Przepraszam, że dopiero po tak długim czasie się z Wami oficjalnie witam.
Mam na imię Izabela, żyje już na tym świecie 26 lat.
Mam za sobą nieudany 5cio letni związek, poronioną ciążę w wieku 21 lat.
Związku chyba do tej pory przeboleć nie mogę, choć z drugiej strony cieszę się, że jednak do ślubu nie doszło.
Nie pracuję, co nastręcza mi jeszcze mi jeszcze więcej przykrych myśli. Szkołę kończę we wrześniu, bo przecież nie byłam w stanie napisać pracy na czas.
Od zawsze byłam trochę inna, ale wszystko zaczęło się „uruchamiać” od 16 roku życia. Nie wiem skąd to się wzięło, nawet nie pamiętam nic, co mogło mieć jakikolwiek wpływ. Może toksyczny związek.. Kto wie.
Zawsze starałam się być twarda, nie pozwalałam nikomu na to, żeby mi pomagał, chciałam być samowystarczalna.
Niby zdiagnozowali BPD, ale okazuję się, że stoję na granicy depresji i BPD, wciąż mnie diagnozują, mam też zaburzenia odżywiania też do końca niesprecyzowane, które.. te ze środka.
Leczyć zaczęłam się parę miesięcy temu.
Pogarsza mi się, miewam napady furii, paniki, duszności i inne niesprecyzowane dolegliwości.
Ostatnio nic mi się nie chce, najchętniej przespałabym cały dzień i całą noc, byle tylko nie musieć się z tym użerać.
Coraz rzadziej udaje mi się kontrolować chęć popełnienia samobójstwa.
Chciałabym nie istnieć.
- Nie zrób ???? krzywdy.
- Komu?
- Nam, mamie i mnie.
Mam wsparcie, jestem bardzo wdzięczna, ale nie rozumieją.
Pozdrawiam Was serdecznie
Użytkownik Izabelak edytował ten post 17 lipiec 2010 - 14:54

Pomoc













