Depresja.ws - Forum: Czy to jest depresja? - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Czy to jest depresja? Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   athena 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 18-listopad 11

Napisano 18 listopad 2011 - 17:42

"Myślę, że powinnam zacząć od tego, że ponad dwa lata temu zmarła osoba, z którą byłam bardzo blisko, bardzo Ją kochałam, był to mój Dziadek. Zaledwie dwa tygodnie po tym jak zmarł mój Dziadek, mój Tato bardzo ciężko zachorował. Jedno i drugie zdarzenie wywarło na mnie straszne emocje. Dziadek był pierwszą, bliską mi osobą, która odeszła. A Tato leżał przez 9 miesięcy ciężko chory w szpitalu, po czym niestety też zmarł. Podczas tych wydarzeń byłam w ciąży ze swoją pierwszą córeczką, zaawansowanej, ponieważ był to 6 miesiąc. Do sedna! Od tamtej pory, od śmierci dziadka, bardzo obawiam się śmierci. Obawiam się jej pod każdym względem. Boję się o dzieci, boję się o męża, o siebie, o Mamę. Boję się kogoś stracić i byłoby to całkiem normalne... jak u większości ludzi, ale ja boję się tego tak mocno, że często sobie to wyobrażam. Wiem jak to zabrzmi, ale często wyobrażam sobie, że nie daj Boże, mój mąż ginie w wypadku lub gdy jedziemy całą rodziną wydarzy się coś złego, że moje dziecko potrąci samochód, że wypuszczę wózek z rąk i wpadnie wprost pod koła. Gdy mnie coś ukłuje pod żebrem, czy zaboli pierś, zaraz obawiam się jakiejś choroby. Nie idę z tym oczywiście do lekarza, ponieważ wiem, że są to tylko moje wymysły. Nie mówię o tym głośno, bo mi wstyd. Jednak moje obawy zaczęły nabierać nieco większego schematu. Boję się spać w nocy. Wiem, że to śmieszne, ale boję się wszystkiego, począwszy, że ktoś nagle wyjdzie, aż po zmorę senną!! Co jest chyba moim największym problemem. Doszło nawet do tego, że zaczęłam płakać w nocy i prosić męża by mnie przytulał, bo mam koszmary senne. Nie wspominam Mu o tym, bo nie chcę Go martwić swoimi wytworami wyobraźni. Jak sobie z tym poradzić? Dodam, że jestem bardzo, bardzo, BARDZO nerwowa. Z łagodnej zamieniam się w wściekłą, przez co mam problemy w relacjach z mężem, z samoakceptacją. Czasem jest tak, że się sobie podobam, a za chwilę myślę, że wszystko jest źle i wszystko co robię jest złe. Niestety doszło też do tego co boli mnie bardzo mocno. Zdarza się, że szarpię lub mocno ściskam rączkę mojej córeczki, która ma zaledwie 2.5 roku. Po chwili gdy dotrze do mnie co zrobiłam zaczynam płakać, przytulać Ją i przepraszać, zapewniając, że mamusia więcej tego nie zrobi. Ja Ją tak bardzo krzywdzę, krzyczę! Nie chcę tego robić i nie wiem co się ze mną dzieje. Często płaczę, podczas kłótni z mężem, z powodu tego, że mnie nie przytulił, krzyczę, że mnie odtrąca..., bo jest brzydka, bo woli inna. On wtedy mówi, że mam schizofrenię i powinnam się leczyć! Może ma rację?! To tylko skrót tego co się dzieje w mojej głowie, nie da się tego opisać tak po prostu. Czy powinnam się zgłosić do psychologa/ psychiatry?"
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Willmaster 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 7
  • Rejestracja: 21-maj 11

Napisano 18 listopad 2011 - 19:35

Niech motywacją pójścia do psychiatry będzie dla Ciebie to że zdajesz sobie sprawę że krzywdzisz swoją córkę. Szanse na samodzielne wyjście z tego stanu są raczej nikłe, gdyż z tego co przeczytałem pogłębiłaś się w tym stanie. nie wiem czy to depresja, wygląda mi to na jakiś rodzaj manii (ALE JA NIE JESTEM EKSPERTEM).
There are many ways to die
But only way to live


„Pragnienie zanegowania depresji własnej i cudzej jest w naszym społeczeństwie tak silne, że wielu ludzi uzna, że masz problem dopiero w chwili, gdy fruniesz z okna dziesiątego piętra.”
Elizabeth Wurtzel
0

#3 Gość_monkey kid_*

  • Grupa: Gość

Napisano 19 listopad 2011 - 01:49

Wyświetl postUżytkownik athena dnia 18 listopad 2011 - 17:42 napisał

Boję się kogoś stracić i byłoby to całkiem normalne... jak u większości ludzi, ale ja boję się tego tak mocno, że często sobie to wyobrażam. Wiem jak to zabrzmi, ale często wyobrażam sobie, że nie daj Boże, mój mąż ginie w wypadku lub gdy jedziemy całą rodziną wydarzy się coś złego, że moje dziecko potrąci samochód, że wypuszczę wózek z rąk i wpadnie wprost pod koła. Gdy mnie coś ukłuje pod żebrem, czy zaboli pierś, zaraz obawiam się jakiejś choroby. Nie idę z tym oczywiście do lekarza, ponieważ wiem, że są to tylko moje wymysły. Nie mówię o tym głośno, bo mi wstyd. Jednak moje obawy zaczęły nabierać nieco większego schematu. Boję się spać w nocy. Wiem, że to śmieszne, ale boję się wszystkiego, począwszy, że ktoś nagle wyjdzie, aż po zmorę senną!!


Mam dokładnie tak samo.
Jest to strasznie uciążliwe, wyniszczające.
Moim zdaniem TAK powinnaś zgłosić się do lekarza bo z tym normalnie nie da się żyć.
Pozdrawiam.
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   olikkaas 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 04-grudzień 11

Napisano 04 grudzień 2011 - 22:58

WItam, jestem tu pierwszy raz, w skrócie chce napisać co mnie dopadło i chciałąbym wiedzieć co o tym myślicie, czy to depresja?
Ostatnie 10 miesięcy, z jednej strony powinny być moimi najlepszymi, bo udało mi się parę ważnych rzeczy, ale z drugiej strony zawsze działo się coś co mnie sprowadzało na Ziemie i nie mogłam się cieszyć.
Pierwszym takim negatywnym zdarzeniem, było oszukanie się na bardzo bliskiej mi osobie, mojej "przyjaciółce", która w pewnej chwili po prostu zerwała kontakt. Co bardzo mnie dotknęło i przepłakałam przez nią wiele nocy. Może to się Wam wydać dziwne, ale była dla mnie jak siostra i myślałam ze ona też mnie tak trakuje, ale najwidoczniej jej zachowanie było tylko grą.
Kolejną sprawą, jest sytuacja w domu. Pochodzę z rodziny (nie wiem czy można ją nazwać dysfukcyjną) w której nie mówi się głośno o swoich uczuciach, alkohol jest dość gościem w domu, relację między rodzicami są napiętę, kłócą się, szczególnie kiedy się napiją, wtedy mają "odwagę" wyrzucić sobie wszystko. Tu dużym "problem" jest stan ojca, ponieważ stracił prace, swoją w wyuczonym zawodzie i musiał się przekwalifikować, od tego czasu uważa się za nieudacznika i najgorszego "chu...", często słyszę jak płacze.
jest to dla mnie przerażające, ostatnio, mimo że jestem starsza co raz bardziej odczuwam i przejmuję się sytuacją w domu.
Od dwóch miesięcy, cały czas chce mi się płakać, nie mam ochoty na nic. Kiedy sobie coś zakładam, że to zrobie, z reguły tego nie robie. Mam wyrzuty sumienia, że sytuacja w domu jest moją winą, bo nie potrafie pomóc w naprawieniu sytuacji w domu. Kiedy jestem wśród ludzi, np. praca,uczelnia jest ok. ale minute po wyjść jest mi smutno i czuję wielką bezsilność. Mam wrażenie że do niczego nie dojdę, że skończę gdzieś pod mostem. Mam wrażenie że jestem głupia, nie podobam się sama sobie. Mam problem z koncetracją, jest we mnie dużo złości, która z reguły przejawia się w płacz.

