Mam pytanie: czy ktoś tutaj ma doświadczenie w leczeniu jednoczesnym Wenlafaksyną i Mirtazapiną? Czy w Polsce stosuje się taką kombinację?
Np. w Anglii, gdzie studiuję, tak się robi. Miałem depresję ciężką, ze stuporem (wyłączenie z funkcjonowania utrzymujące się przez kilka godzin codziennie - mniej więcej stan 'warzywa', praktycznie totalny brak reakcji na bodźce, trudności z mówieniem - na szczęście mijające wieczorami). Piszę o tym, ponieważ takie łączenie leków jest absolutną ostatecznością - ja w końcu 'podniosłem się' na 720 mg Noverilu na dobę + Depakine Chrono (nie pamiętam ile), ale miałem już duże szanse na elektrowstrząsy, bo inne leki nie przyniosły efektów. Po prostu wolałbym, by nikt się nie sugerował mną i nie eksperymentował w ten sposób
Teraz biorę Nortryptylinę, czuję się dobrze psychicznie dosyć, ale po 3 tygodniach od startu pojawiły się nowe efekty uboczne (zemdlałem, pojawiła się pokrzywka(?) (rash)), nie przeszły po zmniejszeniu dawki. Sama wenlafaksyna 150-225mg/dobę pozwala mi przetrwać, tzn. nie wpadam w stan totalnego zahamowania, ale jest dosyć ciężko funkcjonować.
Dobrze czułem się też łącząc Wenlafaksynę i 1mg/dobę Selegiliny (generalnie tych leków nie wolno łączyć, nie polecam testowania! - wyłącznie jeśli jesteś pod kontrolą lekarską można je tak brać) - tylko, że po pewnym czasie okazało się, że rozszerzenie źrenic spowodowane Selegiliną powoduje podrażnienie oczu, więc musiałem przerwać :/
Szkoda, że Noveril wycofują (w Anglii go nigdy nie było), dobrze go tolerowałem. Może pojawi się coś lepszego?

Pomoc





