Skocz do zawartości



Zdjęcie
* - - - - 1 głosy

Jak sobie pomóc?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 rainyday

rainyday

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Gadu-Gadu:62654900
  • Imię:Julia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 luty 2018 - 20:07


Dobry wieczór Wszystkim. 

Jestem na forum nowa, toteż nie jestem pewna czy wklepuję ten post do dobrego działu - ale mam nadzieję, że tak...

 

Nie bardzo wiem, od czego zacząć, a nie chciałabym tu wypisywać elaboratów - komu by się chciało je czytać;)

Mam 18lat. Od kilku zmagam się z nerwicą (nie żadnymi lękami ani fobiami, po prostu jakby nie jestem odporna na stres), z depresją tak właściwie ciężko mi powiedzieć - na terapii pierwszy raz byłam mając jakieś 16. Została ona jednak przerwana dość szybko z przyczyn niezależnych ode mnie - nie bardzo miałam możliwość wrócić, chociaż bardzo mi ona pomogła. Trwała raptem parę miesięcy, więc też nie jest to jakiś długi czas. Pomogła bardzo, ale nie całkiem. Dała mi jakby siłę żeby małymi kroczkami dotrzeć do miejsca, w którym jestem obecnie.

Sęk w tym, że nie jest mi dobrze. Jakbym zatrzymała się w pewnym momencie tej drogi "do normalności" i już na nim została, nie umiem ruszyć dalej. Jest lepiej niż kiedyś, ale czasem mam wrażenie że tamto zło do mnie wraca. Poddaję się mu bardziej lub mniej, wstaję po tym zawsze i nawet w miarę szybko, ale to takie błędne koło. Nie mam możliwości uczęszczania na terapię, mimo że chciałabym bardzo  - na pewno nie teraz. Mam jedynie świadomość, że czymś co powoduje te powracające stany, jest (przynajmniej między innymi) mój dom, domownicy, ot otoczenie. Średnio mam od tego jak uciec, chociaż robię co mogę. Pytanie jak poradzić sobie z tymi przyczynami, na które nie mam wpływu i możliwości ich zmiany (no rodziny nie zmienię;) )? Jestem z tym poniekąd sama. Mam przyjaciela, który słucha mnie zawsze kiedy mam gorszą 'chwilę' - ale nie potrafi mi pomóc, na słuchaniu jedynie się kończy. Mam też chłopaka który teoretycznie mnie wspiera, ale praktycznie...nie chcę go tym obciążać, raczej unikam pokazywania mu siebie w tym stanie (chociaż o nim wie i mimo wszystko często zauważa że jestem przybita). Oni są, chwała im za to, ale jakby nie znajduję tam zrozumienia. Nigdzie chyba go nie mam.

 

Nawroty (w sumie nawet nie wiem czy to dobre określenie) takich depresyjnych stanów są strasznie upierdliwe, nie chcę ich. Psują każdy jeden aspekt mojego "nowego" życia, źle mi z nimi. Wiem, że zawalam przez nie niektóre rzeczy (przykładowo nie mam siły żeby się zwlec do szkoły). Jak sobie z tym wszystkim radzić?



#2 Poddepresja

Poddepresja

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 46 postów
  • Imię:Ryszard
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 18 luty 2018 - 21:53

Nie zostanę splusowany, ale napiszę to, o czym wszyscy myślą. Wróć na terapię za wszelką cenę. Nic nie jest warte zdrowia psychicznego.

Wiem, że oczekujesz innej odpowiedzi, ale jej nie ma. Poleganie na innych, by pomogli uniknąć sytuacji dla Ciebie trudnych pompuje tylko bańkę izolującą Cię od świata, aż ta pęknie i będzie za późno. DOBRZE ROKUJE fakt, że występowała poprawa Twojego stanu bez wsparcie farmakologicznego, ale jeśli nadal będziesz czekać, to powrót do normalności już nie będzie taki prosty. Wiem po sobie, bo długo nie chciałem mieć w rodzinie latki osoby chorej i udawałem twardego, przez co niemal wylądowalem na dnie, teraz się odpycham nogami od niego ;-)

Poza tym istnieje duże ryzyko, że wylądujesz w szponach nałogu (alkoholizm jest niesamowicie często "powikłaniem" nerwicy, tak jak uzależnienie od leków uspokajających). Tak więc chwyc za telefon i zapisz się na terapię już teraz... no może poczekaj do rana. Powodzenia
  • anche lubi to

Nie zbliżaj się, jestem nosicielem kwasu deoksyrybonukleinowego  :(

Rodzina: Weź się w garść! Przestań się lenić. Weź się za siebie. Skończ z wymyślaniem tych bzdur. Daruj sobie te głupie wymówki.

Znajomi: Więcej uśmiechu. Uśmiechnąłbyś się czasem. Ale gbur. Więcej życia. Czy u Ciebie wszyscy zdrowi?

Express yourself dude (click here; you won't regret this)!


#3 rainyday

rainyday

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Gadu-Gadu:62654900
  • Imię:Julia
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 luty 2018 - 18:45

Dziękuję bardzo za odpowiedź:)

Nie mam możliwości powrotu, nawet za cenę wszelką...jak pisałam mam 18lat. Nie mam pieniędzy, by się zapisać na leczenie. Wiem, że jest jakieś na nfz (czy jakoś tak, w każdym razie "bezpłatne") - ale do tego musiałabym dojeżdżać do miasta. Mieszkam na wsi, gdzie psy szczekają odwłokami, a na noc chowa się asfalt by nikt go nie ukradł (cud, że w ogóle mamy asfalt). Dojazd busami do miasta w dwie strony to w sumie 3h. Nie dysponuję takimi zasobami czasu wolnego, bo na głowie mam sporo...

Dlatego staram się póki co walczyć z tym bez pomocy lekarzy (tak wiem, nie do końca się da). Żeby jakkolwiek radzić sobie z tymi gorszymi momentami.



#4 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5053 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 luty 2018 - 16:30

3h miesięcznie z 720 to wbrew pozorom nie jest dużo.

 

Wiele osób używa argumentu czasu lub pieniędzy w kontekście zaburzeń psychicznych nie zwracając uwagi jak dużo czasu zjada im nieleczona choroba.

Lata spędzone na poszukiwaniu rozwiązań, energia spożytkowana na chorobę zamiast na budowanie życia. Niestety doświadczenia pokazują, że tylko przez drogę zgłębienia własnej psychiki można poradzić sobie z blokującymi nas reakcjami. 

 

Otoczenie często jest mało wspierające, nie rozumie tego co się z nami dzieje. U podstaw jest to jednak Twoja choroba i chodzi o Ciebie i o Twoje zdrowie. I to Ty musisz podjąć decyzję czy chcesz zawalczyć o szczęśliwą siebie. Przykro mi, że nie znajdujesz oparci w bliskich, to też warto sobie przemyśleć, czasem wypłaać to, że tak jest. A może nie podjęłaś próby powiedzenia im jak się czujesz? Być może mimo braku zrozumienia byliby skłonni choć symbolicznie pomóć Ci w tych zmaganiach?

 

W życiu bywa różnie, sama podejmujesz decyzję jak chcesz działać. Dbaj więc o to żeby się wysypiać i jeść regularnie, znajdź sposób na chwilę dla siebie, na momenty w których możesz pobyć ze sobą, poczuć jak się czujesz, wypłakać jak trzeba. 
Jesteś młoda, dowiaduj się co tzn dla Ciebie być sobą, co jest dla Ciebie ważne. Przed Tobą jeszcze lepsze dni, trzymaj się


  • Husky lubi to
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#5 Gość_północ-południe_*

Gość_północ-południe_*
  • Gość

Napisano 25 luty 2018 - 16:52

Lepiej zacząć to leczyć jeszcze zanim przejdzie się na wyższe levele typu studia, praca. A jeżeli już się to odwlecze, to i tak jak najszybciej.

Gdybym zaczął się leczyć w porę, gdy miałem te 21-22 lata, to może bym na to forum nigdy nie trafił. Lub trafił tylko po to, żeby dzielić się doświadczeniami. Chociaż cholera wie... Nie ma co gdybać. Na pewno warto zacząć korzystać z pomocy jak najwcześniej.

Na NFZ jest i psychiatra i psycholog i psychoterapia, tylko trzeba czekać. Sam korzystałem z dwóch pierwszych, to wiem. 


Użytkownik północ-południe edytował ten post 25 luty 2018 - 16:59






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych