Depresja.ws - Forum: rodzina chorego - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

rodzina chorego Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   doti11 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 6
  • Rejestracja: 22-czerwiec 09

Napisano 22 czerwiec 2009 - 10:28

Witam Nie wiem czy dobrze trafiłam. Ja sama nie choruję ale mój mąż ma depresję od ponad dwóch lat. Ma lepsze okresy, gorsze, wtedy ląduje w szpitalu. czasami nie wiem jak mu pomóc, a bezsilność jest straszna.
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   vera 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 131
  • Rejestracja: 21-czerwiec 09

Napisano 22 czerwiec 2009 - 10:54

doti 11 , Witaj dobrze trafilas! Niestety piszesz bardzo oszczednie- jestes tu anonimowa, nikt nie widzi twojej twarzy, nie wie gdzie mieszkasz etc. Napisz cos wiecej, np. czy wiesz z jakiego powodu twoj maz cierpi na depresje? Jesli, tak to jaki to powod?
Doti11, ja tez cierpie na depresje i to znacznie, znacznie dluzej niz twoj maz. Mnie nikt nie wspiera (mysle o najblizszych) sama trzymam sie zycia PAZURAMI!. To fajnie, ze chcesz pomoc mezowi:). Popieram w stu procentach! Chec pomocy od najblizszej osoby jest na wage zlota! To juz pierwszy krok w dobrym kierunku! Napisz cos wiecej o depresji twojego meza_- wtedy wiecej piszacych tu osob bedzie moglo slozyc Ci rada albo wlasnymi doswiadzeniami.
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   czarna1984 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 38
  • Rejestracja: 20-czerwiec 09

Napisano 22 czerwiec 2009 - 11:28

Sama jestem w nie najlepszym polozeniu psychicznym,i nie wiem co robic jak sie pozbierac,ale wiem ze w twoim przypadku musisz byc silna,przy mezu i go wspierac jak sie da,zeby nie czul sie odrzucony przez najblizszych,to bardzo wazne dla takich osob.pozdrawiam i zycze powodzenia
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   stefanka 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 348
  • Rejestracja: 19-wrzesień 08

Napisano 22 czerwiec 2009 - 18:15

http://www.depresja....pic.php?id=1160
witaj doti-kiedys też zakładałam taki temat..
la vida es el viaje mas hermoso...
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   doti11 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 6
  • Rejestracja: 22-czerwiec 09

Napisano 23 czerwiec 2009 - 10:17

W zasadzie nie wiem z jakiego powodu u mojego męża wystąpiła depresja, może z przepracowania, może z innego powodu o którym nie wiem. wcześniej dużo pracował, ma swoją działalność. Kiedy mówiłam,że potrzeba mu odpoczynku, żeby wyłączył telefon to nie chciał, ciągle klienci byli najważniejsi. Później zaczęło pojawiać się zmęczenie, niechęć. Zaczął coraz mniej pracować. Najpierw cztery dni w tygodniu, potem trzy i tak dalej. Widząc co się dzieje zaczęłam szukać dla niego pomocy. Najpierw znalazłam psychologa w poradni, ale był bardzo kiepski. Później jeden psychiatra, który stwierdził początki depresji i dał leki, później drugi już z polecenia, ale zaczęło być coraz gorzej. Nie chciał już iść do lekarza, przestał brać leki, całymi dniami leżał w łóżku. Skończyło się to szpitalem, gdzie go wsadziłam pod przymusem, bo nie było już innej możliwości. Był na mnie wściekły, ale później sam stwierdził, że bez tego nie wyciągnąłby się. Tam trafił na dobrego psychiatrę pod opieką którego pozostaje do dziś. Później była euforia( tzw. górka), później znowu dół, kolejna wizyta w szpitalu pod przymusem, powrót do domu, dalej apatia całe dnie w łóżku i tak przez ponad dwa miesiące. W końcu doprowadził się do takiego stanu, że albo pójdzie do szpitala, albo się zabije. Wybrał to pierwsze. Po paru miesiącach względnej równowagi psychicznej ponownie jest w dołku. Na razie nie chce iść do szpitala, ale wygląda na to, że będzie to nieuniknione. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w którymś momencie przestaje chodzić do lekarza, brać leki(bo nie wierzy w ich działanie), nie chce iść na psychoterapię. a gdy ma zła formę to często gra na moich uczuciach, a także dzieci (mamy dwoje maluchów)
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   madzik 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 854
  • Rejestracja: 08-sierpień 08

Napisano 23 czerwiec 2009 - 10:36

Doti jesteś bardzo dzielną kobietą.Twój mąż ma wielkie szczęście, ze jest przy nim taka wspaniała osoba. życzę Ci wytrwałości. nie trać nadziei w końcu choroba odpuści.trzeba w to wierzyć. http://kobieta.gazet...664,183213.html
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   doti11 

  • Nowy uczestnik
  • Pip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 6
  • Rejestracja: 22-czerwiec 09

Napisano 09 styczeń 2012 - 20:13

Po 2,5 roku ponownie się odzywam. I tak się zastanawiam jak to czasami jest z tą depresją bo nie do końca to rozumiem. Nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie się poddają dlaczego nie próbują dlaczego na niczym im nie zależy. Mój mąż choruje już przez 5 lat ale w zasadzie ani razu długoterminowo nie brał leków bo jak lepiej się czuł to mówił że mu są niepotrzebne. Ma za sobą dwie nieudane psychoterapie bo po ok 2 miesiącach rezygnował bo mu się nie chciało iść bo nie ma czasu bo to nic mu nie da (to jego tłumaczenia). A ja uważam że terapia behawioralna mogłaby mu dużo pomóc ale niestety wymagała od niego wysiłku i pracy nad sobą a tego mu się już nie chciało. Powiedzcie dlaczego często ludzie z depresją nie chcą włożyć trochę wysiłku w walkę z sobą. Ja wiem że to nie jest łatwe ale takie pójście na łatwiznę nie jest w porządku wobec rodziny. Czasami zastanawiam się czy ta depresja częściowo nie jest sposobem na życie, że zwalnia od odpowiedzialności za siebie żonę dzieci. Może niech inni się o wszystko zatroszczą a ja sobie poleżę poużalam się nad sobą ale nawet nie wysilę się żeby coś z tym zrobić. Najlepiej niech inni to zrobią.
Może ktoś mi jest to w stanie spróbować wytłumaczyć, bo ja próbuję zrozumieć ale mi kiepsko wychodzi. Czasami się zastanawiam jak można takiemu komuś pomóc, co zrobić aby chciało mu się walczyć a nie tylko wegetować. Bo niestety każda wytrzymałość ma swoje granice i nie da się walczyć z wiatrakami I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze

Użytkownik doti11 edytował ten post 09 styczeń 2012 - 20:54

0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Zaq 

  • Średniozaawansowany
  • PipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Wyświetl galerię
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 213
  • Rejestracja: 11-lipiec 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 10 styczeń 2012 - 00:14

"Nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie się poddają dlaczego nie próbują dlaczego na niczym im nie zależy."

Oni sami tego do końca nie rozumieją, Ja już nie mam takich ataków jak kiedyś (ataków to jednak mało pasujące słowo) ale wiem że w każdym momencie może to wrócić. Pamiętam że z "tym" nie ma żadnej dyskusji, nic do tego nie przemawia. Człowiek żyje w takim zapetleniu, w płucach ból momentami nie do zniesienia, także myślec o czym kolwiek jest cięzko. Mózg przedstawia człowiekowi same jego porażki wyolbrzymiając je w nieskończoność, czasem człowiek prubóje się ocknać i z tym walczyć, wstaje stara się przynajmniej coś zjeść, kombinuje jak się z tego wydostać, ale po chwili gdy widzi że nic nie wskura, że ból ciągle tam jest, i nie zmniejsza sie tylko rośnie, człowiek poddaje się. Wierzę w niebo i piekło, ale tylko metaforycznie. Śmiało moge powiedzieć że wszystkie opisy piekła, to metafora depresji.
Wiem co to jest użalanie sie nad sobą, czasem użalam sie nad sobą ;) ale to nie ma nic wspólnego z tym demonem zwanym depresją. Uzalanie sie nad sobą, smutek, płacz, to nie depresja :) to pieknę emocję normalnego człowieka. Depresja to piekło którego już się nie da pogorszyc, człowiek chce umrzeć ale boji się smierci, ale wie także że nie da rady juz dłużej żyć. I co wtedy ma począć?
Depresja to jest coś nadnaturalnego żaden opis nie da Ci zrozumieć o co chodzi, a wręcz przeciwnie może ci tylko utrwalić jakis błędny jej obraz, ja opisałem to co ja czułem nie wiem jak przezywają depresję inni, to jest raczej nie poznawalne.
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych