Depresja czy uzależnienie od netu?
#41
Napisano 11 maj 2011 - 11:41
#42
Napisano 11 maj 2011 - 12:56
#43
Napisano 14 maj 2011 - 20:17
Cytat
Właśnie. To jest zależnośc od innych ludzi, potrzeba bycia najlepszym, umawiania się z nimi itp. Ale na dłuższą metę, co taka gra daje poza chwilową satysfakcją? Co wnosi do realnego życia? Nic. Gdyby chociaż ta gra zaczęła jej się nudzić, tak jak mi, byłoby fajnie. Ja dosłownie wejdę na godzinę, porobię coś i mam dość na cały dzień. Na szczęście mam tak, że nic nie wciąga mnie na zbyt długo. Jak już coś mnie zafascynuje, że oddam się temu całkowicie, to trwa to może miesiąc, góra dwa, a potem przychodzi znudzenie i nagle uświadamiam sobie, że nie chce mi się już tego robić, bo to nudne. Tak jest ze wszystkimi grami na przykład, czy innymi rzeczami, które teoretycznie powinny wywołać uzależnienie. Kiedyś np. piłam dość często alko ale po czasie mi się znudził i teraz może raz na rok się zdarzy, że coś wypiję. Tak jest u mnie ze wszystkim. Siostra gra w tą grę już chyba dwa lata albo coś koło tego. Zaczęła jakoś może 2-3 miesiące po mnie (więc ja gram dłużej). Ale ją wciągnęła całkowicie. Choć dziś była już duża poprawa, bo dała się wyciągnąć koleżankom na miasto. Rzadko się to zdarza. Rozmawiałam niedawno z jej znajomymi i poprosiłam, żeby troszke zaczęli ją wyciągać z domu w miare możliwości, no i póki co to zaczyna działać, troszkę zaczęła wychodzić z nimi.
Niestety internet bardzo wciąga. Nie tylko gry ale ogólnie wszystko, co w nim można znaleźć. Trzeba mieć naprawdę silną wolę, żeby nie ulec przeglądaniu filmików, długim rozmowom ze znajomymi itp.
#0 Bot Reklamowy
#44
Napisano 14 maj 2011 - 20:34
Użytkownik pawellogrd dnia 11 maj 2011 - 12:56 napisał
Ale nie takie dzialanie. Wskazane jest zajecie sie tym co powoduje, ze ona tak sie zachowuje, a powod nie jest w niej, tylko w rodzinie, ktora powinna w tym wypadku zajac sie soba. Dopiero wtedy jest szansa na to, ze cokolwiek sie zmieni.
Cytat
Takie dzialanie jest odbieraniem jej godnosci i nikt nie moze tego robic, a jesli robi, to jest to po prostu przemoc wobec takiej osoby. To, ze ma byc moze problem z uzaleznieniem, albo za duzo czasu spedza przy kompie grajac, to nie oznacza, ze ktokolwiek ma takie prawo. Nie moze odbierac komus godnosci w imie "pomagania".
Cytat
Najgorsza rzecz jaka mozna w takim wypadku zrobic, bo nawet jesli nie jest ona uzalezniona, to z pewnoscia nie pomoze to budowac zdrowa atmosfere i problem ktory jest jeszcze bardziej sie poglebi. Kto daje i co daje jej prawo odcinac siostrze dostep do netu? Nic tego nie usprawiedliwa. Oczywiscie ktos moze przestac za to placic, ale to ten kto za to placi, ma do tego prawa, ale nie ma takiego prawa siostra, ktora postanawia ingerowac w zycie doroslego rodzenstwa, bo nie podoba sie jej jego sposob na zycie.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#45
Napisano 14 maj 2011 - 20:41
Użytkownik takatam dnia 14 maj 2011 - 20:17 napisał
Bo nie uzaleznia cos, ale istnieje pewien podklad, ktory tworzy uzaleznienie i bez tego podkladu nie ma uzaleznienia.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#46
Napisano 14 maj 2011 - 21:41
Użytkownik tadam dnia 14 maj 2011 - 20:34 napisał
Pewnie - najlepiej pozwolic tej osobie, by ciagle grala, a po smierci rodzicow trafila na ulice, gdzie umrze z glodu i wycienczenia, w okropnym stanie psychicznym z powodu braku gier
#47
Napisano 14 maj 2011 - 22:07
Rozbroiles mnie ta swoja wizja.
Smierc z glody na ulicy i wyczerpania, w okropnym stanie psychicznym z powodu braku gier?
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#48
Napisano 14 maj 2011 - 22:33
Cytat
Dokładnie. Chcę właśnie temu zapobiec by nie trafiła na ulice. Rodzice mają prawie po 60 lat. Jeszcze troszke. Jak ona się nie ogarnie w najbliższym czasie, będzie jej trudniej później. Ja mam tylko wykształcenie zawodowe. Ona ma studia, więc szanse na prace ma większe niż ja, a z tego nie korzysta. Nie mając doświadczenia zawodowego, nikt jej do pracy nie przyjmie gdy będzie miała te 30 lat, pracodawcy na to patrzą. Jak dzis tego doświaczenia nie zdobędzie, będzie z nią krucho. Uwłaczenie jej godności będzie jak wyląduje na ulicy. I wtedy może jeszcze będzie moja wina bo nie będę miała jak jej pomóc z mojej marnej pensji? Kiedys założę swoją rodzinę. Wątpię żeby moj przyszły małżonek zgodził się by mieszkała z nami moja niepracująca siostra uzależniona od internetu i gier... ;/ to też będzie rzutowało na moim przyszłym życiu. Bo albo jej pomogę i utrzymam, mając świadomość że ona na siebie nie zarabia, a potrzeby ma jak kazdy człoiwiek, ubrac sie musi, kosmetyki mieć musi. Ja raczej nie będę z tego zadowolona. Dlatego chcę coś zrobic z tym teraz. Próbowałam jej poszukać pracy, znalazłam kilka ofert. Każdą z nich odrzuciła albo specjalnie zapomniała albo specjalnie nie trafiła w wyznaczony adres. Ona nie chce iść do psychologa, na siłe jej nie zaciągnę przecież. Za wizyte domową trzeba zapłacić, ja nie mam kasy, mama nie ma. Tu sie rozchodzi o to zeby naprawić jej życie a nie uwłaczać jej godności czy robić jej na złość. Chcę jej pomoc a nie zaszkodzic. Tym samym pomoc sobie. Bo jesli moja przyszłosć ma wyglądać tak ze ja i moj przyszły mąż będziemy za 10 czy 20 lat utrzymywać moją siostrę bo jej sie pracować nie chce to sory... ;/ nikt nie chce płacić na kogoś komu nie chce się pracować. Takiej osobie trzeba pomoc ale na pewno nie cackając się z nią jak jajkiem... życie jest brutalne i nikt nie będzie jej głaskał po główce, tylko kazdy da kopa w tyłek. ONa musi to zrozumieć. Nikt obcy nie będzie się cackał i nie będzie patrzył czy uwłacza jej godności czy nie. Mi też uwłaczali w pracy i jakoś nie umarłam z tego powodu. W biedronce miałam mobbing, pomiatali mną i żyję. Zamiast siąść i biadolić nad sobą i wpadać w nałóg bo mi zle to staram się cos zrobić. Nikt się naprawde nie cacka w prawdziwym życiu. Może z punktu widzenia psychologa takie działanie jest niepoprawne, ale z punktu widzenia szarej osoby jest jak najbardziej dobre. Bo tak naprawde to jakby tak sie zastanowić, to każdy kazdemu w jakis sposob uwłacza godności. Czy to w pracy, w szkole, w domu, na ulicy. I jakoś ludzie z tego powodu nie umierają, żyją i nikt nikogo do sądu o to nie pozywa. Ja miałam w pracy naprawde niezłe przejścia jak klienci do mnie mówili że nie nadaję się do pracy w sklepie bo sie cena na półce o 5 groszy nie zgadza. Ptrafili zjechać z góry na dół ze sie odechciewało wszystkiego. To było dopiero uwłaczanie mojej godności. Ale wiem ze to jest normalne bo ludzie są podli. A ja tymczasem się z siostrą cackam i obchodze jak z jajkiem bo nie wiem co jej do głowy strzeli czy sobie czegos nie zrobi. Mam tego dosyć. Bo ona tak w tym tkwi i tkwi i nie wiem co zrobić, zeby to zmienić. To juz trwa dobre 4 lata. Pracowała tylko raz w sklepie niecały rok i do tego to był staż z up. Ja w jej wieku juz miałam 6 lat doświadczenia zawodowego a ona ma ledwie pół roku, poszłam do pierwszej pracy w wieku 18 lat. Wczesniej tez wiedziałam co to praca bo miałam praktyki zawodowe dwa razy w tygodniu. Więc licząc praktyki mam 10 lat pracy. A ona ma pół roku, choc jestem od niej starsza tylko o 3 lata. Pracodawcy na to patrzą. Jak sie nie ogarnie będzie jej potem ciężko. Mam sie z nią cackać przez najblizsze 10 - 20 lat zeby nie uwłaczyć jej godności? No wybacz, ale to bez sensu ;/ Rodzina jest w porządku. Wszystko co potrzebuje ma zapewnione. Nic jej nie brakuje. Ma co jeśc, ma swój pokój, ma komputer. A ze w dziecinstwie przechodzilismy traume przez nieżyjących już dziadków... tego sie nie da cofnąć ani wymazać w zaden sposob. Teraz chocby rodzice na głowie staneli nie sprawią cudownie żeby o tym zapomnieć. Jedyny chyba podstawowy problem to to że właśnie za bardzo mama probowała nam wszystko zapewnić. Za bardzo sie starała i teraz siostra nie ma do niej zadnego szacunku. Bo wie ze wszystko co chce i tak dostanie, bo mama zrobi dla niej wszystko chocby sama miała na tym stracic zdrowie albo nawet życie. A tak nie moze być. Ja mamie juz powtarzam cały czas zeby przestała za nią wszystko robic, ale mama mnie nie słucha. Siostra pokrzyczy i mama wszystko dla niej zrobi. A to jest złe. Bo siostra jest teraz bardzo niesamodzielna. Nawet do tego stopnia że mama musi za nią dzwonic do urzędów żeby cos załatwić bo ona nie potrafi albo sie wstydzi... tak nie może być. Nikt mnie nie przekona ze taką osobe trzeba w ramki oprawić i na sciane powiesić... jak rodziców zabraknie to komornik się cackać z nią nie będzie i nie bedzie patrzył na to czy uwłacza jej godności czy nie bo ona ma problemy i pracować nei mogła. Kogo to bedzie obchodziło jak przyjdą wszystko zabrać? A moze tak sie stać za jakis czas bo toniemy w długach. Mama sie zapożycza po to zeby siostrze nic nie zabrakło. A komornik naprawde bedzie miał gdzieś jej problemy jak przyjdzie zabrać sprzęty. I moze byc tak ze odbierze tez moje rzeczy bo są w tym samym domu... Nie chce do tego dopuścić więc działac trzeba teraz a nie czekać na cud. Zrobię co uważam za stosowne. I wcale a wcale nie zamierzam stosować przemocy, zreszta to co ona robi to jest juz przemoc, a ja jeszcze nic nie zrobiłam. Jeszcze jej internetu nie odcinam. Poza tym ze namowilłam jej znajomych zeby ją troche wyciągali z domu. Nic więcej.
Cytat
Czyli nic nie robic i czekać az jej przejdzie? A jesli jej nigdy nie przejdzie tylko się pogorszy? To jest tak naprawde taka ruletka. Moze bedzie lepiej a moze nie. To chyba gorsze niz zrobienie czegoś... ;/ I tak nie moge byc zbyt brutalna w tym co robię bo ona grozi ze sie zabije. Więc i tak czy tak musze byc ostrożna. A jelsi osoba dorosła nie potrafi zorganizowac sobei życia i sobie sama pomóc to trzeba jej w tym pomóc. Tak uwazam. Od tego jest rodzeństwo zeby wyciągnąć z największego bagna.
Użytkownik takatam edytował ten post 14 maj 2011 - 23:09
#49
Napisano 14 maj 2011 - 23:41
Widac to np po tym fragmencie:
Użytkownik takatam dnia 10 maj 2011 - 08:41 napisał
Pozostawiam bez komentarza to, ze ktos w ogole zgodzil sie na cos takiego, zeby przyjac na osobne spotkania dwie osoby w takich relacjach ... ale co to jest za chodzenie ze soba do psychologa, by donosic na druga osobe???? To swiadczy o tym, ze Takatam mocno czasem przekracza granice i ze teraz chce zrobic dokladnie to samo. To nie jest zdrowe.
Użytkownik tadam edytował ten post 15 maj 2011 - 00:53
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#50
Napisano 15 maj 2011 - 00:51
Użytkownik takatam dnia 14 maj 2011 - 22:33 napisał
A jesli bedzie chciala tak skonczyc? Nie ma do tego prawa? Nie ma prawa podjac decyzji, ze zmarnuje przerozne szanse i bedzie zyla z zasilku lub pomocy opieki socjalnej? Albo ze bedzie chciala mieszkac w roznych noclegowaniach?
Cytat
Ja rozumiem, ze chcesz jej pomoc, ale to nie jest pomoc, to przemoc i nie doprowadzi do niczego. Tego nie robi sie w ten sposob. W ten sposob sie tylko szkodzi i poglebia caly problem.
Cytat
To nie idz za sposobami, ktore tylko beda jej szkodzic. Myslisz, ze gdy zaczniesz jej wylaczac dostep w godzinach w ktorych umawia sie z innymi, to ona po prostu przestanie grac i zacznie szukac pracy, znajdzie sobie jakies zajecie pozyteczne i moze jeszcze zalozy rodzine? Tak to mialoby zadzialac?
Cytat
Nigdzie nie powiedzialem, ze ma sie obchodzic jak z jajkiem. Tylko problem w tym, ze takie rozwiazania nic nie daja i jest to zupelnie nikomu niepotrzebna zabawa. Nie mozna kogos "uczyc doroslosci" odcinajac mu potajemnie net, zeby nie mogl grac. Tak samo nieskuteczne jest wylewanie alkoholikowi wodki z butelek i obchodzenie wszystkich jego skrytek codziennie, by uniemozliwic mu picie. To w ogole nie rozwiazuje problemu.
Cytat
Dobre oznacza rozwiazujace problem. Jesli go nie rozwiazuje, to dobrym nie jest. Nie wazne czyj to jest punkt widzenia.
Cytat
To akurat nie zmieni nic. Nigdzie tez nie napisalem o tym, ze nalezy ochodzic sie jak z jajkiem. Wrecz przeciwnie. Uwazam, ze nalezy przestac sie obchodzic jak z jajkiem, a takim rozwiazaniem czyli takim obchodzeniem sie jak z jajkiem, jest wlasnie bawienie sie w jakies odcinanie jej netu w taki sposob.
Cytat
Pisalem ze uwlaczajace jej godnosci jest takie odcinanie jej dostepu do grania tzn w taki sposob. Jesli rodzice za to placa moga przestac za to placic. To jest rozwiazanie. Rozwiazaniem nie jest odcinanie jej netu w sposob o ktorym tu piszecie. Takie rozwiazanie ogranicza jej prawa, przekracza jej granice, narusza jej godnosc - a wiec nikt mi nie wmowi, ze to jest cos co moze jej pomoc.
Cytat
Absolutnie nie. Tylko od tego sa specjalne procedury postepowania, a nie rozwiazania, ktore do niczego nie prowadza.
Cytat
Nie napisalem tego. Nalezy zajac sie rodzina i tym dlaczego nikt nie potrafi rozwiazac tej sytuacji we wlasciwy sposob, a siostra powinna sama odpowiadac za swoj problem, zwlaszcza jesli on naprawde jest uzaleznieniem.
Cytat
Ale pomoc oznacza nieszkodzenie. Chcesz siostrze pomoc? Zajmij sie wpierw soba i pomoz sobie. Naucz sie nie wchodzenia w odpowiedzialnosc za jej problem i daj jej poczuc sie odpowiedzialna za to co dzieje sie w jej zyciu. Na razie to wybierasz droge brania na siebie odpowiedzialnosci za to co sie z nia dzieje, a to tylko poglebi problem, co bedzie mialo rezultat wrecz przeciwny do tego, ktorego oczekujesz.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#51
Napisano 15 maj 2011 - 09:55
Cytat
W moim małym miescie jest mało psychologów. Moze ze dwóch czy trzech. Bardzo ciężko jest nie trafic na tego samego. I to nie ja przekraczam granice tylko pani psycholog mnie spytała o nią, więc powiedziałam, co i jak. Nie moja wina. Ona sama i tak nie powiedziałaby psychologowi ze jest uzależniona. Widze ze niepotrzebnie tu pisałam i teraz tylko jest czepianie o pierdoły... ;/ myslałam ze znajde pomoc a tymczasem wychodzi na to ze jestem totalnym zerem i stosuje przemoc.... heh.
Cytat
Nie chce zeby tak skończyła. Bo jak ja jej nie pomoge to wyjdzie ze jestem egoistką i najgorszą siostrą na świecie, bo mam dom, rodzine, a nie pomoge siostrze która jest na ulicy. Z drugiej strony utrzymywanie jej będzie dla mnie męczące i dla mojej rodziny także.
Czyli tak. Nie mam prawa szukać jej pracy? Nie mam prawa jej pomóc? W takim razie to że mama mi szukała pracy kiedy miałam te 18 lat było również uwłaczaniem mojej godności? Jakoś nie umarłam z tego powodu i nic mi nie dolega z powodu że mama znalazła mi prace, w której pracowałam przez rok. Potem znalazła mi następną (lepiej płatną) w której też pracowałam rok. Potem stałam się na tyle samodzielna i sobie sama szukałam pracy. To mnie nauczyło właśnie samodzielności, mama mnie wypchnęła do pracy na siłe a teraz umiem sobie sama poradzić. A wiec mama popełniła błąd? Bo z mojej strony to wygląda tak że jestem jej wdzięczna za to że na siłe mnei do pracy wypchneła (której nei chciałam na początku) gdyby nie to, skonczyłabym jak moja siostra. Gdyby nie jej pomoc byłabym do dziś niesamodzielna jak małe dziecko i nie miałabym tych 10 lat pracy. Jak moja siostra wyląduje na ulicy mam zająć się swoimi sprawami i udawać że jej nie znam? Nie szukać dla niej pracy żeby sobie jakoś poradziła sama? Tak to ma wyglądać? To mama mnie prosi o pomoc bądź co bądź, żebym coś z tą sytuacją zrobiła bo sama nie wie co zrobić. A wiec mam powiedziec "sory mama nie zrobie nic bo uwłacze tym jej godności, sama sobie radź" Mam przejśc obojętnie kiedy mama płacze przez siostre bo się na nią wydarła? Mam nie zwracać uwagi na to i zając się sobą? A potem słuchać jak mama na mnie narzeka że nie chce jej pomóc że mnie nie obchodzi co sie dzieje, że olewam i mam ją gdzieś. Jak mama prosi zebym sie tym zajeła to sie tym zajmuje. Mama nie może odciąć internetu bo ona grozi ze sie zabije jak neta nie będzie mieć. I co zrobić w takim wypadku? Nasuwają mi sie tylko takie pomysły jaki wymieniłam. Nikt nie będzie nad nią siedział 24 na dobe i pilnował żeby sobie czegos nei zrobiła nie mając stałego dostępu do internetu. Ona ma czasem tak ze zamyka się w łazience z kilkoma paczkami leków jak mama zapowiada że net odetnie. Od razu jest histeria i fochy no a potem bierze jakies leki i zamyka sie w łazience. Raz sie ich nazarła. A tak to mama siedzi pod łazienką i błaga ją żeby wyszła... A wiec jak ona to robi to nikt nie powinien tam byc i powinnismy pozwolic zeby zjadła te wszystkie leki i padła w tej łazience, bo "mamy zajać się sobą"? Tak to ma wyglądać? Czy siedzenie pod łazienką kiedy ona sie zamknie w niej z lekami i grozi ze je wszystkei zje jest rowniez uwłaczaniem jej godności? Więc pozwolic jej sie zabic zeby nie uwłaczać jej godności? Bez sensu.... To ona ma problem, nie rodzina. Wszysko zaczeło sie od momentu kiedy pojawił sie u nas internet. Wcześniej problemów nie było. A więc problemem jest internet, nie rodzina. Ale odcięcie internetu to grozby samobójstwa więc tego nie można zrobić. Więc pytam co zrobić? Zostawić ją samą sobie? Z zasiłku socjalnego sie nie utrzyma. Wszyscy dobrze wiemy ze na utrzymanie jednej samotnej osoby potrzebne jest minimum 1200zł a zasiłek jest duzo mniejszy. Jak ona wyląduje na ulicy znajomi będą mnie wytykać palcami ze jej nie pomagam. Więc pozostanie mi ją wziąć do siebie, tym samym wziąć na siebie dodatkowy ciężar... ;/ to nie jest tak naprawde pomoc. To jej bardziej zaszkodzi bo będzie wiedziała ze cokolwiek sie stanie, znajdą się osoby które się nią zaopiekują jak małym dzieckiem i nic nei zrobi ze swojej strony zeby stać się samodzielną.
Inna sprawa. Jeśli bym zrobiła to za zgodą siostry. POgadałabym z nią i gdyby zgodziła się na to, żebym w ramach pomocy mogła dozować jej dostęp do internetu, byłoby to również uwłaczanie jej godności? Gdyby wiedziała o tym i na taką "pomoc" sama by się zgodziła wiedząc że sama nie poradzi sobie z uzależnieniem? Co wtedy?
Użytkownik takatam edytował ten post 15 maj 2011 - 10:30
#52
Napisano 15 maj 2011 - 11:49
takatam, ja jestem zdania, ze robisz dobrze chcac pomoc siostrze i dla mnie to jest przejaw Twojego dobrego serca. Takze kwestia tego jak kto na to spoglada, ale mysle, ze wiele osob by Cie poparlo...
#53
Napisano 15 maj 2011 - 12:47
Użytkownik takatam dnia 15 maj 2011 - 09:55 napisał
Dwoch czy trzech oznacza jednego wiecej niz ten sam co psycholog siostry. Zreszta nie napisalem, ze to Twoja wina tylko zdziwilem sie, ze taka psycholog na cos takiego poszla, bo to stawianie sie w pozycji, w ktorej tylko mozna wszystko spieprzyc, bo predzej czy pozniej zostanie sie wciagnietym w to co sie dzieje w takim domu i stanie sie po jakiejs stronie, a nie takie jest zadanie osoby pomagajacej.
Cytat
Czy za pomoc uwazasz tylko to ze ktos napisze Ci ze robisz dobrze? A moze pomoca jest to ze ktos Ci powie, ze fajnie, ze jej chcesz pomoc, ale droga jaka wybralas jest po prostu nieskuteczna??? Mam klamac i napisac ze pomysl super? Sorki, nie potrafie.
Cytat
Nigdzie tego nie napisalem. Odnioslem sie jedynie do pomyslu z odlaczeniem jej netu w taki sposob i napisalem, ze odlaczyc jej net powinny osoby, ktore za to placa i nie robic tego podstepnie. Nie dorabiaj sobie do tego kolejnych historii.
Cytat
Nigdzie tego nie napisalem. (choc przyznaje ze jest roznica miedzy rodzicem a siostra - nawet starsza ... i siostra nie moze zrobic wszystkiego co moga zrobic rodzice, jakies granice tu istnieja jednak)
Cytat
Nie napisalem o zajeciu sie swoimi sprawami, ale o zajecie sie soba w tej sytuacji, a wiec nie rozwiazywaniu problemu za nia i to w sposob tak pokretny i podstepny, mozna jej pomoc oczywiscie, ale zalatwienie tego za nia do niczego nie prowadzi i w niczym nikomu nie pomoze, a tak naprawde jedynie poglebi caly problem i o to, ze jesli tak w to wchodzisz, to cos jest nie tak i fundujesz sama sobie ogromny problem.
Cytat
Mozesz poczytac ksiazki o wspoluzaleznieniu i dowiedziec sie dzieki temu wiecej o wspieraniu uzaleznienia przez niewlasciwie rozumiana pomoc. Pozniej zaczac podejmowac wlasciwe kroki.
Cytat
Zadne uzaleznienie nie pojawia sie niezaleznie od sytuacji w ktorej dana osoba sie znajduje, zawsze jest tlo i podloze na ktorym sie ono rozwija.
Cytat
etam, cale pokolenia utrzymuja sie z socjalnego i nie maja zamiaru isc do pracy, a wiec chyba mozna
Cytat
Tak, zgadzam sie z tym. To tez nie jest rozwiazanie. Jednak rozwiazanie ktore tu zaproponowalas i ktore poparl Pawel, to tez nie jest rozwiazanie, gdyz poglebia tylko problem.
Cytat
To by bylo ok. Nawet zrobienie tego bez wyraznej zgody, ale bez odcinania jej potajemnie i bez umawiania jej znajomych tez za jej plecami (mozna jej powiedziec, ze mozna np zorganizowac tak czas, zeby spedzala go ze znajomymi). Caly czas pisze, ze problemem jest to w jaki sposob chcialas to zrobic, a nie to co chcialas zrobic. Taki sposob jest wlasnie podstawa rozwijania sie roznych mechanizmow wspoluzaleznienia, ktore powoduja np u rodziny alkoholikow to, ze staja sie one rowniez uzaleznione tyle ze nie od alkoholu bezposrednio, ale w sposob posredni, gdyz uzalezniaja sie od uzaleznieniowych zachowan osoby uzaleznionej.
Zycie osob wokol uzaleznionego nie moze krecic sie wokol jego uzaleznienia. Ich emocje nie moga sie kreci wokol tego. Wszystkie osoby musza odzyskac swoja wolnosc od uzaleznienia osoby uzaleznionej wpierw (lub choc zaczac to robic) i dopiero moga tak naprawde pomoc osobie uzaleznionej. Nie moze byc tak, ze wszystkie ich emocje zalezne sa od emocji osoby uzaleznionej, ktorej to emocje zalezne sa od tego od czego jest ona uzalezniona. Wtedy nie ma zycia swoim zyciem, ale zycie zyciem uzaleznionego i to na wszelkich poziomach, lacznie z poziomem emocjonalnym. To uniemozliwia pomoc i w dodatku wzmacnia samo uzaleznienie.
Pierwszym krokiem jest uniezaleznienie swojego zycia w takim stopniu w jakim tylko jest to mozliwe od uzaleznienia osoby uzaleznionej. To nie ma nic wspolnego z obojetnoscia. To po prostu zdrowym dystans, z ktorego dopiero mozna zaczac tak naprawde wspierac chorego w wychodzeniu z jego choroby.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#54
Napisano 15 maj 2011 - 13:03
Użytkownik pawellogrd dnia 15 maj 2011 - 11:49 napisał
No pewnie. Jestem synem alkoholiczki. Wiem co to jest odpowiedzialnosc i wiem co to jest nadodpowiedzialnosc wynikajaca z mechanizmu wspoluzaleznienia.
Cytat
Moze zadedykowac Ci piosenke Fasolek pt Fantazja? Sorki .... ponioslo Cie i tyle.
Cytat
Mam siostre i nigdy nie zrobilbym tego w taki sposob, bo on nie prowadzi do rozwiazania problemu, a jedynie go utrwala i poglebia.
Cytat
No .... napisala, ze nie zyska strupa na utrzymaniu, ktorego bedzie musiala u siebie trzymac, a wiec cos jednak zyskuje. I dobrze. Tylko, ze nie mowmy tu tylko o bezinteresownej pomocy, bo jak widac nie tylko ona jest tu motywacja -> nie bedzie miala strupa na glowie + nie bedzie musiala wysluchiwac od mamy + nie bedzie zamartwiac sie o mame + przyjaciele i znajomi niczego jej nie wygarna + motywacje wynikajace z bycia mocno wkrecona swiat siostry, zbyt mocno.
Cytat
Gdzie ja cos takiego napisalem? Juz raz mi wciskales, ze cos napisalem niby o czyjejs inteligencji, gdy tego nie zrobilem, wiec prosilbym, zebys nie posuwal sie do kolejnych wciskow.
Cytat
ponawiam prosbe napisana powyzej
Cytat
ilosc osob ktore sie myla nie czyni z czegos wlasciwego rozwiazania
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#55
Napisano 15 maj 2011 - 13:20
Użytkownik tadam dnia 15 maj 2011 - 13:03 napisał
A zachowujesz sie jakbys nie mial o tym zielonego pojecia
Cytat
Przykro mi, ale widzialem podobne przypadki i to w rzeczywistym swiecie. Rozumiem, ze masz fobie spoleczna, ze mniej wychodzisz ale w takim wypadku nie pisz, ze fantazjuje, gdy mowie o realnym swiecie, ktory widze. Takie sa realia - takie rzeczy widywalem niejednokrotnie juz.
Cytat
A w jaki sposob bys to zrobil w tym konkretnym przypadku?
Cytat
Najlepiej dopatrywac sie drugiego dna. Mysle, ze glowna i pierwsza przyczyna jest milosc do siostry, a nie interesownosc..
Cytat
O prosze - zarzucales mi wycinanie z kontekstu, a teraz sam wyrywasz zdania z kontekstu. Caly kontekst brzmial:
I mozesz pisac co chcesz, ale nie przekonasz mnie, ze takie zycie jak prowadzi Jej siostra po smierci rodzicow bedzie dalej trwalo, bo niby skad wezmie kase? A jak nie bedzie miala gier, to raczej zbyt szczesliwa nie bedzie, jesli to one stanowily szczescie w jej zyciu i byly dla niej najwazniejsze.
i byla to odpowiedz na to, ze piszesz, ze fantazjuje z tym trafieniem na ulice oraz faktem, ze nie mozna ograniczac jej wolnosci czyli lepiej zostawic ja w spokoju teraz i doprowadzic do tego, ze kiedys tych gier miec nie bedzie przez co nie bedzie w stanie normalnie funkcjonowac, a wszystko w imie wolnosci.
Cytat
Ja rowniez (o niewycinanie zdan z kontekstu). Z tego co piszesz to wg. Ciebie wolnosc jest wazniejsza niz mozliwosc normalnego funkcjonowania tj. robienia czegos innego niz tylko grania, a wiec praca i perspektywa innego zycia niz na ulicy (o ktorym pisalem, ze to skrajny przypadek, ale realistyczny) lub zycia na zasilku (o ile bedzie w stanie jeszcze to zalatwic i podjac prace, bo jak sie ja zostawi sama sobie to nie wiem czy bedzie w stanie podjac prace jeszcze, a niezbednym warunkiem, by zasilek uzyskac jest nieodrzucanie ofert pracy, ktore nam daje posredniak, chyba ze sa wazne przyczyny np. zdrowotne).
Cytat
A moze to Ty sie mylisz? To, ze masz wiedze z zakresu psychologii nie znaczy, ze zawsze wiesz lepiej jakie bedzie wlasciwe rozwiazanie. A moze rozwiazania, o ktorych pisze takatam sa bardziej sluszne niz Twoje? Mozesz sie podpierac autorytetami. Ja sie podepre tym co widzialem w zyciu na oczy.
#56
Napisano 15 maj 2011 - 13:46
Cytat
Ja akurat nie wiedziałam, że ta psycholożka leczyła też moją siostrę więc poszłam do niej i dopiero chyba na drugiej czy trzeciej wizycie mi powiedziała, że ją też leczyła.
Cytat
Jeśli posiada się mieszkanie własnościowe lub socjalne. A jeśli nie, to cięzko. Samo wynajęcie z czynszem to 1000zł... właśnie dlatego ja jeszcze mieszkam z rodzicami. Bo mnie nie stać na samodzielne mieszkanie, a o socjalne tez nie mogłam się nigdy starać bo dosłownie o pare złotych przekraczałam zarobki ;/
Cytat
Zycie osob wokol uzaleznionego nie moze krecic sie wokol jego uzaleznienia. Ich emocje nie moga sie kreci wokol tego. Wszystkie osoby musza odzyskac swoja wolnosc od uzaleznienia osoby uzaleznionej wpierw (lub choc zaczac to robic) i dopiero moga tak naprawde pomoc osobie uzaleznionej. Nie moze byc tak, ze wszystkie ich emocje zalezne sa od emocji osoby uzaleznionej, ktorej to emocje zalezne sa od tego od czego jest ona uzalezniona. Wtedy nie ma zycia swoim zyciem, ale zycie zyciem uzaleznionego i to na wszelkich poziomach, lacznie z poziomem emocjonalnym. To uniemozliwia pomoc i w dodatku wzmacnia samo uzaleznienie.
Pierwszym krokiem jest uniezaleznienie swojego zycia w takim stopniu w jakim tylko jest to mozliwe od uzaleznienia osoby uzaleznionej. To nie ma nic wspolnego z obojetnoscia. To po prostu zdrowym dystans, z ktorego dopiero mozna zaczac tak naprawde wspierac chorego w wychodzeniu z jego choroby.
Nie mozna było od razu tak obszernie wyjaśnić? Cały czas odnosiłam wrazenie ze chcesz mi powiedzieć, że wszelka pomoc jaką podejmę uwłaczałaby jej godności, więc mam nie robic nic tylko czekać az jej przejdzie i zająć się sobą. Nie mozna było od razu wyjasnic o co konkretnie chodzi?
Cytat
Było podłoże. Były problemy z dziadkami, wmawiali nam ze jesteśmy najgorszymi dziećmi na świecie. Ale dziadek i babcia już nie żyją a problem pozostał... w pamięci. W podświadomości cały czas mamy przekonanie że jesteśmy najgorsi na świecie i do niczego się nie nadajemy. Problem jest w tym że ona nie chce z tym walczyć tylko odcina się od ludzi, bo jest przekonana, że wszyscy ludzie postrzegają ją jak kogoś najgorszego i beznadziejnego, a jeśli mówią że jest fajna, to kłamią. Źródła problemu już nie ma, dziadek nie żyje od 5 lat, babcia 3 lata. Zatem dość niedawno źródło problemu znikło, ale pozostawiło ślad w postaci niemiłych wspomnień i przeswiadczenia o tym że do niczego się już nie nadajemy. Stąd jej nałóg. Bo w grze może byc najlepsza, a w świecie realnym zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Niestety siłą do psychologoa jej nikt nie zaciągnie żeby zmienił jej myślenie. Mi pomogła praca. Choć nadal mam jakieś podświadomie zakodowane myslenie że jestem najgorsza na świecie. Ale nie tak silne jak moja siostra i nie przeszkadza mi to w szukaniu pracy tak bardzo jak jej. Wiem jakie podłoże ma jej nałóg. Ale wiem tez ze wyjście do ludzi i uświadomienie że nie są tacy straszni i nie będą uważali jej za kogoś najorszego by jej pomogło, mi to pomogło, nie do końca ale w pewnym stopniu, na tyle żebym mogła stać się samodzielna. Czemu cały czas porównuję ją do siebie? Ano temu, że miałyśmy takie same dzieciństwo. Pomiatanie przez dorosłych, bicie, znęcanie psychiczne przez niezyjących już dziadków. Więc mamy te same problemy. Róznica jest taka ze ja chce z tym walczyć i nie poddaje sie mimo niepowodzeń. Ona z tym nie walczy tylko się poddaje.
Cytat
A co w tym złego, że chce jej pomóc nie tylko dla jej dobra ale i dla mojego? Zeby nie mieć jej potem na sumieniu jeśli jej nie pomogę i zostawie na ulicy lub na utrzymaniu jesli wezmę ją do siebie? Przeciez nie jest osobą upośledzoną która potrzebuje opieki, więc nie jest tez osoba którą trzeba utrzymywać. Może na siebie zarobić. I chce zeby jej zycie było w miare normalne, jak również moje. Bo utrzymywanie młodszej siostry która teoretycznie mogłaby poradzić sobie sama nie jest niczym normalnym.
Użytkownik takatam edytował ten post 15 maj 2011 - 13:47
#57
Napisano 15 maj 2011 - 14:00
Użytkownik pawellogrd dnia 15 maj 2011 - 13:20 napisał
Raczej jak osoba, ktora ma o tym bardzo dobre pojecie i ktora ma za soba terapie wspoluzaleznienia.
Cytat
tzn co widziales?
Osoby, ktora "ciagle graly, a po smierci rodzicow trafily na ulice, gdzie umrly z glodu i wycienczenia, w okropnym stanie psychicznym z powodu braku gier"?????? Ile takich osob widziales? Jaki procent osob uzaleznionych od gier tak konczy i jest to jedyny powod tego ze tak koncza? Ile takich osob ktore umarly w ten sposob widziales?
Cytat
Fobie spoleczna mam tylko w specyficznych okolicznosciach i w wyniku wczesniej zaistnialych sytuacji. Nie jestem osoba zamknieta w domu z powodu fobii spolecznej i nie znajacej przez to swiata, ktore ja otacza.
Cytat
Tzn smierc z glodu i wycienczenia osob ktorych rodzice zmarli i nie mieli za co oplacic grania na komputerze?
Cytat
Nie dopatruje sie drugiego dna. Zauwazam tylko to o czym sama Takatam napisala.
Cytat
Nic takiego nie napisalem, ze wolnosc jest wazniejsza od normalnego funkcjonowania.
Cytat
Nie mowie, ze zawsze wiem lepiej ... po prostu wiem, ze takie rozwiazanie tylko wzmacnia uzaleznienie i zachowania wspoluzaleznieniowe i tak po prostu jest.
Cytat
Ja sie podpieram wiedza, autorytetami, doswiadczeniem, tym co widzialem w zyciu na oczy (a czy Ty podpierasz sie tym co widziales na oczy .... no coz poczekam az odpowiesz mi na pytanie ile takich umierajacych z tego powodu osob na te oczy widziales ... ciekawe ile osob umierajacych w ogole widziales). Znam od strony praktycznej ten temat jako osoba uzalezniona, wspoluzalezniona i takze ze strony terapii wlasnej, osoby uzaleznionej zyjacej w abstynencji, osoby wspoluzaleznionej po terapii, osoby pracujacej z osobami uzaleznionymi oraz od strony teorii na ten temat z poziomu poglebionego.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#58
Napisano 15 maj 2011 - 14:04
Użytkownik takatam dnia 15 maj 2011 - 13:46 napisał
Dlatego napisalem, ze wiem, ze to nie Twoja wina. Po prostu dziwi mnie to, ze psycholozka na to poszla i ze powinna osobe, ktora przyszla do niej jako druga, odeslac do kogos innego.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej
#59
Napisano 15 maj 2011 - 14:08
#60
Napisano 15 maj 2011 - 14:12
Użytkownik takatam dnia 15 maj 2011 - 13:46 napisał
To ze przezylyscie to samo i mialyscie takie samo dziecinstwo, nie oznacza jeszcze, ze problem jest u Was dokladnie taki sam, takiej gwarancji nie masz, a juz z pewnoscia nie oznacza to, ze rozwiazanie jest takie samo.
Cytat
Nic zlego. W dodatku to popieram. Po prostu chcialem tylko zaznaczyc, ze nie jest tak jak pisze Pawel czyli ze jedyna motywacja jest pomoc siostrze z dobroci serca. Motywacji jest wiele.
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller
...........................................................................................................
Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej

Pomoc









