Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 2 głosy

Jak radzić sobie z depresją


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
476 odpowiedzi w tym temacie

#461 zielona-dama

zielona-dama

    Bywalec

  • Bywalec
  • 930 postów
  • Imię:Joanna
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 lipiec 2017 - 21:12


[quote name="Ruin" post="708496" timestamp="1501023763"]

dopiero sie zarejestrowałem ale dorzucę swoje 3 grosze - otóż  zauważyłem, że po nieprzespanej nocy depreszka jakby się chowała, oczywiście zarwana noc
jest bardzo niezdrowa ale czasem lepsze to niż skok na główkę z dachu wieżowca [/quote

Też tak mam.Mówiłam o tym pani doktor.Powiedziała mi,że kiedyś taka technika zwana deprywacją snu była stosowana w psychiatrii w leczeniu depresji.Najwyraniej na niektórych ta metoda działa.:-)

#462 Piotr90

Piotr90

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 28 postów

Napisano 26 lipiec 2017 - 21:26

Jako pracoholik z natury, nie umiem sobie poradzić z ogólną niemocą, brakiem siły i energii, nieumiejętnością skupienia uwagi, które odczuwam od kilku miesięcy (choć ich nasilenie to przełom maja i czerwca, diagnoza u lekarza zapadła w zeszłym tygodniu). Potwornie mnie to frustruje, gdy gubię wątek po przeczytaniu czterech akapitów tekstu (pracuję umysłowo). Czuję się tym kompletnie rozbity, nie umiem ruszyć z miejsca, mam poczucie utraty czasu, które mnie dobija.



#463 zielona-dama

zielona-dama

    Bywalec

  • Bywalec
  • 930 postów
  • Imię:Joanna
  • Płeć:Kobieta

Napisano 27 lipiec 2017 - 12:51

Jako pracoholik z natury, nie umiem sobie poradzić z ogólną niemocą, brakiem siły i energii, nieumiejętnością skupienia uwagi, które odczuwam od kilku miesięcy (choć ich nasilenie to przełom maja i czerwca, diagnoza u lekarza zapadła w zeszłym tygodniu). Potwornie mnie to frustruje, gdy gubię wątek po przeczytaniu czterech akapitów tekstu (pracuję umysłowo). Czuję się tym kompletnie rozbity, nie umiem ruszyć z miejsca, mam poczucie utraty czasu, które mnie dobija.


To normalne.Trzeba po prostu poczekać aż leki zaczną działać.Efekty ich działania pojawiają się po około dwóch tygodniach do miesiąca stosowania.

#464 Katiana

Katiana

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 11 postów

Napisano 13 wrzesień 2017 - 07:30

Łatwe to nie jest, ja wciąż szukam najlepszego na to sposobu, póki co bez skutku niestety. Tekstów o depresji i leczeniu przeczytałam tak wiele, że chyba mogłabym książkę z tego napisać, a w sieci można ich znaleźć mnóstwo. Wiadomo, zawsze łatwiej się czyta, niż to potem realizuje w życiu. O walce z depresję czytałam między innymi na https://abcporady.pl...zyc-z-depresja/, ale każdy kto ma styczność z tą chorobą wie, że łatwo nie jest. Ja na przykład nie mogę brać antydepresantów. Dlaczego? Kilka lat temu psychiatra przepisał mi leki, które miały za zadanie mi pomóc. To były jakieś słabe (ponoć nawet dzieciom się je daje, nazwy już nie pamiętam). Wzięłam zgodnie z zaleceniem tabletkę i... zaczęło się. Zawroty głowy, paraliż senny, bóle, światłowstręt, jadłowstręt, odrętwienie. Następnego dnia pojechałam na uczelnie (studiowałam) mając nadzieje, że mi przejdzie, że ciało musi się przyzwyczaić. Nie przeszło. Zemdlałam na zajęciach i karetka musiała mnie odwozić. Od tamtej pory nie biorę, moja psychiatra stwierdziła, że musze mieć jaką alergię, albo co innego i leków już mi przepisywać nie będzie. Szukam więc sposobów poza farmakologicznych.



#465 WyrazyWspółczucia

WyrazyWspółczucia

    Bywalec

  • Bywalec
  • 734 postów
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 13 wrzesień 2017 - 17:46

ja wiem jak poradzić sobie z depresją. mój przepis:

1) weź kubek
2) wsyp w cholerę łyżek kawy i cukru
3) zalej gorącą wodą
4) dodaj mleko
5) dodaj pianki i słomkę
6) weź swój ulubiony kocyk
7) zaszyj się pod nim na łóżku
8) miej wszystko w dupie


  • Husky lubi to

#466 Gość_rainy_day_*

Gość_rainy_day_*
  • Gość

Napisano 13 wrzesień 2017 - 18:07

9) nie gadaj z kuzynem 26
  • WyrazyWspółczucia i Husky lubią to

#467 WyrazyWspółczucia

WyrazyWspółczucia

    Bywalec

  • Bywalec
  • 734 postów
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 14 wrzesień 2017 - 18:54

hahahahaha dokładnie xDD



#468 hajduczek123

hajduczek123

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 2 postów
  • Imię:Violetta

Napisano 06 marzec 2018 - 12:36

 

 

Witam wszystkich ,próbuję sobie pomóc,ale sama nie daję rady.
O mnie
 
  Mam45 lat
Nie mam pojęcia co i jak napisać, ale spróbuję.Przepraszam z góry , że ta wiadomość będzie pewnie bez składu i ładu, ale denerwuję się pisząc ją.
.
 Może najpierw ,.rozeszłam się z mężem ok.14 lat temu,zostałam z moją najukochańszą córcią, która miała wtedy 6 lat oraz z mamą,u której zaczęły pojawiać się pierwsze objawy alzheimera.Próbowałam sobie ułożyć życie od nowa.W życiu prywatnym zupełnie mi nie wyszło, 1.5  roczny związek z mężczyzną, który okazał się alkoholikiem z rodziny patologicznej, próbowałam go "ratować", nie wyszło,kiedy szarpanina w samochodzie prawie skończyła się wypadkiem, zakończyłam to.Mimo,że było to dobre 5-6 lat temu, do tej pory na różne sposoby,z róznych nr.telefonu pisze do mnie sms, nie odpowiadam.Teraz jestem w związku,jednak na odległość i bardzo luźnym,nie czuję wsparcia z jego strony.
 Zaczęłam pracę w Biedronce jako kasjer w 2004 roku.Mimo wykształcenia zawodowego,ciężką pracą,zaangażowaniem udało mi się zostać zastępcą kierownika , a od 3 lat kierownikiem sklepu,ale o tym może później.
 Choroba mamy postępowała,wsparcie ze strony sióstr (2 starsze w tym samym mieście)było prawie znikome,moje życie prywatne zniknęło, poświęciłam się  córce, mamie, pracy.Na moje dziecko ta sytuacja też dobrze nie wpłynęła,złe towarzystwo,używki,próba samobójcza.Walczyłam o nią ze wszystkich sił, wszelkimi matodami ,ale udało się,to jedno w życiu mi się udało.Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciókami,bardzo się kochamy,niestety wyprowadziła się do Torunia z chłopakiem na studia,które przerwała,też jest słaba psychicznie i wiem ,że to też moja wina,rozejście się z mężem,stan mamy,kiedy nie raz jako dziecko zajmowała się nią,wstydziła się zapraszać znajomych do domu,zapach moczu,kału,mimo moich starań nie do usunięcia-mama przestała kontrolować potrzeby fizjologiczne,rozcierała po ścianach i nie tylko stolec.
 To wszystko wpłynęło mocno na moją i jej psychikę,Dopiero ok 4 lat temu,kiedy siedząc w kącie i płacząc zadzwoniłam do sióstr o pomoc i zobaczyły i musiały posprzątać koło mamy (na moje wcześniejsze opowiadania nie reagowały-"dasz radę" słyszałam)zapadła decyzja o umieszczeniu mamy w prywatnym Domu opieki.
 To naprawdę niewielki skrót tego co się działo przez tamte lata.
 Jak pisałam wcześniej zaczęłam pracę w Biedronce, to już prawie 14 lat.14 lat ciężkiej fizycznie i psychicznie pracy, długie lata upokarzania,nadmiaru obowiązków, krytyki, prania mózgu, niejednokrotnie mobbingu.Dlaczego tego nie przerwałam?Na początku silny jeszcze organizm dawał radę,  później wyższe stanowisko łączyło się z wyzszą pensją, która była konieczna przy wychowaniu dziecka,opieki nad mamą z niską rentą,następnie doszła opłata za dom opieki,po podziale między siostrami 500-700 złotych miesięcznie, do tego utrzymanie mieszkania, które jest własnościowe,jednak nadal zapisanę na mojego nieżyjącego ojca i mamę.Próbowałam rozpocząć sprawę spadkową po ojcu,ale nikt z rodziny nie chciał mi w tym pomóc,a ja przy mamie nie miałam już siły na samotną przeprawę przez to wszystko i tak zostało, mieszkam płacę za mieszkanie 80 m,choć jestem w nim sama.
 Już od dłuższego czasu coraz bardziej bałam się chodzić do pracy,bo zawsze było coś...spokojny dzień pracy to był cud, oczywiście w biegu,ale bez jakiś "ale" czy dodatkowych poleceń,często niewykonalnych.
 W końcu w grudniu zeszłego roku pękłam, w drodze do pracy wstąpiłam do siostry,stres,brak oddechu,drżenie całego ciała (przed pracą) spowodowały ,że zemdlałam,podobno był to atak paniki.Wszystko pękło,dopadła mnie całkowita bezsilność, strach. Od tamtego czasu jestem na zwolnieniu lekarskim pod opieką psychiatry,boję się wychodzić z domu,rozmawiać z ludźmi,a najbardziej powrotu do pracy.
 Już od dawna szukam innej pracy,jednak 45 latka z zawodowym wykształceniem może liczyć jedynie na pensję w granicach 1500-1800 zł ,co wystarczy mi jedynie na rachunki,opłacenie domu opieki, a na leki,jedzenie już nie,o jakichkolwiek rozrywkach czy pomocy córce mogę zapomnieć.

Myślę, ciągle myślę co mogę zrobić,jak sobie poradzić,co zrobić ?Wrócić do Biedronki?Jak długo wytrzymam?Jak długo będą mnie trzymać z takimi zwolnieniami lekarskimi,po za tym zwolnienie niewygodnego pracownika to nie problem w tej firmie,mała obsada,praca w biegu,a nawet niektóre polecenia powodują nie raz nie przestrzeganie procedur,a to już jest powód.

 Chciałam trochę opisać moją sytuację, a wyszło na to ,że się wyżaliłam.
Jestem na lekach antydepresyjnych od dawna,od grudnia pod opieką psychiatry ze zwiększoną dawką.....może jest minimalna poprawa ,ale tylko w niektóre dni.Już nie wiem co robić żeby z tego wyjść i znów zacząć żyć



 


#469 Woman

Woman

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 2 postów
  • Imię:ROZALIA

Napisano 06 marzec 2018 - 13:33

Proszę o obiektywną opinię. Czy zwiększanie dawki antydepresanta który zaskoczył w standardowym trybie jest sensowne i przyniesie tylko lepsze efekty ? Bo zatrzymał się nagle na najmniejszej dawce początkowej i przeraziłam się powrotu do "czarnego doła"sprzed leczenia .

#470 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 7038 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 06 marzec 2018 - 23:17

 

 

 

Witam wszystkich ,próbuję sobie pomóc,ale sama nie daję rady.
O mnie
 
  Mam45 lat
Nie mam pojęcia co i jak napisać, ale spróbuję.Przepraszam z góry , że ta wiadomość będzie pewnie bez składu i ładu, ale denerwuję się pisząc ją.
.
 Może najpierw ,.rozeszłam się z mężem ok.14 lat temu,zostałam z moją najukochańszą córcią, która miała wtedy 6 lat oraz z mamą,u której zaczęły pojawiać się pierwsze objawy alzheimera.Próbowałam sobie ułożyć życie od nowa.W życiu prywatnym zupełnie mi nie wyszło, 1.5  roczny związek z mężczyzną, który okazał się alkoholikiem z rodziny patologicznej, próbowałam go "ratować", nie wyszło,kiedy szarpanina w samochodzie prawie skończyła się wypadkiem, zakończyłam to.Mimo,że było to dobre 5-6 lat temu, do tej pory na różne sposoby,z róznych nr.telefonu pisze do mnie sms, nie odpowiadam.Teraz jestem w związku,jednak na odległość i bardzo luźnym,nie czuję wsparcia z jego strony.
 Zaczęłam pracę w Biedronce jako kasjer w 2004 roku.Mimo wykształcenia zawodowego,ciężką pracą,zaangażowaniem udało mi się zostać zastępcą kierownika , a od 3 lat kierownikiem sklepu,ale o tym może później.
 Choroba mamy postępowała,wsparcie ze strony sióstr (2 starsze w tym samym mieście)było prawie znikome,moje życie prywatne zniknęło, poświęciłam się  córce, mamie, pracy.Na moje dziecko ta sytuacja też dobrze nie wpłynęła,złe towarzystwo,używki,próba samobójcza.Walczyłam o nią ze wszystkich sił, wszelkimi matodami ,ale udało się,to jedno w życiu mi się udało.Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciókami,bardzo się kochamy,niestety wyprowadziła się do Torunia z chłopakiem na studia,które przerwała,też jest słaba psychicznie i wiem ,że to też moja wina,rozejście się z mężem,stan mamy,kiedy nie raz jako dziecko zajmowała się nią,wstydziła się zapraszać znajomych do domu,zapach moczu,kału,mimo moich starań nie do usunięcia-mama przestała kontrolować potrzeby fizjologiczne,rozcierała po ścianach i nie tylko stolec.
 To wszystko wpłynęło mocno na moją i jej psychikę,Dopiero ok 4 lat temu,kiedy siedząc w kącie i płacząc zadzwoniłam do sióstr o pomoc i zobaczyły i musiały posprzątać koło mamy (na moje wcześniejsze opowiadania nie reagowały-"dasz radę" słyszałam)zapadła decyzja o umieszczeniu mamy w prywatnym Domu opieki.
 To naprawdę niewielki skrót tego co się działo przez tamte lata.
 Jak pisałam wcześniej zaczęłam pracę w Biedronce, to już prawie 14 lat.14 lat ciężkiej fizycznie i psychicznie pracy, długie lata upokarzania,nadmiaru obowiązków, krytyki, prania mózgu, niejednokrotnie mobbingu.Dlaczego tego nie przerwałam?Na początku silny jeszcze organizm dawał radę,  później wyższe stanowisko łączyło się z wyzszą pensją, która była konieczna przy wychowaniu dziecka,opieki nad mamą z niską rentą,następnie doszła opłata za dom opieki,po podziale między siostrami 500-700 złotych miesięcznie, do tego utrzymanie mieszkania, które jest własnościowe,jednak nadal zapisanę na mojego nieżyjącego ojca i mamę.Próbowałam rozpocząć sprawę spadkową po ojcu,ale nikt z rodziny nie chciał mi w tym pomóc,a ja przy mamie nie miałam już siły na samotną przeprawę przez to wszystko i tak zostało, mieszkam płacę za mieszkanie 80 m,choć jestem w nim sama.
 Już od dłuższego czasu coraz bardziej bałam się chodzić do pracy,bo zawsze było coś...spokojny dzień pracy to był cud, oczywiście w biegu,ale bez jakiś "ale" czy dodatkowych poleceń,często niewykonalnych.
 W końcu w grudniu zeszłego roku pękłam, w drodze do pracy wstąpiłam do siostry,stres,brak oddechu,drżenie całego ciała (przed pracą) spowodowały ,że zemdlałam,podobno był to atak paniki.Wszystko pękło,dopadła mnie całkowita bezsilność, strach. Od tamtego czasu jestem na zwolnieniu lekarskim pod opieką psychiatry,boję się wychodzić z domu,rozmawiać z ludźmi,a najbardziej powrotu do pracy.
 Już od dawna szukam innej pracy,jednak 45 latka z zawodowym wykształceniem może liczyć jedynie na pensję w granicach 1500-1800 zł ,co wystarczy mi jedynie na rachunki,opłacenie domu opieki, a na leki,jedzenie już nie,o jakichkolwiek rozrywkach czy pomocy córce mogę zapomnieć.

Myślę, ciągle myślę co mogę zrobić,jak sobie poradzić,co zrobić ?Wrócić do Biedronki?Jak długo wytrzymam?Jak długo będą mnie trzymać z takimi zwolnieniami lekarskimi,po za tym zwolnienie niewygodnego pracownika to nie problem w tej firmie,mała obsada,praca w biegu,a nawet niektóre polecenia powodują nie raz nie przestrzeganie procedur,a to już jest powód.

 Chciałam trochę opisać moją sytuację, a wyszło na to ,że się wyżaliłam.
Jestem na lekach antydepresyjnych od dawna,od grudnia pod opieką psychiatry ze zwiększoną dawką.....może jest minimalna poprawa ,ale tylko w niektóre dni.Już nie wiem co robić żeby z tego wyjść i znów zacząć żyć



 

 

 

 

 

Hajduczku,

bardzo Ci współczuję....sytuacja rodzinna i zawodowa nie do pozazdroszczenia.

Rozmawiałaś kiedyś z siostrami o mieszkaniu po rodzicach? co by było gdyby...? Mieszkasz w nim, opłacasz rachunki, wiele lat opiekowałaś się mamą. Kto sprawuje nad mamą opiekę prawną? 

Jeśli chodzi o Twoje zdrowie, szczególnie w związku z pracą to nie wiem...może związki zawodowe? Ktoś musi stanąć w Twojej obronie....podejrzewam, że praca w sporej części przyczyniła się do Twojej choroby. Nie daj się zwolnić, walcz. Znam osobę, również kierowniczkę JM, która wygrała sprawę w sądzie.

 

Czy bierzesz leki na depresję? masz terapie?

 

 

Jeśli mogę coś zasugerować to załóż swój wątek w pokoju zapoznawczym, wtedy Twoje posty będą lepiej widoczne dla innych użytkowników.

 

A tymczasem rozgość się i pisz często :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#471 malinka

malinka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 16 postów
  • Gadu-Gadu:6077007
  • Imię:Lena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 09 marzec 2018 - 10:11

Zapisałam się niedawno do grupy na faceboku 'Depresja, Fobie i inne', myślicie, że czytanie o tych wszystkich, niejednokrotnie dramatycznych wydarzeniach jest dobre?? 



#472 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 7038 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 09 marzec 2018 - 16:41

Zapisałam się niedawno do grupy na faceboku 'Depresja, Fobie i inne', myślicie, że czytanie o tych wszystkich, niejednokrotnie dramatycznych wydarzeniach jest dobre?? 

 

Nie sądzę


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#473 Wisienka770330

Wisienka770330

    Wisienka z okienka 💙

  • Bywalec
  • 12290 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 09 marzec 2018 - 23:38

Zapisałam się niedawno do grupy na faceboku 'Depresja, Fobie i inne', myślicie, że czytanie o tych wszystkich, niejednokrotnie dramatycznych wydarzeniach jest dobre??

Ja uważam że dobre ale każdemu pomaga coś innego więc trudno jednoznacznie to stwierdzić. Mi np pomaga kontakt z ludźmi po podobnych silnych traumach, czytanie słuchanie w jaki sposób radzą sobie z tymi przejściami. Powodzenia oraz dużo sił wewnętrznych życzę. Wszystko z upływem czasu powoli się poukłada. Pozytywne myślenie i siła wewnętrzna pozwalają wyjść z wielu kryzysów życiowych.

#474 maciekpoznan

maciekpoznan

  • Moderator
  • 5813 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 10 marzec 2018 - 12:40

Proszę o obiektywną opinię. Czy zwiększanie dawki antydepresanta który zaskoczył w standardowym trybie jest sensowne i przyniesie tylko lepsze efekty ? Bo zatrzymał się nagle na najmniejszej dawce początkowej i przeraziłam się powrotu do "czarnego doła"sprzed leczenia .

Kurczę każdy przypadek jest inny, porozmawiaj z lekarzem, u mnie zwiększenie dawki nie przyniosło efektu niestety, teraz zmiana leku i znów zwiększenie, zobaczymy... Bądż dobrej myśli.



#475 Piotr90

Piotr90

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 28 postów

Napisano 10 marzec 2018 - 20:06

Zapisałam się niedawno do grupy na faceboku 'Depresja, Fobie i inne', myślicie, że czytanie o tych wszystkich, niejednokrotnie dramatycznych wydarzeniach jest dobre?? 

 

Nie wiem, moim zdaniem portale społecznościowe raczej nie pomagają w walce z problemami natury, nazwijmy to, emocjonalnej. Osobiście od kilku tygodni zredukowałem używanie Facebooka do kilku minut dziennie, dzięki temu przyjmuję mniejszą dawkę często niepotrzebnych i frustrujących informacji (urzędowego optymizmu), a zarazem mój kontakt ze znajomymi czy z ważnymi wydarzeniami wcale nie uległ pogorszeniu.


  • zielona-dama i Willow47 lubią to

#476 malinka

malinka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 16 postów
  • Gadu-Gadu:6077007
  • Imię:Lena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 19 marzec 2018 - 10:31

Ja uważam że dobre ale każdemu pomaga coś innego więc trudno jednoznacznie to stwierdzić. Mi np pomaga kontakt z ludźmi po podobnych silnych traumach, czytanie słuchanie w jaki sposób radzą sobie z tymi przejściami. Powodzenia oraz dużo sił wewnętrznych życzę. Wszystko z upływem czasu powoli się poukłada. Pozytywne myślenie i siła wewnętrzna pozwalają wyjść z wielu kryzysów życiowych.

 

Dzięki Wisienka! tylko skąd brać tę siłę, skoro nawet brak sił aby coś zmienić. mówią, że tonący brzytwy się chwyta, szczerze powiem, że denerwują mnie na tej grupie, bo tylko patrzą jak tu komuś dowalić albo wyśmiać, oczywiście nie wszyscy. Są tam też ludzie po dużo większych traumach jak strata małego dziecka itp dołuje mnie to jeszcze bardziej. 



#477 Sissi

Sissi

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 8 postów
  • Imię:Marta
  • Płeć:Kobieta

Napisano wczoraj, 18:43

jestem 2 mce po nieudanej operacji nosa

jestem oszpecona na srodku twarzy, wstydze sie wychodzic z domu 

kiedys bylam piekna dziewczyna 

teraz wszystko stracilo dla mnie sens. nic mi nie pomoze, zaden psychiatra nie przywroci mi mojej twarzy do normalnosci







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych