CZY są TU samo...dzielne mamy? TERAPEUTA Szczecin?
#1
Napisano 20 luty 2009 - 00:19
I 2 pytanie- czy ktoś zna psychologów, terapeutów, psychiatrów godnych polecenia ze Szczecina?
Pozdrawiam serdecznie:-)))
#2
Napisano 20 luty 2009 - 00:20
Choć to nie ja.
Pozdrawiam.
Nagniesz ją za mocno - pęknie.
A niewprawną puścisz dłonią -
W pysk odbije stali siła" (Kaczmarski)
#0 Bot Reklamowy
#7
Napisano 20 luty 2009 - 09:27
Z depresją walczę już długi kawałek czasu i w tym czasie sama wychowywałam dzieci. Gdybym mogła pomóc to mój numer GG znajdziesz tu na forum. Pozdrawiam
rozbijam krwawię się szkłem,
biesy wokoło mnie, biesy nade mną
biesy kosmate chytre i złe.
#8
Napisano 20 luty 2009 - 14:52
#9
Napisano 21 luty 2009 - 01:13
#11
Napisano 22 luty 2009 - 03:42
#12
Napisano 22 luty 2009 - 13:34
proszę jak radziłyście sobie z wychowaniem dzieci w tych najgorszych chwilach. Co tłumaczyłyście sobie, gdy przepełniało Was poczucie winy, że jesteście złymi matkami, że nic z siebie dzieciom nie dajecie, będąc zajętymi swoim stanem i rozmyślaniem. Ja - poza innymi kłopotami - nie mogę dać sobie rady z tym, że na skutek tego co mi dolega - jestem nieobecna, tak mało córce z siebie daję. Rozmyślam o tym, co mnie spotkało, jak koszmarnie wygląda moje życie, mam cudowną córkę, której nie jestem w stanie nic dać (podkręcają to rodzice, którzy niby pomagają, ale nieutannie krytykują, nawet rzy dziecku). Te wyrzuty sumienia mnie zjadają , a przez nie jeszcze bardziej we wszytkim się pogrążam i tak w kółko. Muszę dodać, że nie wchodzi w rachubę żadna rozmowa z rodzicami, odnośnie zmiany ich postępowania. czasem próbują coś zmienić, ale potem wszystko wraca do "normy", Jestem zależna od nich pod względem opieki, czasem finansowym. Ten stan trwa od dawna, moja sytuacja jest bardzo skomplikowana, na początku miałam wiarę, że to wszytsko się ułoży i rozpocznę nowe życie z córką, ale (m.in.na skutek beznadziejnych prób budowania rodziny z byłym partnerem, choroba matki, za którą zostałam obarczona) jest coraz gorzej, mam słabo płatną i wykańczającą pracę, rodziców, od których jestem zależna (bo tak lubią), znajomi już wszyscy się odsunęli. JEST CORAZ GORZEJ. Jestem wykończona, wszytsko to mnie wykończyło, zjadło, nic ze mnie nie zostało... Już nawet nie mam sił na terapię, a z drugiej strony trudno mi przeżyć każdy następny dzień. Wiem, że moje relacje z córką nie moga tak wyglądać (letarg, nieobecność), a nie mam sił aby to zmienić. Wszystko mnie przerasta, przeraża...
#13
Napisano 22 luty 2009 - 16:24
#14
Napisano 22 luty 2009 - 16:30
Każdy z nas niezaleznie od tego czy ma dzieci lub inne zobowiązania musi czasami odpocząć przemyśleć...wygospodaruj odrobinę czasu na odpoczynek...to dziala
jeżeli musisz ...powiedz rodzicom że masz szkolenie ...lub imprezę integracyjną i idz się zabawić
#15
Napisano 22 luty 2009 - 16:45
#16
Napisano 22 luty 2009 - 17:22
pomyśl o odpoczynku
może masz jakąś koleżankę co się może zaopiekować córką? no wiesz kup dobrą kawe slodkosci ....
pokaz rodzicom że sobie radzisz i bez ich pomocy
nie daj się wykorzystywać
zapytaj się rodziców czy czasami gdzieś nie wychodzili jak bylaś mala...poszukaj dobrych argumentów..
#17
Napisano 22 luty 2009 - 17:25
argumentuj swoje wypowiedzi.......
#18
Napisano 22 luty 2009 - 18:06
#19
Napisano 22 luty 2009 - 18:09
#0 Bot Reklamowy
#20
Napisano 22 luty 2009 - 19:36
napisz do mnie na gg.....coś wymyślimy ..chcesz?
gg 11567061
ps. nie chce zaśmiecac forum:-)

Pomoc








