Depresja.ws - Forum: Niskie poczucie własnej wartości - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Niskie poczucie własnej wartości Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   matt889 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 04-październik 11

Napisano 04 październik 2011 - 01:25

Witam!

Zacznę od tego, że mam 17 lat i jakiś rok temu przeprowadziłem się z rodzicami do USA. Po pewnym czasie zaczęło sie coś w stylu depresji. Byłem smutny, przygnebiony, przez ten rok, mało przebywałem z równiesnikami, jedynie ci co w szkole, choc i tak oni sa jakies 2 lata mlodsi ode mnie bo tutaj idzie do liceum w wieku 14 lat. W dodatku nie znalalem i w dalszym ciagu nie znam dobrze angielskiego, co powoduje u mnie spory stres. Dodatkowo czuje, ze mam bardzo zanizone poczucie wlasnej wartosci i mysle, ze jest to spowodowane ciaglym porownywaniem do lepszych uczniow, a konkretnie do pewnej kolezanki (to bylo w Polsce). Tutaj z kolei inny czlonek rodziny mnie porownuje do kuzynow, ktorzy maja swietne stopnie i ucza sie "bez przerwy". Boje sie o swoja przyszlosc, ze bede sam, niczego nie osiagne i nigdy nie naucze sie tego angielskiego. Zauwazylem u siebie wybuchy agresji. Dodatkowo w szkole jest paru takich co nasmiewaja sie z mojego akcentu i mowym, przez to bardzo nie lubie do szkoly chodzic. Od przyjazdu juz bardzo wiele razy myslalem o powrocie, ale nie jestem juz w drugiej klasie, a tutaj poziom jest bardzo niski wiec bylbym do tylu w Polsce. Wydaje mi sie ze jestem glupi, brzydki, do niczego. Przez zime przytylem pare kilo, nie widac tego bardzo, ale kilka osob o tym wspomnialo, wiec dodatkowo mnie to zdolowalo, probowalem sie odchudzic, ale po prau dniach mi sie odechcialo, stracilem motywacje. Przekopalem google w poszukiwaniu jakichkolwiek rad ale tam tylko jest napisane o jakichs afirmacjach czy pozytywnym myslenie, co uwazam za strate czasu, do psychologa/psychiatry tez za bardzo nie chce isc, bo jeszcze ktos moze pomyslec, ze mam cos głowa, nawet za bardzo nie mowie rodzica, tylko tyle, ze nie lubie szkoly bo sie ze mnie smieja. Mam malo kolegow tutaj o kolezankach nawet nie wspomnie bo chodze do meskiej szkoly. Prosze o jakies rady, szczegolnie od osob, ktore przez takie cos przeszly. Przepraszam za niepoukladna tresc i z gory dziekuje za odpowiedz!
0

#2 Gość_Aleksandra86_*

  • Grupa: Gość

Napisano 04 październik 2011 - 11:25

Czesc!
Wiesz, tez wyjechalam z kraju mniej wiecej w twoim wieku..mialam 18 lat. Postanowilam wyjechac do chlopaka.
Zostawilam rodzine, wszystkich znajomych, moj stary pokoj, w ktorym zostal moj brat.
Pierwsze chwile w obcym kraju sa trudne, ja znalam juz jezyk, ale musialam zaczac studia, nie uczac sie nigdy za granica.
Na poczatku tez chodzilam sama, bo nawet nie interesowalo mnie nawiazanie kontaktow...po wykladach wracalam przeciez do domu do chlopaka, a nie chodzilam po pubach ze znajomymi jak to zwykle studenci robia.

Ty jestes z rodzina, nie jestes sam. Wyjechali do pracy?
Ta nowa sytuacja minie, na pewno znajdzie sie ktos kto doceni twoja osobowosc, nawet jesli jestes niesmialy.
Czasami wystarczy jeden maly pretekst "pozycz notatki" zeby zagadac do kogos, zeby nawiazac jakies kontakty.
Angielskim sie nie przejmuj, przedzej czy pozniej bedziesz smigal lepiej niz niejeden Polak ktory jezyka uczy sie w kraju.
Pomysl, w Polsce pewnie ci zazdroszcza ze mieszkasz teraz w USA! Moze kiedys wrocisz do kraju z wszystkimi tymi doswiadczeniami zza granicy!
To co osiagniesz w zyciu zalezy wylacznie od Ciebie, pamietaj o tym! Jestes mlody, rzucony na otwarte morze....poprzez decyzje rodzicow, bo to pewnie oni zadecydowali zeby wyjechac.
Mi tez jest czasami trudno...i chcialabym moc sie przytulic do mamy jak 5-latek...a jest daleko..
Trzymaj sie i nie poddawaj!
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Dylan 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 6
  • Rejestracja: 08-październik 11

Napisano 09 październik 2011 - 09:36

Cześć
Wiesz, z tym lekarzem lub psychologiem to będzie chyba najlepsze rozwiązanie. Nie masz się czego wstydzić, nikt nie musi wiedzieć że chodzisz do psychologa. Ja również podjąłem decyzję że pójdę do psychiatry, mało tego moja żona jest skłonna iść ze mną, a uwierz mi, jeszcze kilka dni temu uważała że jestem "psycholem". Tak to już jest, jak masz problem to wszyscy starają się odciąć od tego, bo tak jest najłatwiej.
A ja uważam, że o swoim problemie najlepiej porozmawiać ze specjalistą. Jest to osoba neutralna, która stara się pomóc rozwiązać problem, a nie z niego szydzić.
Trzymaj się ciepło w tych Stanach i życzę powodzenia :)
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   ziemniak 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 47
  • Rejestracja: 07-październik 11

Napisano 10 listopad 2011 - 00:59

Matt, ja myślę, że po przeprowadzce to normalne… Sama przez rok po zmianie miasta czułam się fatalnie i dziś myślę, że dość depresyjnie. A byłam dorosłą kobietą, w wieku dojrzewania jest trudniej, bo człowiek wszystko głębiej przeżywa. Jakoś to minęło, kiedy zaczęłam stopniowo budować nowe więzi. Bo człowiek – zwłaszcza w innym kraju – czuje się jak wyrwany z korzeni. W Twoim przypadku weź jeszcze pod uwagę to, że istnieje coś takiego jak szok kulturowy i być może właśnie to przeżywasz. Potrzeba czasu na to, żeby się zaaklimatyzować, poznać język, odkryć własne miejsca…
Co do rad - udać, że masz to wszystko (akcent, kilka kg) w dupie i szukać nowych znajomych :) Właściwie to może być jeden, czy dwóch, wszak nie liczy się ilość, a jakość B)
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych