Pozdrawiam
Dzień dobry... weszłam,zobaczyłam...jestem z Wami, bo chyba tego potrzebuję
#1
Napisano 02 listopad 2010 - 11:55
Pozdrawiam
#2
Napisano 02 listopad 2010 - 12:01
U mnie to wygląda podobnie, mam dużo znajomych, nie jakąś masę, ale na piwo zazwyczaj jest z kim iść
#3
Napisano 02 listopad 2010 - 12:16
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 02 listopad 2010 - 12:30
Ale są takie chwile, ze znajomymi, że śmieję się tak, że mam później zakwasy na brzuchu
Ludzie lubią trzymać się raz nadanych etykiet. Wszyscy tak robią, tak funkcjonuje umysł. Ale to może być i jest krzywdzące - wszyscy się dziwią na przykład, że robisz coś, co jest do Ciebie niepodobne albo nie pasuje do Ciebie. Tak jakby inni wiedzieli lepiej co Ci najbardziej odpowiada. To potrafi tak wkurzyć czasem, że aż masz ochotę komuś przywalić (no przynajmniej ja tak mam;P). Im bardziej jest się zaetykietowanym, tym większa jest złość...
#5
Napisano 02 listopad 2010 - 16:31
Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi - przeważnie nie odczuwałem dystansu pomimo zróżnicowanego wieku (mam 22 lata). Czasami człowiek sam siebie oszukuje, tworzy sobie alibi, ucieka w literaturę, muzykę, metafizykę... Zaczynasz czuć się wyjątkowym, innym od innych, egoizm ludzki oraz popędliwość są ukryte głęboko w nas, czasami wychodzą, kiedy nie mamy o tym zielonego pojęcia... Tak naprawdę najwięcej zależy od nas samych, tak samo kontakt ze specjalistą nie ma żadnego sensu, jeśli nie chcemy sami sobie pomóc.
Ten bierny 'ja' podpowiada mi: - może wszyscy jesteśmy Chrystusami? może 'cierpienie' to nieodłączny element naszej egzystencji? Poleż w łóżku, to nic nie kosztuje...
'ja' racjonalny: weź się w garść, zaciśnij pięści, walcz o swoje...
Jednak obecność tego pierwszego bardziej dominuje w moim życiu...
"Na tym polega kłopot z piciem, pomyślałem, nalewając sobie drinka. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo"
#6
Napisano 02 listopad 2010 - 18:50
Jestem jedynaczką, wychowałam się z dorosłymi, mam 20 lat, dopiero teraz zaczynam się czuć momentami jak osoba w tym wieku, a nie jak 30 letnia kobieta "po przejściach"......niestety, na razie są to tylko memnty....
#7
Napisano 02 listopad 2010 - 19:19
Mi się udało sprawy studenckie rzutem na taśmę zakończyć w ostatnich dniach września. Praca, szkoła - nie jest to łatwe, kiedy funkcjonuje się jak samochód bez paliwa... Ciężko się wziąć w garść. Jeśli odniesiesz sukces, odczuwasz krótkotrwałą satysfakcję...
Mam starszego brata, jednak jest duża różnica między nami, mamy dobry kontakt, on wcześnie opuścił dom, dlatego mogę rzec, że po części również sam się wychowywałem. Jeśli chodzi o szczebel mojego rodzinnego pokolenia (bracia stryjeczni, cioteczni) są o kilkanaście lat ode mnie starsi.
#8
Napisano 02 listopad 2010 - 19:32
Odnoszone sukcesy przynoszą satysfakcje, z czasem staje się to narkotykiem, chcesz więcej i więcej....
#9
Napisano 02 listopad 2010 - 21:54
Czasem brniemy w coś całkiem nieświadomie, spacerujemy ze skrajności w skrajność. Ambicje przybierają czasem chorobową formę. Toczymy te swoje "gówno" jak skarabeusz, boimy się coś stracić, przegrać, strach przed odstaniem od innych w nieustannym biegu, szalona próba dowartościowania się...
Jeśli chodzi o kontakty towarzyskie spotykam wielu ludzi. Niektórzy są bez szkoły - biorą różne używki, niekiedy są to ludzie pokrzywdzeni niefortunnie przez los, czasem to ludzie nauki - środowisk inteligenckich. Ze wszystkich kontaktów można coś wynieść, człowiek stanowi inspirację. Umiejętność cieszenia się z małych rzeczy jest naprawdę dużą wartością (jak nie jedyną) w tej pędzącej machinie czasoprzestrzennej... Kiedyś spotkałem bezdomnego, pytam: -Czemuż Pan taki smutny?, odpowiada niemrawym, zmęczonym głosem: - A z czego tu się ku#wa weselić?, poczęstowałem go papierosem, po czym uśmiechnięty rzekł: - uuuu mentolowe... Nigdy nie zapomnę tego uśmiechu, jakby mu błysnęła iskra w oku, to było tak automatyczne jak w swej naturze autentyczne...
#10
Napisano 02 listopad 2010 - 22:47
Małe rzeczy cieszą najbardziej....co byśmy zrobili gdyby ich nie było...żyjemy w chorym świecie, jeśli idziesz ulicą i ktoś nieznajomy się do Ciebie uśmiechnie, to zastanawiasz się "o co muchodziło?" "czego chciał?" "brudny jestem?"........
#11
Napisano 02 listopad 2010 - 22:52
#12
Napisano 02 listopad 2010 - 23:28
Staram się nie kategoryzować ludzi. Jasne jest, że wiele czynników ma wpływ na rozwój człowieka. Nie każdy dostał takie same szanse od życia ale studia nobilitują. Zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie. Bieda i ubóstwo, dobro i zło, głupota i erudycja... kontrast to logika tego świata.
"Dlatego tak bardzo lubię myślenie, bo nie prowadzi do niczego"
#13
Napisano 02 listopad 2010 - 23:43
Myślenie prowadzi, prowadzi do autodestrukcji...dlatego tak bardzo nie lubię zostawać sama ze swoimi myślami i wspomnieniami.
#14
Napisano 03 listopad 2010 - 08:47
Według mnie ludzie tworzą wokół siebie bezpieczną przestrzeń niedostępną dla innych - to tam rozgrywa się ich prawdziwe życie - na zewnątrz "śmiali i otwarci" dają się poznać jako prawdziwi szczęściarze - Gdyż nikt nie che mieć do czynienia z ludźmi słabymi przestraszonymi - Żyjemy w epoce siły pieniądza i sukcesu ale to tylko fasada która z czasem pęka i prawda o człowieku pojawia się zaskakując całe otoczenie. Ja staram się być szczery wobec siebie i to daje mi nadzieję na wyjście z depresji.
Nie jestem temu winien że jej doświadczam chociaż muszę z nią żyć.
Pozdrawiam
#15
Napisano 03 listopad 2010 - 08:53
Nie wiem, czy jestem szczera wobec siebie, czy też nie. Może to dziwne, ale nie jestem w stanie tego określić...nie wiem jaka do końca jestem....nie jestem też w stanie określićdo końca swojego stanu psychicznego. Raz jest dobrze, potem źle....totalna huśtawka emocjonalna, która mnie męczy...myślę, że brakuje mi szczerej rozmowy o tym...i liczę na to, że znajdę ją tutaj....
Pozdrawiam
#0 Bot Reklamowy
#16
Napisano 03 listopad 2010 - 09:22
Pozdrawiam

Pomoc