To tak mniej wiecej to, co czuję.
Powiedzcie mi, czy to depresja. Czy może to sobie wmawiam? bo już nie wiem...
O.
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   ziemniak 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 47
  • Rejestracja: 07-październik 11

Napisano 05 grudzień 2011 - 16:42

Ja miałam podobnie (jeśli chodzi o odczucia, bo moja sytuacja jest zupełnie inna), tzn. zakładałam sobie, że coś zrobię a tego nie robiłam (bo np. nie wyszłam z domu). Mam z tego i z innych powodów wyrzuty sumienia i poczucie beznadziejności.
Cały czas (chyba w jakimś stopniu do teraz) byłam przekonana, że to moja nieudaczność i lenistwo... A to chyba objawy depresji...
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   JoviX 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1
  • Rejestracja: 09-grudzień 11

Napisano 09 grudzień 2011 - 10:56

Wyświetl postUżytkownik olikkaas dnia 04 grudzień 2011 - 22:58 napisał

WItam, jestem tu pierwszy raz, w skrócie chce napisać co mnie dopadło i chciałąbym wiedzieć co o tym myślicie, czy to depresja?
Ostatnie 10 miesięcy, z jednej strony powinny być moimi najlepszymi, bo udało mi się parę ważnych rzeczy, ale z drugiej strony zawsze działo się coś co mnie sprowadzało na Ziemie i nie mogłam się cieszyć.
Pierwszym takim negatywnym zdarzeniem, było oszukanie się na bardzo bliskiej mi osobie, mojej "przyjaciółce", która w pewnej chwili po prostu zerwała kontakt. Co bardzo mnie dotknęło i przepłakałam przez nią wiele nocy. Może to się Wam wydać dziwne, ale była dla mnie jak siostra i myślałam ze ona też mnie tak trakuje, ale najwidoczniej jej zachowanie było tylko grą.
Kolejną sprawą, jest sytuacja w domu. Pochodzę z rodziny (nie wiem czy można ją nazwać dysfukcyjną) w której nie mówi się głośno o swoich uczuciach, alkohol jest dość gościem w domu, relację między rodzicami są napiętę, kłócą się, szczególnie kiedy się napiją, wtedy mają "odwagę" wyrzucić sobie wszystko. Tu dużym "problem" jest stan ojca, ponieważ stracił prace, swoją w wyuczonym zawodzie i musiał się przekwalifikować, od tego czasu uważa się za nieudacznika i najgorszego "chu...", często słyszę jak płacze.
jest to dla mnie przerażające, ostatnio, mimo że jestem starsza co raz bardziej odczuwam i przejmuję się sytuacją w domu.
Od dwóch miesięcy, cały czas chce mi się płakać, nie mam ochoty na nic. Kiedy sobie coś zakładam, że to zrobie, z reguły tego nie robie. Mam wyrzuty sumienia, że sytuacja w domu jest moją winą, bo nie potrafie pomóc w naprawieniu sytuacji w domu. Kiedy jestem wśród ludzi, np. praca,uczelnia jest ok. ale minute po wyjść jest mi smutno i czuję wielką bezsilność. Mam wrażenie że do niczego nie dojdę, że skończę gdzieś pod mostem. Mam wrażenie że jestem głupia, nie podobam się sama sobie. Mam problem z koncetracją, jest we mnie dużo złości, która z reguły przejawia się w płacz.

To tak mniej wiecej to, co czuję.
Powiedzcie mi, czy to depresja. Czy może to sobie wmawiam? bo już nie wiem...
O.

Witaj
Mialam podobnie i w koncu wyladowalam u psychologa. Tak, u mnie to depresja lecze sie na razie bez lekow tylko psychoterapia-ale ponoc to wazniejsze od farmakoterapii. Szczerze Ci radze idz do lekarza zanim sie to bardziej pogłebi. U mnie posunelo sie to za daleko. Jesli chcesz porozmawiac to podaje nr gg 8070352.Pozdrawiam
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych