Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Odwiedzanie rodziny i rozczarowania


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
30 odpowiedzi w tym temacie

#1 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Użytkownik
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 14 styczeń 2017 - 22:21


Dobry wieczór. 
 
Mam do Was dzisiaj pytania odnośnie swoich bolesnych doświadczeń z rodzinami. O powrotach, rozczarowaniach i powrocie do takiego stanu, do takiego nastawienia, że żałuje się, że się do własnej rodziny pojechało.
 
W minione święta, jak co roku, pokłóciłem się z mamą. Mówiła, żebym przyjechał na Wigilię, po czym podburzała przeciw mnie mojego brata, co ja wyczułem i jednak zdecydowałem się, że nie pojadę. Do babci z jej strony się nie odzywam, bo jest poj*ana tak samo jak moja matka, a druga babcia liczyła na mój przyjazd, ale jako, że mieszkam 100km od rodzinnej miejscowości, to nie miałem za bardzo kasy przyjechać specjalnie do niej. No i wyczułem, że przez telefon (gdy dzwoniłem) miała mi to za złe. A tak naprawdę (teraz piszę szczerze, nie miałem w cale ochoty przyjeżdżać do tej babki, która RÓWNIEŻ jest jędzą, miałem lęki, więc czułem realne zagrożenie, że jak do niej pojadę to wyrządzi mi, jakiś bliżej nieokreślony, ból. 
 
I co, mówię "Pa, muszę kończyć, widzimy się w Nowym roku". No to byłem u niej wczoraj, lecz jak już jechałem, czułem, że nie powinno mnie tam być, że na pewno pożałuję tego wyjazdu. Czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego nadal wracam do miejsc, które wspominam tylko jako źródło swoich cierpień? Dzisiaj mam ochotę, żeby ta babka zdechła, po tym jak mnie poniżyła jak u niej byłem, lecz, choć obiecuję sobie, że nigdy więcej już do niej nie pojadę.... To za chwilę włączy mi się tryb "dobrego wnuka" ii.. i... i, nie wiem, pojadę do tej drugiej zołzy, która też tylko potrafi mnie objeżdżać, usprawiedliwiać manipulacje mojej matki, a ja coś do niej czuję. Czy to sentyment? Czy to miłość? Jak, miłość? Przecież ja ich nienawidzę. 
 
Proszę, powiedzcie, jakie macie przemyślenia na ten temat. Jak wyglądają wasze powroty do swojej rodziny, którą traktujecie z naprawdę dużą ambiwalencją (macie do nich mieszane uczucia). Ja mam wrażenie, że zabłądziłem gdzieś pomiędzy postawieniem wyraźnych granic, na zasadzie "nie chcę się z tobą widywać, ponieważ", a "odwiedzę cię, bo należysz do mojej rodziny". 
 
Pozdrawiam

Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#2 DontForget

DontForget

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 358 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 15 styczeń 2017 - 00:15

Ja długi czas męczyłam się żyjąc z matką pod wspólnym dachem, rozwalała mnie totalnie psychicznie. Mimo iż ojciec wielokrotnie przyjeżdżał i proponował mi zamieszkanie z nim, mimo wszystko odmawiałam bo "nie chciałabym żeby matka była samotna i płakała". A ta kobieta jest z tych, co posądzi własne dziecko o demoralizację, żeby zrobić drugiemu rodzicu na złość, u którego te dziecko mieszka. (Tak, to się zdarzyło naprawdę.)

I wiesz co? Trafił się dzień, kiedy sama siebie przekonałam, że to już za dużo. Musisz sobie uświadomić, że mimo iż ktoś jest Twoją rodziną albo mimo iż ma parę fajnych cech charakterów, nie oznacza że jest dobrą osobą. Te kilka rzeczy nie usprawiedliwia całej tony złych. Jak to usłyszałam - "Hitler może też był sympatycznym gościem przy bliskim kontakcie, ale czy to usprawiedliwia wszystkie zbrodnie jakie popełnił?"

Warto żebyś sobie rozdzielił, żebyś brał swoje zdrowie na pierwszym miejscu. Czujesz się z nimi źle? Nie jedź. Na początku możesz się czuć niekomfortowo wystawiając tak swoją rodzinę, ale powtarzam - Twoje zdrowie (psychiczne) na pierwszym miejscu.

Wszystkie nieprzyjemne sytuacje po nich spływają, a Ty się dusisz z tym długo przed i długo po. 

Ja nie utrzymuję kontaktu z matką ani babką od jej strony (podobne jak u Ciebie - kobieta gorsza od swojej córki) i jest mi z tym dużo lepiej. Dużo spokojniej. Przestałam nawet odczuwać że coś "powinnam". Nie, już nie muszę i dobrze mi z tą decyzją.


Użytkownik DontForget edytował ten post 15 styczeń 2017 - 00:16

maybe we feel empty because we leave pieces of ourselves in everything we used to love


#3 wakabayashi

wakabayashi

    Bywalec

  • Użytkownik
  • 515 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 16 styczeń 2017 - 08:55

Tak powinieneś mieć własne zdrowie na względzie przede wszystkim chociaż to nie jest takie łatwe. Ja mam podobny problem. Jak pewnie wiele osób tutaj.

