A ja, dla odmiany,żegnam się...
#41
Napisano 28 luty 2009 - 16:22
nie wiem jaka jest Twoja sytuacja. czy jesteś zdrowa fizycznie, ale wiem jedno inni ludzie nie mają tylu szans co ty ale ty masz to w dupie... Wiem, ,że są momenty, kiedy człowiek nic nie chce, ma dość, ale po to (chyba) zawitałaś na to forum, aby ciebie inni wspierali. Zatem daj im szansę! I daj szansę sobie! codziennie stykamy się z możliwościami to tylko w naszych umysłach są granice, które musimy pokonać my sami, ale gdy już je pokonamy pojawia się taaaaaaaaaaaaka satysfakcja-dlatego warto żyć
)))
#42
Napisano 28 luty 2009 - 18:43
Czesc jestem tu nowa..własnie znałazłam ta strone..w zaszadzie nie wiem czy mam podstawe sadzic ze cierpie na depresje czy nerwice...mam problemy zdrowtne...i one tak bardzo mnie przytloczyly ze przestalam sobie radzic..mam problemy z przewodem pokarmowym ciagle bole zodładka i nudnosci trwajace 24h na dobe nie pozawlajace spac jesc i normalnie funkcjonowac..jestem w trakcie leczenia tego ale tak naprawde nie wiadomo co mi jest..te nudnosci tak mnie przytłoczyly ze nie mam na nic sily gdy tylko sie pojawiaja znieniam sie nie do poznania..załamuje sie nie mam ochoty nigdzie wychodzic płacze..czuje ze to wszystko mnie przerosło..boje sie o kazdy dzien i nie mal czekam kiedy znowu mdlosci sie pojawia..pamietam ta dawna siebie wesola energiczna.. a teraz...straciłam wiare w siebie we wszystko..mam bliskich ale czuje ze wale glowa w mur ze niegdy nie bedzie dobrze..moze wy powiecie mi co dalej..czuje sie w jakims błednym kole..
#43
Napisano 28 luty 2009 - 19:05
Niestety ciężkie choroby mogą wywołać depresję lub podobne do niej objawy. I trudno jest wtedy wyjść z tego dołka jeśli jest coś co ciągle sprowadza ten smutek, poczucie bezradności i okropne samopoczucie.
#0 Bot Reklamowy
#44
Napisano 28 luty 2009 - 19:55
Witaj Martynko!
Jesli sie leczysz to trzeba teraz tylko czekac na poprawe. Plus oczywiscie zdrowa dieta wg wskazan lekarza. Ustapia dolegliwosci i znow bedziesz mogla cieszyc sie zyciem. Bez strachu o zle samopoczucie.
Martynko, najlepiej zalozyc w pokoju zapoznawczym swoj wlasny watek. W ten sposob nie bedzie balaganu. Pozdrawiam!
Jesli sie leczysz to trzeba teraz tylko czekac na poprawe. Plus oczywiscie zdrowa dieta wg wskazan lekarza. Ustapia dolegliwosci i znow bedziesz mogla cieszyc sie zyciem. Bez strachu o zle samopoczucie.
Martynko, najlepiej zalozyc w pokoju zapoznawczym swoj wlasny watek. W ten sposob nie bedzie balaganu. Pozdrawiam!
Myślisz sobie, że gorzej już być nie może? To super! Teraz będzie tylko lepiej :)
gg 10363418
gg 10363418
#45
Napisano 01 marzec 2009 - 21:01
sharnell napisał:
chill napisał:
bezsenna,, kochana...
obserwuję te twoje zmiany posta,,
i doskonale rozumiem twojego bulwersa..
ale nie ma co,,
takich postów już tu było dużo..
potem wracali i twierdzili,, że w ostatniej chwili ktoś przyszedł i odratował..
trudno.
może ktoś chce w to wierzyć.
nie ma sensu tracić nerwów.
obserwuję te twoje zmiany posta,,
i doskonale rozumiem twojego bulwersa..
ale nie ma co,,
takich postów już tu było dużo..
potem wracali i twierdzili,, że w ostatniej chwili ktoś przyszedł i odratował..
trudno.
może ktoś chce w to wierzyć.
nie ma sensu tracić nerwów.
Moja całkiem blisko mnie mieszkająca znajoma też napisała że się zabije na jakimś forum. I było by po niej, gdyby jej kolega sam udzielający sie na tamtym forum nie domyślił się, ze to ona. Zadzwonił do mnie i wpadłam do niej, zastając ją w trakcie łykania prochów.
Więc bez tej ironii proszę przy "twierdzili,, że w ostatniej chwili ktoś przyszedł i odratował.. "
byli i tacy co łykali prochy tylko po to,, żeby w ostatniej chwili je wyrzygać,, bo akutar nikt nie wpadł mimo wysyłania dramatycznych smsów do wszystkich z listy w komórce..byli też tutaj tacy co pisali że się potną,, wszyscy się zamartwiali a potem pisała taka delikwentka,, że owszem, podcięłą sobie żyły ale akurat mama wróciła i ją znalazła. na pytanie dlaczego w takim razie nie jest w szpitalu odparła,, że nie ma takiej potrzeby,,bo nic jej nie jest..sorry ale nie spotkałam jeszcze kogoś kto z podciętymi żyłami szedłby do szkoły a potem siedział sobie na forum ..
odróżniajmy histerię i próbę "zaistnienia" od prawdziwej tragedii..
jeśli chcecie,, to mnie zjedzcie,, mam to gdzieś.
nie macie za grosz pojęcia jak głęboko siedzę w temacie samobójców,, i wierzcie mi,, wolałabym mieć z tym dużo mniejsze doświadczenie.
Podtrzymywałaś moją głowę
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
#46
Napisano 01 marzec 2009 - 21:05
madzik napisał:
chill napisał:
bezsenna,, kochana...
obserwuję te twoje zmiany posta,,
i doskonale rozumiem twojego bulwersa..
ale nie ma co,,
takich postów już tu było dużo..
potem wracali i twierdzili,, że w ostatniej chwili ktoś przyszedł i odratował..
trudno.
może ktoś chce w to wierzyć.
nie ma sensu tracić nerwów.
obserwuję te twoje zmiany posta,,
i doskonale rozumiem twojego bulwersa..
ale nie ma co,,
takich postów już tu było dużo..
potem wracali i twierdzili,, że w ostatniej chwili ktoś przyszedł i odratował..
trudno.
może ktoś chce w to wierzyć.
nie ma sensu tracić nerwów.
o kurwa mać za przeproszeniem!co to ma być?to nie odzywaj się jak Ci szkoda nerwów "kochana".czy to forum dla ludzi chorych na depresję gdzie myśli samobójcze to codzienność????czy lizanie sobie cip i ćwierkanie?? zapraszam panie na bzdety.pl, popiszecie sobie wierszyki i pomilczycie o księżycu.
skoro tak się bawimy to dla ciebie idealnym miejscem byłoby forum frustraci.pl
wybacz,, kto jak kto ale nie ty będziesz mi tu decydować czy mam się odzywać czy nie.
proponuję znależć przyjaciół,, może wtedy przestanie cię drażnić to,, że ktoś do znajomych pisze "kochana"
Podtrzymywałaś moją głowę
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co
#47
Napisano 02 marzec 2009 - 00:41
A ja, wiecie, do jednego wniosku doszłam...niepotrzebnie napisałam.
Nie zabiłam się i nie twierdzę,że próbowałam. Nie twierdziłam, że spróbuję. Napisałam, o ile dobrze pamiętam, że postanowiłam to zrobić. Nie sądzę, żeby to była histeria. Raczej objaw głębokiej rozpaczy i poczucia beznadziei.
Dzięki za wszystkie Wasze odpowiedzi, bo każda co do jednej coś mi tam powiedziała,wytłumaczyła...bo o to chyba chodziło,prawda? dzięki Wam trochę mniej się boję.
nie wiem jeszcze, co zrobię,ale rozwodzić się nad tym nie będę,bo to tylko kwestia zmierzenia się z czymś lub nie. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Na razie jestem na nie, ale sama wiem, że nic nie jest pewne.
Tak czy inaczej jeszcze raz dziękuję za życzliwość i zainteresowanie
Nie zabiłam się i nie twierdzę,że próbowałam. Nie twierdziłam, że spróbuję. Napisałam, o ile dobrze pamiętam, że postanowiłam to zrobić. Nie sądzę, żeby to była histeria. Raczej objaw głębokiej rozpaczy i poczucia beznadziei.
Dzięki za wszystkie Wasze odpowiedzi, bo każda co do jednej coś mi tam powiedziała,wytłumaczyła...bo o to chyba chodziło,prawda? dzięki Wam trochę mniej się boję.
nie wiem jeszcze, co zrobię,ale rozwodzić się nad tym nie będę,bo to tylko kwestia zmierzenia się z czymś lub nie. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Na razie jestem na nie, ale sama wiem, że nic nie jest pewne.
Tak czy inaczej jeszcze raz dziękuję za życzliwość i zainteresowanie
'Czekam na dworcu, ale żaden pociąg nie zabierze mnie do domu...'
I can fly so high I can fall so deep
I can fly so high I can fall so deep
#48
Napisano 02 marzec 2009 - 16:32
Kajaths, bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłaś
czułam, że to był wyraz rozpaczy, że nie chciałaś tego zrobić
wiesz.. myślę, że jesteś bardzo wrażliwą i wartościową osobą
pozdrawiam Cię serdecznie
czułam, że to był wyraz rozpaczy, że nie chciałaś tego zrobić
wiesz.. myślę, że jesteś bardzo wrażliwą i wartościową osobą
pozdrawiam Cię serdecznie
#49
Napisano 02 marzec 2009 - 16:54
do kajaths
Ja też myślę o samobójstwie ale jakoś nie potrafię tego zrobić może i dobrze może jest jeszcze nadzieja że poczuję się lepiej.Zgadzam się tutaj ze słowami Karmage że życie jest DAREM bo to prawda tylko my pogrążeni w tym smutku nie potrafimy tego dostrzec bynajmniej ze mną tak jest.Nie będę Ci doradzała żebyś poszła do specjalisty bo ja sama nie potrafię sobie dać pomóc ;(
Ja też myślę o samobójstwie ale jakoś nie potrafię tego zrobić może i dobrze może jest jeszcze nadzieja że poczuję się lepiej.Zgadzam się tutaj ze słowami Karmage że życie jest DAREM bo to prawda tylko my pogrążeni w tym smutku nie potrafimy tego dostrzec bynajmniej ze mną tak jest.Nie będę Ci doradzała żebyś poszła do specjalisty bo ja sama nie potrafię sobie dać pomóc ;(
#0 Bot Reklamowy
#51
Napisano 03 marzec 2009 - 22:02
alkohol pomagal mi troche sie zabijac... powoli umierac z kazdym wypijanym szklem...usmierzal cierpienie i pozwalal uciekac od trudnych emocji... pozniej doslownie z powodu upicia sie nie zawiazalem sznura na belce... jeszcze pozniej kilka godzin po tym upiciu sie dal mi strach ze bylem bardzo blisko tego ruchu...a teraz lecze alkoholizm i nie mam juz mysli o odejsciu, odpoczynku i ucieczce od zycia.
tak jakos sie wzielo i porobilo.
tak jakos sie wzielo i porobilo.
Jak...
Serdecznie pozdrawiam.
Piotr
Serdecznie pozdrawiam.
Piotr

Pomoc







