Zachowania autodestrukcyjne. Dlaczego? samookaleczenia, uzależnienia, zaburzenia odżywiania
#81
Napisano 16 styczeń 2012 - 18:54
#82
Napisano 16 styczeń 2012 - 19:50
Teraz przychodzi mi to znacznie ciężej. Chcę to zobaczyć, krew, otwierającą się skórę. Ale czegoś się boje. Nie boję się bólu, no bo przecież go nie czuję, nie boję się, że ktoś je zauważy bo potrafię dobrze je maskować.
Pojawiła się we mnie jakaś autoblokada którą chcę zniszczyć.
Nawet tego porządnie nie potrafię zrobić.
/Légion étrangère/
#83
Napisano 20 styczeń 2012 - 12:15
Użytkownik Nuteczka dnia 12 styczeń 2012 - 15:25 napisał
taa, na początku chyba działało skoro to praktykowałam. teraz nic to już nie zmienia poza przybywaniem blizn więc raczej się za to nie biorę. utrudnia też życie wiele lat później.
wolę już inne autodestrukcyjne metody które niekoniecznie wiążą się ściśle z bólem, co i tak jest tylko kolejnymi krokami do uwolnienia się od autodestrukcji.
choć niewątpliwie autodestrukcja wciąga. okaleczanie, jedzenie, seks, palenie, narkotyki, alkohol, przemoc, adrenalina...trochę tego jest, a na pewno jeszcze by się coś znalazło.
#0 Bot Reklamowy
#84
Napisano 20 styczeń 2012 - 12:59
Nie rozumiem siebie i swoich zachowań. Do niedawna nie odczuwałam nic podobnego...
#85
Napisano 23 styczeń 2012 - 14:50
Użytkownik Nuteczka dnia 12 styczeń 2012 - 15:25 napisał
Ja owszem. gasiłem sobie papierosy na wierzchu lewej dłoni. Zawsze działo się to w chwilach potężnego napięcia, kiedy wydawało mi się że już dłużej nie wytrzymam, kiedy marzyłem o tym, żeby wyleźć ze skóry, strząsnąć z siebie tę szpetnie uciułana egzystencję i stanąć obok, wolny od siebie. To zwykle pomagało. Uspokajałem się na kilka godzin. Niestety zostają po tym blizny, zwłaszcza kiedy wielokrotnie kaleczy się to samo miejsce. Przypuszczam że są lepsze metody radzenia sobie z napięciem... ja jednak nie znoszę terapeutów. To głupie oczywiście ale tak już jest.
R. Char
#86
Napisano 23 styczeń 2012 - 19:12
#88
Napisano 23 styczeń 2012 - 20:28
#89
Napisano 23 styczeń 2012 - 21:51
I'll never tell... any of you, any... of... you.
#90
Napisano 24 styczeń 2012 - 00:12
#91
Napisano 15 luty 2012 - 22:18
#92
Napisano 15 luty 2012 - 23:13
Kiedy nawet robiąc sobie krzywde, to już nic nie daje.
Bo sie nic nie czuje.
Bo sie przyzwyczaiło do tego.
Moje ręce aktualnie też wyglądają paskudnie...
Boje sie że znowu ktoś zobaczy, że w szkole będę się znów śmiać...
Najlepiej zamknęłabym sie w domu, żeby nikt mnie nie oglądał, żeby nikt nie widział, żebym mogła zostać sama...
Tak, blizny można traktować jako wspomnienia, albo nawet blizny po ciężkiej walce.
Eh...
Przestałam już czuć.
Nawet teraz kiedy sie tne, robie to automatycznie...
Chwila spokoju, spływająca krew, otwierajaca się skóra...
Nic nowego.
Co wieczór to samo.
#93 Gość_jedenasty_kot_*
Napisano 02 marzec 2012 - 13:21
Tak powinno być. Tak jest w porządku.
Moze jestem uzależniona. Ale dobrze mi z tym. Może odczówam radośc i podniecenie przed samym aktem. Jedyne intensywne uczucia. A potem jestem co prawie u mnie nie występuje jestem zadowolona z siebie.
Kiedyś musiałam sie przejmowac bliznami żeby nikt nie widział żeby ich nie było. Dziś juz nie muszę.
Mogę to zrobić tak jak lubię. Kwasem. Powoli będzie wyżerał mi skórę. Potem gdy będę już mdleć usunę go i zawinę wszystko opatrunkiem. Żeby jutro rano go zedrzeć ze strupem.
To nic że minęły chyba 2 lata od ostatniego razu. To nic że przedtem wytrzymałam chyba 3 lata.
Nigdy nie chciałam z tym zerwać. Zapanuje nad sobą.
#94
Napisano 02 marzec 2012 - 14:12
Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem
#95 Gość_jedenasty_kot_*
Napisano 02 marzec 2012 - 14:15
#96
Napisano 02 marzec 2012 - 14:17
wszystko razem kocie, wiesz
Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem
#98
Napisano 02 marzec 2012 - 15:27
ja tez tu zajrzałam ..i mnie zmroziło....
#99
Napisano 18 marzec 2012 - 20:53
jak mam sytuacje ze nie wytrzymuje sama ze soba, nie pomaga alkohol albo inne uzywki, zlosc, niechec, obrzydzenie do siebie tak silne ze napiety masz kazdy miesien w ciele, uczucia ktore cie rozsadzaja, i nie mozesz w zaden inny sposob ich zagluszyc, kaza ci bezglosnie krzyczec, plakac, zaciskac piesci w bezsilnej zlosci i wtedy tylko sprawienie sobie bolu moze odwrocic uwage od tych nachalnych mysli, a wiec myslisz co bedzie odpowiednie, cos ostrego, jestem malo odporna na bol, mysle ze to plus, mam niewielkie tylko blizny, i przyciskasz, zaczyna bolec, skupiasz sie na tym czy dasz rade docisnac mocniej, pelna koncentacja, obserwacja jak skora sie rozchodzi i wypelnia krwia, skaleczenie pulsuje albo szczypie, zamiast bolu psychicznego czujesz fizyczny, a daje to ogromna ulge
#100
Napisano 18 marzec 2012 - 21:08
Użytkownik wyobcowana dnia 18 marzec 2012 - 20:53 napisał
Ja myślę, że nie ma sensu w ogóle rozważać "dlaczego?". Tylko tego nie robić- miałem ochotę zrobić sobie coś okrutnego, ale zadzwoniłem od razu do brata- mój brat to człowiek, który nie jedno w życiu widział (na serio!) i przestraszył się o mnie. po czym zwyczajnie opip...ył. Zebym pomyślał o nim, o swojej matce, o chrześniaczce. To poskutkowało, pomyślałem sobie jak oni mogę cierpieć widząc mnie, albo jak ja bym się czuł widząc ich pokaleczonych.
Nie chcę zadawać nikomu bólu- już i tak poraniłem wiele osób.
To dobra metoda- tak myślę, aby pomyśleć, czy aż tak bardzo nienawidzę siebie, że chcę aby inni przeze mnie cierpieli?

Pomoc
















