przyjmowaniem leków... Lekarzowi najlepiej jest przepisać leki i ma pacjenta z głowy czy to psychiatra, czy zwykły internista piszący receptę na antybiotyki... Nigdy ingerencja chemii w naturę nie zostawia blizny na tej drugiej... Tutaj sprawa jest na tyle poważna bo dotyczy bardzo skomplikowanego narządu, którego działanie jak się już popsuje naprawić jest niebywale trudno - naszej głowy. Kolejna sprawa to leczenie chorób psychicznych to w dalszym ciągu dosyć dziewicza dziedzina i lekarze często posuwają się w tej materii po omacku, czasami bardziej eksperymentując na pacjentach niż im pomagając... i nie wierzę w nowe doskonałe leki kolejnej generacji, bo te poprzednich były równie doskonałe jak kiedyś wchodziły na rynek. W ogóle leczenie chorób psychicznych już kilka razy okazało się koszmarnym kanałem, że można wspomnieć chociażby genialną neurochirurgię jak lobotomię ( a którą przyznano kiedyś nawet nobla :D), tego akurat w leczeniu depresji raczej nie stosowało się, ale elektrowstrząsy już tak (podobno popularność tych zabiegów z powrotem powraca :blink:) . Czy takie drastyczne działania i operacje na mózgu nie są dowodem na to, że leczenie farmakologiczne jest mało skuteczne... Kolejne sprawa to uzależnienia od leków i to od leków psychotropowych, które z reguły nawet te nowej generacji silnie uzależniają. Zresztą nie do końca mam zaufanie nawet do lekarzy, przemysł farmaceutyczny to dzika dżungla i w tym lesie znajdują się i lekarz jako ostatnie ogniwo łączące ten przemysł z pacjentem... Być może wynika to też z mojej natury, że wszystko sam muszę dotknąć i wszystko sprawdzić, mam ograniczone zaufanie do ludzi, mediów itd... ;) Ciekawy jestem Waszych opinii bo sam stoję przed alternatywą przyjmowania leków i być może z Waszej wiedzy i sądów będę mógł skorzystać... Zapraszam do dyskusji.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#2 Gość_bernadetta_*

  • Grupa: Gość

Napisano 02 grudzień 2011 - 03:35

Dorianie, ja nie jestem w Twojej sytuacji ale może mogę coś (nieśmiało) poradzić. pierwsza rzecz - starannie wybrać lekarza i mu zaufać. nie bać się leków - uzależniają jedynie benzodiazepiny (alprazolam, lorazepam itp.)stosowane w terapii lęku i to dopiero przy podawaniu długoterminowym (pow. pół roku) i barbituramy (Luminal np.) ale tych się już raczej nie stosuje ze wzgl na silne uzależnianie. Skuteczność terapeutyczna leków p-depresyjnych wynosi 50-70% leczonych pacjentów; skuteczność elektrowstrząsów - 90%.
możesz nie wierzyc ;)
nie zamierzam Cię namawiać. leki są po to żeby się leczyć, z rozsądkiem i umiarem. p-depresanty to nie talidomid..tu nie będzie niespodzianek raczej, mogłyby być bardziej skuteczne, fakt, wszystko w naszych rękach, albo raczej w rękach naszych dzieci..
czy brać - chyba to zależy od tego na ile się czujesz.. lekarz przepisuje leki ale decyzja należy do Ciebie. osobiście żałuję że późno trafiłam do psychiatry, że nie poszłam wtedy kiedy czułam się bardzo źle, naprawdę gdyby mi coś ktoś wtedy dał - wzięłabym wszystko. najgorsze przetrwałam sama, nie wiem czy leki pomogły, bardziej rozmowa
0

#3 Gość_bernadetta_*

  • Grupa: Gość

Napisano 02 grudzień 2011 - 03:41

barbiturany oczywiście
;)
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Gość_bernadetta_*

  • Grupa: Gość

Napisano 02 grudzień 2011 - 05:58

poszłabym gdyby mnie ktoś tam wysłał, wysłał w końcu psychotreapeuta
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   molenka 

  • Molly
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 7448
  • Rejestracja: 10-grudzień 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 grudzień 2011 - 10:33

mnie leki wyciągnęły z takiego stanu,
w którym nigdy, przenigdy nie chciałabym się znaleźć
piekło, tak mogę to określić

biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich byłam, nie wyszłabym z czarnej dziury sama
mowy nie ma

od pewnego czasu mam też terapię

połączenie jednego i drugiego stawia mnie na nogi,
powoli, ale stawia
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 02 grudzień 2011 - 16:22

Wyświetl postUżytkownik bernadetta dnia 02 grudzień 2011 - 03:35 napisał

Dorianie, ja nie jestem w Twojej sytuacji ale może mogę coś (nieśmiało) poradzić. pierwsza rzecz - starannie wybrać lekarza i mu zaufać. nie bać się leków - uzależniają jedynie benzodiazepiny (alprazolam, lorazepam itp.)stosowane w terapii lęku i to dopiero przy podawaniu długoterminowym (pow. pół roku) i barbituramy (Luminal np.) ale tych się już raczej nie stosuje ze wzgl na silne uzależnianie. Skuteczność terapeutyczna leków p-depresyjnych wynosi 50-70% leczonych pacjentów; skuteczność elektrowstrząsów - 90%.
możesz nie wierzyc ;)
nie zamierzam Cię namawiać. leki są po to żeby się leczyć, z rozsądkiem i umiarem. p-depresanty to nie talidomid..tu nie będzie niespodzianek raczej, mogłyby być bardziej skuteczne, fakt, wszystko w naszych rękach, albo raczej w rękach naszych dzieci..
czy brać - chyba to zależy od tego na ile się czujesz.. lekarz przepisuje leki ale decyzja należy do Ciebie. osobiście żałuję że późno trafiłam do psychiatry, że nie poszłam wtedy kiedy czułam się bardzo źle, naprawdę gdyby mi coś ktoś wtedy dał - wzięłabym wszystko. najgorsze przetrwałam sama, nie wiem czy leki pomogły, bardziej rozmowa

dzięki za tę ciekawą opinie, ale sama widzisz piszesz o potrzebie brania leków, a ostatnia konstatacja sugeruje, że to jednak być może nie leki poprawiły Twój stan tylko rozmowa czyli jak mniemam psychoterapia ;)
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 02 grudzień 2011 - 16:23

Wyświetl postUżytkownik molenka dnia 02 grudzień 2011 - 10:33 napisał

mnie leki wyciągnęły z takiego stanu,
w którym nigdy, przenigdy nie chciałabym się znaleźć
piekło, tak mogę to określić

biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich byłam, nie wyszłabym z czarnej dziury sama
mowy nie ma

od pewnego czasu mam też terapię

połączenie jednego i drugiego stawia mnie na nogi,
powoli, ale stawia

molenka, uwielbiam Twój avatar, już sam w sobie ma właściwości terapeutyczne :D
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   ziemniak 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 47
  • Rejestracja: 07-październik 11

Napisano 05 grudzień 2011 - 16:48

Ja się wybieram po leki i nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogą mi w jakiś sposób zaszkodzić... :mellow:
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   toy_ 

  • osioł
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 9579
  • Rejestracja: 05-luty 10
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 05 grudzień 2011 - 16:51

1. chęć wyzdrowienia
2. leki, jeśli psychiatra uzna za potrzebne
3. terapia
<jesli pacjent sie nadaje>
Gdy wszystko skończy się jak myślałem
Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   anche 

  • anche
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 4409
  • Rejestracja: 17-luty 08
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 grudzień 2011 - 00:32

powiem Ci tak- większość zależy od podłoża.
nie oszukujmy się, większość depresji wynika mimo wszystko z zaburzenia równowagi biochemicznej. można powiedzieć, że leki to pójście na łatwiznę, ale jednak potrafią pomóc i nieważne czy chodzi tu o efekt placebo czy pomagają naprawdę. coś jednak robią. czasem trzeba przejść przez 4 rodzaje leków zanim zaczną działać jak np. było w moim przypadku, ale jednak udaje się.
inaczej też sądzę o leczeniu farmakologicznym wypowiada się osoba której jeszcze odpowiedniej kombinacji nie udało się uzyskać, a inaczej osoba która wie jak dużo leki mogą zdziałać.
elektrowstrząsy mogą wydawać się za przeproszeniem porypane, ale ich skuteczność jest zaskakująco dobra, a wraz ze wzrostem techniki stają się coraz mniej, że tak powiem 'przykre'. czy skusiłabym się na nie? pewnie nie, ale jednak oczytałam się trochę na temat ich działania i myślę, że gdy wszystkie inne metody zawodzą jest to całkiem sensowne wyjście.
nie zamierzam cię truć pigułkami ze słów. nie potrafię uchronić od smutku.
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 07 grudzień 2011 - 01:28

Wyświetl postUżytkownik anche dnia 07 grudzień 2011 - 00:32 napisał

powiem Ci tak- większość zależy od podłoża.
nie oszukujmy się, większość depresji wynika mimo wszystko z zaburzenia równowagi biochemicznej. można powiedzieć, że leki to pójście na łatwiznę, ale jednak potrafią pomóc i nieważne czy chodzi tu o efekt placebo czy pomagają naprawdę. coś jednak robią. czasem trzeba przejść przez 4 rodzaje leków zanim zaczną działać jak np. było w moim przypadku, ale jednak udaje się.
inaczej też sądzę o leczeniu farmakologicznym wypowiada się osoba której jeszcze odpowiedniej kombinacji nie udało się uzyskać, a inaczej osoba która wie jak dużo leki mogą zdziałać.
elektrowstrząsy mogą wydawać się za przeproszeniem porypane, ale ich skuteczność jest zaskakująco dobra, a wraz ze wzrostem techniki stają się coraz mniej, że tak powiem 'przykre'. czy skusiłabym się na nie? pewnie nie, ale jednak oczytałam się trochę na temat ich działania i myślę, że gdy wszystkie inne metody zawodzą jest to całkiem sensowne wyjście.

wiedza nie zawsze idzie w parze z doświadczeniem to odnośnie, że inaczej wypowiada się osoba, co uzyskała lub nie uzyskała odpowiednią kombinację... nie trzeba być chorym na serce by być kardiologiem, nie trzeba brać leków psychotropowych by móc mieć i wyrażać na ich temat opinię... znam ludzi i znałem, którym leki mało, że nie pomogły to jeszcze zaszkodziły, kontakt z nimi był utrudniony a ich emocje całkowicie zagłuszone przez leki. Jeżeli chodzi o psychoterapię, to nie wiem czy we wszystkich przypadkach i przez wszystkich, ale zalecane jest by podczas terapii nie zażywać leków, bo jaki sens ma rozmowa z osobą, której naturalne odruchy, zachowania zostały sztucznie, chemicznie zmienione? Pisząc, że 4 rodzaje leków musiałaś stosować by jakieś zadziały potwierdzasz tylko co ja napisałem w swoich "obawach" - o zgrozo, czyli byłaś królikiem doświadczalnym, lekarze nie mieli pojęcia co Ci jest i jakie medykamenty mają zastosować by Ci pomóc... :o. Czy naprawdę sądzisz, że to było całkiem obojętne dla Twojego zdrowia... ? :) "Elektrowstrząsy traktowane są jako ostateczna forma walki z chorobą i zalecane są dopiero wtedy, kiedy inne metody zawiodą." - lol fajnie, akurat o tym wiedziałem już wcześniej. Czyli jak nic nie działa innego to co nam szkodzi spróbować tego, a nóż coś w główce się poprzestawia. Przychodzi mi do głowy taka metafora, jak kiedyś przestawał mi działać magnetofon (coś nie stykało w środku) to wziąłem i nim mocno potrząsnąłem lub puknąłem w niego ręką - pomagało, ale na krótko i z czasem wiele innych rzeczy się w nim rozleciało z powodu moich działań. Owszem znalazłem w internecie (w tej chwili takie tylko źródło wiedzy jest mi dostępne) sporo pochwalnych hymnów na temat elektrowstrząsów zapewne od tych co sami je wykonują, są opłacani by tak mówić itp. Znalazłem i takie co przestrzegają i w dalszym ciągu straszą elektrowstrząsami, znalazłem i takie chyba najbardziej obiektywne:

"Czy elektrowstrząsy są bezpieczne?

Jest to znacznie bardziej bezpieczny zabieg, niż był jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Niestety, mimo dopracowania metody nie można powiedzieć że jest w 100% bezpieczny, istnieje bowiem - choć naprawdę nieznaczne - ryzyko powikłań. Najczęściej mają one formę zaburzeń pamięci wstecznej. W ekstremalnych przypadkach dojść może do pełnej amnezji wstecznej. Mogą wystąpić również czasowe majaczenia i stany katatoniczne.
Możliwość precyzyjnego umieszczenia elektrod powodują, że powikłania sprzed kilkudziesięciu lat, polegające na przypadkowym zniszczeniu dowolnego ośrodka w mózgu, już się nie zdarzają.

Ze względu na ryzyko, pacjent musi wyrazić zgodę na zastosowanie zabiegu. Wyjątkiem są sytuacje, w których istnieje zagrożenie życia pacjenta."
Dziękuję postoję :)

Użytkownik doriangray edytował ten post 07 grudzień 2011 - 01:31

"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#12 Gość_bernadetta_*

  • Grupa: Gość

Napisano 07 grudzień 2011 - 11:14

ten temat podniósł mi ciśnienie, za szybko się podniecam chyba..
każdy lek może zaszkodzić, żaden nie jest obojętny dla organizmu, wszystkie psychotropy obniżają sprawność psychofizyczną, przynajmniej jest takie ryzyko; jeśli ktoś nie kuma co się z nim dzieje to albo lek właśnie tak działa min, albo przedawkował, albo lek nie jest dla niego i trzeba zmienić; bywa że trzeba kilka razy zmienić preparat zanim trafi się na odpowiedni
można nie brać nic i w chwili kryzysu powiesić się na gałęzi
gdyby mi było naprawdę źle to miałbym gdzieś szkodliwość leku, nie pomyślałabym o tym
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 07 grudzień 2011 - 13:51

Wyświetl postUżytkownik bernadetta dnia 07 grudzień 2011 - 11:14 napisał

ten temat podniósł mi ciśnienie, za szybko się podniecam chyba..
każdy lek może zaszkodzić, żaden nie jest obojętny dla organizmu, wszystkie psychotropy obniżają sprawność psychofizyczną, przynajmniej jest takie ryzyko; jeśli ktoś nie kuma co się z nim dzieje to albo lek właśnie tak działa min, albo przedawkował, albo lek nie jest dla niego i trzeba zmienić; bywa że trzeba kilka razy zmienić preparat zanim trafi się na odpowiedni
można nie brać nic i w chwili kryzysu powiesić się na gałęzi
gdyby mi było naprawdę źle to miałbym gdzieś szkodliwość leku, nie pomyślałabym o tym

niepotrzebnie się denerwujesz i podniecasz, szczerze mówiąc nawet nie rozumiem dlaczego... ja znam ludzi co przez całe życie antybiotyku nie wzięli a żyją, a leki przeciwbólowe to dla nich czysta fikcja... ja również nie jestem lekomanem co bez zastanowienia się łyka całą garść piguł zwłaszcza takich jak psychotropy, uważasz, że w tym temacie nie można mieć wątpliwości? Jakby Ci było naprawdę źle to miałabyś gdzieś szkodliwość leku :o... a skuteczność?

co do wieszania się na gałęzi to równie dobrze można to zrobić jak Ci lekarz 4 razy leki zmienia, rozumiem, że trwa to kilka miesięcy, a choroba w tym czasie grzecznie czeka na pomyślny dla pacjenta wynik tego losowania i się nie rozwija... to tak właśnie powinno być według Ciebie? Leki są super skuteczne, a lekarz doskonale wie co robi? :) Per favore...

Użytkownik doriangray edytował ten post 07 grudzień 2011 - 14:07

"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   ineska 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 07-grudzień 11

Napisano 07 grudzień 2011 - 14:19

Witam! Jeszcze nie jestem użytkownikiem tego forum, ale wszystkich pozdrawiam. Muszę wypowiedzieć się w tym temacie, bo też kiedyś zastanawiałam się leki czy terapia? Jedno i drugie? Każdy z nas może tylko w odpowiedzi podzielić się własnymi doświadczeniami i opartymi głównie na nich spostrzeżeniami. Każda depresja jest inna i nie chcę tu uogólniać. Ja choruję już jakieś 7-8 lat z krótkimi okresami remisji, kiedy nie brałam leków. Najlepszy okazał się z grupy wenaflaksyn i on ratuje całe moje życie. W ciągu tych lat choroby przerobiłam z moim lekarzem mnóstwo potencjalnych życiowych i psychologicznych problemów, które jak się okazywało nie były głównymi przyczynami. Depresja wciąż wraca. Mogę tylko stwierdzić, że w moim przypadku to choroba, która zmienia u chorego spojrzenie na rzeczywistość i stan umysłu, szukała pożywki i potęgowała moje życie do jednego przerastającego problemu. Człowiek cierpiący nie jest w stanie w miarę obiektywnie spojrzeć w siebie, boli go wszystko, całe życie, widzi problemy wszędzie. Trudno w takim stanie wymagać samoleczenia, bo psychoterapia do tego zmierzać powinna. Gdy zyskujesz dystans i świadomość, wtedy masz szansę uzdrowić swoje życie. Leki, te właściwie dobrane, wyciszają twoje chore, nienaturalne i zabójcze emocje, a dopiero wtedy to, co konstruktywne ma szanse dojść do głosu. I większość nie uzależnia, to jakiś mit i boli mnie to, że jest tak niefrasobliwie powielany w świadomości społecznej. W okresach bez choroby bardzo dobrze sobie bez leków radziłam i nawet zapominałam, że coś takiego jak psychotrop istnieje :) Niestety mój przypadek to depresja przewlekła, związana prawdopodobnie z brakiem równowagi hormonów kobiecych( kobiety! badajcie sobie poziom estrogenów, progesteronu i horm. tarczycy), ale na 100% tego nie wiem, być może to zlepek wielu czynników. Dziś jestem znów na lekach, ale czuję się spełniona życiowo, paradoksalnie dzięki tej chorobie osiągnęłam "wysoki poziom samoświadomości" ;) (określenie mojego lekarza), pracuję z dziećmi jako pedagog, uważam się za osobę zrównoważoną, względnie szczęśliwą, empatyczną i otwartą na problemy innych. Wiem jedno:leki nie szkodzą, nie uzależniają i pomagają prowadzić normalne życie. Psychoterapia może leczenie jedynie wspomagać. Ale to tylko moje doświadczenia i moja opinia...
2

#15 Gość_bernadetta_*

  • Grupa: Gość

Napisano 07 grudzień 2011 - 14:32

wiem, nie ma sensu się podniecać ale na tym forum piszemy też o uczuciach, może nie w tym temacie akurat, poczułam to napisałam, dlaczego - nieważne, mam powody
"ja znam ludzi co przez całe życie antybiotyku nie wzięli a żyją" - widocznie go nie potrzebowali
"Leki są super skuteczne, a lekarz doskonale wie co robi? " gdzie ja to napisałam? przeczytaj mój 1-szy post w tym temacie
nie jestem lekomanką, b. rzadko stosuję leki
znam leki bardziej szkodliwe niż p-depresanty, wiem że można mieć obawy przed stosowaniem leku
"Jakby Ci było naprawdę źle to miałabyś gdzieś szkodliwość leku :o... a skuteczność?" - p-depresantów w przyp. ciężkiej depresji - tak,
cytostatyków - tak, reszty - nie wiem, zależałoby od tego co mogę zyskać a co stracić..
nie będę dyskutować, chciałeś opinii, taka jest moja
0

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 07 grudzień 2011 - 14:35

Wyświetl postUżytkownik bernadetta dnia 07 grudzień 2011 - 14:32 napisał

wiem, nie ma sensu się podniecać ale na tym forum piszemy też o uczuciach, może nie w tym temacie akurat, poczułam to napisałam, dlaczego - nieważne, mam powody
"ja znam ludzi co przez całe życie antybiotyku nie wzięli a żyją" - widocznie go nie potrzebowali
"Leki są super skuteczne, a lekarz doskonale wie co robi? " gdzie ja to napisałam? przeczytaj mój 1-szy post w tym temacie
nie jestem lekomanką, b. rzadko stosuję leki
znam leki bardziej szkodliwe niż p-depresanty, wiem że można mieć obawy przed stosowaniem leku
"Jakby Ci było naprawdę źle to miałabyś gdzieś szkodliwość leku :o... a skuteczność?" - p-depresantów w przyp. ciężkiej depresji - tak,
cytostatyków - tak, reszty - nie wiem, zależałoby od tego co mogę zyskać a co stracić..
nie będę dyskutować, chciałeś opinii, taka jest moja

dziękuję bardzo za tę opinię i mam nadzieję, że ta dyskusja nie spowodowała u Ciebie zbyt dużego zdenerwowania, nie takie były moje intencje :)
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 07 grudzień 2011 - 14:39

Wyświetl postUżytkownik ineska dnia 07 grudzień 2011 - 14:19 napisał

Witam! Jeszcze nie jestem użytkownikiem tego forum, ale wszystkich pozdrawiam. Muszę wypowiedzieć się w tym temacie, bo też kiedyś zastanawiałam się leki czy terapia? Jedno i drugie? Każdy z nas może tylko w odpowiedzi podzielić się własnymi doświadczeniami i opartymi głównie na nich spostrzeżeniami. Każda depresja jest inna i nie chcę tu uogólniać. Ja choruję już jakieś 7-8 lat z krótkimi okresami remisji, kiedy nie brałam leków. Najlepszy okazał się z grupy wenaflaksyn i on ratuje całe moje życie. W ciągu tych lat choroby przerobiłam z moim lekarzem mnóstwo potencjalnych życiowych i psychologicznych problemów, które jak się okazywało nie były głównymi przyczynami. Depresja wciąż wraca. Mogę tylko stwierdzić, że w moim przypadku to choroba, która zmienia u chorego spojrzenie na rzeczywistość i stan umysłu, szukała pożywki i potęgowała moje życie do jednego przerastającego problemu. Człowiek cierpiący nie jest w stanie w miarę obiektywnie spojrzeć w siebie, boli go wszystko, całe życie, widzi problemy wszędzie. Trudno w takim stanie wymagać samoleczenia, bo psychoterapia do tego zmierzać powinna. Gdy zyskujesz dystans i świadomość, wtedy masz szansę uzdrowić swoje życie. Leki, te właściwie dobrane, wyciszają twoje chore, nienaturalne i zabójcze emocje, a dopiero wtedy to, co konstruktywne ma szanse dojść do głosu. I większość nie uzależnia, to jakiś mit i boli mnie to, że jest tak niefrasobliwie powielany w świadomości społecznej. W okresach bez choroby bardzo dobrze sobie bez leków radziłam i nawet zapominałam, że coś takiego jak psychotrop istnieje :) Niestety mój przypadek to depresja przewlekła, związana prawdopodobnie z brakiem równowagi hormonów kobiecych( kobiety! badajcie sobie poziom estrogenów, progesteronu i horm. tarczycy), ale na 100% tego nie wiem, być może to zlepek wielu czynników. Dziś jestem znów na lekach, ale czuję się spełniona życiowo, paradoksalnie dzięki tej chorobie osiągnęłam "wysoki poziom samoświadomości" ;) (określenie mojego lekarza), pracuję z dziećmi jako pedagog, uważam się za osobę zrównoważoną, względnie szczęśliwą, empatyczną i otwartą na problemy innych. Wiem jedno:leki nie szkodzą, nie uzależniają i pomagają prowadzić normalne życie. Psychoterapia może leczenie jedynie wspomagać. Ale to tylko moje doświadczenia i moja opinia...

skoro wypowiedziałaś się to już jesteś użytkownikiem :) ;), serdecznie zapraszam i dzięki bardzo za tę ciekawą opinię...

Użytkownik doriangray edytował ten post 07 grudzień 2011 - 14:40

"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   molenka 

  • Molly
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 7448
  • Rejestracja: 10-grudzień 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 grudzień 2011 - 15:08

Wyświetl postUżytkownik doriangray dnia 02 grudzień 2011 - 16:23 napisał

molenka, uwielbiam Twój avatar, już sam w sobie ma właściwości terapeutyczne :D



zastanawiam się, czy tego nie opatentować... :P
0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 07 grudzień 2011 - 15:12

Wyświetl postUżytkownik molenka dnia 07 grudzień 2011 - 15:08 napisał

zastanawiam się, czy tego nie opatentować... :P

jest to jakaś myśl, a nawet pomysł na biznes :)
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   molenka 

  • Molly
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów 7448
  • Rejestracja: 10-grudzień 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 grudzień 2011 - 15:28

biegnę do urzędu !!!!!!!!
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych