Święta, święta i po świętach. A jeżeli święta to oczywiście Kevin, a jeżeli Kevin to rzecz jasna McCauley. I to właśnie ten marnotrawny syn Hollywood oraz dzisiejszy schizoidalny sen przypomniał mi produkcje już troche zakurzoną, ale dla wielu będąca pozycją kultową by nie rzecz mistyczną. Mowa o Drabinie Jakubowej, film Adriana Lyme'a reżysera kojarzonego raczej z thrillerami erotycznymi w rodzaju 9,5 tygodnia. Widać że dobrze mu robi zmiana działki bo film jest nomen omen w pyte - (chociaż cycki też są, a jakże). Od razu zaznaczam że film budzi u mnie uczucia religijne i mimo iż będe się silił na obiektywizm to i tak wiem że mi się to nie uda. DVD z tym obrazem jako kamień węgielny mojej kolekcji leży za przeszkloną pancerną szybą otwieraną poprzez symultaniczne przekręcenie kluczyków, niczym Arka Przymierza. Tytułowa drabina jakubowa to swoisty pasaż którym byty we Wszechświecie poruszają się w góre i dół hierarchii zbliżając się bądź oddalając od istoty znanej w masowej świadomości jako Bóg. Ów pasaż ujrzał w Księdze Rodzaju biblijny Jakub. Bóg rzekł mu aby się rozpleniał na Ziemi coby jego potomstwo sięgło obu biegunów i teraz mamy 7mld homo sapiens na małej błękitnej planetce no ale nie o tym miałem.
Filmowy Jacob jest listonoszem, wiodącym sielski żywot u boku swej latynoskiej księżniczki. Wszystko do czasu gdy spotyka swojego przerażonego kolege z czasów Wietnamu....I na tym skończe streszczanie fabuły, bowiem byłoby to jak nakazywanie dziecku układanie jednego domku z klocków LEGO zamiast pozwolić kwitnąć wyobraźni i zdolnością kreacyjnym. Powiem w skrócie że film jest fundamentem dla takich tworów jak Efekt Motyla czy Donnie Darko i sen z powiem spędza mi zagadnienie dlaczego nie jest równie znany. Widz nie wie co jest tu snem, co jawą, co projekcją w gasnącym umyśle głównego bohatera, a co rzeczywistością nadprzyrodzoną. Niezła rola Dannyego Aiello, czyli Tony'ego z Leona oraz świetna rola Timma Robbinsa jako Jacoba Signera są wisienką na torcie. McCauley gra tu reminiscencje (?) nieżyjącego synka bohatera i jako słodki blond 3latek nie ma szans na zepsucie produkcji
Czy warto tracić 2h na obejrzenie? Jeżeli gustujecie w filmach wymienionych wyżej (oprócz Kevina
Użytkownik rav edytował ten post 26 grudzień 2011 - 12:31

Pomoc



















