najgorszy jest efekt falowania. niszczy się coś, żeby to później dłuuugo naprawiać i znowu. Takie obłędne koło, zeby tylko mogła być zapewniona ciągłość autodestrukcji, a właściwie podtrzymana jej nieskończoność...
-
6 stron
- « Pierwsza
- ←
- 4
- 5
- 6
Zachowania autodestrukcyjne. Dlaczego? samookaleczenia, uzależnienia, zaburzenia odżywiania
#102 Gość_jedenasty_kot_*
Napisano 03 kwiecień 2012 - 00:20
Mi nic nie pomaga to uzależnienie w czystej postaci.
Latam po domu i zadowalam sie kazdym ostrym narzędziem. A potem jest o 100% lepiej. To jest najgorsze.
Latam po domu i zadowalam sie kazdym ostrym narzędziem. A potem jest o 100% lepiej. To jest najgorsze.
#103
Napisano 03 kwiecień 2012 - 09:35
Znika to co niszczy psychicznie a pojawia się to co boli fizycznie.
z jednej strony świadomość ze to jest złe, ze są inne sposoby na polepszenie nastroju a z drugiej uczucie ulgi...
z jednej strony świadomość ze to jest złe, ze są inne sposoby na polepszenie nastroju a z drugiej uczucie ulgi...
#0 Bot Reklamowy
#104 Gość_jedenasty_kot_*
Napisano 03 kwiecień 2012 - 09:39
<głaszcze> Jesli jeszcze czujesz poprawę nastroju w inny sposób wywołane. To 3maj sie z dala od wszystkiego czym możesz zrobić sobie krzywdę. Zachowania auto destruktywne są jak narkotyk.
#105
Napisano 05 kwiecień 2012 - 21:19
Witam wszystkich ... Mam ten sam problem tzn nienawisc do samej siebie i co za tym idzie karanie siebie za wszelkie niepowodzenia
Mam depresje i stany lękowe , przez 2 tygodnie niegdzie nie wyszłam z domu , kiedy zle się czuje jem najlepiej czekoladę , bo co mam robic nie mam nikogo tylko tv i komputer a moi domownicy zyja jakby nigdy nic widzac , ze całe zycie przesiaduje w pokoju
nie potrafię się przełamac :(zaufac ludziom , ktorzy patrza tylko wykorzystac , nikt nie potrafi byc szczery
i jak tu si ę otworzyc :(Musiałam to z siebie wyrzucic, sama nie wiem co robic wiem ze jak sie nie ockne to będzie jeszcze gorzej
#106
Napisano 05 kwiecień 2012 - 23:04
moje życie wygląda podobnie, właściwie to siedzę i czekam na cud pomimo że w cuda nie wierze…
większość ludzi jest ślepa, nie widzi tego co się wokół nich tak naprawdę dzieje. Nie dostrzegają cierpienia a może nie chcą go widzieć?… Gdy się wyrzuci to z siebie, powie komuś prosto w twarz co się czuje to zaraz u odbiorcy można wyczuć konsternacje lub usłyszeć typową odpowiedz -”weź się w garść” „przesadzasz"A może ja przesadzam?...
życie wyrobiło u mnie taką opinie…
Trzeba trafić na odpowiedniego człowieka, który potrafi zrozumieć.
Samookaleczenie…oczywiście mógłbym robić coś innego by poprawić sobie nastrój np. rozmawiając z kimś…ale nie mam z kim…a właściwie to nie jestem w stanie. Sam się niszczę…
większość ludzi jest ślepa, nie widzi tego co się wokół nich tak naprawdę dzieje. Nie dostrzegają cierpienia a może nie chcą go widzieć?… Gdy się wyrzuci to z siebie, powie komuś prosto w twarz co się czuje to zaraz u odbiorcy można wyczuć konsternacje lub usłyszeć typową odpowiedz -”weź się w garść” „przesadzasz"A może ja przesadzam?...
życie wyrobiło u mnie taką opinie…
Trzeba trafić na odpowiedniego człowieka, który potrafi zrozumieć.
Samookaleczenie…oczywiście mógłbym robić coś innego by poprawić sobie nastrój np. rozmawiając z kimś…ale nie mam z kim…a właściwie to nie jestem w stanie. Sam się niszczę…
#0 Bot Reklamowy
#107
Napisano 06 kwiecień 2012 - 07:41
Nie wiem, ale tak sobie kombinuję... że rzeczywistość chyba nie jest po prostu taka jaka jest, ale taka jaką przez pryzmat własnej subiektywności widzimy. Dlatego tak trudno czasem o empatię. Ludzie zdrowi zwyczajnie nie rozumieją dlaczego w ciepły, słoneczny ich zdaniem dzień, ktoś twierdzi że jest buro, zimno i leje.
Taka samotność percepcji... czy coś.
Taka samotność percepcji... czy coś.
"Bądźcie posłuszni wieprzom, które istnieją, ja pozostanę wierny moim nieistniejącym bogom. Pozostajemy ludźmi niepojednania"
R. Char
R. Char
Udostępnij ten temat:
-
6 stron
- « Pierwsza
- ←
- 4
- 5
- 6

Pomoc