 

Moi rodzice nigdy się nie dogadywali, dziadkowie praktycznie zawsze robili mi wyrzuty o to, że mama z bratem nie przyjeżdżają. Do mnie też wiecznie mieli jakieś ale, a to że za spokojny jestem, nie potrafię się odezwać itd. Z biegiem lat komentarze babci nie były zbyt czeste, ale coraz bardziej wyrachowane i dotkliwe. W Święta zadzwoniła do mnie może drugi raz w życiu i nie omieszkała stwierdzić, że jestem bez serca i odwracam się od rodziny. To dotyczyło mojego ojca bo nie mamy łatwych relacji i nie mam z nim kontaktu, ani z rodziną z jego strony. 

 

W moim przypadku problem z trudnością w ograniczeniu lub zerwaniu relacji, wyrzutami sumienia związanymi z całą sytuacją wynika z uczucia powinności, wpojonego gdzieś w dzieciństwie stereotypu, że starszym(zwłaszcza dziadkom należy się szacunek, a bardziej nasuwa mi się słowo gloryfikacja) i własnej szczerej potrzebie relacji w najbliższej rodzinie opartych na zaufaniu i miłości. Te wszystkie aspekty zamykają mi usta. Bo nie potrafię się obronić przed raniącymi komentarzami, wystosować odpowiedź podobnego kalibru jak atakująca mnie osoba.


"Odmierzyli jedną miarą nasz dzień, wyznaczyli czas na pracę i sen. Nie zostało pominięte już nic. Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć."


#4 DontForget

DontForget

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 358 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 16 styczeń 2017 - 11:09

W moim przypadku problem z trudnością w ograniczeniu lub zerwaniu relacji, wyrzutami sumienia związanymi z całą sytuacją wynika z uczucia powinności, wpojonego gdzieś w dzieciństwie stereotypu, że starszym(zwłaszcza dziadkom należy się szacunek, a bardziej nasuwa mi się słowo gloryfikacja) i własnej szczerej potrzebie relacji w najbliższej rodzinie opartych na zaufaniu i miłości. Te wszystkie aspekty zamykają mi usta. Bo nie potrafię się obronić przed raniącymi komentarzami, wystosować odpowiedź podobnego kalibru jak atakująca mnie osoba.

 

Ostatnio usłyszałam, że zamiast reagować na coś czy pozwalać, lepiej jest się po prostu odwrócić i odejść. Tak jak z agresorami - jeśli ktoś naskakuje na kogoś z agresywnymi tekstami, odpowiadając na nie, zezwalamy na jego agresję. Agresor wtedy usprawiedliwia swoje zachowanie, bo "nie jest jego agresja rzucona w nicość" tylko skupia się na innej osobie. To jest podświadome. 
Stare gadanie "po prostu zignoruj" nie bierze się znikąd. Możemy zauważyć, że jeśli przemilczymy rozmowę, to agresor w końcu straci chęć na dalsze krzyki, bo mówi do ściany. A kto lubi gadać do ściany? Dodatkowo, dla swojego spokoju możemy po prostu odwrócić się i odejść, aby nie słuchać tych monologów.

Trochę na innym przykładzie to podałam, ale to przekłada się na rodzinę - mimo tych wszystkich nieprzyjemnych sytuacji, wracamy do nich jak jakiś szczeniak i zezwalamy na tą toksyczność. 

Nie polecam teraz zrywać więzi z całą rodziną, ale po prostu poukładać sobie kto jakie ma znaczenie dla nas (oprócz tego myślenia "to moja babcia, muszę się jej podporządkować ze względu na więź genetyczną") i czy stoi to na przeszkodzie do naszego spokoju i zdrowia.


  • molenka i Willow47 lubią to

maybe we feel empty because we leave pieces of ourselves in everything we used to love


#5 odczepSię

odczepSię

    Bywalec

  • Użytkownik
  • 869 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Opole

Napisano 16 styczeń 2017 - 17:13

Wiesz, nawiązując jeszcze do odpowiedzi na agresję, ostatnio doświadczyłem czegoś takiego, że doszedłem do wniosku, że nawet i bycie asertywnym w niczym nie pomaga. Ani z jednej strony, ani z drugiej! Jestem agresywny, źle, bo potem zostanie to wykorzystane przeciwko mnie, jestem uprzejmy i mówię TYLKO o swoich uczuciach - to również nie pomaga!! Nadal jestem wyśmiewany, ingorowany, odrzucany. Są ludzie, z którymi po prostu nie można wejść w interakcję! 

 

Wydaje mi się, że tak jest z moją rodziną. Jedynym rozwiązaniem jest danie im do zrozumienia, że nie zasługują na kontakt ze mną. 


Nie masz z kim rozmawiać? Sprawdź to

Nie ma niczego cenniejszego niż ludzkie życie.


#6 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 2896 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 13 kwiecień 2017 - 20:51

toksyczne relacje.....rodzina....znam to dobrze, i rozumiem o czym piszesz, chociaż każde z nas ma inne doświadczenia i problemy....powtarzaj sobie, że jesteś tak samo ważny jak reszta Twojej rodziny, najbardziej zjadliwych ignoruj, z kim możesz pogadaj i wytłumacz jak się czujesz w takich relacjach, święta to trudny czas, pozornie spotykamy się, żeby wspólnie spędzić czas ale ta nerwówka przedświąteczna i gonitwa, żeby ze wszystkim zdążyć zwykle podnosi adrenalinę nawet najspokojniejszym

 

od zeszłego roku wprowadziłam u siebie ( a mamy zawsze sporą ilość gości na święta, bo liczna rodzina z obu stron ), że każdy ma swoje zadania do wykonania, jak chcą jeść, proszę bardzo, nie ma spiny, że to na święta a po świętach wyrzucamy nietknięte dania itd

atmosfera się poprawiła i wszystkim lżej :)


  • molenka lubi to

Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

 

 


#7 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 14 kwiecień 2017 - 05:48

Ograniczamy ilość osób z rodziny do minimum, w przeciwnym razie zawsze jest więcej szkody niż pożytku. Moja żona ma nerwy za każdym razem jak zbliżają się jakieś okazje, bo oboje lubimy spokój, porządek, ciszę, a rozgardiasz, harmider i klekotanie teściowej są nie do zniesienia.

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard


#8 Gość_mafkees_*

Gość_mafkees_*
  • Gość

Napisano 14 kwiecień 2017 - 10:58

świąt nie lubię a każda moja wizyta u rodziny to ćwiczenie z pokazu udawania, że wszystko jest dobrze...



#9 WyrazyWspółczucia

WyrazyWspółczucia

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 306 postów
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 14 kwiecień 2017 - 13:28

świąt nie lubię a każda moja wizyta u rodziny to ćwiczenie z pokazu udawania, że wszystko jest dobrze...

mam dokładnie to samo. jedynym plusem jest to że będę mogła sięgnąć po alkohol i będzie mi łatwiej XDD


  • rainy_day lubi to

#10 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 14 kwiecień 2017 - 13:38

Też bym chciał, ale przy moich lekach nie mogę, więc pozostaje cierpieć na trzeźwo. I tak dobrze, że tylko śniadanie i obiad.

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard


#11 WyrazyWspółczucia

WyrazyWspółczucia

    Średniozaawansowany

  • Użytkownik
  • 306 postów
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 14 kwiecień 2017 - 13:45

ja też przy moich lekach nie powinnam ale trudno. tego wymaga sytuacja nie xDD



#12 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 14 kwiecień 2017 - 13:51

W sumie tak.
Skoro tak mówisz to zaryzykuje :D
  • WyrazyWspółczucia lubi to

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard


#13 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 15 kwiecień 2017 - 07:51

WW nie czaj się :D.
Masz na sumieniu moje wieczorne zejście ;)

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard


#14 Gość_mafkees_*

Gość_mafkees_*
  • Gość

Napisano 15 kwiecień 2017 - 13:12

mam dokładnie to samo. jedynym plusem jest to że będę mogła sięgnąć po alkohol i będzie mi łatwiej XDD

Haha u mnie jest odwrotnie - przy rodzinie muszę się trochę hamować, bo wczoraj poszły 3 butle wina i nawet nie zauważyłem tego no ale jak się ma mocną głowę to się pije dużo, żeby się upić :ph34r:



#15 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Użytkownik
  • 2896 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 15 kwiecień 2017 - 13:37

nie ryzykujcie z alkoholem, może raz dla odmiany warto coś zmienić w swoim zachowaniu, zaskoczyć rodzinę i nie dać się wyprowadzić z równowagi....taki wielkanocny psikus .... niech się zdziwią 

 

Wesołych Świąt!


Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

 

 


#16 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 15 kwiecień 2017 - 13:55

Tylko jeden kieliszek wylewki wypiłem wczoraj. Rzadko pije, mam słabą głowę poza tym biorę leki i nie mogę. Dla smaku tylko właściwie i pod kontrolą. A najlepiej to w ogóle trzymać się od alko daleko. Przez rok nic nie piłem

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard


#17 Gość_mafkees_*

Gość_mafkees_*
  • Gość

Napisano 15 kwiecień 2017 - 13:57

ja mieszkam sam więc piję ile chcę i nie robię nikomu tym krzywdy ;) może poza sobą samym


Użytkownik de_mafkees edytował ten post 15 kwiecień 2017 - 13:57


#18 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 15 kwiecień 2017 - 13:59

Jak mieszkałem sam i byłem zdrowy to też sobie nie żałowałem. Oczywiście w granicach rozsądku...

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard


#19 Gość_mafkees_*

Gość_mafkees_*
  • Gość

Napisano 15 kwiecień 2017 - 14:00

ja zdrowy nie jestem, nie bez powodyu się tu zarejestrowałem ;)



#20 rainy_day

rainy_day

    na forum od 09.04.2017

  • Użytkownik
  • 3137 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska Środkowa

Napisano 15 kwiecień 2017 - 14:04

No tak, w sumie leki są po to żeby żyć normalnie ;)

" Góry to życie, życie to góry..."

Colette Richard





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych