Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Wielka tragedia w moim życiu.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 Paolcia87

Paolcia87

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Paulina

Napisano 12 sierpień 2017 - 01:21


Witajcie. Zdecydowałam się napisać na tym forum, ponieważ bardzo potrzebuje się przed kimś otworzyć. Prawdę mówiąc nie jest ze mną najlepiej, a muszę być silna dla mojego młodszego brata i rodziny. Wczoraj nad ranem zmarła moja Mama, która powinna mieć jeszcze wiele lat życia przed sobą, a jednak stało się inaczej. Bardzo ją kochałam! I czuję się potwornie winna jej śmierci, jeszcze nie mogę uwierzyć, że to wszystko prawda. Cały czas mam wrażenie, że śnie- że to tylko okrutny koszmar, z którego się obudzę. Moja mama była alkoholiczką, podobnie z resztą jak mój tata miała problem z nadużywaniem alkoholu, który to doprowadził do jej wczesnej śmierci. Teraz widzę w tym swoją ogromną winę, bo mogłam cokolwiek zrobić, a ja po prostu zostawiłam wszystko w rękach losu. Odpuściłam dwa lata temu kiedy to wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z Partnerem. Owszem, starałam się z Nią rozmawiać, jakoś przetłumaczyć, żeby przestała pić, ale widocznie starałam się za mało. Około 3 miesięcy temu załatwiłam jej wszycie esperalu, ale i to nie poskutkowało. Ona po prostu wypiła jakieś świństwo, które doszczętnie zniszczyło jej nerki. W tym momencie marzę tylko by cofnąć czas i jeszcze raz spróbować. Przykre jest to, że alkohol zniszczył tak Wspaniałą Kobietę, którą bez wątpienia była. Żałuję również, że zadała się z moim tatą, który wpędził ją w tą chorobę. Miała z Nim na prawdę ciężkie życie i gdyby nie zaszła w ciążę i mnie nie urodziła, to jej los potoczyłby się zupełnie inaczej. Naprawdę żałuję, że jestem na tym świecie, bo gdyby nie ja to nadal by żyła... Byłam ciężarem i nawet nie pomogłam jej kiedy tak bardzo mnie potrzebowała. Widziałam się z Nią jakiś miesiąc temu, a przecież mogłam widywać się codziennie. Byłam jeszcze przedwczoraj u Niej w szpitalu, ale prawdopodobnie nawet mnie nie poznała... Szczerze to nie wiem jak mam teraz z tym żyć, jak sobie poradzę. Wspomnę jeszcze, że kiedy nie piła była Cudowną Mamą i to chyba najbardziej boli. A ja zamiast ją ratować, zwyczajnie uciekłam. Powinnam była iść do psychiatry, ale zawsze się wstydziłam wyjaśnić komukolwiek moje demony. Żałuję, że tego nie uczyniłam, bo ja ogólnie boję się pijanych osób (mam uraz z dzieciństwa, bo tata mnie bił), więc ciężko mi było pomóc Mamie. Niestety mogłam to zrobić, mogłam zawalczyć i nie robić z siebie ofiary losu! Uważajcie proszę na siebie i swoich bliskich, walczcie z depresją i nie dajcie się temu cholernemu światu. Ja niestety walkę przegrałam...

Użytkownik Paolcia87 edytował ten post 12 sierpień 2017 - 01:55


#2 Golka

Golka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 120 postów
  • Imię:Małgorzata
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 12 sierpień 2017 - 05:33

 nie przegrałaś walki ....

moja Mama też była alkoholiczką, próbowałam różnych sposobów chodziłam nawet do AA na grupy wsparcia dla rodzin, pytałam lekarzy robiłam naprawdę dużo

moja Mama przestała pić jak dopadła ją poważna choroba

z tych wiadomości które uzbierałam, z własnych doświadczeń wiem tyle - cokolwiek by człowiek nie zrobił to alkoholik musi chcieć przestać pić

 

przeżyłaś ogromną tragedię i wiem że cokolwiek by Ci powiedzieć to i tak będziesz się obwiniać - tak już chyba jest

i ja obwiniam się za śmierć mojej Mamy choć odeszła na zawał wiele lat po tym jak przestała pić i nie było w tym mojej winy a jednak ....

 

otworzyłaś się tu - tu napisałaś o swoich demonach - więc jeśli zdecydujesz się na psychiatrę to też się otworzysz choć łatwe to nie będzie

właściwie to myślę że bardziej przydałby CI się psycholog

 

masz brata masz swoją rodzinę - musisz dla nich być silna a Twoja Mama już uwolniła się od swojego koszmaru

uwierz mi - Ona nie chciałaby żebyś się o to obwiniała

 

jeśli będziesz chciała popisać - zawsze służę pomocą


pesymistka z walniętym poczuciem humoru i chodzący paradox  :ph34r:


#3 Paolcia87

Paolcia87

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Paulina

Napisano 12 sierpień 2017 - 09:33

Prawda jest taka, że to mnie nie powinno być w ogóle.. Jak można się nie zadręczać mając świadomość, że zniszczyło się życie całej rodziny. Gdybym nie przyszła na świat, moja mama nie wyszłaby za mojego tatę i w efekcie nie musiałaby przechodzić przez to całe piekło. Powiem szczerze, że gdyby nie mój młodszy Brat i Partner to skończyłabym ze sobą. Czuję, że nie mam prawa do życia.. Trzyma mnie jeszcze myśl, że nie mogę zostawić ludzi, których kocham, ale z drugiej strony jaki Oni pożytek ze mnie mają skoro w tym momencie jestem wrakiem człowieka...?

#4 Graviora

Graviora

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 369 postów
  • Imię:Sebastian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:War-Maz

Napisano 12 sierpień 2017 - 09:43

Na pewno racji masz w tym co piszesz tylko najgorsze jest Twoje gdybanie. Rownie dobrze mozna gdybac, ze wlasnie dlatego, ze sie urodzilas Twoja matka zyla, moglo stac sie jej cos o wiele gorszego bla bls. Tutaj nie ma co gdybac, jest i bedzie Ci ciezko ale nie obarczaj sie winą, bez sensu. Tylko bedziesz sie w tym zaglebiac. Skoro tu napisalas to i pomocy po czesci szukasz, tylko jakiej :x Czlowiek zawsze "madry" jest po czasie, normalne. Wtedy inaczej wszystko dostrzegamy, widzimy tam Siebie, mowimy ze to nasza wina... To nie jest prawda, byla Twoja wspaniala mama ale z zyciem robila co robila. Gdybac Sobie mozemy, ze moglas pomoc, czy przyjela by ta pomoc itd. Kazdy zasluguje na nia ale Ty przeciez próbowałas... Wiec jaka wina sie obarczac, udowodnij teraz matce, ze Ty nie popadniesz w takie gowno! Dasz rade! Chociaz nie dziwie sie Twojemu zachowaniu - emocje. Zostalo Ci to przemyslec, przetrwac i nie podejmowac pochopnych decyzji pod wplywem emocji :l Powodzenia!

Setki pytan, tysiace odpowiedzi. #BedzieGorzej.


#5 takipomysł

takipomysł

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 117 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 sierpień 2017 - 09:47

dobra nie to nie, nieaktualne.


Użytkownik takipomysł edytował ten post 12 sierpień 2017 - 20:03


#6 północ-południe

północ-południe

    Bywalec

  • Użytkownik
  • 785 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 12 sierpień 2017 - 09:54

Ale że jak, masz żal do siebie, że się urodziłaś? Rozumiem szok i smutek po stracie mamy, ale przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś i zadaj sobie pytanie, czy nie jest to absurdalne?

#7 Paolcia87

Paolcia87

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Paulina

Napisano 12 sierpień 2017 - 12:13

Dziękuję Wszystkim za wysłuchanie i za miłe słowa. Pomocy owszem szukam, ponieważ obawiam się, że mogę nie wytrzymać i zrobić coś głupiego. Czuję się jak w pułapce- najchętniej uciekłabym przed tym wszystkim, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie mogę zostawić Brata i Partnera. Nie chcę ich krzywdzić swoim samolubnym postępowaniem. Wiadomo, że najłatwiej uciec na tamten świat i mieć wszystko za sobą, ale nie potrafię zostawić ich samych. Z drugiej strony nie potrafię żyć z tym wszystkim co się wydarzyło. A jeśli chodzi o moje obwinianie się to nie wzięło to się znikąd. Kiedy byłam w liceum to moi rodzice się rozwiedli i wtedy dowiedziałam się od taty, że byłam wpadką i powodem ich ślubu. Od tamtej pory ta świadomość za mną chodzi, a teraz jeszcze bardziej przekonałam się, że z moich narodzin nie wyszło nic dobrego. Czuję się jak potwór...

#8 Graviora

Graviora

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 369 postów
  • Imię:Sebastian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:War-Maz

Napisano 12 sierpień 2017 - 12:26

Widze, ze masz rozmyslanie jak Ja. Wspolczuje Ci tego. Gdybanie i stawianie Sobie kilku rozwiazan jest przygnebiajace i trudne. Jednak jest to inteligencja na pozor wszystkiemu.

Z Twoich narodzin jeszcze wyjdzie wiele dobrego ! Na pewno dobrze wie o tym Twoj partner :> Jeszcze nie jednemu czlowiekowi pomozesz, zobaczysz.

Daj Sobie czasu, na prawde. Trzymaja Cie emocje takze tez inne myslenie. Narazie po prostu Sobie to przeanalizuj a pozniej konkretnie pomysl co masz zrobic. Chociaz co tu duzo myslec - nie obarczaj sie winna, zyj dalej i czyn dobro Sobie i bliskim. Wiem, wiem latwo sie gada ale coz innego mozna robic? Taki system.

 

Wierze, ze z tego wyjdziesz. Widac, ze wiesz co jest sluszne a co nie takze na pewno podejmiesz dobra decyzje (wezmiesz sie za Siebie!)


Setki pytan, tysiace odpowiedzi. #BedzieGorzej.


#9 Paolcia87

Paolcia87

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Paulina

Napisano 13 sierpień 2017 - 01:03

Takipomysł- przepraszam, że nie napisałam do Ciebie wcześniej, ale teraz nie do końca jestem sobą. Twoje słowa na prawdę dużo mi dały. Dziękuję bardzo i dziękuję Wszystkim, którzy napisali w temacie. Jesteście Super!

#10 Gość_rainy_day_*

Gość_rainy_day_*
  • Gość

Napisano 13 sierpień 2017 - 07:28

A jeśli chodzi o moje obwinianie się to nie wzięło to się znikąd. Kiedy byłam w liceum to moi rodzice się rozwiedli i wtedy dowiedziałam się od taty, że byłam wpadką i powodem ich ślubu. Od tamtej pory ta świadomość za mną chodzi, a teraz jeszcze bardziej przekonałam się, że z moich narodzin nie wyszło nic dobrego. Czuję się jak potwór...


Nie będę Ci lukrowal, tylko napisze prosto z mostu może to do ciebie dotrze. Ten fragment świadczy o całkowitym braku logiki w twoim myśleniu, są tylko irracjonalne emocje. Zastanów się na spokojnie, czy możesz obwiniać się o to, że ktoś nie chciał, żebyś się urodziła. Poza tym gdybys się nie urodziła to mama by nie wyszła za tatę itd...dziewczyno, tak nie wolno myśleć. Gdyby...gdyby. żyjemy z tym co jest, widocznie tak musiało być. Myśl o tym co będzie, a będzie dobrze, a nie rozdrapuj bez końca przeszłości.
Pozdrawiam
  • północ-południe lubi to

#11 temida

temida

    Bywalec

  • Użytkownik
  • 930 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 sierpień 2017 - 08:44

jestes w swieżej żałobie. masz prawo do nielogicznego myslenia (ze to przez ciebie itd). ale chyba obwinianie się nie pomoże przetrwac tego trudnego czasu.
witam na forum

dinozaury nie jedzą wiśni

#12 Golka

Golka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 120 postów
  • Imię:Małgorzata
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Bydgoszcz

Napisano 13 sierpień 2017 - 14:52

to co powiedział Twój ojciec świadczy tylko o nim


pesymistka z walniętym poczuciem humoru i chodzący paradox  :ph34r:


#13 Paolcia87

Paolcia87

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Paulina

Napisano 13 sierpień 2017 - 20:19

Staram się trzymać, bo nie chcę innym dokładać zmartwień- tak sobie z tym radzę. Niestety od wczoraj nie jestem w stanie niczego zjeść, a dzisiaj piłam rano kawę i później już tylko kilka łyków wody. Potwornie mnie mdli i czuję śliny skurcz żołądka... Myślę, że to kwestia stresu. Czy mieliście coś podobnego kiedyś? Muszę się trzymać, a kończą mi się siły fizyczne :/

#14 Graviora

Graviora

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 369 postów
  • Imię:Sebastian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:War-Maz

Napisano 13 sierpień 2017 - 20:24

jestes w swieżej żałobie. masz prawo do nielogicznego myslenia (ze to przez ciebie itd). ale chyba obwinianie się nie pomoże przetrwac tego trudnego czasu.
witam na forum

Uwaga. Zgadzam sie pierwszy raz z Temida takze to juz cos znaczy. Nie ma co sie dziwic. Emocje, problemy w dodatku ZALOBA. Swierze zdarzenie, wszystko skumulowane w jednej chwili, calkiem normalne, ze czujesz sie jak za przeproszeniem gonwo. Musisz cos zjesc, pij chociaz duzo wody, zeby sie nie odwodnic - bardzo Cie prosze <3 Nie znamy sie ale wyobraz Sobie, ze prosi ktos Cie bardzo prosi. Mi to nie zaszkodzi a Tobie pomoze.

 

Jak juz na prawde sciska Cie zoladek, mdli itd to ewidentnie wina stresu, braku pokarmu itd ( chyba, ze na dodatek stalo Ci sie cos dodatkowo i wlasnie masz wzody w brzuchu :D)

Serio prosze Cie bardzo, jesli nie mozesz jesc to chociaz po prostu pij duzo wody, zeby sie nie odwodnic. Przezyli na wodzie XX dni wiec i Ty przezyjesz ;>

I sprobuj cokolwiek lekkiego przekasic. Nie dosc, ze teraz masz duzo na glowie to pozniej jeszcze wejda Ci dodatkowe problemy przez ta wegetacje Twoja :l

 

Trzymaj sie. #bedziegorzej


  • Wisnia770330 lubi to

Setki pytan, tysiace odpowiedzi. #BedzieGorzej.


#15 carlinde

carlinde

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 188 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 sierpień 2017 - 11:29

W kwestii jedzenia w stresie coś wiem, niestety. Zgadzam się z Sebastianem, spróbuj zjeść coś lekkiego, ale też takiego, co da ci energię, sałatka może się nie sprawdzić. Małymi kęsami, bez wmuszania w siebie za wszelką cenę, powoli. Nie dajesz rady - nic na siłę, najwyżej spróbuj za chwilę, ale postaraj się zjeść. Na stan psychiczny nie pomoże, ale fizycznie poczujesz się lepiej i nie opadniesz z sił tak szybko. 

 

Aż chyba sama zaraz spróbuję...


Oh, the road is long
If you stay strong
You're a better man than I


#16 Graviora

Graviora

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 369 postów
  • Imię:Sebastian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:War-Maz

Napisano 14 sierpień 2017 - 12:12

W zdrowym ciele, zdrowy duch <3

Setki pytan, tysiace odpowiedzi. #BedzieGorzej.


#17 Paolcia87

Paolcia87

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Paulina

Napisano 14 sierpień 2017 - 19:18

Dziękuję bardzo za porady. Staram się jeść, póki co średnio wychodzi, ale chociaż mogę już pić wodę. Jutro może będzie lepiej, jestem dobrej myśli.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych