Gdy jestem wśród ludzi i rzucam się w wir nauki i nie myślę o bólu egzystencjalnym, trzymam się w miarę bo egzystuję automatycznie. Na dodatek nie mam czasu zadręczać się strapieniami różnego pochodzenia, bo głowę moją zaprzątają sprawy przyziemne, których powodzenie ma wpływ na moje samopoczucie, więc staram się im oddać bez reszty (a przynajmniej udawać przed sobą, że tak jest).
Jednak wciąż czuję, że w środku mnie bomba tyka, że coś jest nie tak, że to wszystko co robię to iluzja i bezsens, słowem - jedna wielka beznadzieja w postaci czarnej dziury na przyszłość. W gorączce wykonywanych czynności, w rozmowach z innymi, nawet w żartach i przyznam - dobrym humorze - czuję się środku, że coś mnie pali i rozrywa mnie wewnętrznie na pół bo to wszystko jest śmieszne i BEZ SENSU. Odnoszę wrażenie, że to co robię, to jedno wielkie udawanie, jakby mną ktoś sterował.. nie chce mi się nic, nie mam ochoty zakładać rodziny, ani nawet chwilowego związku, studia wydają mi się BEZ SENSU, a wszystko dookoła śmieszne i trywialne. Ludzie mnie denerwują i przerażają jednocześnie, bo we wszystkich widzę jedynie wyszczerzone kły i ostre pazury, jakby chcieli się na mnie rzucić choćby za to, że się na nich popatrzę.
Więc czołgam się każdego dnia, czołgam, ale nie wiem dokąd, nie mam celu, daję się deptać losowi i już nawet mnie to nie boli, bo przywykłam że obdarza mnie różnymi niespodziankami..
Strona 1 z 1
niby dobrze ale ...
#1
Napisano 22 listopad 2008 - 23:59
"Pielgrzymuję tą drogą, do swojej doliny, to znaczy do tego zaklęśnięcia w ziemi, które mnie wydało z kojącej, błogiej nicości na świat, na nieskończone istnienie, na wieczny lęk przed sobą"
#2
Napisano 23 listopad 2008 - 10:56
to co opisujesz jest czesta ucieczka przed depresja. Jedni zamykaja sie w domu, inni pracuja. Ja np spedzam niewyobrazalna ilosc czasu w pracy i ciezko jest mi wyjsc do domu, tam czuje sie silniejsza, nie mysle o tym co jest zle.
Powiedz czy chodzisz do specjalisty? jesli nie to najwyzszy czas by skorzystac z chociaz porad psychologa, takie nastawienie moze sie tylko poglebic.
Napisz cos wiecej o sobie, tutaj masz z kim pogadac i znajdziesz zrozumienie
Powiedz czy chodzisz do specjalisty? jesli nie to najwyzszy czas by skorzystac z chociaz porad psychologa, takie nastawienie moze sie tylko poglebic.
Napisz cos wiecej o sobie, tutaj masz z kim pogadac i znajdziesz zrozumienie
#3
Napisano 23 listopad 2008 - 14:27
Liczę wiosen 20, ale czuję się jak 80-latka, która już ma wszystko za sobą, a przed sobą tylko NIC i że najlepsze co ją mogło spotkać minęło szybko i bezpowrotnie. Nie byłam u specjalisty, może to strach a może czekam, że ta właśnie burza hormonów w końcu kiedyś się skończy a ja będę mogła odetchnąć z ulgą. Staram się nawet jakoś maskować fakt, że nic się nie zmienia, ba - nawet pogłębia się stan jednej wielkiej beznadziei i bezsensu istnienia - właśnie wychodząc do ludzi, wykonywać wszystko to, co inni.
Ja chcę spijać śmietankę życia, czerpać zeń pełnymi garściami ale chcę dojść do tego SAMA, w końcu inni umieją cieszyć się życiem, więc dlaczego JA nie??
Ja chcę spijać śmietankę życia, czerpać zeń pełnymi garściami ale chcę dojść do tego SAMA, w końcu inni umieją cieszyć się życiem, więc dlaczego JA nie??
"Pielgrzymuję tą drogą, do swojej doliny, to znaczy do tego zaklęśnięcia w ziemi, które mnie wydało z kojącej, błogiej nicości na świat, na nieskończone istnienie, na wieczny lęk przed sobą"
#0 Bot Reklamowy
#4
Napisano 23 listopad 2008 - 14:29
aispai. umow sie na konsultacje do psychologa. nic nie stracisz.
nie płacz. tam gdzie my, ludzie i muchy też są.
#5
Napisano 23 listopad 2008 - 15:10
kochanie najwyzszy czas bys wybrala sie do lekarza, a co do innych nie warto sie z nimi porownywac i tak na marginesie az tacy szczesliwi tez nie sa. Az bys sie zdziwila jak wiele osob udaje.
Poza tym nawet najwiekszy twardziel potrzebuje czasem pomocy, zobaczysz jak dobrze ci bedzie po leczeniu
Poza tym nawet najwiekszy twardziel potrzebuje czasem pomocy, zobaczysz jak dobrze ci bedzie po leczeniu
#0 Bot Reklamowy
#6
Napisano 23 listopad 2008 - 18:57
Wciąż się na coś leczę, bo prócz dołka psychicznego, ciągle się coś koło mnie pałęta i brakuje mi już sił na walkę ze swoją fizycznością i psychiką również. To potęguje jeszcze bardziej moje wrażenie, że jestem niczym staruszka!
Sporo osób na tym forum zachęca mnie do podjęcia leczenia ale nie wiem, ja chyba szukam jakichś alternatywnych metod, byle tylko ominąć wizytę u specjalisty... ech.
Sporo osób na tym forum zachęca mnie do podjęcia leczenia ale nie wiem, ja chyba szukam jakichś alternatywnych metod, byle tylko ominąć wizytę u specjalisty... ech.
"Pielgrzymuję tą drogą, do swojej doliny, to znaczy do tego zaklęśnięcia w ziemi, które mnie wydało z kojącej, błogiej nicości na świat, na nieskończone istnienie, na wieczny lęk przed sobą"
Udostępnij ten temat:
Strona 1 z 1

Pomoc






