1. Ponieważ to "dział" innych zaburzeń niż depresja, a pisać chcę o nerwicy właśnie.
2. Dlatego, że w dziale "Swobodnie, rozmownie" raczej ucieka się od naszych chorób, a ja wręcz przeciwnie, chcę drążyć temat. Do "pokoi prywatnych" to też nie pasuje, bo moje doświadczenia mają być tylko jednym elementem.
3. Bo po prostu nie mogę już wytrzymać, muszę coś z tym zrobić.
Chodzi mi o wszystko, co związane z nerwicą, bo znam się z nią krótko i mało o niej wiem, jeśli chodzi o osobistą znajomość a nie opisy teoretyczne. Zaczęło się kilka miesięcy temu, najprawdopodobniej zapoznał nas ze sobą Stres, choć nawet dokładnie tego nie pamiętam. Na początku nie wiedziałam, że to ona, dobierałam jej imiona chorób. Z biegiem czasu coraz bardziej się przekonuje, że to jednak nerwica. Chroniczne bóle brzucha, zaparcia albo w drugą stronę, podejrzewa się u mnie refluks lub zespół jelita drażliwego, wcześniej silne bóle tyłu głowy (jakby mnie ktoś za nią non-stop trzymał), bóle kręgosłupa, bioder, arytmia serca, spadki ciśnienia, przy których miałam wrażenie, że zaraz umrę, będę miała zawał, nie wiem co, ale coś się dzieje. Krótkotrwałe ataki paniki, tego uczucia nie umiem opisać, ale to trochę tak jakby przypomnieć sobie o czymś niesamowicie ważnym, czego zapomniało się zrobić a miało to bardzo duży wpływ na nasze życie, rozchodzące się ciepło wewnątrz klatki piersiowej. No i kompulsje, odkładanie przedmiotów ileś tam razy (oczywiście indywidualne podejście do każdego z nich), wstawanie z łóżka, żeby czegoś dotknąć lub coś tam zrobić, mycie rąk 3, 6 lub 9 razy i inne, a wszystko to po to, żeby coś się stało lub żeby właśnie nigdy nie miało miejsca w moim życiu. Jakby przekupywanie losu, śmiesznie to brzmi. No i przez te objawy fizyczne, hipochondria prawdopodobnie, bo pomimo, że mam te wszystkie bóle to badania nie wychodzą źle.
Najgorsze jest to, że nie jestem osobą która jakoś specjalnie odczuwała stres. Może właśnie przez to przeświadczenie, że wszystko jest dobrze, poradzę sobie, że nieważne co się stało, przestałam zauważać, że ciągle jestem zestresowana?
Wiele rzeczy pominęłam, nie pamiętam w tym momencie. Jeśli są tutaj osoby, które też miały związek pomiędzy stanem psychicznym a fizycznym i działy się u nich rzeczy, które ciężko było zaklasyfikować pod to zaburzenie, a jednak tak było, jeżeli macie sposoby na poradzenie sobie z tym choć w najmniejszym stopniu, może ktoś już ma to ze sobą. Piszcie. Wszystko o nerwicy, absolutnie wszystko, odczucia, wspomnienia. Jest mi to bardzo potrzebne, to wszystko w połączeniu z depresją zniekształca mój tok myślenia jeszcze bardziej niż dotąd. Nie wiem, jaką formę pomocy specjalistycznej wybrać... Czuję, że jest coraz gorzej.
Użytkownik M. Elena edytował ten post 17 czerwiec 2011 - 15:20

Pomoc









