Depresja.ws - Forum: Witam:) Pogubiłam się:( - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Witam:) Pogubiłam się:( Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   złysen 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 29-listopad 11

Napisano 29 listopad 2011 - 14:53

Nie wiem od czego zacząc...
Moje życie od jakiegoś czasu jest beznadziejne. Moje załamania nerwowe rozpoczęły się w tamtym roku,chciałam iśc do psychologa ale sama uporałam się z problemem.
Były wakacje było całkiem okej. Poznałam chłopaka, byliśmy w związku było całkiem fajnie. Dołowało mnie natomiast prawo jazdy, ale jakos to przeżyłam.
Od września zaczęła się szkoła(matura mnie czeka) i to prawo jazdy(nie zdałam od razu) zaczęłam się dołowac nic mi sie nie chciało.
Spotkałam chłopaka w którym byłam zakochana od 4 lat i od tego dnia nie mogłam o nim nie myślec. Chłopak z którym wtedy byłam poszedł w odstawke, nie miałam ochoty sie z nim spotykac, wykręcałam się i kłamałam go. Zaczęłam rozważac zerwanie i tak tez zrobiłam, kompletnie nie myslac jak on sie czuje do tej pory mnie to jakos nie interesuje, choc wiem ze nie bylo mu latwo. Ale ja wiem ze go nie kochałam. Postanowilam napisac do tego chłopaka którego kocham od dawna, choc myslama ze o nim zapomnialam ale jednak nie. Wiec napisałam do niego on o dziwo sie ucieszył, rozmawialismy, umowilismy sie bylam taka szczesliwa. Ostatnio nawet zaprosil mnie do kina, mialam nadzieje ze moje zycie w koncu nabierze sensu a tu co? Niespodzianka:(
Powiedziałam mu ze mi na nim zalezy, a on ze nie związe sie ze mna bo mnie nie kocha i nie chce mnie skrzywdzic i ze na razie mozmy byc tylko przyjaciolmi.
I ze nie chce stracic ze mna kontaktu. Ja go na prawde strasznie kocham, chce go miec, zaczynam juz wariowac. Do tego czuje ze zawalam szkole, nie chce nawet do niej isc. Nikt mnie rozumie, kazdy mysli ze jestem szczesliwa bo taka udaje. Ostatnio nawet kolezanka mi powiedziala ze nie widziala zebym kiedys byla smutna, ze zawsze jestem usmiechnieta. Tylko szkoda ze ten usmiech to taka przykrywka. Próbowałam z mama gadac ze mi jest źle i sobie nie radze ale na rozmowie sie zakonczylo. Ona niby mnie kocha, ale tylko umie krytykowac i mowi ze inni maja gorzej. Ja wiem ze pewnie dla wiekszoci moje problemy to blachostka. Obecnie jestem chora, leze w domu, mam ochote tylko spac. Sen to jedyna rzecz kiedy nie musze myslec o niczym. Cały czas chce mi sie płakac i placze, jestem rozdrazniona, nie daje rady. Chciałabym zniknąc. Chciałabym tafic do szpitala, może w koncu by ktos cos zrozumial, zainteresowal sie mna, pomogl. Juz myslalam, zeby lyknac jakies tabletki, ale tak zeby sie nie zabic tylko zemdlec czy cos, ale nie wiem ile i jakich i sie boje, a pozatym troche wstyd. Nie chce wracac do szkoly, nie chce wychodzic z domu. Chce tylko zobaczyc tamtego chlopaka nic wiecej. Nie wiem co ja mam zrobic?:(

Użytkownik złysen edytował ten post 29 listopad 2011 - 15:01

0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 29 listopad 2011 - 21:23

Hej.W kwestii chłopaka to niestety tylko Ty sama możesz sobie pomóc i uporządkować głowę i serce.Po co dążyć do spotkania kogoś czy mieć nadzieję,gdy ktoś nam szczerze mówi,że nie kocha i że być z nami nie chce?Ma prawo do tego,nie okłamywał Cię,postawił sprawę jasno.Ty też go nie oszukuj i jeśli przyjaźni nie możesz mu zaoferować to mu to powiedz,że to dla Ciebie trudne i nie byłaby to szczera relacja.Uczucia ulokuj tam,gdzie będą miały gdzie mieszkać a nie roztrzaskuj o mur.I nie ryzykuj życia,by sprawdzić,czy ktoś się zainteresuje,absolutna durnota.Problemów tak zwłaszcza nie rozwiążesz.Mówiłaś,że poradziłaś sobie sama,widocznie nie do końca i może tym razem warto do tego psychologa się wybrać,co?Jesteś dopiero w klasie maturalnej,wszystko jest do przeżycia i ułożenia jeszcze,tylko daj sobie szanse,odchodząc od tego,co jest bez szans.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   noonoo 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 828
  • Rejestracja: 13-czerwiec 11
  • Płeć:Kobieta

Napisano 29 listopad 2011 - 23:07

Skoro chodzisz do szkoły, może skorzystaj z pomocy psychologa szkolnego? Albo zapisz się do poradni psychologicznej i tak spotkasz się z jakimś psychologiem. Oni próbują pomagać i powinno Ci być lżej wylać żale przed kimś. Co o tym myślisz?
Samobójstwo nie jest kwestią wyboru, następuje, gdy cierpienie przekracza siły do walki z nim.
www.racc.blog.onet.pl
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   złysen 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 29-listopad 11

Napisano 29 listopad 2011 - 23:16

Ale dla mnie to wstyd iść do psychologa:(
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 30 listopad 2011 - 00:32

Wyświetl postUżytkownik złysen dnia 29 listopad 2011 - 23:16 napisał

Ale dla mnie to wstyd iść do psychologa:(

zawsze jak Ci wstyd do niego iść to możesz zaprosić go do siebie :), a tak na poważanie, to ja miałem kiedyś takie same obawy jak Ty, ale zaręczam Ci, że to nic strasznego, jak uda Ci się przezwyciężyć ten syndrom jak ja to nazywam "pierwszego kroku" to potem już pójdzie z górki... Powiem więcej, jeżeli trafisz na mądrą osobę, (bo psychologowie jak wszyscy ludzie bywają różni) to potem nie będziesz mogła doczekać się każdego kolejnego spotkania. Ja i spotykałem się z psychologami w związku ze swoim problemem i z racji wykonywanej pracy i sam się teraz śmieje jakie miałem kiedyś obawy... Najlepiej jednak jak masz możliwość pójdź do jakiejś polecanej osoby, bo rozumiem Twoje obawy przed wyrzuceniem pewnych rzeczy z siebie i obnażeniem ze swoich problemów... Jeżeli jednak pójdziesz do osoby, która swoją prace traktuje jako powołanie (a takich osób naprawdę jest dużo) i z wysokim poziomem empatii to będziesz się z nią czuła jak z przyjacielem... Pozdrawiam i życzę powodzenia.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   noonoo 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 828
  • Rejestracja: 13-czerwiec 11
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 listopad 2011 - 17:11

Wyświetl postUżytkownik złysen dnia 29 listopad 2011 - 23:16 napisał

Ale dla mnie to wstyd iść do psychologa:(

Hej, to nic wstydliwego! Ale skoro nie psycholog, to tutaj pisz, ludzie mają różne doświadczenia i pomogą w razie potrzeb na pewno.
Samobójstwo nie jest kwestią wyboru, następuje, gdy cierpienie przekracza siły do walki z nim.
www.racc.blog.onet.pl
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   złysen 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 29-listopad 11

Napisano 01 grudzień 2011 - 19:50

Tylko powiedźcie mi czy to jest normalne, że jeśli chłopak się mną nie interesuje to ja wtedy o niego zabiegam, a jeśli tylko on wykazuje uwagę moją osobą to ja automatycznie się od niego odwracam???
Miałam wielu adoratorów i jeśli tylko zauważała, że oni się zaczynają angażować to od razu nie miałam ochoty się z nimi spotykać mimo, że wcześniej mnie interesowali;/
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   doriangray 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 407
  • Rejestracja: 29-listopad 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:centralna Polska

Napisano 01 grudzień 2011 - 20:43

takie zachowanie jest całkiem normalne, taka jest Wasza odwieczna konstrukcja w tym temacie i odczułem to wielokrotnie na własnej skórze :). Więc tutaj nie dostrzegałbym jakiejś Twojej anormalności. :D
Hmm, choć jak teraz zacząłem się zastanawiać nad tym głębiej i działałoby to na Wasze usprawiedliwienie :D ;) to można to odnieść nie tylko do takich zachowań kobieta>mężczyzna, ale patrząc na to bardziej uniwersalnie, to po części chyba taka jest natura człowieka - jeżeli człowiek coś zdobywa lub ma świadomość, że łatwo mu to zdobycie przyjdzie to traci tym zainteresowanie.
Gabriel Garcia Marquez napisał kiedyś w Testamencie (albo nie on to napisał, różne są opinie ;)), że "Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę". To zdanie wiele tłumaczy... Pozdrawiam i nie dręcz się tak :)
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel García Márquez
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaklęta w marmur 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Moderator
  • Postów 1741
  • Rejestracja: 12-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 01 grudzień 2011 - 20:52

Ciężko w ogóle w materii uczuć przyłożyć skalę normalności-co jest a co nie jest.Niektóre osoby tak mają,że wolą zdobywać,inne chcą być zdobywane,chyba trzeba to po prostu dopasować pomiędzy ludźmi.Myślę też,że jak masz z kimś być to będziesz,bo choć będziesz go dystansować,to on i tak znajdzie drogę.Ale musi być uczucie.Właściwe uczucie.
No a życie... jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach.
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   złysen 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 29-listopad 11

Napisano 01 grudzień 2011 - 21:18

Boją się porzucenia; strach przed utratą ukochanej osoby jest u nich powodem uciekania od bliskich związków, do których jednocześnie dążą, gdy druga osoba jest niedostępna. Mimo, że pragną bliskości to - gdy ktoś im ją daje ukazując do nich słabość - często uciekają od danej osoby dopatrując się w niej kogoś słabego, wręcz złego; większości z nich nie dano miłości w dzieciństwie, więc jeśli spotyka ich miłość od obcej osoby to dana osoba wydaje się im dziwna. Ich znajomości "balansują" - raz się do kogoś zbliżają, innym razem (gdy druga osoba zacznie się nimi interesować) tę osobę od siebie odpychają. Szukają bezskutecznie idealnej osoby, która będzie ich wybawieniem - zrozumie ich do końca, pokocha bezgranicznie i bezwarunkowo, nada sens ich egzystencji, wypełni pustkę w ich życiu, wybawi od huśtawek nastroju oraz bólu psychicznego i nigdy ich nie opuści. Tymczasowe zaangażowanie, wycofanie się i poszukiwanie perfekcyjnej, kochającej ich bez-względu-na-wszystko, nie wykorzystującej ich, drugiej połówki jest stałym, błędnym emocjonalnym kołem w jakie wpadają; ta sinusoida wykańcza ich samych oraz tych, którzy próbują się do nich zbliżyć.

znalazłam w necie w objawach zaburzenia Borderline
czytając poczułam się jakby ktoś po prostu mnie nakrył na prawdzie.
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   złysen 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 29-listopad 11

Napisano 01 styczeń 2012 - 14:09

Ja nie wyrabiam.
Nie chce żyć !!!!
Nie wytrzymam dłużej na tym świecie. Tak mi źle, chce zniknąć z tego zasranego świata.
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Naishandha 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 4
  • Rejestracja: 01-styczeń 12
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 01 styczeń 2012 - 18:22

To tak właśnie jest cholera. Świat wymaga, żebyśmy byli silni i nic poza "weź się w garść" ludzie nie potrafią powiedzieć :( Co sie będą przejmować, nie ich sprawa. Pomogły komuś takie słowa? Bo mi nigdy. Niektórzy są bardziej wrażliwi od innych i potrzebują więcej uwagi. Dokładnie wiem jak się czujesz, też mam ochotę ze sobą skończyć. Gdybym czuła, że mam jakiś cel i moje życie miało jakiś sens może by łatwiej było, ale po co się zadręczać. I tak się kiedyś umrze więc po to wszystko :( Widzisz zamiast Cię pocieszać to pewnie jeszcze bardziej zdołowałam. Ja się boję robić sobie krzywdę, żeby nikogo z rodziny nie martwić. Oni i tak mają dużo problemów i jeszcze bym im siebie dołożyła.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych