Mam dwa psy - dwie starzejace sie sunie jedna to 10 letnia mała spanielka ,utytułowana championka psich wystaw a druga to 11 letnia Letti rottweilerka, która może poszczycić się międzynarodowym certyfikatem 3 stopnia prob pracy obronnej. Moja pasją była praca z psami,szkolenia w kierunku obrony, pracy węchowej itd..
Niestety zdrowie i zakret życiowy zmusiły mnie do porzucenia tej pasji
Psy kocham i nie wyobrażam sobie życia bez nich
Mam tez dwa uratowane przed utopieniem koty rasy dachowce , są to dwaj bracia i te dwa mruczki uratowały mi poprostu życie , one pomogły mi wyjsc z depresji.
Zawsze śmiałam sie z gadania, że koty potrafią wyczuc bolące miejsca,ulżyć w bólu itd itp.... dziś powiem, że uwierzyłam ,że potrafią w jakiś sposob leczyć. Moje koty wiedzą kiedy jest mi zle, potrafią wyczuć, że zbliża sie atak paniki , łagodzą ból ,lęki.
Na strychu mam kunę, która potrafi jakimś sobie znanym przejsciem wtargnąć do kuchni i ukraść coś ze stołu - było kilka naprawdę komicznych sytuacji z ta kuną
Mam tez zaprzyjaznine wiewiorki , ktore przychodzą na taras i czekają na orzeszki no i cała rodzinkę jeży . Najdziwniejsze jest to, że ani moje psy ani koty nie robią krzywdy ani jeżom ani wiewiorkom ani kunie.
Innaczej sprawa wygląda z ptakami na które moje koty niestety polują no i biedne myszy tępią zaciekle z czego jestem nawet zadowolona bo zanim koty sie pojawiły te małe bestie robiły niesamowite szkody nawet w szafie z ubraniami.
Zimą odwiedzają mnie sarny, którym podrzucam jedzonko no i lisy których w moim lesie jest całe stadko , przychodzą dziki a nawet udało mi sie zobaczyc borsuka. W okolicy jest kilka bocianich gniazd , czasami wyrzucą jakies piskle które ja ratuje, karmię ... uwielbiam nature poprostu.
Użytkownik Zuzkclaa edytował ten post 27 październik 2010 - 20:51