Depresja.ws - Forum: pomagać- nie pomagać, odejść- być? - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

  • 3 stron +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

pomagać- nie pomagać, odejść- być? Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 21 listopad 2011 - 13:24

witam wszystkich
:)


jestem dziewczyną najwspanialszego mężczyzny na świecie. Mój chłopak ma depresję, poznałam go stosunkowo niedawno, 3 miesiące temu, chyba w momencie, gdy było mu dużo lepiej, było pięknie, spontanicznie, śmialiśmy się, dawało nam obojgu radość bycie razem, potem wszystko się zmieniło, teraz ciężko go namówić na cokolwiek, o jego własnej inwencji nie ma co mówić, są dni, gdy rozmawia nam się normalnie, jest wszystko ok, a zaraz obok są dni, gdy lepiej trzymać się od niego z daleka, uważać co się mówi itd.
nie mieszkamy razem, więc trochę jestem ograniczona w pomocy mu, bo nie mogę po prostu ciągnąć go siłą na spacer, albo zacząć skakać po łóżku, by go oderwać trochę od złych myśli, gdy jest mu źle i chcę się spotkać z nim, by mu trochę poprawić humor, albo po prostu by nie siedział sam to on nie chce, a ja czuję się wtedy jakbym mu się narzucała
bardzo chcę z nim być, ale też mam swoje potrzeby, też czasem mi smutno i chciałabym, żeby to on wtedy mnie przytulił i gdy te moje złe dni trafiają na jego złe dni to jest okropnie... nie chcę go winić, że nie potrafi mnie wtedy wspierać, bo wiem, że to choroba, ale też nie potrafię całkiem zrezygnować z siebie na jego rzecz...
ja jestem raczej wesołą osobą, spontaniczną, taką, która czuje wszystko mocno i głośno to wyraża, optymistka, wulkan, czasem tylko mam gorszy dzień, jak każdy i wiem, że mogłabym jemu pomóc, byciem obok ot tak, ale nie wiem jak, gdy mi na to nie pozwala, nie wiem wtedy czy on tak ma przez depresję czy po prostu to mnie nie chce
nie wiem już co robić...
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   ziemniak 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 47
  • Rejestracja: 07-październik 11

Napisano 21 listopad 2011 - 14:00

Wyświetl postUżytkownik jo_koo dnia 21 listopad 2011 - 13:24 napisał

witam wszystkich
:)


jestem dziewczyną najwspanialszego mężczyzny na świecie. Mój chłopak ma depresję, poznałam go stosunkowo niedawno, 3 miesiące temu, chyba w momencie, gdy było mu dużo lepiej, było pięknie, spontanicznie, śmialiśmy się, dawało nam obojgu radość bycie razem, potem wszystko się zmieniło, teraz ciężko go namówić na cokolwiek, o jego własnej inwencji nie ma co mówić, są dni, gdy rozmawia nam się normalnie, jest wszystko ok, a zaraz obok są dni, gdy lepiej trzymać się od niego z daleka, uważać co się mówi itd.
nie mieszkamy razem, więc trochę jestem ograniczona w pomocy mu, bo nie mogę po prostu ciągnąć go siłą na spacer, albo zacząć skakać po łóżku, by go oderwać trochę od złych myśli, gdy jest mu źle i chcę się spotkać z nim, by mu trochę poprawić humor, albo po prostu by nie siedział sam to on nie chce, a ja czuję się wtedy jakbym mu się narzucała
bardzo chcę z nim być, ale też mam swoje potrzeby, też czasem mi smutno i chciałabym, żeby to on wtedy mnie przytulił i gdy te moje złe dni trafiają na jego złe dni to jest okropnie... nie chcę go winić, że nie potrafi mnie wtedy wspierać, bo wiem, że to choroba, ale też nie potrafię całkiem zrezygnować z siebie na jego rzecz...
ja jestem raczej wesołą osobą, spontaniczną, taką, która czuje wszystko mocno i głośno to wyraża, optymistka, wulkan, czasem tylko mam gorszy dzień, jak każdy i wiem, że mogłabym jemu pomóc, byciem obok ot tak, ale nie wiem jak, gdy mi na to nie pozwala, nie wiem wtedy czy on tak ma przez depresję czy po prostu to mnie nie chce
nie wiem już co robić...


Zaopatrz się w jakąś literaturę, poczytaj trochę na temat choroby i na temat tego, jak widzi on świat. Skoro to najwspanialszy mężczyzna na świecie - chyba warto powalczyć... Przede wszystkim niech Twój chłopak się leczy - najlepsze efekty dają leki w połączeniu z psychoterapią. Bez tego samo nie minie, a jak minie, to może nastąpić nawrót. Jeśli chodzi do psychologa czy terapeuty, możesz porozmawiać ze specjalistą, jak w tym konkretnym przypadku możesz udzielić wsparcia.
0

#3 Gość_quicksand_*

  • Grupa: Gość

Napisano 21 listopad 2011 - 22:45

Ja staram się pomóc mojemu przyjacielowi. Jest on bardzo dobrym człowiekiem, jednak bardzo skrzywdzonym przez los i ludzi. To go zmieniło z osoby przebojowej i twardo stąpającej po ziemi w osobę przestraszoną, nie znającą siebie. Wiem,że z depresją nie jest łatwo, bo jestem przy nim od paru miesięcy. Było bardzo trudno i nadal jest. Była próba samobójcza, było trucie się narkotykami, byli lekarze, specjaliści, były leki. Jednym słowem było wszystko i jest nadal. Dalej są myśli o śmierci, poczucie pustki i strach przed samotnością. Wiem też,że nigdy nie przeskoczę pewnych rzeczy, nigdy " nie wejdę" w jego skórę, nigdy nie poczuje tego co on, choć też wylałam morze łez, o których on nie wie. Wiem,że on może sobie odebrać życie. Nie powiem, że jestem na to jakoś przygotowana,ale bliższa tej myśli niż kiedykolwiek. Chociaż myśl o śmierci mnie przeraża, bo po prostu się jej boję i jak już mówiłam - nigdy w całości nie poczuję bólu, takiego jaki on czuje. I to jest ta zasadnicza różnica między nami- ja nie chcę umierać, a on nie wie czy chce dalej żyć. Nie pisze tego,że by powiedzieć Ci, żebyś odeszła czy została z nim. Wydaje mi się, że to jest kwestia tego jak bardzo jesteś silna, jak wiele możesz znieść, jak wiele poświecić dla miłości... Literatura może pomóc w zdobyciu teorii na ten temat, jednak wszystko i tak zweryfikuje życie. Jeżeli jesteś pewna,że potrafisz to wytrzymać to bądź. Nie wiem też jak silna jest depresja Twojego chłopaka. Ale jeżeli jesteście razem to jest już duży plus. Liczy się obecność. Każdy gest. Może inni ludzie mnie za to skrytykują, ale naprawdę uważam, że jeżeli ktoś nie jest dostatecznie silny, żeby choć trochę dzielić ból z tą osobą i wytrzymać to niech odejdzie. Nie dlatego,żeby zostawić tą osobę samą, bo naprawdę wiem co znaczy pomoc tej drugiej osobie, ale ze zwykłego swego egoizmu, który jest ratunkiem dla siebie. Bo zależy jaki Ty też masz typ charakteru. Jeżeli zaczniesz żyć depresją swojego chłopaka lub bardziej - zatracać się w niej i kopiować jego uczucia to też nie będzie dobrze. Trzeba posiadać trochę swojej "inności", żeby być mocniejszą dla niego podporą. Depresja nie jest łatwa, a życie z nią tym bardziej nawet dla osoby, która na nią nie choruje.
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 22 listopad 2011 - 18:02

dziękuję Wam za odpowiedź... wczoraj przegadaliśmy długo wszystko przez telefon... był bardzo zimny i okrutny i kazał mi odejść od siebie... teraz to już kompletnie nic nie mogę zrobić. powiedział mi, że do końca roku i tak nie będzie po nim śladu na tym świecie, strasznie się boję, on ma dostęp do broni i nigdy nie rzucał słów na wiatr, zdecydowałam, że muszę powiedzieć o tym jego rodzicom, bo tylko oni mogą teraz go "pilnować", nie mogę być obok kogoś, wbrew komuś, chociaż wierzę głęboko, że to nie mój chłopak mówił te okropne rzeczy, że mam mu dać spokój, tylko choroba przez niego przemawiała... :(
powiem jego mamie, mam nadzieję, że ona będzie wiedziała co z tym zrobić, mam też nadzieję, że będę mogła znów być z nim, gdy już trochę lepiej mu będzie

dzięki wszystkim...
Asia
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 18:08

Wyświetl postUżytkownik jo_koo dnia 22 listopad 2011 - 18:02 napisał

dziękuję Wam za odpowiedź... wczoraj przegadaliśmy długo wszystko przez telefon... był bardzo zimny i okrutny i kazał mi odejść od siebie... teraz to już kompletnie nic nie mogę zrobić. powiedział mi, że do końca roku i tak nie będzie po nim śladu na tym świecie, strasznie się boję, on ma dostęp do broni i nigdy nie rzucał słów na wiatr, zdecydowałam, że muszę powiedzieć o tym jego rodzicom, bo tylko oni mogą teraz go "pilnować", nie mogę być obok kogoś, wbrew komuś, chociaż wierzę głęboko, że to nie mój chłopak mówił te okropne rzeczy, że mam mu dać spokój, tylko choroba przez niego przemawiała... :(
powiem jego mamie, mam nadzieję, że ona będzie wiedziała co z tym zrobić, mam też nadzieję, że będę mogła znów być z nim, gdy już trochę lepiej mu będzie

dzięki wszystkim...
Asia

Ja z wlasnego doswiadczenia powiem Ci, ze nie opuszczaj go. Nie wazne co mowi i jak mowi, wiem ze to bardzo boli, ale nie zostawiaj. On teraz cie bardzo potrzebuje i tu sie zgodze, przez niego przemawia choroba a nie on sam. On Ci ufa i jesli posluchasz jego slow, bedzie mu przykro i bedziesz miala wyrzuty sumienia, ze nie zostalas. To bardzo ciezkie, ale wspieraj go ja tylko mozesz.
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   quicksand 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 64
  • Rejestracja: 21-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:wszędzie daleko

Napisano 22 listopad 2011 - 18:12

Ja popieram zdanie Wodniczki. Też w chwilach bardzo złych to słyszałam, chociaż nie w tak gwałtowny sposób. Nawet była próba samobójcza, ale ta osoba nadal jest. Ja też przeżywałam rozterki czy powiedzieć rodzicom. Zrób to. Jeżeli czuł do Ciebie coś to na pewno Ci wybaczy i zrozumie.
łzy- kiedy brakuje już słów
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 18:23

Czasami warto powiedziec rodzicom, ale tylko wtedy kiedy potrafia zrozumiec. Najczesciej jest tak ze uwazaja ze to lenistwo czy wrecz zbyt duza ilosc czasu wolnego powoduje chorobe czy zaburzenia. Ja swoim nie mowie, bo by nie zrozumieli. Wole sama bez niczyjej pomocy powspierac bliska osobe.
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 22 listopad 2011 - 18:28

Wyświetl postUżytkownik Wodniczka dnia 22 listopad 2011 - 18:08 napisał

Ja z wlasnego doswiadczenia powiem Ci, ze nie opuszczaj go. Nie wazne co mowi i jak mowi, wiem ze to bardzo boli, ale nie zostawiaj. On teraz cie bardzo potrzebuje i tu sie zgodze, przez niego przemawia choroba a nie on sam. On Ci ufa i jesli posluchasz jego slow, bedzie mu przykro i bedziesz miala wyrzuty sumienia, ze nie zostalas. To bardzo ciezkie, ale wspieraj go ja tylko mozesz.


Cytat

Ja popieram zdanie Wodniczki. Też w chwilach bardzo złych to słyszałam, chociaż nie w tak gwałtowny sposób. Nawet była próba samobójcza, ale ta osoba nadal jest. Ja też przeżywałam rozterki czy powiedzieć rodzicom. Zrób to. Jeżeli czuł do Ciebie coś to na pewno Ci wybaczy i zrozumie.



nie mogę go na siłę przywiązać do siebie, nie mogę na siłę nauczyć go żyć, śmiać się, wypowiadać słowa, niczego nie mogę zrobić na siłę... powiedział, że jestem jego nałogiem, bez którego nie potrafi żyć, ale on już nie chce żyć, dlatego to kończy. jestem (byłam?) z nim stosunkowo krótko, dlatego jestem nieco ograniczona, nie mogę iść do jego domu i tam po prostu siedzieć, tak zrobiłabym, gdybym go znała długo, gdyby jego rodzice mnie dobrze znali, gdybym tam się czuła jak u siebie, siedziałabym i głaskała po głowie, aż by mu się zrobiło trochę lepiej, aż by na chwilę zapomniał, swoim zwyczajem gadałabym o pierdołach, o tym, jak wzruszył mnie mały kotek na ulicy i jak wkurzył spóźniający się tramwaj... ale nie mogę, bo to nie mój dom... :/ jak pomóc nie biorąc jawnego udziału w czyimś życiu? bo ten ktoś nam nie pozwala? :(
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 18:38

Ja nie mowei o przywiazywaniu na sile danej osoby do nas. To nie na tym polega, aby przychodzic co dzien i siedziec milion godzin. To jest cos glebszego. Nie jestem lekarzem, nie chce stawiac zadnych diagnoz, ale mysle, ze teraz odpycha od siebie Twoja pomoc, ale w swojej podswiadomosci prosi, zebys zostala. To tylko tak wyglada z mojego punktu widzenia, ale jak jest do konca? Tego sama nie wiem. Ale wiem, ze trwac bede, wspierac rowniez.
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 22 listopad 2011 - 18:50

Wyświetl postUżytkownik Wodniczka dnia 22 listopad 2011 - 18:38 napisał

Ja nie mowei o przywiazywaniu na sile danej osoby do nas. To nie na tym polega, aby przychodzic co dzien i siedziec milion godzin. To jest cos glebszego. Nie jestem lekarzem, nie chce stawiac zadnych diagnoz, ale mysle, ze teraz odpycha od siebie Twoja pomoc, ale w swojej podswiadomosci prosi, zebys zostala. To tylko tak wyglada z mojego punktu widzenia, ale jak jest do konca? Tego sama nie wiem. Ale wiem, ze trwac bede, wspierac rowniez.




bardzo chcę w to wierzyć, bo wierzę, że mogę mu chociaż trochę pomóc, na razie muszę dać znać jego rodzicom, jego mamie, nie wiem jak ona na to zareaguje, ale gdybym tego nie zrobiła, a on by sobie coś zrobił, to nie wybaczyłabym sobie tego, że jej nie powiedziałam...
na razie po prostu trochę się odsunę, żeby nie czuł się przytłoczony, ale co jakiś czas napiszę do niego... na rozmowę telefoniczną nie jestem gotowa, za bardzo bolał mnie jego głos ostatnio...
dziękuję Wam...
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 19:03

To jest dobra metoda, dac odsapnac troche drugiej osobie. Ale przypominaj o sobie co jakis czas, nie wiem co drugi trzeci dzien. Niech on wie, ze jestes. W miedzyczasie moze zajmij sie nie wiem np nauka, praca, swoim hobby. Daj czas i sobie, Ty tez w tym wszystkim jestes bardzo wazna :)
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Selene 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 240
  • Rejestracja: 02-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:...

Napisano 22 listopad 2011 - 19:49

Wyświetl postUżytkownik jo_koo dnia 22 listopad 2011 - 18:02 napisał

dziękuję Wam za odpowiedź... wczoraj przegadaliśmy długo wszystko przez telefon... był bardzo zimny i okrutny i kazał mi odejść od siebie... teraz to już kompletnie nic nie mogę zrobić. powiedział mi, że do końca roku i tak nie będzie po nim śladu na tym świecie, strasznie się boję, on ma dostęp do broni i nigdy nie rzucał słów na wiatr, zdecydowałam, że muszę powiedzieć o tym jego rodzicom, bo tylko oni mogą teraz go "pilnować", nie mogę być obok kogoś, wbrew komuś, chociaż wierzę głęboko, że to nie mój chłopak mówił te okropne rzeczy, że mam mu dać spokój, tylko choroba przez niego przemawiała... :(
powiem jego mamie, mam nadzieję, że ona będzie wiedziała co z tym zrobić, mam też nadzieję, że będę mogła znów być z nim, gdy już trochę lepiej mu będzie

dzięki wszystkim...
Asia

Witaj. I jeśli chodzi o depresję to jest tak, że on nie chce być dla Ciebie ciężarem, dlatego tak powiedział, nie chce Cię ranić, na pewno uważa, że nie zasługuje na Ciebie i na szczęście.. Jeśli masz siłę to walcz o ten związek i o niego, pokaż mu, że się myli.
Myśl jest najgorszym z pasożytów..
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 22:38

Powiem Ci jo_koo, ze wielki szacunek dla Ciebie. Dlatego, ze jestes przy nim, wspierasz go jak umiesz :) Niestety sa osoby, ktore na wiesc o chorobie swoich bliskich pozostawiaja ich samym sobie, bez wsparcia, bez zrozumienia i bez jakiejkolwiek pomocy.
Trzymaj tak dalej. Badz cierpliwa i wwyrozumiala :)
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 22 listopad 2011 - 22:52

Wyświetl postUżytkownik Wodniczka dnia 22 listopad 2011 - 19:03 napisał

To jest dobra metoda, dac odsapnac troche drugiej osobie. Ale przypominaj o sobie co jakis czas, nie wiem co drugi trzeci dzien. Niech on wie, ze jestes. W miedzyczasie moze zajmij sie nie wiem np nauka, praca, swoim hobby. Daj czas i sobie, Ty tez w tym wszystkim jestes bardzo wazna :)


wiem, wiem, ja ciągle jestem jako JA, wiem, że to ważne, by się czasem oderwać, nawet w "normalnym" związku, a w związku z osobą z problemami jeszcze ważniejsze, ale teraz jest taki okres, że strasznie się boję i ciężko mi myśleć o czymkolwiek innym, ale uczę się, pracuję itd.
:)

Wyświetl postUżytkownik Selene dnia 22 listopad 2011 - 19:49 napisał

Witaj. I jeśli chodzi o depresję to jest tak, że on nie chce być dla Ciebie ciężarem, dlatego tak powiedział, nie chce Cię ranić, na pewno uważa, że nie zasługuje na Ciebie i na szczęście.. Jeśli masz siłę to walcz o ten związek i o niego, pokaż mu, że się myli.


wszystko ok, rozumiem, ale nie jest to wypowiadane "nie chcę Cię ranić, odejdź", tylko na zasadzie naprawdę mocnych słów, które jako tako skreślają wszystko co było, a jestem absolutnie pewna, że czuł coś do mnie i że było to prawdziwe, dlatego tak ciężko mi tego słuchać, nawet jeśli przemawia przez niego to wszystko o czym Ty piszesz... najpierw zawalczę o niego, by nie robił nic głupiego, by żył, nauczył się żyć i że da radę, a potem ewentualnie o nas...

Wyświetl postUżytkownik Wodniczka dnia 22 listopad 2011 - 22:38 napisał

Powiem Ci jo_koo, ze wielki szacunek dla Ciebie. Dlatego, ze jestes przy nim, wspierasz go jak umiesz :) Niestety sa osoby, ktore na wiesc o chorobie swoich bliskich pozostawiaja ich samym sobie, bez wsparcia, bez zrozumienia i bez jakiejkolwiek pomocy.
Trzymaj tak dalej. Badz cierpliwa i wwyrozumiala :)


wiesz, to nie tak, nie chcę być jakąś bohaterką teraz... on też dla mnie wiele zrobił, też wiele moich wad zaakceptował, skradł mi serce od samego początku i chyba nikt mi nie dał tyle co on... wiem co to za choroba, bo studiuję resocjalizację i psychologię miałam, ale znam to tylko teoretycznie, wiem, że trzeba mi siły i że też czasem będę się potykać w tym wszystkim, ale ja jestem typem wojowniczki, od zawsze i nią będę już zawsze :)
dziękuję!

Użytkownik jo_koo edytował ten post 22 listopad 2011 - 23:00

0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 23:01

Alez ja wiem, ze sie martwisz. W takim przypadku to nie uniknione. Ja tez sie martwie, ale tez staram sie zajmowac swoimi sprawami :) Momentami to nie jest lekkie i przyjene, ale tez trzeba nieco pozyc swoim zyciem :)
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 22 listopad 2011 - 23:09

Wyświetl postUżytkownik Wodniczka dnia 22 listopad 2011 - 23:01 napisał

Alez ja wiem, ze sie martwisz. W takim przypadku to nie uniknione. Ja tez sie martwie, ale tez staram sie zajmowac swoimi sprawami :) Momentami to nie jest lekkie i przyjene, ale tez trzeba nieco pozyc swoim zyciem :)



D. właśnie mi napisał, że nie potrzebuje rozmów, że jak znika to na całego i na zawsze, a z mojego życia zniknął wczoraj...
trochę włącza mi się kobieca duma, że nie docenił co ma, że nie będę latać za kimś, kto sam się mnie wyrzeka, że mogę mieć każdego... i już nic nie wiem, bo może on faktycznie to mnie nie chce?
0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Wodniczka 

  • Anna Aneczkowata
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5512
  • Rejestracja: 25-czerwiec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Randka z bałwanem w Davias :D

Napisano 22 listopad 2011 - 23:24

Kurcze, w moim przypadku bylo dokladnie tak samo, unioslma sie kobieca duma ale tylko do lustra. Poczekkalam kilka dni, warto bylo, rozeszlo sie po kosciach jakos. Ale mudze przyznac, ze nie znam Twojego ukochanego i ciezko mi cos wnioskowac, poniewaz kazdy jest inny i inaczej reaguje.
Nie moj cel jest aby dawac Ci rady.
Bojac sie wyrazac swe uczucia najlepiej jest po prostu odwrocic kota ogonem i odepchnac bliska osobe. I probowac nadal odpychac, bo zapewne nie na jednym razie sie to konczy.
...mimo iż się nie kręcę, wszystko wiruje...
0

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 23 listopad 2011 - 10:11

Wyświetl postUżytkownik Wodniczka dnia 22 listopad 2011 - 23:24 napisał

Kurcze, w moim przypadku bylo dokladnie tak samo, unioslma sie kobieca duma ale tylko do lustra. Poczekkalam kilka dni, warto bylo, rozeszlo sie po kosciach jakos. Ale mudze przyznac, ze nie znam Twojego ukochanego i ciezko mi cos wnioskowac, poniewaz kazdy jest inny i inaczej reaguje.
Nie moj cel jest aby dawac Ci rady.
Bojac sie wyrazac swe uczucia najlepiej jest po prostu odwrocic kota ogonem i odepchnac bliska osobe. I probowac nadal odpychac, bo zapewne nie na jednym razie sie to konczy.



trochę się wyklarowało, nie chce nikogo ciągnąć w dół, to proste wyjaśnienie na pytanie, dlaczego nie chce, żebym była obok... kobieca duma nieco ustępuje, bo przecież ja nie chcę nikogo innego :) czas przegonić złe duchy! :) kurcze, nawet nie wiesz, Wodniczko ile ja mam teraz zapału i samozaparcia, jestem jak koń w boksie startowym, czekając tylko na jeden znak, by wystartować- jego znak
0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   DzikaPomarańcza 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 22
  • Rejestracja: 22-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Łódź

Napisano 23 listopad 2011 - 10:28

Nie zostawiaj go. Przez niego zdecydowanie przemawia choroba, z własnego doświadczenia wiem, że jak wydzieram się na byłego wyjedź stąd itp, to w głębi serca pragnę by został. Chociaż jestem już niekochana. Powinnaś go wspierać, e ma nic gorszego zrozumieć tę chorobę, nie ma nic gorszego jak odejść bez walki i bez zroumienia.
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   jo_koo 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 21-listopad 11

Napisano 23 listopad 2011 - 11:22

Wyświetl postUżytkownik DzikaPomarańcza dnia 23 listopad 2011 - 10:28 napisał

Nie zostawiaj go. Przez niego zdecydowanie przemawia choroba, z własnego doświadczenia wiem, że jak wydzieram się na byłego wyjedź stąd itp, to w głębi serca pragnę by został. Chociaż jestem już niekochana. Powinnaś go wspierać, e ma nic gorszego zrozumieć tę chorobę, nie ma nic gorszego jak odejść bez walki i bez zroumienia.



ehh mam nadzieję, że wszystko Ci się ułoży... od D. nie odejdę, nawet jak nie pozwoli mi być obok fizycznie to stworzę w jego głowie przekonanie, że jestem zawsze nawet, gdy nie blisko i nie bezpośrednio
stworzyłam dzisiaj fajnego demota ;) nie wiem, czy zrozumiecie, kiedyś mówił, że nie będzie mi obiecywał gwiazdki z nieba, tylko jak nie będę patrzeć, zbuduje mi drabinę do gwiazd, stąd ta analogia :)
http://demotywatory....71515/Pamietasz
0

Udostępnij ten temat:


  • 3 stron +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych