mamajana napisał:
widzę, że tu wielka dyskusja była
moje obie córeczki nie były planowane, nie mydliłam nikomu oczu że nie wpadłam - choć wpadka w wieku 24 lat po skończeniu studiów, z człowiekiem który mnie kochał (czas przeszły) jakoś inaczej wygląda
ale takiedziecinne gadanie - "chcę, to bedę mieć" mnie nie tyle śmieszy co drażni - bo począć i urodzić (choć moje porody do łatwych nie nalezały) to jedno, a mieć siłę żeby wychowywać i troszczyć się o dziecko to drugie - to nie tylko kwestia pieniędzy (są ludzie biedni jak myszy kościelne a kochają się i tworzą wspaniałe rodziny)
Gratuluję mamajana! Myślę, ze to najdojrzalsza wypowiedź w tej jakże dziwacznej dyskusji. Świetnie podsumowująca ten spór.
Przyznaję się do tego szczerze: jestem niedojrzałą osobą, czasem myslącą naiwnie z racji braku doświadcznia, a moze z racji posiadania nieco marzycielskiego usposobienia.
Nie chcę jednak, by ktoś wtrącał się do mojego życia płciowego. Wiem, ze obrałam waszym zdaniem niewłaściwą drogę, ze powinnam brać pigułki i zapomieć o dziecku przynajmniej na 6 lat. Nie dąże do tego by mieć dziecko na siłę. Chcę być po prostu lepiej przygotowana na jego przyjscie na świat. Moze na razie wszystko wskazuje na to, ze moje dziecko bedzie nieszczęśliwe, bo jestem dalej zalezna od rodziców. Może i tak będzie, jak moje dziecko przyjdzie na świat w ciągu powiedzmy najbliższych 3 lat. Dlatego, wbrew własnym instynktom macierzyńskim, nadal mam wątpliwości. Zastanawiam się co robić, by jednak nie "wpaść". Abstynencja seksualna. Czystość przedmałżeńska. Ale to w obecnych czasach nie wchodzi w grę.
Mam chyba uzasadnione obawy przed braniem pigułek, w koncu chyba kazda kobieta zanim zacznie je brać obawia sie negatwnych skutków jakie mogą wywołać. A poza tym nie w pełni zabezpieczają przed ciążą.
Wyrazam swoje wątpliwości i obawy, piszę o własnych potrzebach. TO TYLE.