Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

ChAD bez leków


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Milkyway

Milkyway

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 471 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdańsk

Napisano 04 grudzień 2017 - 19:55


Cześć czy ktoś z was ma ChAD?Z chęcią porozmawiam.

Czuję że powoli wita mnie hipomania po remisji prawie 2 tygodniowej,a potem mania,dołek,remisja i tak na okrągło

Trochę to męczy

 

 



#2 Gość_obojetnosc_*

Gość_obojetnosc_*
  • Gość

Napisano 04 grudzień 2017 - 19:56

Ja nie mam, ale wiesz, ze z checia porozmawiam (:



#3 mistyk

mistyk

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów
  • Imię:Krzysiek

Napisano 16 grudzień 2017 - 08:25

Hej, przewlekły ChAD'owiec tutaj. Sugeruje jednak brać jakieś leki na te huśtawki nastroju. Odpowiednio dobrany stabilizator może zahamować wahania nastroju. Do wyboru jest kilka, najpopularniejsze to lit i depakina z tego co wiem. Lit jest generalnie najlepszy z tym, że różnica stężenia we krwi między dawką skuteczną a szkodliwą jest niewielka i trzeba regularnie krew badać. Depakina jest bezpieczna ale ma działania uboczne jak zwiększanie łaknienia itp.

U mnie niby zdiagnozowano ChAD ale mam głównie depresję. Mimo to wiem jak huśtawki potrafią być męczące. Czasem nie wiadomo co zrobić z energią i jak zasnąć, innym razem depresja i nie chce się wstawać.

Radze jednak tego nie lekceważyć, mania potrafi być też bardzo wyniszczająca. Rozmawiałem z ludźmi, którzy np. w czasie manii uprawiali hazard i tracili cały dorobek życia (dom, samochód itp.). Inni za wygłupy mieli problemy z prawem, kończyło się na przymusowym leczeniu.

Wiem co mówią o lekach ale życie to życie i czasem trzeba wybrać mniejsze zło.



#4 Gracja

Gracja

    Bywalec

  • Bywalec
  • 530 postów
  • Imię:Luiza
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 styczeń 2018 - 16:02

Od pól roku jestem chadziorem oficjalnie nietrującym zoladka niczym oprocz paru uzywek ulubionych i wam powiem, ze aż dziwne, bo i huśtawki mniejsze, bez prozacu jakoś żyć się chce bardziej, terapeuta nie wkurwia, a olanzapina i benzo na noc nie potrzebne, bo sama sie spać nauczylam. Rano lepiej, bo mniej sflaczala sie budzę. Kiedyś jakbym leki odstawila to kriko byli takie na bani, ze budzilam sie na jezdni w samych majtach przy -10 stopni i wracalam na chatę sie przespać. A teraz taka jakaś znormalizowana sie czuje i tylko sie mogę bać nawrotu manii, bo jak mnie stabilizator w ryzach nie trzyma, to prędzej czy później cos musi jebnac? Nie wiem, ale chwilo trwaj jak to mówią, i tak jestem bezmyslna, ze sie nie leczę, a skoro lepiej sie czuje to czemu mam na sile sie faszerować? Bóg jeden wie, no, może jeszcze mój lekarz tez by mial cos do powiedzenia.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych