Strona 1 z 1
Pytanie o wolontariat i dawanie nadziei : )
#1
Napisano 28 sierpień 2011 - 23:55
Witam, jestem tu nowa, znalazłam to forum całkiem przypadkiem szukając pewnych informacji i kontaktu z osobami, które mogłyby mi pomóc i udzielić odpowiedzi na pytania i porozmawiać : )
Ostatnio zastanawiałam się długo jak pomóc ludziom, którzy mają problemy psychiczne. Od dłuższego czasu jestem zafascynowana organizacją ‘to write love on her arms’ (www.twloha.com), może część z Was ją zna. Osobiście znam kilka osób ze Stanów, którym pomogli przez bycie razem, przez działanie, przez dawanie nadziei i świadectw. Chciałabym być wolontariuszką dla tejże organizacji, albo pomagać w jakikolwiek sposób poza wsparciem finansowym czy promowaniu jej wśród moich znajomych kiedy noszę koszulki czy bransoletkę, ale nie ma takiej możliwości. Myślę, że taki pomysł jest genialny, bo tak często potrzeba nie tylko pomocy lekarzy czy terapeutów, ale po prostu innych ludzi którzy potrafią zrozumieć i zmusić do myślenia. Natomiast nie znalazłam do tej pory w Polsce czegoś posobnego, żadnej akcji, w której można by pomóc. Mam dwuletnie doświadczenie jako wolontariuszka, chociaż w innej dziedzinie (onokolgia dziecięca) i wiem, jak ogromna to odpowiedzialność, ale sądzę, że jeśli można wesprzeć kogokolwiek, to warto zrobić wszystko. Co prawda sama nigdy nie miałam zdiagnozowanej choroby, ale przez parę lat cięłam się, miałam bardzo trudny okres z którego nadal próbuję wyjść, moja bliska przyjaciółka ma depresję, więc wydaje mi się, że co nie co rozumiem z tej choroby i mogłabym w jakiś sposób pomóc.
Co o tym myślicie? Czy macie może doświadczenie z wolontariatem psychologicznym/psychiatrycznym z którejkolwiek strony? Czy sądzicie, że w Polsce jest możliwość podobnego działania? ; )
Ostatnio zastanawiałam się długo jak pomóc ludziom, którzy mają problemy psychiczne. Od dłuższego czasu jestem zafascynowana organizacją ‘to write love on her arms’ (www.twloha.com), może część z Was ją zna. Osobiście znam kilka osób ze Stanów, którym pomogli przez bycie razem, przez działanie, przez dawanie nadziei i świadectw. Chciałabym być wolontariuszką dla tejże organizacji, albo pomagać w jakikolwiek sposób poza wsparciem finansowym czy promowaniu jej wśród moich znajomych kiedy noszę koszulki czy bransoletkę, ale nie ma takiej możliwości. Myślę, że taki pomysł jest genialny, bo tak często potrzeba nie tylko pomocy lekarzy czy terapeutów, ale po prostu innych ludzi którzy potrafią zrozumieć i zmusić do myślenia. Natomiast nie znalazłam do tej pory w Polsce czegoś posobnego, żadnej akcji, w której można by pomóc. Mam dwuletnie doświadczenie jako wolontariuszka, chociaż w innej dziedzinie (onokolgia dziecięca) i wiem, jak ogromna to odpowiedzialność, ale sądzę, że jeśli można wesprzeć kogokolwiek, to warto zrobić wszystko. Co prawda sama nigdy nie miałam zdiagnozowanej choroby, ale przez parę lat cięłam się, miałam bardzo trudny okres z którego nadal próbuję wyjść, moja bliska przyjaciółka ma depresję, więc wydaje mi się, że co nie co rozumiem z tej choroby i mogłabym w jakiś sposób pomóc.
Co o tym myślicie? Czy macie może doświadczenie z wolontariatem psychologicznym/psychiatrycznym z którejkolwiek strony? Czy sądzicie, że w Polsce jest możliwość podobnego działania? ; )
#2
Napisano 29 sierpień 2011 - 00:03
Przede wszystkim - ile masz lat?
Proza, poezja, bazgroły, opowiadania - http://www.hotszot.wordpress.com
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 29 sierpień 2011 - 00:29
Czyli się kwalifikujesz. Jako tako - pomagałem narkomanom w Katowicach, ale doszedłem do wniosku, że większość ludzi (ośrodek młodzieżowy) jest tam z musu, nie własnych chęci i odpuściłem.
Proza, poezja, bazgroły, opowiadania - http://www.hotszot.wordpress.com
#5 Gość_Campi-Dream_*
Napisano 29 sierpień 2011 - 18:09
To bardzo szlachetne, ale czy nie należałoby najpierw pomóc sobie?
#6 Gość_Ołówek_*
Napisano 29 sierpień 2011 - 18:12
Użytkownik Campi-Dream dnia 29 sierpień 2011 - 18:09 napisał
To bardzo szlachetne, ale czy nie należałoby najpierw pomóc sobie?
Czasem poprzez pomaganie innym możemy pomóc sobie. Najlepiej by to działało u osób z niską samooceną - nie dotyczącą wyglądu, tylko charakteru, "do niczego się nie nadaję", i tak dalej. No i obwinianie siebie o to, że się innym zabiera powietrze. Wtedy taki człowiek ma świadomość, że zrobił coś dobrego. Że może dalej pomagać, wnosić coś pozytywnego do życia innych ludzi. I tym samym sobie pomagają.
Sam się nad wolontariatem zastanawiam, ale raczej nad innego rodzaju.
#7 Gość_Campi-Dream_*
Napisano 29 sierpień 2011 - 18:27
Zgadzam się, ale jest druga strona medalu.
Ludzkie cierpienie widziane "na żywo" może być dołujące. Obracanie się wśród różnych dolegliwości nie zawsze jest też dobrym pomysłem.
To jest bardzo odpowiedzialna praca bo chodzi o człowieka.
Dla jednych jest to duży krok ku zdrowiu, dla innych może oznaczać krok do tyłu.
Mój znajomy pracuje jako wolontariusz i czasami ma zjazdy formy wręcz pionowe.
Kurde nie wiem.
Ja, osobiście bym się podleczył sam bym miał pewność, że mogę się podjąć takiej pracy, że czuję się na siłach.
Bo jak bym coś odwalił to nie mógłbym tłumaczyć, "że to nie moja wina bo mam depresję". I bym miał tą świadomość, że nie odbije się to na mnie.
Ale to jest tylko moje zdanie
Ludzkie cierpienie widziane "na żywo" może być dołujące. Obracanie się wśród różnych dolegliwości nie zawsze jest też dobrym pomysłem.
To jest bardzo odpowiedzialna praca bo chodzi o człowieka.
Dla jednych jest to duży krok ku zdrowiu, dla innych może oznaczać krok do tyłu.
Mój znajomy pracuje jako wolontariusz i czasami ma zjazdy formy wręcz pionowe.
Kurde nie wiem.
Ja, osobiście bym się podleczył sam bym miał pewność, że mogę się podjąć takiej pracy, że czuję się na siłach.
Bo jak bym coś odwalił to nie mógłbym tłumaczyć, "że to nie moja wina bo mam depresję". I bym miał tą świadomość, że nie odbije się to na mnie.
Ale to jest tylko moje zdanie
#8 Gość_Ołówek_*
Napisano 29 sierpień 2011 - 18:35
Wszystko zależy od tego, jaki jest człowiek. Ja prawdopodobnie, gdyby mi się udało w to wkręcić, wkurzałbym się najpierw, że tacy Amerykanie wpieprzają sobie hamburgery w McDonaldach, a tam gdzie ja bym był, ludzi nawet na bułkę nie byłoby stać. Mówiąc zwięźle miałbym do czynienia z tym, co mnie wnerwia, z takimi mizantropijnymi myślami. Ale na dłuższą metę, być może takie myśli zrodziłyby coś dobrego, w co dalej wierzę, a ja sam byłbym zadowolony z tego, co robię. Nie wiem. Teraz to i tak nie ma jak.
#0 Bot Reklamowy
#9 Gość_CloserToTheEdge_*
Napisano 01 wrzesień 2011 - 18:40
W większych miastach istnieją rożne grupy wsparcia. Nie wiem, jakich wolontariuszy tam szukają, ale myślę, że głównie ludzi po psychologii (lub podobnych kierunkach). Z tego, co wiem to do pracy z ludźmi z problemami natury psychicznej starają się wybierać tych, którzy nie mają takich problemów (czasem na pierwszy rzut oka nie widać).
Zawsze możesz pomagać na forach, takich jak to. Wiele osób na świecie jest naprawdę samotnych.
Zawsze możesz pomagać na forach, takich jak to. Wiele osób na świecie jest naprawdę samotnych.
Udostępnij ten temat:
Strona 1 z 1

Pomoc








