Całe moje skurwysynskie zycie opiera sie na pasmie nieustannych problemow ze soba, pecha. Porzucona przez matke. Wychowywana przy ojcu. Ktory nie sprostal chyba zadaniu bo sam mial problemy chyba z kobietami rowniez. Tak wychowala go moja babcia. Na takiego zakompleksionego dupka.Poznal wspaniala kobiete.Zalozyl rodzine. Zmienil sie. Nie utrzymujemy czestych kontaktow.
Nie bylam grzecznym dzieckiem. Wiec nie raz kablem od zelazka dostalam.Pamietam jak czesto chowalam sie w szafie i pod stolem. Tata mnie nie katował. Ale czasem wpierdol dostalam. Nie dziwie sie. Zwlaszcza jak w okresie dojrzewania zaczelam brac narkotyki, wlewac litrami alkohol, uciekac z domu. Przelotne romanse na jedna noc w fazie uniesienia narkotyczno alkoholowego. Nie wiem ilu ich bylo.
Pierwszy raz pamietam ,gdy ucieklam z domu. Pierwszy strzał. Heroina.
Potem juz z gorki. Swiat wydawal sie inny. Przestalo mi zalezec. Bylo cudownie. Na początku...
Brałam coraz wiecej. Potem juz mieszanki z relanium, i koks. Odwyk.
Pieniądze na narkotyki kradlam ojcu z portfela. Kłopoty w szkole, odsunęlam sie od znajomych. Klasyka.
W rezultacie wyladowalam przymusem w osrodku gdzie spedzilam raz jeden rok. A potem 2 lata na leczeniu. Pomogło. Nie biore do dzis.
Zastapiłam alkoholem pijac raz w tygodniu do lusterka na umór. Budzac sie z butelka w reku na podłodze jak szmata. Wypalona paczka papierosow.Smsy pod wpływem alkoholu pisane do znajomych o dziwnej tresci. Dorywczo cos przypale, zeby sie rozluznic. Nie czuć.
Nieustannie zmagam się z depresja. Szkołę skonczyłam na maturze. Niewyksztalcona głupia dziwka!
Nieudane zwiazki z facetami doprowadziły mnie na skraj załamania nerwowego.
Obecnie jestem w zwiazku juz az 4 lata. Lecz czuje ze zaczynam oddalac sie od niego. Cos sie sypie.
Usycham jak roslina.Chce zanurzyc sie w obcych ramionach, kochajac sie w ogniu namietnosci. Forever and ever.
Jestem juz po 30. I nie potrafie sobie ulozyc zycia. Nie umiem. Skąd miałam czerpac wzorce? Klasyka. Klasyka kurwa!
Męcze sie ze soba. Nie umiem sobie radzic w zyciu. Nie chce miec dzieci. On chyba chce.Nie umiem sie spełnic. Tylko zapał. Marzę. Nic wiecej. Obecnie pracuje na wlasny rachunek gdzie rowniez nie moge odniesc sukcesu. Nie tak chciałam zyc. Chiałam podrożowac. Moje marzenia sie juz skonczyły. Smiech przez łzy. Smiech, łzy, smiech ,łzy...
Egzystencja mnie wykancza.
Strona 1 z 1
zdychaj!
#2
Napisano 22 październik 2011 - 15:52
Witaj.
Po przeczytaniu tego co tu napisalas tak sie zastanawiam ile osob jeszcze tu poznam ktorym rodzice zniszczyli zycie bo przeciez to jacy jestesmy zawdzieczamy w duzej mierze im naszym MAMUSIOM iTATUSIOM bardzo dobrze Cie rozumiem mialam podobne dziecinstwo i wsploczuje Ci z calego serca wiem co czujesz poniewaz mam podobne odczucia jesli chodzi o egzystencje.
Co nas laczy w tej twojej historii nas też matka zostawila w koncu i tatus przyprowadzil inna mamusie ta dopiero zrobila nam pieklo na ziemi jak mi zle jak do tego wracam wspomnieniami chcalam Ci napisac tylko ze nie jestes sama w swoim cierpieniu trzymam kciuki za Ciebie
Pozdrawiam.
Po przeczytaniu tego co tu napisalas tak sie zastanawiam ile osob jeszcze tu poznam ktorym rodzice zniszczyli zycie bo przeciez to jacy jestesmy zawdzieczamy w duzej mierze im naszym MAMUSIOM iTATUSIOM bardzo dobrze Cie rozumiem mialam podobne dziecinstwo i wsploczuje Ci z calego serca wiem co czujesz poniewaz mam podobne odczucia jesli chodzi o egzystencje.
Co nas laczy w tej twojej historii nas też matka zostawila w koncu i tatus przyprowadzil inna mamusie ta dopiero zrobila nam pieklo na ziemi jak mi zle jak do tego wracam wspomnieniami chcalam Ci napisac tylko ze nie jestes sama w swoim cierpieniu trzymam kciuki za Ciebie
Pozdrawiam.
#3
Napisano 06 listopad 2011 - 22:05
Każdy jest tylko człowiekiem tato/mama jak każdy człowiek popełnia błędy, większe lub mniejsze zależy od wielu czynników. Myślę że w każdej rodzinnie znajdzie się na swój sposób ciężki problem. Wiem to jest ciężkie do zniesienia jednak trzeba trwać, pamiętajmy czas mija a z nim otoczenie. Za wszelką cenę nie należy wpuszczać złych uczuć do siebie czym niekiedy częstują nas ludzie to niszczy wszystko co w człowieku najpiękniejsze i wszystko to co ma sens. Prawdą jest że czasem jest to ponad nasze siły często zmieniając nas na całe życie. Jeśli nie można już temu zapobiec warto zrozumieć a na pewno nie warto brać tego "prezentu" na następne pokolenie, mamy kontrole nad tym co czujemy, Pozdrowienia
#0 Bot Reklamowy
Udostępnij ten temat:
Strona 1 z 1

Pomoc







