Strona 1 z 1
Jestem nowa...witam!
#1
Napisano 26 luty 2009 - 19:02
Witam wszystkich!
Jestem tu nowa i nie bardzo wiem od czego mam zacząć..
wiem...najlepiej od początku,ale to nie takie proste.
Nie wiem czy jestem w depresji, czy po prostu odechciało mi się żyć...
czy jestem tylko w przejściowym "dołku"....nie wiem.
Ale jedno wiem na pewno...że czuję się potwornie źle sama ze sobą i nie potrfię sobie poradzić z normalnymi rzeczami...
Wszystko zaczęło się dosć banalnie...
od bólu gardła...
potem ciagle anginy(srednio 3 razy w miesiacu)
az wkoncu wyciecie migdalkow
i od tego zaczelam byc hipohondryczką..
cokolwiek zaczelo mnie bolec, ja panikowałam...
potem doszły zęby
, a mianowicie problemy z nimi...
dentysta itd...ciagle leczenie
i znow przesadna mania zagladania "w zeby"
patrze srednio co 5 minut, czy mi plomba nie odpadla...
czy dziury nie mam itp.
Wiem,ze to smieszne....ale to strasznie uciazliwe...
Nikt mnie rozumie...uwaza,ze przesadzam..ze panikuje...
A ja zaczęlam histerycznie do wszystkiego podchodzic...
Zrobi mi sie dziura w zebie - ja zamykam sie w sobie na kilka dni...
panikuje....
placze...
Do tego wszystkiego doszły problemy w domu...z ojcem...
jest hazardzistą i popadl w totalne(wrecz masakryczne) dlugi...
ja obecnie nie mam pracy, mama nigdy nie musiala pracować..(dodam,ze mam dopiero 22 lata)
Prowadzilam dzialalnosc niewielka przez 2 lata...
i jeszcze to bardziej mnie doprowadzilo do stresu...
Stalam sie wybuchowa...czasem nie potrafie sie opanowac...
Mam wspanialego chlopaka (od prawie 5 lat)
2 tygodnie zareczylismy (od dawna czekalam na to) a ja nawet nie potrafie sie z tego cieszyc..
Nie chce isc do specjalisty, bo najzyczajniej w swiecie wstydze sie i nie chce opowiadac o swoich problemach...
boje sie,ze mnie wysmieje....powie,ze mam dopiero 22 lata i pewnie przesadzam...
Czasem myślę...ze najlepszym wyjsciem byloby sie zabic...ale najzwyczajniej w swiecie nie mam do tego odwagi...
pewnie i tak nikt tego nie przeczyta...ale moglam pzynajmniej to napisac...wyrzucic..
jesli znajdzie sie osoba,ktora to przeczyta - dzieki wielkie!
Jestem tu nowa i nie bardzo wiem od czego mam zacząć..
wiem...najlepiej od początku,ale to nie takie proste.
Nie wiem czy jestem w depresji, czy po prostu odechciało mi się żyć...
czy jestem tylko w przejściowym "dołku"....nie wiem.
Ale jedno wiem na pewno...że czuję się potwornie źle sama ze sobą i nie potrfię sobie poradzić z normalnymi rzeczami...
Wszystko zaczęło się dosć banalnie...
od bólu gardła...
potem ciagle anginy(srednio 3 razy w miesiacu)
az wkoncu wyciecie migdalkow
i od tego zaczelam byc hipohondryczką..
cokolwiek zaczelo mnie bolec, ja panikowałam...
potem doszły zęby
, a mianowicie problemy z nimi...
dentysta itd...ciagle leczenie
i znow przesadna mania zagladania "w zeby"
patrze srednio co 5 minut, czy mi plomba nie odpadla...
czy dziury nie mam itp.
Wiem,ze to smieszne....ale to strasznie uciazliwe...
Nikt mnie rozumie...uwaza,ze przesadzam..ze panikuje...
A ja zaczęlam histerycznie do wszystkiego podchodzic...
Zrobi mi sie dziura w zebie - ja zamykam sie w sobie na kilka dni...
panikuje....
placze...
Do tego wszystkiego doszły problemy w domu...z ojcem...
jest hazardzistą i popadl w totalne(wrecz masakryczne) dlugi...
ja obecnie nie mam pracy, mama nigdy nie musiala pracować..(dodam,ze mam dopiero 22 lata)
Prowadzilam dzialalnosc niewielka przez 2 lata...
i jeszcze to bardziej mnie doprowadzilo do stresu...
Stalam sie wybuchowa...czasem nie potrafie sie opanowac...
Mam wspanialego chlopaka (od prawie 5 lat)
2 tygodnie zareczylismy (od dawna czekalam na to) a ja nawet nie potrafie sie z tego cieszyc..
Nie chce isc do specjalisty, bo najzyczajniej w swiecie wstydze sie i nie chce opowiadac o swoich problemach...
boje sie,ze mnie wysmieje....powie,ze mam dopiero 22 lata i pewnie przesadzam...
Czasem myślę...ze najlepszym wyjsciem byloby sie zabic...ale najzwyczajniej w swiecie nie mam do tego odwagi...
pewnie i tak nikt tego nie przeczyta...ale moglam pzynajmniej to napisac...wyrzucic..
jesli znajdzie sie osoba,ktora to przeczyta - dzieki wielkie!
#2
Napisano 26 luty 2009 - 19:18
wiesz rozumiem Cie dosc dobrze, choc z rodzicami nie mam problemow, ale wiem jak to jest kiedy masz ochote sie zabic choc nie masz na to odwagi i kiedy nie potrafisz sie z niczego cieszyc, okropne uczucie..
mysle ze powinnas udac sie do jakiegos specjalisty, napewno Cie nie wysmieje, a jezeli tak to musial by byc to jakis kretyn, tez na poczatku wstydzilem sie mowic o swoich problemach, ale jakos sie przelamalem i nie zaluje..
przelam sie i tez sprobuj, musi sie udac..
mysle ze powinnas udac sie do jakiegos specjalisty, napewno Cie nie wysmieje, a jezeli tak to musial by byc to jakis kretyn, tez na poczatku wstydzilem sie mowic o swoich problemach, ale jakos sie przelamalem i nie zaluje..
przelam sie i tez sprobuj, musi sie udac..
#3
Napisano 26 luty 2009 - 20:14
my wszystko czytamy, tutaj się nie ukryjesz!
witaj
witaj
'Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę'
A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę'
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 26 luty 2009 - 20:44
witaj!!!
dokłądnie, czytam wasze wwiadomosci, słowo po słowie, choc dopiero dziś odkryłąm to forum
specjalista, prawdziwy doświadczony specjalista nie wyśmieje cię. on umie słuchać i umie doradzic, kiedy trzeba można płakać, kiedy wypada trzeba się śmiać, kiedy trzeba można się i złościć. to taki spowiadacz duszy...
dokłądnie, czytam wasze wwiadomosci, słowo po słowie, choc dopiero dziś odkryłąm to forum
specjalista, prawdziwy doświadczony specjalista nie wyśmieje cię. on umie słuchać i umie doradzic, kiedy trzeba można płakać, kiedy wypada trzeba się śmiać, kiedy trzeba można się i złościć. to taki spowiadacz duszy...
#5
Napisano 26 luty 2009 - 21:14
Początki zawsze są trudne
ale będzie dobrze!
Witam ipozdrawiam
Witam ipozdrawiam
Nie szczycę się mądrością, Panie
Nie szczycę się z dostatku swych sił.
Nie jestem dumna z tego co posiadam...
www.fobicy.pl wpadajcie ;)
Nie szczycę się z dostatku swych sił.
Nie jestem dumna z tego co posiadam...
www.fobicy.pl wpadajcie ;)
#6
Napisano 27 luty 2009 - 08:09
Pewnie macie racje z tym specjalistą...ale jakoś brak mi odwagi.
Może przejdzie mi ten stan? w koncu mam dopiero 22 lata?!
Może przejdzie mi ten stan? w koncu mam dopiero 22 lata?!
#7
Napisano 27 luty 2009 - 08:11
ja mam dopiero 18, ale wiem, że bez specjalisty się nie obejdzie.
'Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę'
A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę'
#8
Napisano 27 luty 2009 - 12:54
nie ważne ile kto ma lat, szkoda poddać się chorobie, tak mówię dziś, jutro pewnie powiem poddałam się. ale staram się coś robić żeby zmienić swoje głupie ibeznadziejne życie
#9
Napisano 27 luty 2009 - 17:37
wiecie co...
mnie się po prostu wydaję (a raczej jestem pewna),
że ja sama przed sobą boję się? nie chcę? - (nie wiem)
przyznać się do tego,że coś jednak mi dolega...
i chyba tutaj tkwi największy problem..
mnie się po prostu wydaję (a raczej jestem pewna),
że ja sama przed sobą boję się? nie chcę? - (nie wiem)
przyznać się do tego,że coś jednak mi dolega...
i chyba tutaj tkwi największy problem..
#10 Gość_Jane Doe_*
Napisano 27 luty 2009 - 17:41
Ale jesteś na tym forum,więc jest to w jakiś sposób przyznanie się do problemu,prawda?
#0 Bot Reklamowy
#11
Napisano 28 luty 2009 - 01:01
Witaj! Idz do psychologa i porozmawiaj z nim szczerze. Tu nie chodzi o rozpoznanie choroby czy jakies leki (tym zajmuje sie psychiatra) tylko o to, jak radzic sobie ze stresujacymi sprawami. Dobry psycholog na pewno Ci pomoze.
Jesli chodzi o sprawy finansowe (jesli chcialabys chodzic na regularne wizyty a prywatnie troche to kosztuje) to sa bezplatne terapie, trzeba tylko dowiedziec sie gdzie dokladnie.
Jesli chodzi o sprawy finansowe (jesli chcialabys chodzic na regularne wizyty a prywatnie troche to kosztuje) to sa bezplatne terapie, trzeba tylko dowiedziec sie gdzie dokladnie.
Myślisz sobie, że gorzej już być nie może? To super! Teraz będzie tylko lepiej :)
gg 10363418
gg 10363418
Udostępnij ten temat:
Strona 1 z 1

Pomoc







