Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

CZY depresja poporodowa może być rok po porodzie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
18 odpowiedzi w tym temacie

#1 izek8620

izek8620

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 03 czerwiec 2009 - 12:51


odkad urodziłam mam strasznie mała ochote na seks albo i wcale chciałabym zeby było inaczej ale nie potrafie strasznie sie denerwuje wybucha urodziłam półtora roku temu czy ja jestem wqriatkam złoscia z byle powodu czasami az wpadam w szał ciagleboje sie o moich bliskich wiem ze mojego meza juz to meczy ale gdy mówieze chcialabym skorzystac z pomocy psychologa mówi ze wymyslam sama problemy całymi dniami zajmuje sie moja córeczka nie mam wcale czasu dla siebie mieszkam za granica aiec o to trudno pomocy

#2 madzik

madzik

    Bywalec

  • Użytkownik
  • 854 postów

Napisano 03 czerwiec 2009 - 17:32

może po prostu to depresja, nie koniecznie poporodowa.radzę zasięgnąć porady lekarskiej.koniecznie.

#3 Guest

Guest

    Nowy uczestnik

  • Gość
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 05 czerwiec 2009 - 21:14

Zainteresowałam się Twoim problemem, przeszukałam internet i mogę na 100 % stwierdzić, iż nie jest to depresja poporodowa. Ten typ depresji ma związek z zaburzeniami hormonalnymi występującymi w ciele kobiety maksimum do 6-8 miesięcy po prodzie.

Wydaje mi się, że każda kobieta po porodzie przechodzi przez to, przez co Ty obecnie przechodzisz. Zamartwia się o swoje małe dziecko i jest przewrażliwiona na punkcie jego zdrowia itp. Dobrze poradzić się psychologa w kwestii radzenia sobie z tymi negatywnymi emocjami, jesli one odbijają się niekorzystnie na Tobie i reszcie rodziny.

#4 *chimera*

*chimera*

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 8 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 21 sierpień 2011 - 14:48

ciekawy i bliski mi temat... właściwie to dlatego,że wszyscy wmawiają mi depresję poporodową. właśnie..ech... po dwóch latach od urodzenia?nie może to być depresja poporodowa!. w moim przypadku to raczej ojciec dziecka doprowadził w głównej mierze do depresji.

#5 zgubilamsiebie

zgubilamsiebie

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 389 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 25 sierpień 2011 - 08:10

mnie sie objawiała juz przed pierwszym porodem,a potem z miesiaca na miesiąc było coraz gorzej,doprowadziło to do takiego stanu,że 5 lat z domu sama nie wychodziłam,powodów depresji jest wiele,i nie czekaj aż ci sie rozwinie tylko szybciutko do lekarza :)

#6 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 08:54

Co do tematu ;) napewno nie przed :D a po porodzie to tak ale po roku to już chyba co innego. Poprostu zmiana sytuacjii życiowej. Dziecko czyli zmiana trybu, pewnie jakies hormony po porodzie też. Może dlatego brak ochoty na sex ale kobieta musi dojść do siebie przyzwyczaić się. Daj sobie czas bo może to trwać i 2 lata. Oswójcie się z sytuacja i sluchaj swojego faceta on pewnie dobrze z boku te zmiany obserwuje. A za jakiś czas pewnie i ochota na sex wróci ;)
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#7 bel

bel

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 1881 postów

Napisano 25 sierpień 2011 - 14:01

ciekawy i bliski mi temat... właściwie to dlatego,że wszyscy wmawiają mi depresję poporodową. właśnie..ech... po dwóch latach od urodzenia?nie może to być depresja poporodowa!. w moim przypadku to raczej ojciec dziecka doprowadził w głównej mierze do depresji.

no ja ma tak samo niby u mnie poajwila sie 8 miesiecy po urodzeniu coreczki napisz cos wiecej

#8 Blondi1978

Blondi1978

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 13 wrzesień 2011 - 20:23

„SMUTNA RADOŚC“

Patrycja jest dzieckiem wymarzonym i wymodlonym.
Jednak po porodzie kobieta trafia z nowo narodzonym dzieckiem do pustego domu, z którego mąż wychodzi rano, a wraca wieczorem, bo zarabia.
A gdy jest to kobieta, która do tej pory była aktywna zawodowo, może mieć poczucie, że nagle wszystko się urwało, ktoś schwytał ją w pułapkę i pozbawił osobowości, całkowicie zredukował do roli matki.
Zmienia się ze szczęśliwej osoby w matkę bardzo smutną.
Co rano budzi się zła, co wieczór kończy dzień bezsilnym płaczem.
Najgorsze jest to, że w ogóle nie potrafi cieszyć się dzieckiem, życiem..
Nigdy w życiu nie czuła się tak samotna, mimo że w domu było pełno ludzi.
Krzyczy, a potem przeżywa potworne poczucie winy, że jest złą matką.
Zaczyna marzyć o tym, żeby zachorować i trafić do szpitala, a nawet umrzec.
Potworne myśli, bo przecież chodzi o to, żeby uciec przed własnym dzieckiem.
Ale nie potrafi, nie może zostawic córeczki samej, bez mamy...
Czuje,że wykańcza się psychicznie,ale tkwi w tym dalej... musi dla swojej córeczki.
Żyje tylko dla niej i dzięki niej...

#9 Lexa

Lexa

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 22 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 wrzesień 2011 - 13:07

„SMUTNA RADOŚC“

Patrycja jest dzieckiem wymarzonym i wymodlonym.
Jednak po porodzie kobieta trafia z nowo narodzonym dzieckiem do pustego domu, z którego mąż wychodzi rano, a wraca wieczorem, bo zarabia.
A gdy jest to kobieta, która do tej pory była aktywna zawodowo, może mieć poczucie, że nagle wszystko się urwało, ktoś schwytał ją w pułapkę i pozbawił osobowości, całkowicie zredukował do roli matki.
Zmienia się ze szczęśliwej osoby w matkę bardzo smutną.
Co rano budzi się zła, co wieczór kończy dzień bezsilnym płaczem.
Najgorsze jest to, że w ogóle nie potrafi cieszyć się dzieckiem, życiem..
Nigdy w życiu nie czuła się tak samotna, mimo że w domu było pełno ludzi.
Krzyczy, a potem przeżywa potworne poczucie winy, że jest złą matką.
Zaczyna marzyć o tym, żeby zachorować i trafić do szpitala, a nawet umrzec.
Potworne myśli, bo przecież chodzi o to, żeby uciec przed własnym dzieckiem.
Ale nie potrafi, nie może zostawic córeczki samej, bez mamy...
Czuje,że wykańcza się psychicznie,ale tkwi w tym dalej... musi dla swojej córeczki.
Żyje tylko dla niej i dzięki niej...

W sumie wpadłam tutaj przypadkowo ale jeśli to Cię pocieszy większość kobiet raczej ma podobnie:)
Nigdy nikt o tym nie mówi głośno ale czasem mamy dosyć dziecka nawet jeśli jest ono wymodlone i wyczekane. U mnie to minęło, kiedy mała zaczęła chodzić, mówić czyli gdzieś ok. 9 mies. życia:) Byłam spokojniejsza o jej zdrowie, lepiej ją rozumiałam, no i zaczęłam zauważać dużo nowych umiejętności u małej - a to zawsze cieszy najbardziej:)
Ja byłam całkowicie ubezwłasnowolniona, bo moja córka nie funkcjonowała beze mnie - darła się jak opętana :P chyba przy mnie czuła się bezpiecznie....nawet do łazienki musiałam ją zabierać, ciągle przy cycu 24/h. Dałam radę ale przy następnym dziecku dopiero mogę cieszyć się w 100% macierzyństwem, mniej strachu więcej radości i spokoju. Dziecko przejmuje emocje od matki więc jeśli Ty jesteś zdenerwowana to mała również, takie błędne koło bo ona jest nerwowa więc Ty też i ....to uczucie ciągłego zmęczenia minie. Strach o dziecko raczej nigdy :) Ja mam znajomych, którzy nie mogą mieć dzieci i wiem, że oni oddaliby za takie "małe, potworniaste" - życie, ta myśl zawsze stawia mnie do pionu.

Pozdrawiam ciepło
ps. w jakim wieku masz córcię?

#10 Blondi1978

Blondi1978

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 14 wrzesień 2011 - 21:04

Moja córeczka ma 13 miesięcy.
Mam nadzieje, że ten stan mi minie... Na razie trwa od 5 miesięcy.
Dodatkowo ciężka sytuacja finansowa w jakiej znaleźliśmy się z mężem też nie ułatwia sprawy...
Mąż niestety nie widzi mojego stanu, uważa że jestem przemęczona i tyle..
Oddaliliśmy się bardzo od siebie, nie potrafimy już nawet ze sobą rozmawiac, jakbyśmy byli ze sobą tylko dla dziecka, żeby miało mamę i tatę.
Nigdzie odkąd mała się urodziła nie poszliśmy, sami chociaż na parę godzin. Tkwię w tej klatce..
Kocham malutką bardzo...

Dziękuję za ciepłe słowa..
Pozdrawiam cieplutko

#11 Lexa

Lexa

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 22 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 wrzesień 2011 - 12:00

Wiesz ekspertem od depresji nie jestem:) ale myślę, że najbardziej kończy Cię psychicznie jednak kiepska kondycja finansowa i brak bliskości z mężem. Jeśli masz ten komfort i możesz zostawić małą pod czyjąś opieką to wybierzcie się razem gdziekolwiek - spacer, kino cokolwiek. Jeśli Cię to pocieszy to ja finansowo w tym miesiącu "leżę i płaczę" :) tak kiepsko jeszcze nie było, dzieciaki zakichane, masakra jakaś....... ale pocieszam się myślą, że koniec miesiąca bliżej niż dalej :) Twoja mała albo już mówi albo niedługo zacznie - to fantastyczne jak taka mała gaduła się "rozkręca". Już niedługo pewnie doczekasz się, pocieszania "chodź mamusiu psytulę Cię bo jesteś smutna" :) zawsze mi się wtedy buzia uśmiecha. Jeśli masz ochotę możemy pogadać przez gg.........zawsze działam! bo paradoks polega na tym, że innych potrafię pocieszyć tylko z sobą mam problem :) ale nigdy nie twierdziłam że jestem ideałem :) Opowiedziałabym Ci dowcip o kobiecych nastrojach ale jest .... niecenzuralny i nie nadaje się na forum - to jedna z rzeczy, które zawsze poprawiają mi humor. Opowiem Ci historyjkę z moją córką w roli głównej. Jedziemy autem, ja zachmurzona, ona zaczyna krzyczeć, bo upadł jej kubek z piciem. Tłumaczę jej, że zaraz dojedziemy do domu i jej podam ale ....argumenty oczywiście nie działają, więc wyje ile sił "ale ja ciajam, ale ja ciajam mamoooo daj mi, bo ja ciajam" i tak w kółko. Więc się wkurzyłam i mówię jej już mocno zdenerwowana, że jak się nie uspokoi to ją chyba zamorduję:) w tym momencie córka zmieniła "repertuar" i zaczęła krzyczeć "mamo nie zamorduj mnie, mamooooooo nie zamorduj mnie!". Od razu mi złość przeszła, zatrzymałam auto i mała dostała buziaka a i kubek od razu się znalazł. Nikt nie ma takiej argumentacji jak ona :P
Twoja mała też pewnie jest pomysłowa :)
  • Gingeremili i nigdy lubią to

#12 Gość_Wodniczka_*

Gość_Wodniczka_*
  • Gość

Napisano 17 wrzesień 2011 - 19:52

Az mi sie buzka usmiechnela, kiedy przeczytalam ta zabawna historyjke o córci Lexa :)

#13 Lexa

Lexa

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 22 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 wrzesień 2011 - 10:22

Az mi sie buzka usmiechnela, kiedy przeczytalam ta zabawna historyjke o córci Lexa :)

i o to chodzi!! mamy się tu "szczerzyć" i cieszyć, nooo chyba że pomyliłam fora i nie jest to forum dla depresyjnych?? :P
Czasem też myślę, że jestem do D. ale odkąd weszłam na to forum to mi się jakoś dobry nastrój włączył :)
Hasło na dziś
"Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające. A żałosne są życia wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście.

— Woody Allen"!!:)
Uwielbiam faceta!!!

#14 Blondi1978

Blondi1978

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 19 wrzesień 2011 - 19:09

Hasło na dziś
"Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające...

LEXA popieram!!! Jesteś niesamowita :)
Dziękuję Ci bardzo bardzo mocno!!!
Zaczęłam doceniac to co mam, cieszyc się tym, że mam zdrowego i kochanego bobasa, u którego zaczęłam dostrzegac same miłe rzeczy, jak się uśmiecha i gaworzy do mnie, próbuje chodzic i niezdarnie upada na pupcie. Obie więcej się śmiejemy:))
... a z tatą uczymy na nowo rozmawiac i widziec to co nas boli zarówno u jednego jak i drugiego... i pomagac sobie, a nie dołowac się nawzajem.

Masz rację, jest tyle nieszczęśc, że trzeba umiec docenic to co się ma i cieszyc się tym.
Nie dawac się dołom i złym dniom, walczyc z tym.
A później jak czarne chmury mijają to człowiek o wiele lepiej się czuje...
Gorzej jak się dołuje i brnie coraz dalej nie widząc światełka w tunelu...
Nie możemy sobie na to pozwolic, dla naszych kochanych dzieciaczków :))

Pozdrawiam cieplutko:))
  • molenka lubi to

#15 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 12029 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 wrzesień 2011 - 19:21

aż mi się dziób ucieszył :)

też miałam depresję poporodową,
żałuję, że było to w czasach, kiedy internet mieli tylko wybrani,
bo w realnym świecie wsparcia nie miałam

ale udało mi się przetrwać i nie "zamordować" mojej dziecki ;)

kotek.gif


#16 Lexa

Lexa

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 22 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 wrzesień 2011 - 07:13

Cieszę się, że trochę Was rozchmurałam :) Dzisiaj jestem w Holandii więc, szczerzyć się nie będę....byle do jutra. Oby padał deszcz!
Zmieniam zdanie, proszę o deszcz dzisiaj, najlepiej ulewę z piorunami!!!!!

Użytkownik Lexa edytował ten post 20 wrzesień 2011 - 07:22


#17 Desperatka 25

Desperatka 25

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 10 styczeń 2012 - 11:56

Patrycja jest dzieckiem wymarzonym i wymodlonym.
Jednak po porodzie kobieta trafia z nowo narodzonym dzieckiem do pustego domu, z którego mąż wychodzi rano, a wraca wieczorem, bo zarabia.
A gdy jest to kobieta, która do tej pory była aktywna zawodowo, może mieć poczucie, że nagle wszystko się urwało, ktoś schwytał ją w pułapkę i pozbawił osobowości, całkowicie zredukował do roli matki.
Zmienia się ze szczęśliwej osoby w matkę bardzo smutną.
Co rano budzi się zła, co wieczór kończy dzień bezsilnym płaczem.
Najgorsze jest to, że w ogóle nie potrafi cieszyć się dzieckiem, życiem..
Nigdy w życiu nie czuła się tak samotna, mimo że w domu było pełno ludzi.
Krzyczy, a potem przeżywa potworne poczucie winy, że jest złą matką.
Zaczyna marzyć o tym, żeby zachorować i trafić do szpitala, a nawet umrzec.
Potworne myśli, bo przecież chodzi o to, żeby uciec przed własnym dzieckiem.
Ale nie potrafi, nie może zostawic córeczki samej, bez mamy...
Czuje,że wykańcza się psychicznie,ale tkwi w tym dalej... musi dla swojej córeczki.
Żyje tylko dla niej i dzięki niej...
[/color]

czytając ten wpis czułam jakbym czytała o sobie Jestem mama 13 miesięcznej Wiktorii praca męża zmusiła nas do opuszczenia rodzinnych stron i zamieszkalismy w miejscowości w której jesteśmy całkowicie sami mąż całymi dniami pochłonięty praca ja sama z dzieckiem nie mająca nikogo z kim mogłabym pogadać o czym kolwiek o głupotach o tym jak mi cięzko jak straciłam pewnośc siebie o stracie poczucia własnej wartości i bezsilności jaka dopada mnie ostatnio bardzo często coraz częsiej denerwuje się z błachych spraw rutyma doprowadza mnie do furii nocami płacze i nie potrafie sobie z tym poradzić :( mam dość życia tylko maleństwo utrzymuje mnie przy życiu....

Użytkownik Desperatka 25 edytował ten post 10 styczeń 2012 - 21:24


#18 nana

nana

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 2441 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 luty 2012 - 14:41

zrób cos z tym, bo przykład Madzi z Sosnowca jest skrajnym ...a przeciez mzona było cos zrobic zawczasu ..No i panuj nad sobą !!

#19 Matila

Matila

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 04 luty 2012 - 18:12

Widzę że nie jestem sama w swoim bólu. Doskonale wiem co czujesz. Co dzień wstaję z płaczem i czekam na noc żeby pospać. A kiedy w nocy kładę się obok męża nie mogę zasnąć. Do głowy przychodzą mi różne myśli. Mija pierwsza, druga, trzecia w nocy a ja dalej nie mogę spać. W końcu synek budzi się o 4 na karmienie. I tak zasypiam z nim w łóżku ok 6. Budzę się o 9 i znowu modlę się by nastała noc by odpocząć chociażby te trzy godziny. W ciągu dnia zaczynam płakać bez powodu. Często myślę o śmierci swoich bliskich. W tydzień po porodzie siedząc sama w domu w pełni szczęśliwa że mam dziecko, kochanego męża i rodziców przy sobie, nagle trafiło do mnie że pewnego dnia oni kiedyś umrą. Że ja również przestanę istnieć. Tak mnie ta myśl przeraziła że poczułam jak opadam z sił. Zrobiło mi się słabo i niedobrze. Przeraziłam się że mogę zemdleć a jestem sama w domu z dzieciaczkiem i chyba tylko to mnie postawiło na nogi.

Myślałam że to przejdzie więc nikomu nic w domu nie mówiłam. Kiedy już trzecią noc z rzędu nie przespałam, zapłakana obudziłam męża. W nocy zaczęliśmy rozmawiać o moim problemie. Przez chwilę poczułam ulgę że w końcu wyrzuciłam to z siebie i że wszystko będzie dobrze. Mąż poczytał w internecie że taki stan bywa normalny zwłaszcza jeśli poród był ciężki i że to minie. Niestety złudne marzenie. Potem ta myśl zaczęła być niczym pasożyt. Każdego dnia czuję jak wyniszcza chęć życia. Zabiera mi radość z bycia matką i żoną. Wstaję i żyję by nakarmić, przewinąć i pójść na spacer. Wyprowadziliśmy się z naszego miasta by móc żyć i nie martwić się o to skąd wziąć pieniądze na życie. Teraz zastanawiam się skąd wziąć chęci by żyć.

W tym stanie żyję już 7 tygodni. Dziś postanowiłam wylać to w internet by poczuć ulgę.

Użytkownik Matila edytował ten post 04 luty 2012 - 18:30






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych