Śmierć... Teorie na temat tego, co dzieje się po śmierci.
#1
Napisano 17 lipiec 2011 - 22:58
#2
Napisano 17 lipiec 2011 - 23:16
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#3
Napisano 18 lipiec 2011 - 02:07
chociaż jak ojciec umarł to nawet chciałam wierzyć w te całe instytucje anielskie i sądy, które nas oskarżą i niebo, które się okaże bo tak jest łatwiej bo coś jest do wyobrażenia a bardziej od śmierci boję się tego czego nie mogę sobie wyobrazić...
ale teraz wiem że po tamtej stronie mam ojca i nie boję się umierania...
bardziej mnie zastanawia jak śmierć... pachnie.
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 18 lipiec 2011 - 02:34
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#5
Napisano 18 lipiec 2011 - 11:42
#6
Napisano 18 lipiec 2011 - 20:53
Wolę żyć celem samego życia, choć nawet i to mi nie wychodzi...
Mniej boję się tego co będzie po śmierci niż samego momentu umierania. Jak to jest... Nie umiem sobie wyobrazić, że świat dalej się toczy podczas gdy mnie już tu nie będzie.
#8
Napisano 19 lipiec 2011 - 22:58
Pack up the moon and dismantle the sun,
Pour away the ocean and sweep up the woods;
For nothing now can ever come to any good.
#9
Napisano 19 lipiec 2011 - 23:04
(Hi 39,19-25)
#10
Napisano 19 lipiec 2011 - 23:10
Użytkownik R_75 dnia 19 lipiec 2011 - 23:04 napisał
Nie do końca o to mi chodzi. Raczej o to, że kiedy leżysz na łożu śmierci i wierzysz, że twoja dusza idzie gdzieś w żaświaty (niekoniecznie musi to być niebo albo piekło, wiary są różne) to mysl ta cię jakoś uspokaja i łagodzi lęk przed odejściem. a jeśli niewierzysz? to cóż, przeżyłeś życie, jeśli było fajne to przynajmniej wcysinąłeś z niego ile się dało, a jeśli to - to już i tak sie kończy. Coś w ten deseń...
Pack up the moon and dismantle the sun,
Pour away the ocean and sweep up the woods;
For nothing now can ever come to any good.
#11
Napisano 19 lipiec 2011 - 23:14
jeśli o to chodzi to pewnie że będzie lżej komuś kto świadomie będzie umierał,o ile nie będzie miał zbyt wiele "na sumieniu"
(Hi 39,19-25)
#12
Napisano 19 lipiec 2011 - 23:55
Ciekawy jest przypadek, w którym ten starszy gościu opisuje jak widział co robią mu na stole operacyjnym,zresztą takich przypadków jest mnóstwo i wiem o nich nie tylko z tego filmu.Mnie osobiście ten fakt cieszy,bo jest to pewien dowód na możliwość istnienia naszej świadomości po za ciałem.Gdyby życie miało kończyć się tak po prostu w chwili naszej ziemskiej śmierci,to żyło by mi się strasznie źle z taką świadomością,było by to bardzo bezsensowne dla mnie.Dlatego wierzę że nasze życie nie skończy się tutaj na ziemi,nie wiem jaką formę później przybierze nasza "dusza",nie bardzo wierzę w "raj",by najmniej nie po tym życiu.Po ostatnich przemyśleniach,wyobrażałem sobie że po śmierci,nasza dusza przejdzie w inne wcielenie,nie wiem dokładnie jakie,bardzo możliwe że ludzkie,ale od tego jakie ono będzie zależy to jak przeżyliśmy nasze obecne życie.Jak inaczej wyobrazić sobie sprawiedliwość?widząc ciężko chore niewinne dzieci?
Wydaje mi się że każda dusza musi przejść,tyle różnych wcieleń(nawet myślałem że wszystkie możliwe formy życia jakie są)aż w końcu osiągnie doskonałość i wtedy dopiero być może znajdzie się w raju?
Nawet nie tak dawno czytałem artykuł o dążeniu duszy do doskonałości.
Być może go znajdę to wkleję tutaj.
Poniższy tekst to nie ten o którym myślałem,ale znalazłem go dziś i pomyślałem że powinien się tutaj znaleźć
Słowa Pana Jezusa do siostry Faustyny i świata
wypisane z Dzienniczka św. Faustyny Kowalskiej
Jezus: Dusze dążące do doskonałości niech szczególnie uwielbiają moje miłosierdzie, bo hojność łask, które im udzielam, płynie z miłosierdzia mojego. Pragnę, aby te dusze odznaczały się bezgraniczną ufnością w moje miłosierdzie. Uświęceniem takich dusz ja sam się zajmuję, dostarczę im wszystkiego, czegokolwiek będzie potrzeba dla ich świętości. Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca.
tutaj jest źródło w/w tekstu
Użytkownik R_75 edytował ten post 20 lipiec 2011 - 08:01
(Hi 39,19-25)
#13
Napisano 20 lipiec 2011 - 18:07
Dosyć dawno oglądałem ten film z linku powyżej, ale kojarzę coś że był tam też inny gościu. Który twierdził że po śmierci nic się nie działo, i jest już pewny że schodzimy ze sceny i nic po nas nie zostaje. Co do tego drugiego który pod wpływem narkozy przyglądał się z góry na własną operację, to sam nie wiem. Są ludzie którzy ponoć wychodzą z ciała. Takie doświadczenie nazywa się OOBE (Out Of Body Experience) Mówi się o tym stosunkowo od nie dawna, pionierem OOBE można nazwać Roberta Monroe. Oglądałem z nim parę wywiadów, i bardzo podoba mi się to co mówi. Ale zastanawia mnie jedno. Dlaczego skoro to jest możliwe, nikt kto rzekomo wychodzi z ciała nie zaproponuje jakiegoś publicznego eksperymentu, udowadniając nam (w jakimś sceptycznie nastawionym programie) że potrafi przeczytać napis na kartce znajdujący się w innym pomieszczeniu. O niczym takim nie słyszałem. Nie wiem. Robert Monroe wygląda na bardzo sympatycznego człowieka ale nigdy nie wiadomo kto jest oszustem. Ja takiego doświadczenia nigdy nie miałem dlatego podchodzę do tego z nie ufnością i nie zdziwił bym się gdyby to było kłamstwo.
A przesłania jezusa do faustyny :/ ciężko mi to skomentować
#14
Napisano 20 lipiec 2011 - 22:29
Miał ktoś z Was może jakieś dziwne doświadczenia np. widział jakąś zjawę-ducha lub czuł?
albo np. bliska osoba która zmarła,dała o sobie znać w jakiś sposób po jej śmierci?
Moja mama mówiła mi że jak zmarł jej ojciec to czuła na ciele jakby ktoś ją dotykał takie lodowate zimno.
Ja natomiast pamiętam jedno przeżycie z dzieciństwa,miałem około 10-12 lat,była noc,patrzałem przez okno,przez krople deszczu na szybie na światło latarni,patrzyłem tak ze 20min,nagle usłyszałem że moja mama idzie,myślałem że chce mi powiedzieć żebym szedł już spać i kiedy się już zbliżała(słyszałem kroki i szelest koszuli nocnej) to wtedy się odwróciłem,ale nie było tam nikogo,poczułem wtedy powiew jakby ktoś się zamachnął ręką i chciał mnie złapać.Przestraszyłem się zerwałem się do ucieczki biegnąc do mamy do pokoju,odwróciłem się jeszcze na moment i zauważyłem jak drzwiczki z szafki które były otwarte,zamknęły się(tylko nie śmiać się proszę)
Dwa razy jako dziecko wypadłbym z drugiego piętra,raz stałem w otwartym oknie(ledwo równowagę utrzymywałem)i w ostatniej chwili mama mnie złapała,a raz byłem już w połowie za kratami balkonu,głowę przecisnąłem przez kraty,mama opowiadała mi że potem nie mogłem jej z powrotem przecisnąć.
(Hi 39,19-25)
#15
Napisano 20 lipiec 2011 - 22:34
Ale to tylko sny.
Użytkownik ash84 edytował ten post 20 lipiec 2011 - 22:35
#16
Napisano 20 lipiec 2011 - 22:38
#18
Napisano 21 lipiec 2011 - 00:16
Jeszcze kiedys spałem w nocy na lewym boku, otworzyłem oczy. Czułem, że ktos jest za mną. Nie wiem jak ale zobaczyłem cień łba z rogami. Jaja jak berety. Ale odwrócić się nie odwróciłem. Kojarzyło mi się to z jakimś dziadkiem i to złym
W młodości bylem na obozie, akurat ksiądz to prowadził. Tam były jaja, umarła kiedys zakkonnica. Potem wszyscy chodzili w parach do kibli. Bo jak byli chłopcy to kibel był zamknięty i się pytają kto jest, a tam głos takiej baby siostra (i podała swoje imię) odrazu do księżula, po wywiadzie z zakonnicami potwierdziły to że byla taka siostra i umarła. Jeszcze na tym obozie w nocy obudziłem się z dziwnym uczuciem jakby ktos był gdzies w budynku. Na następny dzień ksiądz mówił że w nocy wyczuł obecność szatana, wstał przestraszony wziął różaniec i zaczął się modlić po czym jakoś to zniknęło
Czyli jednak coś może w tym być
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#19
Napisano 21 lipiec 2011 - 00:26
I wanna make you feel alive,
Still I notice nothing makes you shatter no no
#0 Bot Reklamowy
#20
Napisano 21 lipiec 2011 - 01:26

Pomoc















