Depresja.ws - Forum: Ciężka walka z samym sobą - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Ciężka walka z samym sobą Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   starosta90 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 28-październik 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 29 październik 2011 - 10:02

Witam wszystkich serdecznie. Mam na imię Piotrek, od 2008 r. zmagam się aż do dziś z depresją endogenną. Postaram się pokrótce opisać na czym polega mój problem. Moja ''przygoda'' z deprechą zaczęła się mając 17 lat, wtedy to byłem jeszcze w II klasie ogólniaka. Lekarz psychiatra stwierdził jednoznacznie, że to jednobiegunówka a do poprawienia nastroju przypisał mi Symfaxin Er (wenlafaksyna), nie wierzyłem osobiście w ich zbawienny wpływ na poprawę nastroju i odpędzenie lęków i niepokoju. Lekarz stopniowo zwiększał mi dawkę aż uznał ,że poprawa nastroju jest widoczna. Udało mi się pokonać po kilku miesiącach przykre dolegliwości związane z depresją, znowu odżyłem a lęki i obawy znikły aż do czasu powrotu drugiego epizodu. Miało to miejsce w 2009r niedługo przed tym jak miałem zacząć studia na wydziale leśniczym w Tucholi... Kompletnie się zdołowałem, już wierzyłem, że natręctwo i przypadłość jaką jest depresja - miną na zawsze, a ja bd mógł znów być szczęśliwy, po długim ponad rocznym okresie remisji znów nastały lęki, niepokój a duszą moją targały złe duchy demonicznej depresji. W stanie jakim wówczas byłem nie potrafiłem się ogarnąć i zebrać do kupy aby się zmotywować do nauki. Niestety musiałem zrezygnować, poczułem się znów jak idiota i słaby człowiek nie zdolny do normalnej egzystencji.
Po kilku tygodniach nastała znów poprawa, a w nowym roku znalazłem pracę z biura pośrednictwa pracy jako stażysta w Publicznej Bibliotece. W tym okresie nigdzie się nie uczyłem, wierzyłem że ostatecznie ta praca zmotywuje mnie do działania, doda większej pewności siebie i uspokoji nerwy i niepokój. Tak też było. Staż się skończył w kwietniu 2011 r.
...Staż się skończył, trzeba było znowu szukać zajęcia. Od września postawiłem na technikę dentystyczną w Medycznej Szkole Policealnej w Słupsku. Wtedy to ponownie uwierzyłem w duchu ,że złe myśli, obawy o przyszłość, odejdą już na stałe. Było naprawdę świetnie, poznałem nowych ludzi z okolic Pomorza, nauka i praktyki szły mi świetnie a na dodatek miałem możliwość przyuczania się zawodu w pracowni mojej nauczycielki. Poczułem ,że znów żyję i jednak jest coś co będę mógł wykonywać w przyszłości i zarabiać na tym dość spory kawałek chleba :) Minął rok nauki, rok ciężkiej pracy a ja znów popadłem. Zaczął się III semestr nauki, cieszyłem się, że znów wrócę do pracy która sprawia mi przyjemność i daję satysfakcję z wykonywanych prac protetycznych. Minął wrzesień nauki, aż tu do ku*** nędzy pojawił się drugi epizod depresji. Znów poczułem tą wszechogarniającą pustkę, bezradność i bezsens istnienia Nawrót nastąpił 21.10.2011. Jak żyję i żyłem nigdy nie przypuszczałbym, że nastąpi drugi epizod choroby. Dodam ,że tego tygodnia we wtorek pojechałem z tatą do psychiatry na wizytę kontrolną. Doktorka postanowiła po długim okresie w końcu odstawić lekarstwa. Cieszyłem się w głębi duszy, że w końcu uwolnię się od psychotropków i zacznę żyć z pełnym uśmiechem na twarzy. Nie wiem czy to ta świadomość tego ,że odstawiłem leki po ponad 3 latach zażywania ponownie wzbudziła u mnie lęk i niepokój i przyszłość. W nocy z piątku na sobotę kiedy to byłem w Słupsku w szkole w schronisku młodzieżowym ze znajomymi, utraciłem apetyt i witalnośc, Nawrót ten spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Zastanawiałem się cały dzień w szkole dlaczego znów nawracają symptomy depresji : brak apetytu, rozkojarzenie, brak koncentracji na zajęciach i ciągłe obawy o moją przyszłość. Całe szczęście szybko zareagowałem na zmianę w mojej duszy a doktorka postanowiła zwiększyć ponownie dawkę Symfaxinu ER do 75 mg rano i wieczorem.
Znów czuję tą wszechogarniającą niechęć do działania, uśmiech na twarzy znikł, stałem się znów jak wegetująca roślinka. Ponownie pojawiły się czarne myśli, zaczynam znów popadać w obłędy, całymi dniami chodzę śnięty i przygnębiony. Płakać mi się chcę, łaknienie straciłem. Czuję się znów winny i zwalam tą winę na siebie za to moje diametralne pogorszenie nastroju. Nie potrafię do dziś tego zrozumieć i okiełznać tych panicznych lęków. Co jakiś czas pojawiają się myśli samobójcze które jeszcze bardziej mnie przytłaczają ;/
Mam kochająca rodzinę i dwójkę braci którzy zawszę mnie wspierają każego dnia , a ja czuje się teraz jak cholerny egoista który nie potrafi zapanować nad samym sobą i opanować strachu. Nie chciałem uwierzcie mi ,żebym znów przechodził to piekło ale jak już wyżej wspomniałem, było to silniejsze ode mnie. Obecnie powinienem być w szkole teraz, nie potrafiłem się przełamać i zmotywować do tego aby pojechać (a przecież dobrze sobie dawałem radę przez ubiegłe dwa semestry i nie opuściłem żadnych zajęć) a siedzie w domu i szukam pomocy na forum;/ Proszę was o wsparcie, muszę się komuś wyżalić żeby stłamsić w sobie smutek i poczucie bezradności. Chcę żeby ktoś w końcu zrozumiał przez co muszę w życiu przechodzić :( Życie znów dla mnie straciło znaczenie. Mimo tego cholernego smutku i katatonii czuję gdzieś naprawdę głęboko w sercu, że skoro wytrzymałem dwa ciężkie epizody to i wytrzymam też ten ! W końcu nastanie lepszy dzień a ja znów złapie chęć do życia i nauki.
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   stokrotnisien 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 528
  • Rejestracja: 21-maj 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 październik 2011 - 12:55

Witam na forum:)
I wiem, że mogę, wiem, że mogę,
choć mam pod skórą coś jakby strach.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   marta1111 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1876
  • Rejestracja: 05-luty 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Daleko

Napisano 30 październik 2011 - 16:49

Witaj na forum.

Ja też myślałam, ze całkowicie wyzdrowiałam i że nie będzie żadnych nawrotów. Wogóle co to ten nawrót? Nie miałam pojęcia że coś takiego wogóle istnieje. ALe się zdarzył, bodajże niecałe pół roku po tym jak zaczęłam się czuć super i odstawiłam leki. Trzymał mnie jakieś pół roku.
I potem znowu nastąpił spokój, przez kolejne pół roku :) A potem znowu powtórka...
Ale na pocieszenie Ci powiem, ze z czasem te nawroty były u mnie coraz rzadsze i coraz krócej trwały. Takiego silnego nie miałam już od 2 lat. Oczywiście zdarzają się dołki, wtedy kiedy wszystko się wali, problemy w domu, pracy... ale jakieś krótkotrwałe, jedno, dwu dniowe.

Nie poddawaj się, wytrzymałeś już w swoim życiu tak duzo, że ten też przetrzymasz.
I życzę by to był już ostatni nawrót i jak najszybciej się skończył.

A jak chcesz pogadać to pisz śmiało na prywatny

Pozdrawiam
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Niewesoła 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 17
  • Rejestracja: 13-listopad 11
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 listopad 2011 - 22:01

Witaj!
Wiem o czym piszesz bo sama zmagam się z depresją i jednocześnie rozpaczliwie walczę z sobą aby nie zawalić studiów... Już jedne studia zawaliłam, teraz jest moja ostatnia szansa w życiu, żeby skończyć naukę... albo ją wykorzystam albo znowu poddam się chorobie... trzeba walczyć, bo nigdy nie wiemy co nam jest pisane i jak długo będziemy żyć, czasem chciałoby się skończyć samemu z sobą i zamknąć oczy uwalniając się od niepewności i beznadzieji z jaką zmagamy się codziennie na ziemi ale takie jest już życie, że Ci, którzy mają zdrową psychikę popadają w inne nieszczęścia, my zato mamy chre dusze... na pocieszenie dodam, że i jedni i drudzy muszą codziennie walczyć z sobą i ze światem, więc nikt nie jest na dobrą sprawę wygrany... Czasem pocieszając innych ludzi, starając się dać im piękne mądre rady zastanawiam się, czemu słowa wypowiada się tak łatwo a ich treść wprowadza się w życie tak ciężko...? Wiem, że moje słowa otuchy i rady na życie, tudzież rady tysiąca innych ludzi brzmią pięknie a nad ich realizacją trzeba mocno popracować i zainwestować w nie mnóstwo czasu i energii ale warto... warto, bo to od nas samych zależy jak będzie wyglądało nasze dalsze życie. Jak sobie sami nie pomożemy, nie zrobi tego nikt! Każdy człowiek jest zamknięty w swoim własnym ciele i choćby nie wiem jak bardzo chciał drugiemu człowiekowi pomót, to i tak nie uwolni się ze swojego ciała i nie przeżyje życia za nikogo innego... Dlatego każdy człowiek na ziemi choćby nie wiem jaką ilością ludzi się otaczał, będzie czuć się samotnym, bo za swoje życie odpowiedzialny jest sam i ponosi za nie całkowitą odpowiedzialność... dlatego uważam, że warto walczyć mimo najcięższych chwil. Ja nie raz myślałam o śmierci, marzyłam aby uwolnić się od tego tragicznego bólu duszy, chciałam umrzeć i zostawić po sobie wspomnienie, miałam ochotę zrobić sobie krzywdę, umrzeć... przetrzymałam, zacisnęłam zęby, spałam, płakałam, walczyłam z rozpaczą, bezsensem, myślami samobójczymi... to jest ból gorszy od bólu fizycznego, gorszy od bólu po stracie bliskiej osoby, czasem jest nie do wytrzymania, serce wali, szumi w głowie, boli w klatce piersiowej, zawalasz wszystkie sprawy, na których Ci zależy w życiu najbardziej... ale przetrzymałam, poszłam do psychiatry biorę mocne leki, zmuszam się do tego by codziennie wstać, umyć się i pójść do szkoły, do pracy... Póki co jest coraz lepiej, napady lęku minęły, czasem nawet miewam przebłyski i cieszę się, że świeci słońce, czasem wstydzę się sama przed sobą, że chciałam pożegnać się z życiem... może właśnie dlatego warto zacisnąć zęby w najtrudniejszym momencie aby wystawić po burzy twarz do słońca, głęboko odetchnąć i cieszyć się, że nie skoczyło się w objęcia śmierci... Pozdrawiam i jak byś chciał pogadać, to pisz również do mnie, cierpię na to samo co Ty, mam podobne doświadczenia, chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami, ważne abyśmy się wszyscy na forum wspierali wzajemnie i wspólnie walczyli z chorobą. :-)
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych