-
6 stron
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »
Zachowania autodestrukcyjne. Dlaczego? samookaleczenia, uzależnienia, zaburzenia odżywiania
#1
Napisano 24 sierpień 2011 - 21:40
– to dobrowolne podejmowanie zachowań niekorzystnych, bezpośrednio albo pośrednio zagrażających naszemu zdrowiu lub życiu.
Jakie negatywne emocje nas pchają w stronę tego by całą złość przelać tylko na siebie? Za co tak naprawdę chcemy się ukarać?
Co nami kieruje? Niskie poczucie własnej wartości? Czy sami po prostu chcemy rzucić kłody pod własne nogi? Czy po prostu pozwala nam zasnąć?
Dlaczego posuwamy się do działania przeciwko sobie? Próbując wybrnąć z jednego problemu, kierując na siebie agresję wpadamy w jeszcze większy.Jak to się dzieje, że zdobywamy się na taki czyn? Dlaczego ogarnia nas tak ogromna bezradność...
Niektórzy z tego wyszli, inni walczą, a jeszcze inni siedzą w tym tak głęboko, że nawet nie starają się z tego wygrzebać, bo myślą, że inaczej nie umieją żyć.
Dlaczego?
Nasze historie.
#2
Napisano 24 sierpień 2011 - 22:04
Ja chyba faktycznie nienawidzę samej siebie. Tak to wtedy jest, dokładnie to uczucie wypełnia moją głowę i sciska żołądek, gdy kaleczę skorę, poniżam się sama przed sobą, lub pożeram w s z y s t k o . Nienawisć. Do siebie.
Sztab lekarzy twierdzi, że to niskie poczucie swej wartosci.
Ja widzę tylko tą nienawisć w trakcie i rozpacz po.
Chcialabym zrozumieć to, co dzieje się przed.
abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniała to, co zmienić mogę
oraz mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.
#3
Napisano 24 sierpień 2011 - 22:26
Ale czasami szczerze się nienawidzę, uważam za kogoś nieudolnego, słabego, beznadziejnego, głupiego, przytłoczonego. Wtedy odmawiam sobie prawa do życia.
Z zachowań autodestrukcyjnych miewałem takie: Cięcie się - nie jakoś hardkorowo, ale pozostały zauważalne blizny.
No niestety jak jestem nerwowy, to działam nerwowo - szczególnie za kierownicą. Zaczynam jeździć jak wariat. Kilka razy dzięki temu miałem na drodze trochę niebecznych sytuacji, co może doprowadzić do destrukcji mojego auta, więc w sumie podpada to pod autodestrukcję :-)
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 24 sierpień 2011 - 22:47
kiedyś dużo częściej, teraz dużo bardziej nad sobą panuję, sama lub z pomocą xanaxu.
#5
Napisano 24 sierpień 2011 - 23:05
#6
Napisano 24 sierpień 2011 - 23:08
Przeczytałam ten temat wcześniej i dosyć dużo o nim myślałam. I tak mnie naszło, że to nawet nie chodzi o to, że ja nienawidzę siebie. Ja nienawidzę tego, co czasem czuję, jak czasem się zachowuję, jakie mam czasem myśli. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że ja nawet siebie lubię (choć kocham mi przez usta przejść nie chce), ale cholernie nienawidzę tego co jest we mnie, tego bałaganu, tych niekontrolowanych emocji.
Ból zewn (do którego zaliczam też ból żołądka) ma zabić ból wewn, ból duszy.
- Jakoś mnie nie interesuje. Ani nie lubię, ani nie nie lubię.
- Dziwny pan jest. Jeśli nie interesuje pana czekolada, musi pan być nienormalny ?"
#7
Napisano 25 sierpień 2011 - 05:34
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#8
Napisano 25 sierpień 2011 - 06:37
Użytkownik Steven dnia 25 sierpień 2011 - 05:34 napisał
Steven naprawdę wierzysz, że kiedy, jak Ty to określasz `upuścisz sobie trochę krwi` ujdą z Ciebie negatywne emocje?
- Jakoś mnie nie interesuje. Ani nie lubię, ani nie nie lubię.
- Dziwny pan jest. Jeśli nie interesuje pana czekolada, musi pan być nienormalny ?"
#9
Napisano 25 sierpień 2011 - 06:46
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#10
Napisano 25 sierpień 2011 - 09:33
Moim zdaniem większe znaczenie ma tu genetyka. Pewne uwarunkowania powodują, że w takich rodzinach ten "błąd" jest przekazywany pokoleniowo. Jak wskazują najnowsze badania genetyczne zdolność do odczuwania i przezywania emocjii jest uwarunkowana genetycznie, a dopiero przeżycia szczególnie w okresie początkowego programowania mózgu i dorastania te przedyspozycje uwypuklają.
Pewne jednostki mogą mieć wpisany program autodestrukcji w mózg - cos jak fizycznie sprawna maszyna z błędnym oprogramowaniem- słowem odpad ewolucyjny.
Jako że mam chad znam tez drugi biegun zaburzeń emocji- stany hipomanii. I jesli chodzi o zaburzenia odżywiania to mogę stwierdzić że zalezą one bardzo od moich stanów emocjonalnych, które to z kolei są wybitnie biochemiczne (skoro wyraźnie reaguję na leki). W depresji nie jem prawie nic, a w manii żrę jak opętany.
Gdy przytrafi Ci się miłość , to miej świadomość, że może to być jedno z najlepszych, a zarazem najgorszych, życiowych doświadczeń.
#11
Napisano 25 sierpień 2011 - 09:53
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#12
Napisano 25 sierpień 2011 - 10:29
Już za dużo mam tych uwarunkowań: alkoholizm, choroby psychiczne, skłonności samobójcze...
Jak z tym wszystkim walczyć skoro to jest uwarunkowane genetycznie.
Myślę, że więcej zależy od środowiska wychowania i życia człowieka niż od dziedziczności w takich sprawach i od samego człowieka oczywiście.
#13
Napisano 25 sierpień 2011 - 10:54
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#14
Napisano 25 sierpień 2011 - 14:34
Użytkownik mad_world dnia 25 sierpień 2011 - 10:29 napisał
Genetyczna skłonnosć do choroby wieńcowej nie oznacza, że przed 40-tką na pewno kipniesz na zawał. Owszem, będzie ci ciężej, ale możesz starać się zapobiegać - wtedy albo kipniesz albo nie. ;p
Łatwiej będzie ci zapobiegać wtedy, gdy będziesz zdawać sobie sprawę ze swoich sklonnosci. Bo ktos, kto nie jest zagrożony, wcale o tym nie mysli.
abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniała to, co zmienić mogę
oraz mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.
#15
Napisano 25 sierpień 2011 - 15:13
Więc nie podciągajcie pod genetykę badań typu, jest większe prawdopodobieństwo że dziecko alkocholika bedzie alkocholikiem.
A to Titanic kto się tnie opisywać w sposób jakiś naukowych, nie do końca pewnych informacjii jest ułatwieniem odrzuceniem na bok przyczyn. Spłyceniem wszystkiego do dziedziczności samookaleczania po rodzicach. Skoro przecież nie znasz większości sytuacjii i są one tak mocno zależne od srodowiska, sytuacji i otoczenia. Oczywiście zresztą robiąc takie pseudo naukowe badania szybko dojdziemy do może nasilenia "dziedziczenia" cech depresjii, samookaleczenia. Co jest dla mnie bzdura gdyż oto Ci ludzie twierdzą że jest podwyższone ryzyko takich zachowań u dzieci. Co nic z genetyka nie ma wspólnego bo takich rzeczy w genach nie ma. Może jest słabsza odporność w innym środowisku i jeśli nie zapewnimy takiego to wtedy. To samo może być u dziecka które dziedziczy jakies uwarunkowania. A to że samookaleczający się osoba. Okolo 5% populu. Mająca dziecko 4% populu, okalecząjąca się w młodości z powodu problemu 3% populu. Ma wiecej problemów i nie zapewnia pewnych warunków bytu dla dzieci, oraz nie rozwiązuje problemów albo przekłada je na dzieci po traumie 2% populu dzieki czemu co dziesiąte dziecko takiej osoby kaleczy się przez tą sytuację a co dziesiąte przez inna. To oznacza że 20% dzieci osób które się samookaleczały gdy z innych rodzin to tylko 10%. Nie oznacza że jest to genetyka!!!
Mozesz jeszcze mnie zapisać pod postacią równania!
Nie będę czytał tych pseudonaukowych bzdur kiedy przyjmuje się je tak łatwo. Jakby człowiek nie mial mózgu. To chore, przecież nikt na tym nie myśli tylko kopiuje i wkleja a że ma atest księcia ciemnogrodu to już jest faktem?
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#16
Napisano 25 sierpień 2011 - 15:28
Chyba mamy mózgi?
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#17
Napisano 25 sierpień 2011 - 15:30
Użytkownik Steven dnia 25 sierpień 2011 - 15:13 napisał
Nie będę czytał tych pseudonaukowych bzdur kiedy przyjmuje się je tak łatwo. Jakby człowiek nie mial mózgu. To chore, przecież nikt na tym nie myśli tylko kopiuje i wkleja a że ma atest księcia ciemnogrodu to już jest faktem?
Widzisz tu nie chodzi o stek bzdur. Niestety ale sa badania naukowe mówiące o łatwiejszym wchodzeniu w depresję...dziedziczne/genetyczne. I po to są te badania, po to się publikuje i pisze byśmy będąc świadomi mogli zapobiegać, leczyć wcześniej.
To tak jak moja babcia miała cukrzycę, moja mama powinna pilnować cukru i diety i to informacja dla mnie,że sama muszę uważać i dbać o siebie. Jak w rodzinie była choroba serca spowodowana otłuszczeniem, warto pilnować by samemu nie wpaść w taką chorobę.
I po to nam rozum, byśmy umieli korzystać z tego jaką dostajemy wiedzę. A jak ktoś nie będzie chciał to żadne publikacje i genetyka mu nie pomoże. Są tacy co kochaja zasłaniać się chorobami i "dziedziczeniem" ale wynika to raczej z lenistwa i niechęci robienia czegoś ze sobą, na zasadzie jak mnie Panie Boże stworzyłeś takim mnie masz.
"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."
"Nie wkurzajcie mnie. Kończą mi się miejsca gdzie można ukryć ciała."
#18
Napisano 25 sierpień 2011 - 15:43
A biorą pod uwagę że osoba z depresja tworzy inne warunki bytu dla dziecka i jest inne wychowanie? I mnóstwo tych czynników wlasnie sprawia większą szansę zachorowań. I to że jest ona większą o te np 5% nie mowi nam że jest to genetyka. Moja głowa jednak mowi wyraźnie że nie ma to żadnego powiązania albo to jeden z czyników ale nie jest dowiedziony tego typu pseudo nauka. Kalino pokmiń troche a może i uda się posłuchać Pana Stevena albo chociaz rzucić cień i jakąś alternatywę na tą moim zdaniem pseudo naukę.
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#19
Napisano 25 sierpień 2011 - 15:49
Użytkownik Steven dnia 25 sierpień 2011 - 15:43 napisał
A biorą pod uwagę że osoba z depresja tworzy inne warunki bytu dla dziecka i jest inne wychowanie? I mnóstwo tych czynników wlasnie sprawia większą szansę zachorowań. I to że jest ona większą o te np 5% nie mowi nam że jest to genetyka. Moja głowa jednak mowi wyraźnie że nie ma to żadnego powiązania albo to jeden z czyników ale nie jest dowiedziony tego typu pseudo nauka. Kalino pokmiń troche a może i uda się posłuchać Pana Stevena albo chociaz rzucić cień i jakąś alternatywę na tą moim zdaniem pseudo naukę.
Głowa a publikacje naukowe to inna sprawa.
Może inaczej...jestem wychowana w domu alkoholowym, obciążona uzależnieniami jestem jak cholera ale robię coś z tym i staram się walczyć, uważać itp.
Może Ty posłuchaj psychologów a nie kombinuj sam na swój rozum. I ma dużo powiązań, poczytaj sobie o neuroprzekaźnikach jak działają u osób uzależnionych i jak to działa u ich dzieci.
A nauka jest po to by nauczyć się walczyć, tak jak napisałam, są tacy co wolą tę naukę wykorzystywać jako wymówkę dla nic nierobienia.
"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."
"Nie wkurzajcie mnie. Kończą mi się miejsca gdzie można ukryć ciała."
#0 Bot Reklamowy
#20
Napisano 25 sierpień 2011 - 15:49
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
Udostępnij ten temat:
-
6 stron
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »

Pomoc














