Lęki
#1
Napisano 08 sierpień 2011 - 04:44
Ale może ktoś z Was też tak ma i macie jakiś sposób, żeby z tym walczyć, łagodzić, żyć?
#2
Napisano 08 sierpień 2011 - 08:03
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 08 sierpień 2011 - 14:00
A przed oczami mam wizję jakie konsekwencje mógł mieć mój rzekomy błąd/niedopatrzenie. (np. jestem prawie przekonany, że zostawiłem włączony palnik na gazie, bo wcześniej coś gotowałem i na pewno go nie wyłączyłem przed wyjściem, więc woda sie wygotuje garnek się przypali albo coś, coś innego się zapali i w najlepszym przypadku pół kuchni poszło z dymem). Wracam do domu, a tam oczywiście wszystko w porządku, bo oczywiście wyłączyłem ten gaz.
Albo: Pojechałem na festiwal wieczorem, jakieś 60km. Zaparkowałem na mieście (nie byłem sam, ale jechalismy moim autem i ja byłem kierowcą). Przez cały czas (jakieś 3h) miałem w głowie taką wizję, że na pewno zaparkowałem na jakimś zakazie i już na pewno mi odholowali samochód albo zablokowałem jakiś wyjazd i pewnie jakiś 'tubylec' mi auto obił/skopał. W pewnym momencie miałem okazję po prostu wyjść i iść 40 minut przez miasto tam i z powrotem, tylko po to, zeby to sprawdzić, zamiast po prostu rozerwać się i posłuchać muzyki ze sceny tak jak kilka tysięcy ludzi dokoła. Wróciłem - samochód oczywiście był zaparkowany w dobrym miejscu i nic się nie stało, no bo niby czemu...
Kolejnym razem w podobnej sytuacji byłem przekonany, że jak wrócę, to w aucie będzie blokada na kole i zabulę spory mandat i będę musiał gdzieś dzwonić po nocach, żeby mi tę blokadę zdieli. Pewnie nikt tego w nocy nie zrobi, więc nie zdążę wrócić do domu albo będę musiał łapać po nocach pociąg i że wrócę nad ranem, a potem nie będę miał jak dotrzeć do pracy i jeszcze pewnie dostanę za to ochrzan albo mnie w ogóle wywalą z roboty. A potem będę musiał jechać pociągiem z powrotem, żeby samochód odzyskać...
#5
Napisano 08 sierpień 2011 - 14:42
Ale dzięki za odpowiedź i pocieszenie, że nie tylko ja mam takie jazdy!
Pozdrawiam!!!
#6
Napisano 08 sierpień 2011 - 15:14
Może masz rację... że to jest jakoś spowodowane tym, że pewne rzeczy musisz tłumić w sobie i one jakoś tak w środku się kumulują, wzrasta poczucie niepewności i kolejne lęki...
U mnie to jeszcze jest spowodowane tym ,że jestem cały czas rozkojarzony. Wiele rzeczy robię jak zombie i potem nie pamiętam co przed chwilą zrobiłem. Nie potrafię zmienić tego stanu. Po prostu często nie pamiętam co robiłem przed chwilą i czy zamknąłem drzwi wychodząc, wszystko powyłączałem, zamknąłem samochód, regularne schizy mam takie, że nie pamiętam czy mam ze sobą bilet na pociąg, samolot itp choć nigdy nie zdarzyło mi się czegoś tego zapomnieć i muszę sprawdzac to 5 razy, tak jakby w międzyczasie bilet miał się w magiczny sposób zematerializować. Często czuję się jak w "dniu świra" (tam była taka scena, kiedy główny bohater gdzieś wychodzi, po czym wraca do mieszkania sprawdzić czy wyłączył gaz, bo nie pamięta czy to zrobił). Czuję się tak samo.
#7
Napisano 08 sierpień 2011 - 19:43
Cóż możemy zrobić? Może tylko wspierać się nawzajem w swoich schizach, że nie jesteśmy z tym sami, że wokół są ludzie, którzy mają podobnie... Kiedyś stwierdziłam, że jak będę opisywać swoje schizy, jeśli będę o nich mówić to je oswoję. Tak więc niniejszym czynię i Tobie radzę to samo. Oswójmy nasze lęki
#8
Napisano 08 sierpień 2011 - 23:12
Tak czy siak, trudno być zadowolonym z życia, kiedy człowiek sam sobie odbiera różne radości.
Dziękuję za dobre słowa :-) Pozdrawiam:)
#9
Napisano 09 sierpień 2011 - 11:43
pamiętam budzenie się rano z łomotem w głowie: "wczoraj na pewno zrobiłam coś, od czego dziś będzie koniec świata"
po 100 razy sprawdzam w pracy to co robię, czy dobrze wysyłam, czy dobrze policzyłam (kolejność przypadkowa)
świr po prostu
w poprzedniej pracy doprowadzałam się do stanu paranoi
#10
Napisano 09 sierpień 2011 - 18:44
#11
Napisano 11 sierpień 2011 - 18:58
Użytkownik Pelart dnia 08 sierpień 2011 - 08:03 napisał
Ja podobnie Pelart. I wszystko było by normalne i do pogodzenia, gdyby nie fakt że pokłady intelektualne sie uruchamiają.
Z pewnoscia jest też tak u Ciebie, że zaskoczyłeś sam siebie i to nie raz pewnie. Jednego dnia w pracy śmigam w tematach, drugiego zas mam taka blokadę ze
ludzie faktycznie to dostrzegają i nie rozumieją, czasami wyśmiewają, nie szanują. Poprostu odjeżdżam myślalami i już nie ma mnie. I to już nie jest moja "chora jazda", tylko fakty. Masakruje mi to umysł czasami.
Przez takie jazdy właśnie podobnie jak Molenka, nie ufam swoim czynnościom i non stop sie sprawdzam tracąc czas.
Czasami tak w głowie gdzieś boli, ze myślę sobie ze to może już ten moment, skończy się praca, bede mógł iść do domu i poprostu, słuchać muzyki i patrzeć w ścianę.
A właśnie. Lęki. Były i to jak jasna cholera, zakupy ciezko bylo zrobic. Spadły dzieki terapii. Uświadomiłem sobie ze i tak robię dobrą robote, wykonując
czynnosci które przewyższaja moje możliwości. To akurat jest powód do dumy i spokojngo sumienia, dla każdego z Nas .
and you're holding on,
you'll see devils tearing your life away.
If you've made your peace,
then the devils are really angels,
freeing you from the Earth
#12
Napisano 14 sierpień 2011 - 16:15
Boze drogi... masakra. W zyciu prywatnym tez tak mam...
Nie wiem jak na to zaradzic... jej staram sie czasami wylaczac, ale to pomaga na chwile...
Nie wiem tez co robic...
Pytasz czy jestem szczesliwa? Tak, na swoj sposob jestem...
#13
Napisano 14 sierpień 2011 - 16:51
#14
Napisano 14 sierpień 2011 - 17:25
ech. oczywiscie zamierzam powiedziec o tym lekarzowi ale juz mam dosc lekow...
a co do innych to radze sie udac do lekarza jak mowisz, leki pomagaja wiem po sobie.
Pytasz czy jestem szczesliwa? Tak, na swoj sposob jestem...
#15
Napisano 15 sierpień 2011 - 21:19
#16
Napisano 17 sierpień 2011 - 10:45
#17
Napisano 18 sierpień 2011 - 05:31
Ja tez probuje bez lekow, nawet nie chce slyszec o lekach, ale bralam je ponad 8 lat wiec nie ma sie co dziwic...
Pytasz czy jestem szczesliwa? Tak, na swoj sposob jestem...
#18
Napisano 19 sierpień 2011 - 07:15
#19
Napisano 19 sierpień 2011 - 12:23
Z perspektywy czasu żałuję, że zrobiłam to tak późno. Im szybciej zacznie się leczenie tym łatwiej z tego wyjść.
Leki + terapia no i silna wola, chęci żeby było lepiej. Padałam na twarz i dalej szłam do przodu. Rezultaty są, może nie takie jakich bym się od razu spodziewała, ale zawsze jakieś
#0 Bot Reklamowy
#20
Napisano 19 sierpień 2011 - 17:09
Ale co sie dziwic, przez 8 lat bralam leki mi zbrzydly...
Probuje sobie radzic sama... Teraz jest jeszze ok, zima jest najgorzej, zobaczymy jak to bedzie, czy dam rade, ale z roku na rok chyba radze sobie coraz lepiej, tfu tfu... Tez zalezy od sytuacji w jakies sie aktualnie znajduje.
Pytasz czy jestem szczesliwa? Tak, na swoj sposob jestem...

Pomoc
















