Napisano 12 sierpień 2010 - 19:47
„ Pierdolę lekarzy, pierdolę pielęgniarki i ich badania. Skurwysynów też pierdolę i ich dziwki też. Zamykam oczy i wstrzymuje oddech”. Ustawiła opis na gg i od razu poczuła się lepiej. Niech zobaczy, niech wie, że to o nim, niech w końcu zrozumie, że ma dość. Tyle razy sobie obiecywała, że kończy z emocjonalną patologią, że już nigdy więcej nie da się uwięzić w toksycznym bagnie. A teraz znowu tonie. Śmierdząca maź zalepia usta, nos, oczy. Wypełnia płuca. Tonie w bagnie pełnym gówien. Trzy lata jak ognia unikała wszelkich głębszych relacji z facetami. Już myślała że raz na zawsze się ogarnęła i, że nie poczuje już nigdy chęci obrzygania własnego odbicia w lustrze. Znowu rzyga.
Po jaką cholerę przez ostanie pół roku pożerała garści antydepresantów?! Teraz jej się już nawet nie chce sięgać po te pieprzone tabletki. Woli się napić wódki.
Godzina 1:45. Nie śpi. Zastanawia się z kim spędził tę noc.
Nie jest klasyczną pięknością. Ale za szczególnie brzydką też się nie uważa. Może jest trochę za niska, chociaż podobno faceci lubią drobne kobiety. On akurat lubi ją zdradzać z wysokimi, nijakimi dupeczkami z pianą zamiast mózgu.
Inni się zachwycają, że jest taka charakterystyczna, wyjątkowa i pociągająca. On też tak twierdził.
Nawet przez chwilę chciała się upodobnić do tych „ w jego typie”. Chciała obciąć dredy, zrobić jakąś dziewczęcą fryzurkę i złagodzić wizerunek. Może wtedy przestałby lecieć na inne?
Nie pozwolił obciąć włosów, bo lubi ją za nie szarpać podczas seksu. W łóżku często ją bije. Raz rozciął jej policzek, z czego był cholernie dumny. Lubi zostawiać ślady na jej ciele. Często ją wyzywa. Kiedy pozwala mu się mocno poniżać, na koniec nazywa ją grzeczną kotką. Ona zgadza się na wszystko, byle tylko choć raz usłyszeć z jego ust tę kotkę.
Dzisiaj powiedział, że nie przyjedzie na weekend. To kara za to, że chciała wiedzieć z kim spędził ostatnią noc. Zagroził, że zupełnie zerwie tę znajomość, jeśli będzie mu kazała tłumaczyć się z każdych pięciu minut. Zacisnęła zęby i przeprosiła. Tak bardzo boi się, że ją zostawi.
Ostatni weekend spędziła nad morzem.
Było cudownie, mimo, że nie chciał z nią pojechać.
Odpoczęła.
Mimo, że cały czas piła w ukryciu.
Wymykała się na spacery, których obowiązkowym elementem była wizyta w sklepie monopolowym. Na trzeźwo kompletnie nie przyjmuje rzeczywistości. Od wczoraj nie miała w ustach alkoholu. Jej matka godzinę temu wyjechała. Od tamtej pory zastanawia się czy kupić wino czy raczej zimne piwo. Chyba wybierze wino. Kosztuje 7 złotych, jest całkiem niezłe i chyba szybciej się nim upije niż dwoma piwami, na które wyda dokładnie taką samą kwotę. A niech tam, kupi butelkę wina i jednego browara. Dla pewności.
Ma na imię Lilly. Lat 24. Ma kota Stefana, psa Milorda, podejrzenie nowotworu i problem osobowościowy. Alkoholowy też, chociaż nigdy się do tego nie przyzna.
Podtrzymywałaś moją głowę
Nie roztrzaskałam skroni
O podłogę - póki co