moim zdaniem nie mozna nie doceniac wplywu takich przezyc na zmiane w psychice czlwoike, jednak wedlug mnie ta zmiana nastapila dlatego, ze twoj kolega chcial uwierzyc w takie a nie inne rozwiazanie, dodatkow znalazl sie w sytuacji mocno wplywajaca na wyobraznie. Czy to ma cos wspolnego z Bogiem ? a ktoz to wie... W kazdym razie zycze twoiemu koledze by ta wiara, ze zostal uwolniony nie wygasla. Bo obawiam sie, ze tak bardzo chce w to uwirzyc, ze ignoruje wlasne samopoczucie. A powiem ci, ze o sporej czesci tu osob piszacych na forum nigdy bys nie powiedzial, ze choruja na depresje. Potrafimy doskonale sie maskowac....
Dla mnie osobiscie takie wyleczenie nie jest mozliwe, bo nie wierze w Boga. Dla mnie cala religia katolicka jest jednym wielkim dzielem czlowieka. Nie jestem w stanie wierzyc postac jaka jest obecnie przedstawiana, a biorac pod uwage krwawa przeszlosc tej religii tym bardziej nie widze w tym wszystkim sensu. Oczywiscie wszyscy potrzebujemy w cos wierzyc, ale ja wole sklaniac sie do bardziej pierwotnych form, gdzie jest mowa o uczuciach i przezyciach duchowych. A nie, ze jakis ksiadz zyjacy z pieniedzy innych ludzi i nie posiadajacy rodziny, bedzie mi mowil kiedy i jak mam rodzic dzieci, i jak je wychowywac.
No coz ale to moje podejscie, ale nie dziw sie, ze wiekszosc ludzi tutaj potepia taki tekst, bo stwarza on pozory jakoby my chorujemy na wlasne zyczenie. Jakbys chociaz przez jeden dzien doswiadczyl tego jak to jest nigdy bys tak nie pomyslal.

Pomoc






