Depresja.ws - Forum: Dzień dobry... - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Dzień dobry... weszłam,zobaczyłam...jestem z Wami, bo chyba tego potrzebuję Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 11:55

Hej. Czytałam Wasze posty, jak się przedstawiacie, jak piszecie o sobie...i zastanawiam się co ja mogę teraz o sobie napisać, a bardzo tego nie lubię, wolę słuchać. I chyba to stało się z czasem moim problemem, bo zawsze słuchalam innych i starałam się im pomóc, nie lubię się nad sobą użalać, mówić o swoich problemach, bo jak zaczynam się nad nimi zastanawiać, to dochodzę do wniosku, że w porównaniu z innymi to są jakieś moje paranoje, wymyślone problemy, albo drobnostki. Jestem osobą towarzyską, wydaje mi się, że lubianą, mającą duuużą ilość znajomych...ale w środku czuje pustkę i samotność. No, to chyba tyle w ramach zapoznawania się...

Pozdrawiam :)
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Taxidermia 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 285
  • Rejestracja: 25-październik 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:wlkp

Napisano 02 listopad 2010 - 12:01

Witaj:)

U mnie to wygląda podobnie, mam dużo znajomych, nie jakąś masę, ale na piwo zazwyczaj jest z kim iść ;) w każdym razie ludzie postrzegają mnie jako osobę z poczuciem humoru, lubiącą imprezy... myślę, że wielu z nas ma podobną sytuację - automatycznie, nawet nie wiedząc jak to się dzieje, ubieramy maskę dobrego humoru (a przynajmniej neutralnego)...
Zaczął się mój żywot ze strachem...mieszkam z nim tu pod jednym dachem.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 12:16

No właśnie... chociaż czasem jest to prawdziwy dobry humor, bo gdy jestem ze znajomymi, przyjaciółmi, to zapominam o tym smutku, ale kiedy zostaje sama, to dobry humor ucieka. Zawsze byłam spostrzegana jako osoba dojrzalsza niż wskazywałby na to mój wiek, taką ułożoną, grzeczną....aż w końcu zaczęło mnie to strasznie wkurzać i przeszkadzać...bo wcale się taka nie czułam...i teraz odbijam sobie ten czas na licznych imprezach...a że mam mocną głowę i wiedzą o tym inni moi znajomi...to ostatnio zawsze wracam do domu w silnym stanie upojenia alkoholowego :)
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Taxidermia 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 285
  • Rejestracja: 25-październik 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:wlkp

Napisano 02 listopad 2010 - 12:30

Fakt, nie zawsze jest źle. Chodzę dosyć często do pubów, kiedyś miałam nawet całkiem dobrą głowę (choć tak naprawdę to kwestia wątroby;P) do picia, teraz mi niewiele potrzeba. Więc wypijam sobie dwa piwa, rozjaśnia mi się świat, miło mi się rozmawia, perspektywa kolejnego dnia staje się nieco znośniejsza, a potem... potem wracam do domu i myślę sobie - jutro obudzisz się, będziesz mieć kaca od fajek i już nie będzie tak pięknie. I uchodzi ze mnie powietrze.
Ale są takie chwile, ze znajomymi, że śmieję się tak, że mam później zakwasy na brzuchu :P nikt jednak nie wie, że to moje wyciąganie ludzi na piwo czy gdziekolwiek ma drugie dno - robię to, bo nie mogę już wytrzymać sama ze sobą.

Ludzie lubią trzymać się raz nadanych etykiet. Wszyscy tak robią, tak funkcjonuje umysł. Ale to może być i jest krzywdzące - wszyscy się dziwią na przykład, że robisz coś, co jest do Ciebie niepodobne albo nie pasuje do Ciebie. Tak jakby inni wiedzieli lepiej co Ci najbardziej odpowiada. To potrafi tak wkurzyć czasem, że aż masz ochotę komuś przywalić (no przynajmniej ja tak mam;P). Im bardziej jest się zaetykietowanym, tym większa jest złość...
Zaczął się mój żywot ze strachem...mieszkam z nim tu pod jednym dachem.
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   książe_nocy 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 01-listopad 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:K-Pax

Napisano 02 listopad 2010 - 16:31

Umiar oraz częstotliwość spożywania alkoholu jest najważniejsza. Mimo, że jestem osobą na ogół lubianą, a w towarzystwie uchodzę za główną jednostkę, która może poprawić humor na twarzach i czymś pozytywnie zaskoczyć - piję problemowo. Skutki tego odczuwam na płaszczyźnie psychicznej jak i somatycznej. Od paru lat cierpię na chorobą refluksową (po części może toż mieć podłoże genetyczne, ojciec miał krwotok wewnętrzny, dziadek cierpiał na wrzody). Ponad dwa lata temu miałem robioną gastroskopię, jednak lekarz stwierdził "niemożność przeprowadzenia badania" z powodu dużej ilości żółci. Miałem zgłosić się na ponowne badanie za dwa tygodnie, i co? -nie było mnie aż do dziś. Ból brzucha, problemy w przełykaniu i najgorsza - permanentna zgaga. Ratuje się jednym lekiem, który jest przepisywany na receptę. Zostało mi jeszcze ok. 10 tabletek, a potem koszmar powróci. Do tego dochodzi poalkoholowa inercja, huśtawki nastrojów, spadek własnej wartości, myśli suicydalne. To taki spacer po linie, grząski grunt w który brniesz dobrowolnie...
Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi - przeważnie nie odczuwałem dystansu pomimo zróżnicowanego wieku (mam 22 lata). Czasami człowiek sam siebie oszukuje, tworzy sobie alibi, ucieka w literaturę, muzykę, metafizykę... Zaczynasz czuć się wyjątkowym, innym od innych, egoizm ludzki oraz popędliwość są ukryte głęboko w nas, czasami wychodzą, kiedy nie mamy o tym zielonego pojęcia... Tak naprawdę najwięcej zależy od nas samych, tak samo kontakt ze specjalistą nie ma żadnego sensu, jeśli nie chcemy sami sobie pomóc.
Ten bierny 'ja' podpowiada mi: - może wszyscy jesteśmy Chrystusami? może 'cierpienie' to nieodłączny element naszej egzystencji? Poleż w łóżku, to nic nie kosztuje...
'ja' racjonalny: weź się w garść, zaciśnij pięści, walcz o swoje...
Jednak obecność tego pierwszego bardziej dominuje w moim życiu...



"Na tym polega kłopot z piciem, pomyślałem, nalewając sobie drinka. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo"
"Ludzie stanowią dziwną faunę i florę. Z daleka wydają się tak bardzo nieistotni; z bliska muszą się wydać szpetni i małostkowi. Tym czego najbardziej potrzebują, jest dostatecznie dużo przestrzeni - przestrzeni trzeba im bardziej nawet niż czasu"
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 18:50

Tak...leżenie w łóżku bez celu, bez sensu...i tak przeleżane dnie bez zrobienia niczego konstruktywnego. Nie chce mi się wychodzić z domu, iść na zajęcia, co ostatnio bardzo zaniedbuje swoją drogą... sesja letnia jeszcze do końca nie zdana, brak motywacji do czego kolwiek, odkładanie wszystkiego na później. W towarzystwie owszem, ja rownież jestem w nim osobą rozśmieszającą innych. Dobrze mi wtedy, bo czasami naprawdę o wszystkim zapominam, tak jak pisałam wcześniej. Ale później, gdy zostaje sama znika uśmiech i pozostaje smutek. Czasem jest to uśmiech przyklejony, bo mało kto patrzy w oczy... a w oczach jest wszystko wypisane, trzeba tylko spojrzeć...


Jestem jedynaczką, wychowałam się z dorosłymi, mam 20 lat, dopiero teraz zaczynam się czuć momentami jak osoba w tym wieku, a nie jak 30 letnia kobieta "po przejściach"......niestety, na razie są to tylko memnty....
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   książe_nocy 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 01-listopad 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:K-Pax

Napisano 02 listopad 2010 - 19:19

Samotność jest niebezpieczna dla samotnych. Nie należę również do ludzi, którzy chętnie rozmawiają o swoich uczuciach. Jednak anonimowość na forum daje pewną swobodę. Zazwyczaj z racji, że szybko zdobywam sobie przychylność ludzi pełnię czasem rolę księdza wysłuchującego spowiedzi (np. siedząc w barze ze znajomymi). Sam raczej staram się zachowywać odstęp, patrząc z perspektywy obserwatora życia. Ostatnio napisałem sms-a do koleżanki o treści: "Moja głowa jest jak pusty pokój, myśli odbijają się jak kauczuk od ścian, dobrze jest czasem otworzyć okno i do Ciebie napisać". Jest to osoba, która podoba mi się wizualnie i cenię sobie jej intelekt, ale ostatnio utrzymujemy sporadyczny kontakt z racji rozciągłości spowodowanej życiem studenckim. Człowiek w pewnym momencie eksploduje uczuciowo, musi coś wykrzyczeć...
Mi się udało sprawy studenckie rzutem na taśmę zakończyć w ostatnich dniach września. Praca, szkoła - nie jest to łatwe, kiedy funkcjonuje się jak samochód bez paliwa... Ciężko się wziąć w garść. Jeśli odniesiesz sukces, odczuwasz krótkotrwałą satysfakcję...
Mam starszego brata, jednak jest duża różnica między nami, mamy dobry kontakt, on wcześnie opuścił dom, dlatego mogę rzec, że po części również sam się wychowywałem. Jeśli chodzi o szczebel mojego rodzinnego pokolenia (bracia stryjeczni, cioteczni) są o kilkanaście lat ode mnie starsi.
"Ludzie stanowią dziwną faunę i florę. Z daleka wydają się tak bardzo nieistotni; z bliska muszą się wydać szpetni i małostkowi. Tym czego najbardziej potrzebują, jest dostatecznie dużo przestrzeni - przestrzeni trzeba im bardziej nawet niż czasu"
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 19:32

Jestem osobą aktywną, studiuję 2 kierunki, można powiedzieć, że pracuję, chociaż nie jest to praca...ale jest bardzo czasochłonna i stresująca. Nie miewam problemów ze snem, wręcz przeciwnie, gdy mam doła, mogłabym spać non stop, więc nie dotyczy mnie przynajmniej bezsenność...ale z drugiej stronie taka ciągła potrzeba snu również nie jest dobra. Mam podobnie do Ciebie- nie lubię mówić o swoich uczuciach, o sobie....zazwyczaj słucham innych...chyba wzbudzam w ludziach zaufanie, zdarzały mi się takie sytuacje, że podchodziły do mnie prawie obce osoby i opowiadały mi o swoich problemach...lubię pomagać, ale to jest męczące...przyciągam do siebie mężczyzn z problemami życiowymi, psychicznymi...nie wiem co mam takiego w sobie, że do tego dochodzi... może tego chcę? Wtedy nie myślę o swoich problemach....nie mając bliskiej osoby bardzo ciężko się funkcjonuje, brakuje mi zwykłego wygadania się o sprawach codziennych...

Odnoszone sukcesy przynoszą satysfakcje, z czasem staje się to narkotykiem, chcesz więcej i więcej....
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   książe_nocy 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 01-listopad 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:K-Pax

Napisano 02 listopad 2010 - 21:54

Dialog to ważna sprawa w interakcjach międzyludzkich, raczej nie sprawa a bardziej potrzeba. Najgorsze jest stać się ofiarą manipulacji, czy doznać obojętności ze strony bliskiej ci osoby. Znałem kiedyś dziewczynę, która 'faszerowała' się wieloma obowiązkami (min. studiowała dwa kierunki), narzucała je sobie na głowę, a potem w samotności pożerała tabletki opłakując swoją niedole. Niemiło wspominam ten czas, gdyż z tą kobietą łączyły mnie bliższe więzi. Nieszczerość jej intencji była dla mnie dużym rozczarowaniem ale też ciekawym doświadczeniem jeśli chodzi o relacje damsko-męskie.
Czasem brniemy w coś całkiem nieświadomie, spacerujemy ze skrajności w skrajność. Ambicje przybierają czasem chorobową formę. Toczymy te swoje "gówno" jak skarabeusz, boimy się coś stracić, przegrać, strach przed odstaniem od innych w nieustannym biegu, szalona próba dowartościowania się...
Jeśli chodzi o kontakty towarzyskie spotykam wielu ludzi. Niektórzy są bez szkoły - biorą różne używki, niekiedy są to ludzie pokrzywdzeni niefortunnie przez los, czasem to ludzie nauki - środowisk inteligenckich. Ze wszystkich kontaktów można coś wynieść, człowiek stanowi inspirację. Umiejętność cieszenia się z małych rzeczy jest naprawdę dużą wartością (jak nie jedyną) w tej pędzącej machinie czasoprzestrzennej... Kiedyś spotkałem bezdomnego, pytam: -Czemuż Pan taki smutny?, odpowiada niemrawym, zmęczonym głosem: - A z czego tu się ku#wa weselić?, poczęstowałem go papierosem, po czym uśmiechnięty rzekł: - uuuu mentolowe... Nigdy nie zapomnę tego uśmiechu, jakby mu błysnęła iskra w oku, to było tak automatyczne jak w swej naturze autentyczne...
"Ludzie stanowią dziwną faunę i florę. Z daleka wydają się tak bardzo nieistotni; z bliska muszą się wydać szpetni i małostkowi. Tym czego najbardziej potrzebują, jest dostatecznie dużo przestrzeni - przestrzeni trzeba im bardziej nawet niż czasu"
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 22:47

Staram się mimo wszystko nie zwariować, dzielić rzeczy na te ważne i ważniejsze, ważniejsza zawsze będzie rodzina i przyjaciele. Nie klasyfikuje ludzie ze względu na wykształcenie...mam różnych znajomych, począwszy od tych, którzy skończyli ledwie zawodówkę, a skończywszy na doktorantach. Poznałam ostatnio chłopaka, który skończył tylko gimnazjum, nie wiem jak się tak uchował, no ale to niesitotne. W każdym bądź razie jest tak inteligentny, oczytany i po prostu mądry życiowo, że czuję się przy nim taka malutka...Jest dużo ludzi, którzy kończą po 2-3 kierunki, mają podwójnego magistra, a potem, jak przychodzi co do czego okazują się pusto wykutymi teorią ludźmi, nie posiadającymi żadnych doświadczeń życiowych, bo zawsze wszystko było im podawane na tacy...

Małe rzeczy cieszą najbardziej....co byśmy zrobili gdyby ich nie było...żyjemy w chorym świecie, jeśli idziesz ulicą i ktoś nieznajomy się do Ciebie uśmiechnie, to zastanawiasz się "o co muchodziło?" "czego chciał?" "brudny jestem?"........
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 22:52

Złość pomieszana ze smutkiem i lękiem....sama nie wiem przed czym...W środku tysiące łez, a tu nawet jedna nie chce znaleźć punktu wyjścia...i chyba dlatego tak dusi od środka i męczy...
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   książe_nocy 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 10
  • Rejestracja: 01-listopad 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:K-Pax

Napisano 02 listopad 2010 - 23:28

Boisz się, ale chyba nie jest to mocno dziwaczne. Ludzie starają się nie uzewnętrzniać swoich emocji, może to wynika z braku ufności bądź jest po prosu elementem obronnym przed światem zewnętrznym. Spotykamy się w szkole, na ulicy, ocierając się w autobusach komunikacji miejskiej. Każdy z nas niesie swoją historię, swoje tajemnice. Może przez całe życie jesteśmy sami?
Staram się nie kategoryzować ludzi. Jasne jest, że wiele czynników ma wpływ na rozwój człowieka. Nie każdy dostał takie same szanse od życia ale studia nobilitują. Zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie. Bieda i ubóstwo, dobro i zło, głupota i erudycja... kontrast to logika tego świata.

"Dlatego tak bardzo lubię myślenie, bo nie prowadzi do niczego"
"Ludzie stanowią dziwną faunę i florę. Z daleka wydają się tak bardzo nieistotni; z bliska muszą się wydać szpetni i małostkowi. Tym czego najbardziej potrzebują, jest dostatecznie dużo przestrzeni - przestrzeni trzeba im bardziej nawet niż czasu"
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 02 listopad 2010 - 23:43

Czytając wątki na forum, w których ludzie opowiadają o swoich problemach, o historiach ze swojego życia zaczęłam się zastanawiać ile takich osób mogę znać, a nic o nich nie wiem...spotykamy się, rozmawiamy, pijemy razem i jemy obiad. A ja tak naprawdę nic o nich nie wiem. Widzę, że są uśmiechnięci, radośni, żwyiołowi. Czyli oceniam ich tak samo jak i siebie- "jest uśmiechnięta, to jest szczęśliwa"....a przecież tak cholernie tego nie lubię! Tak bardzo mnie wkurza, że ludzie, którzy nazywają się moimi przyjaciółmi nie potrafią rozpoznać kiedy naprawdę jestem uśmiechnięta...jest tylko jedna taka osoba, która zawsze to wie.

Myślenie prowadzi, prowadzi do autodestrukcji...dlatego tak bardzo nie lubię zostawać sama ze swoimi myślami i wspomnieniami.
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   felix77 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 161
  • Rejestracja: 08-wrzesień 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Kraniec wszechświata

Napisano 03 listopad 2010 - 08:47

Witaj,
Według mnie ludzie tworzą wokół siebie bezpieczną przestrzeń niedostępną dla innych - to tam rozgrywa się ich prawdziwe życie - na zewnątrz "śmiali i otwarci" dają się poznać jako prawdziwi szczęściarze - Gdyż nikt nie che mieć do czynienia z ludźmi słabymi przestraszonymi - Żyjemy w epoce siły pieniądza i sukcesu ale to tylko fasada która z czasem pęka i prawda o człowieku pojawia się zaskakując całe otoczenie. Ja staram się być szczery wobec siebie i to daje mi nadzieję na wyjście z depresji.
Nie jestem temu winien że jej doświadczam chociaż muszę z nią żyć.
Pozdrawiam :)
Życie to proces wielorako przyspieszony
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   podróż we śnie 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 39
  • Rejestracja: 02-listopad 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina imaginacji

Napisano 03 listopad 2010 - 08:53

Witaj :)

Nie wiem, czy jestem szczera wobec siebie, czy też nie. Może to dziwne, ale nie jestem w stanie tego określić...nie wiem jaka do końca jestem....nie jestem też w stanie określićdo końca swojego stanu psychicznego. Raz jest dobrze, potem źle....totalna huśtawka emocjonalna, która mnie męczy...myślę, że brakuje mi szczerej rozmowy o tym...i liczę na to, że znajdę ją tutaj....

Pozdrawiam :)
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   felix77 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 161
  • Rejestracja: 08-wrzesień 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Kraniec wszechświata

Napisano 03 listopad 2010 - 09:22

To trudne być szczerym wobec siebie - Jaki jestem na prawdę przy tej codziennej grze jaką jest życie plączemy się z własnymi emocjami wobec świata i siebie. Rozumiem cię i jeżeli chcesz to możemy porozmawiać o tym.
Pozdrawiam :)
Życie to proces wielorako przyspieszony
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych