Depresja.ws - Forum: ABORCJA przyczyną depresji-zablokowany żal - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

  • 8 stron +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

ABORCJA przyczyną depresji-zablokowany żal Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   kate 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2520
  • Rejestracja: 04-marzec 08

Napisano 19 czerwiec 2008 - 22:14

zablokowany żal

Gdy umiera bliski człowiek, naturalnym sposobem radzenia sobie z tą stratą staje się dla żyjących żałoba po nim. Śmierć dziecka jest wydarzeniem szczególnie bolesnym. W przypadku aborcji możliwość przeżywania żałoby po stracie dziecka zostaje zablokowana. Tymczasem pełne i prawidłowe przeżycie żalu po stracie dziecka jest warunkiem odzyskania zdolności do osobistego rozwoju i przeżywania radości życia.

Śmierć dziecka zawsze wiąże się z bólem i żalem. Jego utrata - w wyniku poronienia, śmierci okołoporodowej, narodzin martwego dziecka - domaga się psychologicznego "domknięcia", "przeżycia do końca". Specjalnie trudna do odżałowania jest strata, do której matka sama się przyczyniła i dlatego aborcja powoduje tak skomplikowane przeżywanie żalu. Macierzyństwo charakteryzuje silny związek fizjologiczny, psychiczny i duchowy między matką i dzieckiem. Kiedy ciąża nie kończy się porodem, nie dochodzi do rozwiązania, jak często nazywa się to wydarzenie. Zranione przez aborcję macierzyństwo jest dramatem braku naturalnego, dobrego rozwiązania matki z dzieckiem, słabo rozpoznawalnym i prawie wcale nie leczonym.

Tam, gdzie rozwiązaniem nie jest poród, tam rozwiązaniem staje się żałoba. To właśnie przeżycie żalu po stracie dziecka stwarza szansę odzyskania siły do życia.

Psychodynamika przywiązania wskazuje, że cierpienia spowodowane śmiercią dziecka są naturalną, prawidłową konsekwencją tego doświadczenia. Brak wyrazów cierpienia i żalu wskazuje na działanie silnych mechanizmów obronnych: tłumienia uczuć, zaprzeczania, racjonalizacji itp. Uwolnione i ujawnione cierpienie po stracie dziecka jest naturalnym i normalnym procesem, a jego brak może sugerować występowanie zaburzeń, często głębokich.

Rodzice naprawdę cierpią po stracie swojego dziecka, ponieważ:

* Ma miejsce znacząca strata. W umysłach rodziców i krewnych istnieje prawdziwe, uświadomione lub nie, przywiązanie do nienarodzonego dziecka. Wiązanie hormonalne z poczętym dzieckiem znajduje odzwierciedlenie w wiązaniu psychologicznym. Rodzicom łatwo przychodzi wyczuwać i wyobrażać sobie nienarodzone dziecko, syna czy córkę, które obdarzają imieniem. Od chwili poczęcia organizm matki podlega zmianom hormonalnym. Jej ciało powiększa się przygotowując miejsce dla dziecka. Zmienia się psychika mężczyzny i kobiety: dzięki dziecku oboje dojrzewają do rodzicielstwa.

* Poczęcie dziecka wywołuje i nasila ambiwalentne uczucia u rodziców, często niepokój, niepewność, zagubienie, agresję, które zwracają się w stronę rozwijającego się dziecka. Wszystko to tworzy głębokie i trudne do rozwiązania konflikty psychologiczne.

* Prędzej czy później rodzice będą musieli odżałować stratę spowodowaną aborcją. Jeśli tak się nie stanie, zaczną się ujawniać objawy skrywanych głęboko konfliktów. Każdą stratę trzeba wypłakać i odżałować. Utrzymywanie, "że nic takiego się nie stało" nie jest na dłuższą metę skuteczne.

* Nierozwiązane konflikty upośledzają funkcjonowanie człowieka. Można mieć mnóstwo mechanizmów obronnych, ale wszystkie one zawodzą, kiedy tylko pojawi się choroba, osłabienie lub uwikłanie w jakiś konflikt interpersonalny. Intensywność występujących symptomów zależy od liczby wcześniejszych strat, siły ego, umiejętności racjonalizowania uczuć lub zaprzeczania im oraz determinacji w tłumieniu prób ujawnienia tych konfliktów.

* Zaprzeczanie żalu po stracie dziecka wywołuje strach i agresję, co z kolei wyzwala silną depresję. To, jakie rozwiną się objawy kliniczne zależy od motywów dokonania aborcji, czasu trwania ciąży, wrażliwości rodziców na to, co się z nimi dzieje i od tego, z jakiego rodzaju pomocy skorzystają.

* Krzywdzenie innych oraz nieodżałowane straty związane z ciążą są ze sobą powiązane. Badania potwierdzają znaczącą korelację pomiędzy depresją kobiet, ich brakiem zdolności do dotykania, przytulania dziecka, karmienia piersią a późniejszym zaniedbaniem i krzywdzeniem dziecka. Depresja po porodzie występuje częściej u kobiet, które już wcześniej doświadczyły strat związanych z ciążą. Dlatego pomoc rodzinom, w których występuje przemoc, powinna obejmować także pomoc w przeżywaniu i uwolnieniu żalu po stracie dziecka, szczególnie zaś po stracie związanej z aborcją. Rodzice w depresji nie wiążą się dobrze ze swoimi dziećmi. Dzieci, z którymi rodzice są słabo związani są częściej krzywdzone i ranione. Wysoko korelują ze sobą przemoc i wykorzystywanie oraz aborcja.

To zjawisko może być tłumaczone tym, że aborcja:

* upośledza zdolność rodziców do uformowania ochraniającej więzi z ich potomstwem;

* zmienia reakcje rodziców na bezradny płacz dziecka: zamiast wsparcia i opieki pojawiają się agresja lub zobojętnienie;

* zmienia liczbę zachowań związanych z dotykaniem dziecka i karmieniem piersią;

* osłabia wsparcie, którego ojciec udziela matce;

* pomniejsza wartość dziecka i tych, którzy sprawują nad nim opiekę;

* wywołuje u matki skomplikowane przeżywanie żalu, co upośledza jej zdolność do rozpoznawania i zaspokajania potrzeb dziecka;

* wywołuje u matki stany depresyjne, a za nie skłonne są obwiniać się jej dzieci.


Krzywda i przemoc są transgeneracyjne,
przechodzą z pokolenia na pokolenie. Okazuje się, że w ludziach tkwi skłonność powtarzania tych samych błędów, popadania w te same problemy, dopóki się z nich czegoś nie nauczą. Dlatego powtarzają konflikty, wybierając takich partnerów życiowych, z którymi odtworzą swoje bolesne doświadczenia z przeszłości. Dzieci zaniedbane i wykorzystywane w dzieciństwie często dobierają sobie takich partnerów, z którymi powtórzą cykl zaniedbania i wykorzystywania. Często będą to osoby z problemem alkoholowym - fachowcy od zaniedbywania siebie i innych. Dramat aborcji wiąże się także z doświadczeniem


głębokiego procesu dehumanizacji,
odczłowieczenia, utraty zdolności do wrażliwego odczuwania, jasnego myślenia i ludzkiego zachowania. Podejmując decyzję o zabiciu dziecka trzeba najpierw stłumić własne uczucia i naturalne, spontaniczne macierzyńskie sposoby reagowania i myślenia. Następnie trzeba odczłowieczyć dziecko, które planuje się zabić. Zdarza się, że kobieta nie ma żadnych wewnętrznych oporów, aby przerwać ciążę, ale mimo to zostaje głęboko okaleczona. Aborcja zawsze skutkuje zaburzeniami psychicznymi: lekarze rozpoznają je u cierpiących kobiet, chociaż one same mogą przez wiele lat odrzucać myśl o właściwej przyczynie swoich kłopotów.

Ból aborcji wstrząsa matką, przywraca ją do rzeczywistości i trudno wtedy ukryć, co naprawdę się stało. Pojawia się pytanie: "Czy to się dzieje naprawdę? Czy nikt nie może tego powstrzymać? Nie mogę uwierzyć w to, co robię". W trakcie zabiegu występuje u kobiety wyostrzona świadomość rejestrująca wszystkie szczegóły. Pacjentki pamiętają brzmienie głosu lekarza, kolor ścian gabinetu, chłód fotela ginekologicznego, odgłosy, ślady krwi itd. Mają wrażenie, że inni domyślają się, co się stało, że mają to wypisane na czole (syndrom Kaina).

Po fazie wyostrzonej świadomości następuje okres, podczas którego wszystkie osoby uczestniczące w aborcji nic prawie nie czują. Pojawia się


otępienie emocjonalne,
kobieta ma wrażenie przytłoczenia. Nie chce odczuwać agresji, rozpaczy i przerażenia, które towarzyszą jej czynowi. Żeby móc normalnie funkcjonować stara się je stłumić, nic już nie czuć. Chociaż i mężczyźni i kobiety mają potrzebę porozmawiania o tym, co się stało, zdają sobie jednocześnie sprawę, że czuliby się potwornie, gdyby próbowali to zrobić.

Po okresie otępienia, zamrożenia emocjonalnego osoby uwikłane w dramat aborcji podejmują mozolne wysiłki zrekonstruowania swojego życia, usiłują zająć swoją uwagę różnorodną aktywnością lub ciężką pracą. W tym czasie głównymi mechanizmami obronnymi stają się zaprzeczanie, racjonalizacja, wypieranie. Wysiłki te zawodzą szczególnie wtedy, kiedy:

* kobieta zbyt długo pozostaje osamotniona;

* pewne bodźce w otoczeniu wywołują wspomnienie aborcji lub przypominają o jej rocznicy, zmuszają do stanięcia twarzą w twarz z bolesną rzeczywistością. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy ktoś porusza temat ciąży czy aborcji, gdy zainteresowani widzą dziecko w wieku, w jakim mogłoby być ich dziecko, gdyby go nie zabili;

* pojawiają się zmęczenie lub choroba;

* dochodzi do poczęcia kolejnego dziecka.


Mechanizmy obronne zawodzą, bo aborcja jest przeżyciem niezwykle urazowym, określanym jako "przekraczające zakres zwykłego ludzkiego doświadczenia". Obserwacje kliniczne i coraz szerzej prowadzone badania pokazują, że przerwanie ciąży zawsze powoduje zaburzenia związane z pourazowym stresem. Doświadczenie aborcji kobiety przeżywają ponownie na wiele sposobów. Pojawiają się:

1. nawracające, uporczywe wspomnienia dotyczące zabiegu; sny, złudzenia i halucynacje, które dotyczą utraconego dziecka lub sprawiają, że kobieta ma wrażenie powtórnego przeżywania aborcji;

* intensywny ból psychiczny podczas kontaktu z wydarzeniami symbolizującymi aborcję, takimi jak szpital lub kolejna ciąża;

* reakcje rocznicowe, czyli głęboki żal i depresja przy kolejnych rocznicach aborcji lub terminu spodziewanego porodu utraconego dziecka.


Składnikiem zaburzeń emocjonalnych tworzących zespół poaborcyjny jest też unikanie wspomnień związanych z aborcją i stępienie ogólnej reaktywności:

* zaprzeczanie myślom i uczuciom kojarzonym z aborcją i unikanie sytuacji, które mogłyby je wywołać;

* amnezja psychiczna, czyli brak zdolności przypomnienia sobie zabiegu lub pewnych jego aspektów;

* wyraźnie zmniejszone zainteresowanie ważnymi czynnościami życiowymi;

* nieufność i wycofywanie się z relacji z ludźmi, niezdolność przeżywania miłości i czułości;

* poczucie odosobnienia i wyobcowania oraz wrażenie skróconej perspektywy, na przykład utrata oczekiwań dotychczas wiązanych z karierą zawodową czy małżeństwem.


Pojawiają się również uporczywe objawy współwystępujące:

* trudności w zasypianiu i śnie,

* drażliwość, wybuchy złości, trudności w skupieniu uwagi,

* depresja, myśli samobójcze, poczucie bezsilności i beznadziejności,

* poczucie winy, poniżanie siebie, niezdolność do wybaczenia sobie,

* nadużywanie środków zmieniających nastrój, np. alkoholu i środków uspokajających;

* zaburzenia seksualne,

* zaburzenia łaknienia (bulimia, jadłowstręt).


Przyczyną pojawienia się objawów związanych z doświadczeniem aborcji są rozmaite konflikty psychologiczne i trudności fizyczne, które towarzyszą osaczonym, osamotnionym i izolowanym w swej tragedii rodzicom. Przeżywanie żalu po stracie dziecka zabitego przez aborcję jest trudniejsze niż radzenie sobie z jakąkolwiek inną stratą związaną z ciążą. Dzieje się tak dlatego, że osoby, które są uwikłane w aborcję:

* muszą odżałować stratę, którą same spowodowały lub do której się przyczyniły;

* nie mają sposobności dotykania albo oglądania ciała utraconego dziecka;

* na ich myślenie wpływa obszerna retoryka zaprzeczająca temu, że "to było dziecko";

* ponieważ żal po zabitym przez aborcję dziecku miał nie zaistnieć, nie ma osób gotowych, aby go wysłuchać.


Ponieważ skutkiem każdej straty jest przeżywanie żalu, uwikłani w aborcję również muszą przejść przez ten, pochłaniający wiele czasu i energii, proces. Wielu z nich nie podejmuje trudu żałoby, także dlatego, że wydaje im się niepotrzebny. Przeżywanie żalu po stracie jest zawsze trudniejsze, kiedy uczucia wobec utraconego obiektu są ambiwalentne i gdy samemu przyczyniło się w jakikolwiek sposób do straty. To częściowo tłumaczy dlaczego kobiety, które przeżyły aborcję doświadczają większego poczucia straty niż te, które samoistnie poroniły dziecko w tym samym okresie rozwojowym. Kiedy śmierć dziecka nie zostanie dobrze odżałowana, patologiczna żałoba sprawia, że kobiety stają się apatyczne, przerażone, rozdrażnione, zmęczone.

Taki stan często przeradza się w depresję, a depresja może osłabić system odpornościowy zwiększając prawdopodobieństwo wystąpienia infekcji lub choroby nowotworowej.

Podobnie jak w przypadku choroby alkoholowej istnieje możliwość przeprowadzenia interwencji, bezpiecznie, chociaż nie bezboleśnie, konfrontującej z prawdziwym problemem śmierci dziecka. Taka interwencja wymaga znacznych kompetencji i dużej empatii a także rzetelnej wiedzy na temat medycznych aspektów aborcji, porodu, psychologii prenatalnej, rozwoju fizycznego dziecka od momentu poczęcia oraz psychicznych i medycznych następstw aborcji. Potrzebna jest znajomość komunikacji interpersonalnej i umiejętność udzielania psychicznego wsparcia, rozeznanie w istniejących obecnie możliwościach społecznej interwencji i pomocy. Cenna jest wiedza o możliwościach i sposobach przeprowadzania adopcji oraz o funkcjonujących obecnie grupach wsparcia.



Andrzej Winkler, psycholog, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień w Rybniku. Jest opiekunem programu terapeutycznego dla ofiar i sprawców zaniedbania, krzywdy i przemocy oraz osób, które doświadczyły straty dziecka.
W: SŁUŻBA ŻYCIU, 4/1999, www.life.net.pl
0

#2 Gość_Ewald_*

  • Grupa: Gość

Napisano 05 czerwiec 2010 - 22:48

Moje pierwsze dziecko straciłam będąc w 5 miesiącu ciąży ale moje maleństwo zmarło w 2 miesiącu (nie wiedziałam o tym) byłam do niego bardzo przywiązana mimo że zaszłam w ciąże mając niespełna 19 lat... Po jego stracie cierpiałam bardzo śniło mi się przez 6 miesięcy maleństwo w białym ubranku i złotych włoskach wtedy pomyślałam że to była dziewczynka nazwałam ją Maja :) Czemu tylko 6 miesięcy mi się śniła bo po 6 miesiącach zaszłam w kolejną ciążę tym razem urodziłam zdrowego ślicznego (do teraz) chłopca :)
Ale o moim maleństwie nie zapomniałam do teraz mimo że upłynęło 7 lat....
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   MartaS 

  • chodzący kataklizm
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 739
  • Rejestracja: 23-maj 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warmia Mazury

Napisano 06 czerwiec 2010 - 11:17

Ewald nie zapomnisz.... nigdy

u mnie mija własnie 5 lat... calkiem niedawno przestał mi sie snic

a ja tesknie ciagle i patrzac na chłopców w Jego wieku pęka mi serce....
ja juz nie moge miec dzieci, bol jest nie do wytrzymania..
Prawdziwa samotność zaczyna się od chwili, kiedy człowiek nie może już dłużej znieść własnego towarzystwa...
*****
Najgorszym cierpieniem jest duszy chłód
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Kalina 

  • Kalina
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Junior Admin
  • Postów 11178
  • Rejestracja: 11-sierpień 08
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 czerwiec 2010 - 13:13

Hmm...usunęłam ciążę w 3 miesiącu, byłam młodziutka...dziecko miało by teraz 19 lat. Pamiętam dzień, pamiętam na kiedy była wyznaczona data porodu...I pamiętam wszystko co towarzyszyło ciąży.
Były wakacje, wyjechaliśmy nad morze po drodze zatrzymując się w innym mieście. Tu zaraziłam się opryszczką - to był mój pierwszy z nią kontakt. Dodatkowo morze no i początek ciąży - osłabienie organizmy, słońce, wiatr, woda. Opryszczka zaatakowała masakrycznie,piłam tylko jogurty przez słomkę i słabe kleiki. Dodatkowo wysoka gorączka. Dostałam antybiotyki i to nie na penicylinie bo jestem na nią uczulona. To wszystko działo się w pierwszych 3 tygodniach ciąży. Antybiotyk miał w zleceniach by nie brać w ciąży-rozwalał układ nerwowy płodu. Później było koszmarnie. Dla mnie ciąża to omdlenia, zawroty głowy, wymioty (nawet w nocy się budziłam wymiotować), zapachowstręt, płaczliwość, senność i zajebisty ku**** ból podbrzusza. Ten ból powodował,że ja na środku ulicy potrafiłam zwinąć się z bólu i popłakać. Właściwie nie wymiotowałam tylko po kapuście kiszonej i "grejfrutach". I ten ból.
Dorwałam książkę i zaczęłam czytać
Konsultowana byłam przez lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka - okazało się,że po skałdnikach antybiotyku na oddziale leżą chore dzieci...jak roślinki
Konsultował mnie tez inny ginekolog
Mój ginekolog rozkładał ręce na moje dolegliwości...dostałam tylko coś na brak wymiotów,ale nie chciał dawać za dużo...bo dziecko
W końcu po konsultacjach podjęłam decyzję - usuwamy.To był ostatni moment - 12 tydzień
Lekarze powiedzieli jasno, mogłabym nie donosić przy takich bólach, mogłabym urodzić martwe dziecko, lub mogłoby mieć zespół wad wrodzonych.
Wiem, może ktoś chciałby donosić, sprawdzić...,że może lekarze się mylą. Ja nie. Mając mamę i sąsiadkę, które pracowały w CZD naoglądałam się dzieci i tragedii tych rodzin, gdzie dziecko ma wady wrodzone i to układu nerwowego.
Na początku łzy, trochę trudno mi było później niechęć do ciąży...przez wiele lat, trauma koszmaru ale nie tego,że może być coś złego lecz tych objawów, tego bólu, tych wymiotów, tego wszystkiego dookoła ciąży. To były koszmarne 3 miesiące pod względem samopoczucia. Teraz wiem,że bywa różnie
Moja ciąża była dość fajnym cudem bo mam hiperprolaktynemię - czyli mogę mieć problemy z zajściem w ciążę i z jej utrzymaniem. Ale niczego nie żałuję. Dziś gdyby była taka sytuacja zrobiłabym to samo, dokładnie tak. Nie ma we mnie altruizmu by świadomie skazać dziecko na mękę. Jeśli dziś dowiedziałabym się,że mam szansę i to dużą na urodzenie chorego dziecka - nie urodziłabym. Co innego jak się rodzi i nie wiesz, bo coś przy porodzie bo wychodzi coś w trakcie.
Nie, ja nie żałuję i nie mam sobie tu nic do zarzucenia...postąpiłabym tak samo.
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   user/3930  

  • na forum od 12.07.08 r.
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 13634
  • Rejestracja: 05-luty 10
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 06 czerwiec 2010 - 13:44

<leżałam od 3 tygodnia z dominikiem... wiedziałam że nie donoszę....skazałam go???>
smutek nie jest grzechem, ale nic nie czyni serca tak twardym jak on
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Kalina 

  • Kalina
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Junior Admin
  • Postów 11178
  • Rejestracja: 11-sierpień 08
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 czerwiec 2010 - 14:24

Wyświetl postUżytkownik ... dnia 06 czerwiec 2010 - 13:44 napisał

<leżałam od 3 tygodnia z dominikiem... wiedziałam że nie donoszę....skazałam go???>


Nie, absolutnie nie. Mój przypadek jest mój i tyle. Ja nie miałam stwierdzonej zagrożonej ciąży, nikt nie wiedział skąd takie aż bóle. Poza tym ja brałam leki, byłam chora
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   tadam 

  • z dźwigu skoczył nie podskoczył :-) skoczył z dachu i do piachu
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Oczekujący
  • Postów 17189
  • Rejestracja: 19-wrzesień 09
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 13 czerwiec 2010 - 23:03

Akurat na przypadek Dominika to nie mialo duzego wplywu ...... 
najbardziej chciałbym być po prostu zwykłym pudełkiem po butach
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   sianek 

  • furia
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 1602
  • Rejestracja: 07-luty 10
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:z nikąd do nikąd

Napisano 19 czerwiec 2010 - 21:09

prawnie tabletka 72 po jest środkiem anty...to nie jest aborcja ale antykoncepcja... ale sama nie wiem.. nie wiem nic. czasami żałuję bo ma wrażenie że w "normalnych " warunkach nie mam sszans....
w czterech ścianach własnych marzeń dopadnie Cię biała śmierć...

też drzewo zasadziłam http://sianek.posadzdrzewo.pl :)

17366539 gadu
0

#9 Gość_sakura_return_*

  • Grupa: Gość

Napisano 06 grudzień 2010 - 17:17

aj..;(
0

#10 Gość_sakura_return_*

  • Grupa: Gość

Napisano 06 grudzień 2010 - 18:23

11 września 2010.
Miała by 2 miesiące i 25 dni.
Po tym żyłam dobrze szybko wróciłam do życia,trochę błądziłam ale ciągle znajdywałam drogę.
Poszłam z forum,wróciłam z powrotem,z każdym dniem jest coraz gorzej,nie mogę się ciągle ukrywać i nie potrafię wykrzyczeć światu problemu.
Czemu postanowiłam to napisać?
Bo parę osób już mnie o to pytało jak żyje,jak się czuje.A ja nie potrafię wciąż na nowo do każdego z oddzielna o tym pisać.
Cholernie mnie to boli.
Nic już nie jest tak jak dawniej,już wariuje.
Gapię się głupio jak kobieta idzie w ciąży,a potem wybucham okropnym jękiem.
Mam ochotę wykrzyczeć światu żeby mnie tak nie dręczył.
Żyje bo muszę,powtarzam co noc,że jeszcze trochę,żeby nie ranić innych.
Chociaż nie wiem czy ktokolwiek by tęsknił.
Gadam do miśków,lalek mojej młodszej siostry.
Uciekam z domu bo tu pełno zabawek.
Nie śpię po ciemku,już teraz co noc nękają mnie koszmary.
Przez sen słyszę szepty jakieś.
Wiem nie powinnam tego pisać,ale mam dość krycia tego co istotne.
Potrafię rozmawiać z sobą,tłumacząc sobie że nie gadam do siebie tylko przekonuje własny rozum by dzisiaj nie wbił mi scyzoryka w którąkolwiek część mojego ciała.
Zabijam wolny czas malując na ścianie wszelkie napisy,zbliżone postacie dzieci(małych)
Dręczy mnie myśl że mogłam tego nie robić a zrobiłam.
Potrafie sie tu swobodnie wypowiedzieć,a w nocy otepiała patrzeć w ścianę nie ruszając sie przez minimum pół godziny.
Zabija mnie to ,zabija.
Czy to dobrze?
Owszem bo zyć nie chce.
Ale nie w taki sposób..
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   hilda 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2311
  • Rejestracja: 27-październik 10
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 07 grudzień 2010 - 00:00

Cytat

Wiem nie powinnam tego pisać,ale mam dość krycia tego co istotne.

Bardzo dobrze Sakuro, ze o tym napisałaś!!!
A to było tak: bociana kopnął szpak. A potem była zmiana i szpak kopnął bociana.

Dołączona grafika
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   majster69xxx 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5
  • Rejestracja: 13-grudzień 10

Napisano 20 grudzień 2010 - 21:34

Niestety tak jest. Ciężko się po czymś takim otrząsnąć. Trzeb znaleźć własny sposób na swój żal i ból.
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   lexy 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 231
  • Rejestracja: 26-grudzień 10

Napisano 26 grudzień 2010 - 17:00

Nie będę komentować sytuacji ludzi którzy zabijają ludzi.
Rozumiem tylko zagrożenie życia.
Zgroza!
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Kalina 

  • Kalina
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Junior Admin
  • Postów 11178
  • Rejestracja: 11-sierpień 08
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 grudzień 2010 - 19:58

Wyświetl postUżytkownik lexy dnia 26 grudzień 2010 - 17:00 napisał

Nie będę komentować sytuacji ludzi którzy zabijają ludzi.
Rozumiem tylko zagrożenie życia.
Zgroza!


I nie komentuj...bo sytuacje bywają różne
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   lexy 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 231
  • Rejestracja: 26-grudzień 10

Napisano 26 grudzień 2010 - 20:28

Uważasz zabicie człowieka za coś ludzkiego?
Osoby które zabiły dziecko sa bez serca.
Życzę im lata cierpienia.
Dziecko to cud
Ciąża to cud
A przerwanie ciąży to zabójstwo
-2

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Zuzkclaa 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 5004
  • Rejestracja: 16-wrzesień 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Chatka pod lasem

Napisano 26 grudzień 2010 - 20:37

Lexy , masz prawo do swojego zdania w sprawie aborcji ale do licha wstrzymaj się z tego typu komentarzami.


0

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Kalina 

  • Kalina
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Junior Admin
  • Postów 11178
  • Rejestracja: 11-sierpień 08
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 grudzień 2010 - 20:46

Wyświetl postUżytkownik lexy dnia 26 grudzień 2010 - 20:28 napisał

Uważasz zabicie człowieka za coś ludzkiego?
Osoby które zabiły dziecko sa bez serca.
Życzę im lata cierpienia.
Dziecko to cud
Ciąża to cud
A przerwanie ciąży to zabójstwo


Wiesz co, to ja Ci życze byś faktycznie długo nie mogła mieć dziecka

Sama usunęłam ciążę i zrobiłabym to samo. Mogłam urodzić mega chore dziecko i nie zdecydowałam się, teraz podjęłabym identyczną decyzję

Nie wiesz co ludźmi kieruje, więc nie oceniaj i nie szastaj tak słowami. Spójrz na siebie, skoro życie i dziecko to taki cud...co Ty robisz ze swoim życiem? Terapia-? Anoreksja-czyli powolne zabijanie swojego organizmu i winni są wszyscy ale nie Ty
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)
0

#18 Gość_sakura_return_*

  • Grupa: Gość

Napisano 26 grudzień 2010 - 20:50

Wyświetl postUżytkownik lexy dnia 26 grudzień 2010 - 20:28 napisał


Osoby które zabiły dziecko sa bez serca.
Życzę im lata cierpienia.
Dziecko to cud
Ciąża to cud
A przerwanie ciąży to zabójstwo


Ałć
0

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   matrix 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 8062
  • Rejestracja: 04-marzec 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Sląsk

Napisano 26 grudzień 2010 - 21:55

Ja to mysle ,ze ksiezniczka w podstawówce sobie siedzi....Dołączona grafikajaka niedojrzałosc ....i głupota szkoda słow ... co sie dzisiaj dzieje ....jakis podstep weszę ..prowokacje...
Dołączona grafika
0

#20 Gość_sakura_return_*

  • Grupa: Gość

Napisano 26 grudzień 2010 - 22:25

Brakuje słów.
Rozumiem własnie że każdy na tym forum ma swoje zdanie,ale nie musowo ranić ludzi.
Bo mnie uraził własnie jeden z postów.
Życzyć komuś cierpienia?
I myślisz lexy że to jest dojrzałe?
0

Udostępnij ten temat:


  • 8 stron +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych