Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja bliskiej osoby


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 green_lady

green_lady

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów

Napisano 13 luty 2018 - 09:52


Cześć, znalazłam to forum i mam nadzieję, że dobrze trafiłam. Czuję, że potrzebuję wsparcia. Poniżej po krótce historia, która mnie dotyczy.

 

Mój partner, a w sumie to ex partner, niedawno został zdiagnozowany pod kątem depresji. Było pięknie, cudownie między nami, aż nagle odciął się, rozstał się ze mną. Mówił o ogromnym strachu.. Wszystko potoczyło się jakoś nagle, lawinowo. Nadal mamy ze sobą kontakt. Staram się go wspierać. Zapewniam go, że może na mnie liczyć, że jestem. Są takie dni, że dziękuje mi za to wsparcie (tylko ja wiem o jego depresji, nikt z rodziny nie wie), rozmawiamy, snujemy plany. Obiecał mi, że wróci, ale chce się najpierw uporać z samym sobą. A są momenty w których całkiem mnie znów odtrąca, chce się zamknąć całkiem w swojej ciemności, w swojej samotności. Próbuję dać mu światełko nadziei, pokrzepiać, ale właściwie to nie wiem, co mam mówić.. Mam wrażenie, że z każdego mojego zdania wyłowi zawsze coś co może być choćby w 0,01% negatywne.. Mieszkamy daleko od siebie, więc bez inicjatywy obu stron nie ma możliwości, żeby się spotkać. Próbuję go wyrwać na jakiś weekend gdzieś, żeby oderwał się od codzienności... Chodzi na terapię - wiem, że ją bardzo źle znosi, jest mu trudno. Bierze leki od miesiąca.

Proszę o podpowiedź co mam robić - chcę przy nim trwać, być wyrozumiała i wspierać go. Być z nim w tym trudnym czasie. Wiem, jaką wspaniałą jest osobą, bo znamy się już wiele lat. Ale nie wiem na ile mogę być przy nim a na ile powinnam go posłuchać, że chce być sam, że mam odpuścić, że on nie chce żadnego wsparcia.. On ma takie wahania i nie wiem jak się do tego ustosunkować. W jaki sposób mogę mu pomóc? I czy nadzieja na to, że osoba z depresją znów będzie sobą jest realna..?



#2 Milkyway

Milkyway

    Bywalec

  • Bywalec
  • 560 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdańsk

Napisano 13 luty 2018 - 10:18

Odtrąca Cię z lęku,tak myśle.. To powszechne zjawisko,człowiekowi w depresji wydaje się że nikt go nie rozumie..To że nie chce wsparcia - tego akurat nie słuchaj.. A wsparcie to chwalenie za drobnostki,pokazywanie od nowa że każda rzecz ma plusy,wiadomości że może na Ciebie liczyć,że jesteś,pamiętasz itp.. Terapia to ciężki proces i nie dziwie się że na razie sobie nie radzi,potrzeba czasu - trochę minie i człowiek zrozumie pewne kwestie bo psycholog ma za zadanie poprowadzić na odpowienie tory myślowe a nie dawac odpowiedzi,czlowiek sam musi do tego dojść.. Masz wrazenie ze z każdego zdania wyławia negatyw?Nie zwracaj na to uwagi :) Trzeba być cierpliwym.. Osoba z depresja będzie sobą,ale z czasem, powodzenia :)


  • Wisienka770330, Czarodziej i Subtila lubią to

#3 green_lady

green_lady

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów

Napisano 13 luty 2018 - 11:01

To staram się robić - pokazywać mu, że jestem i podrzucać mu małe pocieszacze. Zapewniam go, że zawsze może do mnie zadzwonić i pogadać. Martwi mnie to, że on jest przekonany, że sam sobie najlepiej ze wszystkim poradzi. On jest bardzo zamknięty, zawsze trzyma wszystko w sobie. I tak to duży sukces, że poszedł na terapię i bardzo mu w tym kibicuję. Nie wiem jednak na ile mam uszanować to, że on chce być sam - puszczać mimo uszu i się stale odzywać czy np. tylko na jakiś czas + czekać na jego inicjatywę i być..

 

Martwię się też o siebie trochę. Jestem bardzo wrażliwą osobą, sama mam łagodne stany depresyjne. Bardzo mi na nim zależy - jestem ogromnie zaangażowana. Każde jego wahanie nastroju przekłada się bezpośrednio na mój nastój. Nie umiem odpuścić i złapać zdrowego dystansu. Zdecydowanie nie traktuję tego na luzie, a jest to dla mnie priorytetem. Mam wrażenie, że jego komfort psychiczny i ogólnie jego stawiam wyżej niż własną potrzebę komfortu, niż siebie. Wiem, że to nie do końca dobrze.

Ale jestem silna i wierzę, że mogę pomóc jemu i sama też się uporać ze sobą. Choć czuję, że potrzebuję troski i wsparcia, a sama go nie mam.. To wszystko jest trudne.



#4 Milkyway

Milkyway

    Bywalec

  • Bywalec
  • 560 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdańsk

Napisano 13 luty 2018 - 16:25

"Nie wiem jednak na ile mam uszanować to, że on chce być sam - puszczać mimo uszu i się stale odzywać czy np. tylko na jakiś czas + czekać na jego inicjatywę i być.." - myśle że puścisz możesz wtedy gdy masz pewność że nic złego w stosunku do siebie nie zrobi,nie mniej jednak sądze że dobrze być w stałym kontakcie(ale o tym jak często dzwonić/pisać to już musisz sama zadecydować bo to kwestia indywidualna).. Jeśli jest zamknięty to staraj się przysłowiowo "ciągnąć" za język-jeśli czujesz że coś jest na rzeczy, owszem rozumiem że są kwestie o których człowiek nie chce mówić od razu i życie z nimi sam na sam utrudnia to wszystko,ale(jakiś problem)z czasem się nawarstwia a to powoduje, że człowiek gubi czasem kontrole nad tym wszystkim i podejmuje pochopne decyzje,stąd dobrze by było byś nakładniała go do tego by nie trzymał tego w sobie a np. porozmawiał z Tobą czy np przelał emocje na papier itp.

​Wiesz ciężko jest wrzucić na luz w takiej sytuacji jeśli Tobie na nim zależy,rozumiem Cię w tej kwestii. To co piszesz o swoim samopoczuciu i zaangażowaniu pokazuje też jaką jesteś osobą,wg mnie - dobrą i pomocną(jak sama pewnie wiesz,jeśli obserwujesz ludzi - z czasem takich jak Ty jest coraz mniej)

​Depresja przejdzie,też miejmy na uwadze to że zazwyczaj takie stany wychodzą w takich porach jak teraz - mniej słońca,więcej szarości i tak gotowe!  :lol: 

​Nikt nie powiedział że życie będzie łatwe,ale w grupie siła,pamiętaj :) Ciesze się, że tu zawitałaś bo to znaczy że szukasz pomocy i starasz się polepszyć obecną sytuacje,witaj na forum :)

 


  • Wisienka770330 lubi to

#5 green_lady

green_lady

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów

Napisano 14 luty 2018 - 14:55

Też się cieszę, ze tu trafiłam i dziękuję za miłe słowa. :) Przyznam, ze ta moja relacja z nim jest bardzo dynamiczna przez te jego zmienne nastroje. Co chwilę coś się dzieje. Ale ja staram się nie reagować na to już nazbyt emocjonalnie, jak do tej pory. Próbuję zachować dystans i chyba to dobry kierunek, bo czuję się nieco lżej.

 

 

Ale niestety, nie jest dobrze. On stwierdził, że rezygnuje z terapii!  :unsure:  Wkurza go, że terapeuta omawia ciągle jeden drażliwy dla niego temat. Powiedział, że tam nie wróci i poradzi sobie sam. Próbuję mu tłumaczyć, że leczenie jest najważniejsze, w końcu zobaczy skutki. A terapia jest trudna, ale pomocna i nie ma drogi na skróty. Ale on wszystkie argumenty odrzuca, pokazuje mi, że mam mu dać spokój i denerwuje go to, co mówię.. Nie wiem, co robić.. To jest w sumie jego decyzja, jest dorosły. Ale z drugiej strony to taka decyzja, która wpłynie na jego życie. A ja jestem taka pewna, czy chcę być z kimś z nieleczoną depresją. Do tej pory nawet nie przeszło mi przez myśl, że on będzie chciał porzucić leczenie i żyć "na pół gwizdka". Jestem prawie pewna, że nawet jeżeli chwilę będzie lepiej, to te wszystkie mroki gdzieś tam z czasem wyjdą i będzie to niszczące.



#6 Subtila

Subtila

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów
  • Gadu-Gadu:2635852
  • Imię:Ag
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:kujawsko-pomorskie

Napisano 14 luty 2018 - 15:14

Mam podobną sytuację - partnera z depresją i nerwicami. Czasem mam dość jego wahań nastrojów, bywam zmęczona wiecznym odtrącaniem, wyszukiwaniem samych złych rzeczy we mnie i w naszym związku, ale staram się go wspierać jak tylko mogę.

Mimo złych słów, staram się podchodzić do niego łagodnie, często zapewniać, że go rozumiem i zawsze jestem obok. Jego lepsze dni i lepszy nastrój wynagradzają mi te "ciemne" chwile, które przechodzimy. Może nieskromnie, ale dzięki mojemu uporowi i wsparciu, postanowił wrócić do swojego lekarza, znów zapisał się na leczenie i terapię. Najbardziej cieszy mnie fakt, że on wie i mówi o tym, że robi to dla nas.

Dlatego tak ważne jest,w przypadku chorej bliskiej osoby zrozumienie, jak wiele rzeczy robi i mówi pod wpływem choroby, tych złych myśli, które kłębią się wtedy w głowie. A to z czasem mija przy pomocy specjalistów, leków i właśnie bliskich i życzliwych ludzi wokół.

Jeśli masz jakieś pytania green_lady - śmiało, postaram się zawsze Ci pomóc.


  • Complicated_85 i Werrr lubią to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych