jestem dziewczyną najwspanialszego mężczyzny na świecie. Mój chłopak ma depresję, poznałam go stosunkowo niedawno, 3 miesiące temu, chyba w momencie, gdy było mu dużo lepiej, było pięknie, spontanicznie, śmialiśmy się, dawało nam obojgu radość bycie razem, potem wszystko się zmieniło, teraz ciężko go namówić na cokolwiek, o jego własnej inwencji nie ma co mówić, są dni, gdy rozmawia nam się normalnie, jest wszystko ok, a zaraz obok są dni, gdy lepiej trzymać się od niego z daleka, uważać co się mówi itd.
nie mieszkamy razem, więc trochę jestem ograniczona w pomocy mu, bo nie mogę po prostu ciągnąć go siłą na spacer, albo zacząć skakać po łóżku, by go oderwać trochę od złych myśli, gdy jest mu źle i chcę się spotkać z nim, by mu trochę poprawić humor, albo po prostu by nie siedział sam to on nie chce, a ja czuję się wtedy jakbym mu się narzucała
bardzo chcę z nim być, ale też mam swoje potrzeby, też czasem mi smutno i chciałabym, żeby to on wtedy mnie przytulił i gdy te moje złe dni trafiają na jego złe dni to jest okropnie... nie chcę go winić, że nie potrafi mnie wtedy wspierać, bo wiem, że to choroba, ale też nie potrafię całkiem zrezygnować z siebie na jego rzecz...
ja jestem raczej wesołą osobą, spontaniczną, taką, która czuje wszystko mocno i głośno to wyraża, optymistka, wulkan, czasem tylko mam gorszy dzień, jak każdy i wiem, że mogłabym jemu pomóc, byciem obok ot tak, ale nie wiem jak, gdy mi na to nie pozwala, nie wiem wtedy czy on tak ma przez depresję czy po prostu to mnie nie chce
nie wiem już co robić...

Pomoc












