Depresja.ws - Forum: Czy to koniec związku? - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Czy to koniec związku? Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   IzaP 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 06-październik 10

Napisano 06 październik 2010 - 12:32

Hej. mam 32 lata, najwyższy czas by być już z kimś na stałe.Miałam wiele związków w których niejednokrotnie sie rozczarowałam. Czuję że zwariuję, jestem z swoim facetem od 3 lat. Początkowo czułam ze jestem zakochana, jednak emocje gdzies znikły (depresja, czy uczucie się wypaliło?) ,jest mi z nim dobrze, mogę liczyc na niego, troszczy sie o mnie i czuje sie bezpiecznie. Niby mam wszystko czego chciałam, a jednak nie wiem czy to jest facet na całe życie.
On pokazuje mi, że mu na mnie zależy, mówi ze nie chce nikogo innego, mogę na niego liczyć gdy jest mi potrzebny. A ja nie czuje żadnych emocji, tylko złość i wewnętrzną pustkę, nic nie sprawia mi radości.Doktor stwierdził że mam lęk przed bliskością, dlatego zachowuje dystans w stosunku do niego, jednak czy to nie jest spowodowane tym, że go nie kocham? czy w ten sposób sie bronie przed podjęciem ważnej decyzji? Sama siebie nie rozumie.Mam problem z podejmowaniem większości decyzji.Leczenie podjełam 2 tygodnie temu, ile mam czekać na efekty? Męcze się z podjęciem decyzji czy jest tym jedynym którego chce do końca życia czy szukać dalej, kogoś kogo będe pewna.
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Robot 

  • <?php echo 'Robot'; ?>
  • PipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Oczekujący
  • Postów 1115
  • Rejestracja: 07-wrzesień 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 06 październik 2010 - 13:27

Witaj Izo.

Wyświetl postUżytkownik IzaP dnia 06 październik 2010 - 12:32 napisał

ile mam czekać na efekty?

Do momentu aż całkowicie zmienisz swoje myślenie na takie, jakie było przed depresją. Zwykle trwa to latami, a przy braku chęci i motywacji do zrobienia tego, wyleczenie jest wręcz niemożliwe. Co do Twojego faceta to myślę, że powinnaś przede wszystkim zadać sobie pytanie, czym jest dla Ciebie miłość i czy jej potrzebujesz, żeby być szczęśliwą. Ja np. definiuję miłość jako ogromne przywiązanie i chęć bycia z drugą osobą. Nie szukam w tym niczego magicznego jak to zwykle robią kobiety i część mężczyzn. Tak naprawdę wszystko zależy od Twojego podejścia do choroby i relacji z ludźmi.
Dołączona grafika
"Ponieważ nic nie jest niemożliwe, człowiek powinien mieć wielkie marzenia. Im większe, tym lepiej." - Michael Phelps
"A odwaga nie polega na tym, żeby nie czuć strachu, lecz na tym, żeby mimo strachu robić swoje." - Tal Ben-Shahar
"Wszystko będzie dobrze w końcu. Jeśli nie jest, to jeszcze nie koniec."
1

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   IzaP 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 06-październik 10

Napisano 07 październik 2010 - 12:20

W jaki sposób zmienić sposób myślenia?
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   nana 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2391
  • Rejestracja: 26-styczeń 09
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 październik 2010 - 01:34

popatrzec z innej perspektywy??
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Banita 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 89
  • Rejestracja: 09-październik 10
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Pomorze

Napisano 14 październik 2010 - 15:07

Nana ma racje, ja zrobilem bilans plusow i minusow, teraz jestem sam.
Moj zwiazek rozpadl sie po 5 latach, byly one dobre z punktu widzenia innych, z mojego to poprostu udawanie.
Usiadzcie na przeciw siebie i powiedzcie o swych lekach, pragnieniach. Prawda boli, ale tez koi

Użytkownik Banita edytował ten post 14 październik 2010 - 15:08

0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Nelka 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 24
  • Rejestracja: 21-grudzień 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 grudzień 2010 - 02:32

No to mam podobny problem.Czuje pustkę,wypalenie,jestem zła o to na siebie.Poza tym czuje się nie wspierana ,a wszystko jest tlumaczone przez Niego moją depresją-tak jak kiedyś tlumaczone było okresem.Możliwe,ze to moja wina ,powoli zaczynam siebie nienawidzić.Czuję sie brzydka i zaniedbana.Nie moge sie obok niego polozyc.jezuu a przecież tak mocno sie kochalismy.
Jesli nie próbowałaś jeszcze to spróbuj rozmowy ,mnie na jakiś czas pomogła-nam pomogła.

Powodzenia:)
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   przerażona 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 2
  • Rejestracja: 15-marzec 11

Napisano 15 marzec 2011 - 20:54

widać w każdym związku są takie momenty. ja wychodzę za mąż, mam ustalony termin i powpłacane zaliczki. cały czas myślałam tylko o tym żeby wyjść za mąż za niego, żeby być z nim. teraz panicznie się boję. do tego stopnia że od 3 tyg mam temperaturę, napady paniki, chudnę i tyje na zmianę. wymyślam powody dla których to małżeństwo miałoby się nie udać. ale to są kompletnie nieracjonalne powody, nagle neguje każdą cechę jaką w nim kocham i analizuje czy tak właśnie jest czy sobie to tak wymysliłam. przerabiam w głowie milion razy złe rzeczy jakie się wydarzyły, jakie ktoś o nim powiedział itd. i mimo ze nie chce o tym myslec to to jest caly czas w mojej glowie, jak na chwile zajmuje sie czyms innym to dostaje cisnienia i wypiekow, tak jakby cos mi kazalo myslec nad tym.
nie moge juz tego wytrzymac, mecze sie, nie spie, nie jem, nie moge pracowac. probowalam rozmawiac z narzeczonym, powiedzialam mu ze sie boje, ze sie stresuje ale nie powiedzialam mu ze mam takie zle mysli.
jak sie z nim widze to chce sie przytulic i tak juz zostac, zeby mnie nie puszczal i zeby ozenil sie teraz natychmiast ze mna i zeby nie bylo juz nad czym myslec. ale on nie chce nic przyspieszac a ja boje sie ze do dnia slubu zwariuje.
poszlam do psychologa ale nie chyba nie wyniknelo z tej wizyty, bede chodzic bo to chyba jedyna metoda zeby poukladac sobie cos w glowie.
ale jestem przerazona tymi obesyjnymi myslami, tymi natretnymi watpliwosciami.
kocham mojego narzeczonego, jestem do niego bardzo przywiazana, jest fantastycznym facetem i jest mi z nim cudownie, a raczej bylo do 3 tyg temu. teraz jestem taka roztrzesiona ze nie umiem sie niczym cieszyc. przygotowania do slubu mnie denerwuja.
nie wiem co robic, nie wiem jak sobie z tym radzic i nie wiem jak dlugo to wytrzymam.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych