Depresja.ws - Forum: Rozpuszczanie depresji - Depresja.ws - Forum

Skocz do zawartości

Książki o Depresji

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Rozpuszczanie depresji Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 02 listopad 2008 - 13:57

Wytworzona przez nasz umysł abstrakcyjna kreatura – „ mały ja”, czyli istota opierająca swoje poczucie tożsamości i wartości na przeszłych wydarzeniach oraz szukająca spełnienia w przeszłości egzystuje zawsze w opozycji do życia.
Życie toczy się bowiem zawsze TERAZ, a przeszłość i przyszłość to tylko myśli w naszej głowie.
Uciekając od teraźniejszości zawsze zaprzeczamy i walczymy z samym życiem, sobą samym. Wielu ludzi rozumie teraźniejszość jako wydarzenia ,ludzi, myśli, z którymi w obecnym momencie jest skonfrontowany. Zupełnie ignoruje przestrzeń, świadomość, dzięki której i w której wszystko się odbywa. Zawartość teraźniejszości to tylko krótkotrwałe formy, „chmurki energii”, a sama teraźniejszość jest przestrzenią , w której wszystko się odbywa. Jest ona wieczna i niezniszczalna.

Jeżeli raz na zawsze przestaniecie się identyfikować z „ małym psychologicznym ja” i jego historią ( poprzez bezstronną obserwację własnych myśli i emocji)- to depresja nie będzie miała do was dostępu. Choroba ta nie ma szans na przetrwanie, ona potrzebuje czasu, by istnieć, żywi się waszymi ciągle powtarzającymi się myślami i destrukcyjnymi emocjami.
Zabierzcie jej raz na zawsze zasilanie, a zmiany chemii w waszym umyśle skorygujcie za pomocą dostępnych środków farmakologicznych.
Świat oczywiście w dalszym ciągu będzie was wciągał w swoją iluzoryczną i absurdalną grę. Jednak nie będzie już to jakimś większym problemem. Umysł nie będzie się bawił wami jak marionetką a myśli nie będą was definiować . Zanurzenie się w głębszym wymiarze świadomości jest bowiem procesem nieodwracalnym
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 02 listopad 2008 - 21:28

Psychologowie "bawią sie" jedynie w zamianę negatywnego poczucia tożsamosci i wartosci na bardziej pozytywny model. wszystko sprowadza sie więc do tej samej abstrakcji, która tylko zmieniła biegun.
Przy okazji spytaj się co sądzi o ludziach, którzy w ogóle nie mają poczucia wartosci i tożsamosci- ani pozytywnego, ani negatywnego :)
Przeszłosc ma dla mnie wymiar praktyczny, korzystam z własnych doświadczen, poprawiam niedociągniecia. Jednak ona nie może mnie definiowac, ani wpływac na moje dalsze zycie.
Przeszłosc to juz tylko wspomnienia, to, ze cos osiagneliśmy, albo poniesliśmy potencjalna porazke- to fakt. Nie ma potrzeby jednak zabarwiac tego faktu pseudopsychologią, i ciągle obwiniac sie, badź tez mówic sobie- wtedy było super, a teraz beznadziejnie. To do niczego nie prowadzi.
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 02 listopad 2008 - 22:29

Rozgraniczmy dwa pojęcia: czas psychologiczny oraz czas zegarowy.

z psychologicznego punktu widzenia przeszłosc mnie nie definiuje. Bo przeszłosc to tylko myśli, które spotykam w swojej głowie. Myśli te- pozytywne, destruktywne nie mogą wpływac na moje dalsze życie, ponieważ w ten sposób podtrzymuję jedynie abstrakcję i totalnie identyfikuję sie ze strumieniem myśli w swojej głowie. A to prowadzi do cierpienia i egzystencji w opozycji do życia.
Tak więc- " ona (przeszłość) nie może mnie definiowac, ani wpływac na moje dalsze zycie"


czas zegarowy- wykorzystywanie swojej własnej inteligencji, nabytych doświadczeń do stawiania czoła wyzwaniom. Wszystko odbywa sie jednak bez zabarwienia psychologicznego, bez definiowania siebie poprzez myśli. I ilośc zebranych przeze mnie doświadczen na pewno wpływa na moją sytuację życiową, ale nie na samo życie, które jest przestrzenią, w której wszystko sie odbywa.
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 listopad 2008 - 14:03

Jeśli chodzi o porównanie człowieka z maszyną to nie jest to kwestia braku myślenia- czyli fragmentacji rzeczywistości, czy dopasowania do siebie poszczególnych kawałków informacji o świecie. Tutaj chodzi o świadomośc, esencję życia. Komputer nigdy nie będzie świadomy swojego istnienia, tak jak liczby i słowa w zeszycie ucznia nie będą świadome tego, że istnieją. Z tej głębi naszej własnej świadomości wypływa radość, miłość, intuicja oraz kreatywność. Tego maszyna nigdy nie zazna, ponieważ nie ma duszy. Dlatego nie bój się, nigdy nie będziesz maszyną. Chyba, że za maszyny uważasz malutkie dzieci, przed rozwojem umysłu konceptualno- mentalnego. One nie myślą, są wiec według Twojej teorii maszynami ?
Musimy „powrócić” do świadomości małego dziecka jednak dołączając do niej inteligencję dorosłego człowieka.
Nikt Ci nie zabrania myśleć , czuć emocji- jednak rób to świadomie. Ludzie cierpiący na depresję większości czasu nie myślą, tylko myślenie im się zdarza. Nie używają umysłu, tylko umysł używa ich. Jeżeli wydaje ci się, że tak nie jest to dlaczego nie potrafisz kontrolować swoich myśli i emocji , tylko jesteś ich marionetką ? Za każdym razem, gdy nachodzą Cię autodestruktywne myśli, jesteś używany przez własny umysł. Używa Cię dlatego, ponieważ się z nim identyfikujesz.
Myśli nie determinują człowieka, ani tego co robi. Ponieważ my nie jesteśmy własnymi produktami, nie jesteśmy konceptami mentalnymi w naszych głowach- natomiast jesteśmy ich „producentem” ( mała wskazówka) i to automatycznie powoduje, ze jesteśmy poza myślami.
Myśli, wyrazy, zdania po prostu świetnym narzędziem do praktycznych celów, jednak gdy uwalniają się spod naszej kontroli stają się źródłem cierpienia i depresji.
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   goldbunny 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 756
  • Rejestracja: 13-październik 08

Napisano 03 listopad 2008 - 14:51

no coz mi sie myslenie nie "zdarza" tylko jest opcja ciagla, w zwiazku z tym obecnie pracuje z psychologiem nad tym, zeby nie myslec by moj mozg mogl czasem odpoczac.
Co do przeszlosci wlasnie tez mam pracowac nad nawiazaniem nici komunikacji z kazdym etepem mojego zycia, a w szczegolnosci wrocicdo spontanicznosci dziecka....
Wiec jakby tu powiedziec, musze dzialac odwrotnie niz sugerujesz :D
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 listopad 2008 - 15:03

goldbunny napisał:

no coz mi sie myslenie nie "zdarza" tylko jest opcja ciagla, w zwiazku z tym obecnie pracuje z psychologiem nad tym, zeby nie myslec by moj mozg mogl czasem odpoczac.
Co do przeszlosci wlasnie tez mam pracowac nad nawiazaniem nici komunikacji z kazdym etepem mojego zycia, a w szczegolnosci wrocicdo spontanicznosci dziecka....
Wiec jakby tu powiedziec, musze dzialac odwrotnie niz sugerujesz :D

Piszac, że myślenie się zdarza miałem na myśli to, że nie jest to proces dobrowolny i świadomy, tylko właśnie sprowadza sie do tego, że myśl nas używa. Pewnie, ze jest to opcja ciągła, już kiedys o tym pisałem. Dac mózgowi odpocząc od mentalnego hałasu- bardzo dobry początek;)
Wracanie do spontaniczności dziecka- tutaj tkwi klucz :)
Jednak po co nawiazywac komunikację z każdym etapem życia ? Po co zanurzac sie w abstrakcji ? Zdaje sobie sprawę, ze psychologowie działają na zasadzie zamiany negatywnego " worka" tożsamości, poczucia wartosci na ten pozytywny. To działa w mniejszym lub wiekszym stopniu. Jednak rdzeń choroby, dysfunkcji nie został wyleczony, tylko jej powierzchowne objawy. I czesto człowiek bedzie miewał nawroty stanu depresyjnego.
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   goldbunny 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 756
  • Rejestracja: 13-październik 08

Napisano 03 listopad 2008 - 15:21

no wlasnie problem, ze ja tak pogmatwanie myslami kieruje i poniewaz czasem bezpiecznik od nadmiernej pracy sie przepala, wiec wtedy zeczywiscie ktoras mysl mna zawladnie i jestem w dolku.
Co do powrotow, no musze wrocic z tego wzgledu, ze dla mnie pozostawianie przeszlosci za soba, oznaczalo odcinanie sie od niej calkowice, czyli praltycznie nie kontynuuje z danego okresu znajomosci. Pozsotaja tylko wspomnienia, a to nie jest dobre, bo tak na prawde nie rozporawiam sie w ten sposob z przeszloscia. Wiec jak ona nagle mnie zaatakuje to nie mam zadnej linii obrony...
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 listopad 2008 - 15:40

Widzisz, jakbyś kierowała świadomie i miała wpływ na te pogmatwane myśli- to by się one w ogóle nie pojawiały. Więc Twoje kierowanie jest tylko iluzją, a nie dobrowolnym i świadomym procesem. Przecież nie chcesz mieć pogmatwanych myśli, one zdarzają się niejako kompulsywnie. Czyli już te pogmatwane myśli Tobą zawładnęły a przepalanie bezpiecznika jest tylko tego kontynuacją.
Pozostawienie za sobą przeszłości to nie jest zrywanie znajomości, zapominanie wiedzy, która posiadamy, czy palenie na grillu albumów rodzinnych J
Tutaj chodzi o psychologiczny aspekt przeszłości, który nas dręczy, definiuje, zamyka w ciasnym pudełku mentalnym. Wspominaj przeszłe wydarzenia, jednak nie szukaj w nich samej siebie. Ponieważ nie znajdziesz się w myślach. Obraz mentalny zbudowany na sytuacjach i obrazach z przeszłości to tylko abstrakcja.
Przeszłość nigdy Cię nie zaatakuje, ponieważ jej po prostu nie ma. To co zostało to myśli o niej. Myśli o przeszłości mogą Cię natomiast zaatakować i tak czynią z większością ludzi. Nie identyfikuj się z nimi, potraktuj je jako formę energii, nie oceniaj jej, nie analizuj, nie szufladkuj- wtedy bez zasilania z Twojej strony one nie przetrwają i zaczną się rozpuszczać. Po pewnym czasie przestaną się pojawiać- umysł nie będzie widział w sensu w odgrzewaniu myśli, które traktujesz obojętne i których nie zasilasz swoja uwagą, kolejnymi myślami, a nawet wewnętrznym cierpieniem.
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   goldbunny 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 756
  • Rejestracja: 13-październik 08

Napisano 03 listopad 2008 - 16:12

na razie probuje sie wyzbyc przymusu grania rol (dzialanie z lekka o zabarwieniu schizofernicznym, chociaz nie ewidentne sklonnosci do choroby jako takiej). Jest to kwestia w rodzona i odziedziczona po ojcu, w kazdym etapie zycia bylam kims innym i w stosunku do kazdej osoby poznanej bylam kims inny. Wiec jak natrafie na przeszlosc stykaja sie niejako dwie stworzone przeze mnie osoby i ciezko odnalezc wlasciwy tekst roli. Zaczynam byc wtedy w dydonansie sama ze soba, wiec mozna pwiedziec bardzo uduchowienie, ze jestem obecnie na sciezce poszukiwanie samej siebie :)
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 listopad 2008 - 16:25

Nie musisz nic robic, by byc sobą. Role, która grasz to tylko genetyczno-socjalny produkt, na który nie masz większego wpływu. Analiza tych stanów do niczego nie prowadzi, ważne jest tylko rozpoznanie dysfunkcji ( Ty już to zrobiłaś) oraz uświadomienie sobie jej źródła- tutaj ja Ci daję kilka wskazówek ( utożsamienie z myślami).
Znajdziesz siebie tylko wówczas, jak przestaniesz szukac :)
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   goldbunny 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 756
  • Rejestracja: 13-październik 08

Napisano 03 listopad 2008 - 17:44

powiedzmy, ze ide na razie droga eliminacji i identyfikuje te nie wlasciwe, zobaczymy co zostanie :D
0

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 listopad 2008 - 19:38

goldbunny napisał:

powiedzmy, ze ide na razie droga eliminacji i identyfikuje te nie wlasciwe, zobaczymy co zostanie :D

Spróbuj zapomniec o słowach i wyrazach- no przynajmniej na kilka minut. Zatrzymaj nieustanny potok myśli i nie myśl w ogóle.
Co zostało, jest Tobą. Prawdziwa esencja, życie w czystej postaci, nie skażone hałasem mentalnym w głowie i różnymi szufladkami :)
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   goldbunny 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 756
  • Rejestracja: 13-październik 08

Napisano 03 listopad 2008 - 21:03

ha i to jest problem nie jestem w stanie wylaczyc potoku mysli, ale sie staram :)
0

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 03 listopad 2008 - 22:00

goldbunny napisał:

ha i to jest problem nie jestem w stanie wylaczyc potoku mysli, ale sie staram :)

Przynajmniesz wiesz, na czym polega trick - a to już dużo.
Myśli same sie rozproszą, jak tylko wyłączysz im zasilanie. przez następne 10- 15 minut staraj sie akceptowac każdą myśl, jaka Ci przychodzi, Obserwuj je po prostu.
W pewnym momencie poczujesz- nawet jak bardzo krótko- przerwę w strumieniu myśli.
U mnie to w ten sposób działa. jak czasem próbuje mnie nadejśc jakas myśl w postaci narzekania, pesymizmu- to momentalnie czuję jak zaczyna sie rozpuszczac. nawet nie zdązy sie dobrze u mnie zagniezdzic a juz znika. Nie wypieram zadnych myśli, to dzieje sie zupełnie spontanicznie. Mój umysł już dawno zorientował się, ze nie ma sensu karmic mnie destruktywnymi myślami- ponieważ tylko sie do nich uśmiechnę i nie bedę traktował poważnie. W ostateczności zupełnie zignoruję i poobserwuję sobie je na spokojnie. Wówczas najbardziej podła myśl nie będzie problematyczna, bo nie trawiła na żyzny teren.
Potem przychodzi uświadomienie sobie- wow, te abstrakcyjne, złożone z wymyślonych literek formy całkowicie opanowały ludzi, jak to możliwe ?
Ludzie stali sie ofiarą własnego wynalazku - słów i zdań.
Siła oddziaływania myśli i słów jest tak duża, że ludziom się wydaje, że są tymi słowami- a dokładniej konceptami mentalnymi w głowie i musze je dalej kolekcjonowac oraz bronic.
Może byc cos bardziej absurdalnego i szalonego ?:)
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   goldbunny 

  • Bywalec
  • PipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 756
  • Rejestracja: 13-październik 08

Napisano 03 listopad 2008 - 22:32

tylko widzisz dla mnie slowa nic nie znacza, moje zycie przepelnione jest interpretacja tego co dzieje sie wokol ale za pomoca zmyslow i uczuc. Dla mnie kazdy zapach, kolor, faktura potrafi miec bardzo intensywne zabarwienie co wytraca z rownowagi moj umysl na poziomie podswiadomym. Jak dolacze do tego moje mysli tedy bywa zle, bo potrafie bez ustanku zaprzeczac samej sobie. I nie ma na to wplywu, ze wiem doskonale jak abstrakcyjne sa slowa, dlatego tez nie wierze ani w to co slysze w opinii zlego o sobie, ale tez nie dopuszczam komplementow. Bo zawsze przy wypowiedziach patrze na mimike, gesty stojace za wypowiedzia. Z tym ze oczywiscie nie zawsze odbior jest wlasciwy, latwiej idzie mi z dziecmi one nie staraj sie kontrolowac mimiki swojego ciala.
Ta ciagla analiza sygnalow doprowadza do tego ze jestem ciagle nie spokojna nawet we snie, mozg pracuje za mnie nawet wtedy kiedy nie chce. I nie musze wtedy miec konkretnej mysli w glowie wystarczy sugestia obrazu. To jest wielki chaos, ktory jak obrecz zaciska sie w mojej glowie i nie moge odpoczac.
W panowaniu nad tym w duzej mierze pomogla mi joga, gdyz tam glownie pracujesz nad wiciszeniem i kierowaniem energii. Ale nawet tam czasem bylam w takim rozedrganiu umyslowym, ze nie bylam w stanie utrzymac rownowagi. I to nie jest tak, ze jak cwiczysz to myslisz caly czas "utrzymaj rownowage, utrzymaj rownowage" wrecz przeciwnie uwage kierujesz na odpowiedniej stabilnosci ciala i spokoj umyslu. Ale jak nie mozesz sie skupic, bo natlok wszystkiego w myslach cie przytlacza to wtedy nici z cwiczen. Ja po prostu wrecz sie przy najprotszych rzeczach wywracalam.
Mysli sa tylko dodatkiem do calosci obrazu, ktore jak znajda sie w nierownowadze, sprawiaja ze musze isc do lekarza.
Po prostu jest wszystkiego za duzo....zapachow, kolorow, dzwiekow, emocji...
A jednoczesnie calkowita cisza mnie wykancza, bo wtedy zostaja tylko mysli....
0

#0 Bot Reklamowy

  • Reklama
  • Grupa: Reklama

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Spirit 

  • Zadomowiony
  • PipPipPipPipPip
  • Wyślij prywatną wiadomość
  • Grupa: Użytkownik
  • Postów 3022
  • Rejestracja: 11-wrzesień 08
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 04 listopad 2008 - 11:38

Dzisiaj byłem w Empiku i otworzyłem na przypadkowej stronie jedną książkę o pokonywaniu własnych lęków. Autora nie pamiętam. Spodobał mi sie cytat:

" Czym bardziej coś chcemy pokonac ( lęk, depresję) tym wiekszą nadajemy wartośc temu w naszym życiu oraz przyznajemy, ze jesteśmy pod jego kontrolą"
Póxniej autor mówi o tym, ze trzeba to wszystko do siebie dopuścic, bez analizowania.

Piszesz, ze słowa nic dla Ciebie nie znaczą- tak trzymaj ! Tylko stosuj to równiez do swoich własnych myśli w głowie. Juz w pierwszym zdaniu świadomie lub nieświadomie wypowiedziałas magiczne słowo.
Dla mnie równiez słowa nie maja jakiegoś znaczenia, to mogą byc jedynie malutkie wskazówki- nic poza tym.
Zmysły, uczucia nie są problemem- tylko ich analiza ! Nie analizuj i nie szufladkuj, wtedy one będa sie pojawiac, ale coraz to słabsze. Czym bardziej bedziesz świadoma, tym bardziej będa sie one rozpuszczały.
Joga, Tai chi- świetne rzeczy, wykorzystuj je aby osiągnąc wewnetrzny spokój. Nie ważne jak bardzo będą ci sie udawac poszczególne cwiczenia. To nie ma takiego dużego znaczenia. Jesli podczas cwiczen pojawią sie myśli, nie walcz z nimi, tylko obserwuj, patrz na nie oczami małemu dziecka - z zaciekawieniem, ale bez interpretacji.
Lekarz- niech przepisze Ci odpowiednie lekarstwa i zaproponuje jakies ciekawe cwiczenie prowadzace do spokoju duszy i ciała.
Całkowita cisza - osiągalna tylko wtedy, kiedy przerywasz strumien myśli w głowie. Wtedy jesteś najbliżej esencji życia. Z tej ciszy wypływa wszystko co wartosciowe i piękne
Życie nie ma przeciwieństwa. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. Życie jest wieczne
0

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych