Skocz do zawartości



Najbardziej lubiana zawartość


#692104 cytaty, motta, sentencje

Napisane przez Doma w 28 marzec 2017 - 12:00

2017_02_17_003.jpg




#687763 Jak Ci minął dzień?

Napisane przez Gość w 25 luty 2017 - 08:45

16832183_1250121108411854_53815809558426

 

Nothing more, nothing less.




#616470 Cóż...

Napisane przez Izba Przyjęć w 24 lipiec 2015 - 13:19

Będę pierwsza.

 

Bo już nie czuję się tak, jakbym zakładając ten temat, zaklinała rzeczywistość.

 

Jestem zdrowa, chociaż niektórzy powiedzą, że względnie.

 

Wydostałam się z klatki własnej głowy, duszy, słabości --- bez klucza, palnika, dynamitu i łapówek.

 

Po wielu próbach ułożyłam puzzle.

 

 

 

A zatem można.

Nawet jeśli bywa naprawdę źle --- udaje się.

Musicie to wiedzieć.

 

 

 




#360242 Pokój zapoznawczy

Napisane przez Kalina w 08 marzec 2011 - 20:15

Witam,

w "pokoju zapoznawczym" możecie pisać o sobie, możecie nam się przedstawiać, zapraszam też do czytania innych miejsc forum.

Zakładane tematy w "pokoju zapoznawczym" gdy osiągną 100 postów będą przenoszone do "pokoi prywatnych"
Na wyraźną prośbę Moderatorzy mogą pozostawić temat w "pokoju zapoznawczym"
Jeśli chcesz swój temat zamknąć i przenieść do archiwum - piszesz do Moderatora
Jeśli chcesz skasować swój temat - piszesz do Moderatora

Proponuję zapoznać się z zasadami "pokoi prywatnych"

Dziękuję i powodzenia na forum

Zapraszam do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM

http://www.depresja.ws/index.php?app=forums&module=extras&section=boardrules


#694497 Składamy sobie życzenia

Napisane przez Doma w 16 kwiecień 2017 - 10:40

Nadziei Zmartwychwstania dla Was wszystkich!

resurrection-2.jpg




#694442 Składamy sobie życzenia

Napisane przez molenka w 15 kwiecień 2017 - 23:48

Wesołych Świąt!

jesus-resurreccion.jpg

 




#668840 W trosce o dobry humor / kawały, ciekawe zdjęcia i filmiki.

Napisane przez PurePoison w 04 wrzesień 2016 - 17:56

NDXe5.jpg




#617070 Ja też

Napisane przez XAW w 30 lipiec 2015 - 05:18

Wygląda na to, że mi też to się udało. Czy na zawsze, to się okaże z perspektywy czasu, faktem jest, że mam rekordowo długi okres czasu, kiedy jest dobrze, a przynajmniej wystarczająco dobrze, by normalnie żyć. Ogólnie podobnie jak w drugim wątku, który tutaj jest założony - zmiana myślenia pomogła. Najciężej było zmienić myślenie. Dodatkowo zmiana otoczenia, pracy, miejsca zamieszkania i praktycznie wszystkiego, co się dało zmienić. Ciężko było to zmienić wszystko, nie tylko z ówczesnego braku sił na to, ale też dlatego, że się obawiałem czy nie będę mieć jeszcze gorzej. Ale to dużo pomogło. Nieraz trzeba zmienić coś 101 razy, bo 100 razy to za mało...ale się ostatecznie opłaca.

 

Tak czy inaczej zawsze warto próbować. Założyłem w pewnym momencie, że jeśli jest totalnie beznadziejnie, to już nie mam nic do stracenia, albo niewiele do stracenia. I od tego chyba się zaczęło. Chodziłem też do wielu psychiatrów, dopiero od ostatniego usłyszałem te słowa, że mogę nie mieć depresji, że może być wszystko dobrze, jeśli tylko odważę się na zmianę tego wszystkiego, co mnie przytłaczało jak np. praca, otoczenie, niektóre osoby, które tylko mnie próbowały dobić mimo że pozornie były mi bliskie. Oczywiście nie wszystkie, ale niektóre takie były i to było chyba najcięższe do zmiany, bo ostatecznie musiałem zakończyć kontakt z niektórymi, żeby spirala przestała się nakręcać. Przykre bardzo to było, ale niestety konieczne.

 

Ale tak naprawdę kluczowe było to, że usłyszałem, że nie muszę mieć depresji, albo że przynajmniej mogę zrobić tak, żebym normalnie żył (niemal zapominając o tym, że ją mam) - może to banał, ale jednak dużo mi uświadomił. Skoro psychiatra, do którego szedłem prywatnie mówi, że mogę zrobić tak, by nie chodzić do niego (co też równa się z tym, że on nie zarobi na mnie), to znaczy że tak już na pewno musi być..

 

Powiedziałem sobie, że przestaję myśleć o tym, co podpowiada depresja, a zaczynam myśleć o życiu i życiowych sprawach. A że zmieniłem te życiowe sprawy tak, że ogólnie zaczęły być pozytywne w moim odczuciu - dobra praca, dobre otoczenie, lepsze miejsce zamieszkania, no to i ogólnie zrobiło się lepiej.

 

Nie boję się nawrotu - nie myślę o tym. Jeśli by się zdarzył kiedyś, to trudno - znów będę walczył. Ale wcale nie musi się zdarzyć, więc po co mam sobie tym zawracać głowę. Jest wiele innych rzeczy, które są bardziej warte uwagi - te wspomniane sprawy życiowe. I inne osoby, które jeszcze walczą z tym wszystkim. Lepiej pomyśleć o pomocy im niż martwić się, że coś może wrócić. Tak sobie mówię, tak myślę.

 

Poza tym, nikt mi nie odbierze tego czasu, w którym było i jest dobrze. Każdy urlop od depresji jest dobry. Wcześniejsze moje urlopy od niej trwały dużo krócej, jeden najdłuższy trwał ok. 4 miesięcy, potem było źle, bo nie zareagowałem, gdy zaczęło mi się sypać w sprawach życiowych, potem było z nimi gorzej, co dało nawrót. Teraz już wiem, że czasem lepiej się przeprowadzić lub zmienić pracę niż wykańczać się takimi rzeczami i pozwalać przez to depresji na atak.

 

Jest dobrze, jak nigdy nie było. I wierzę, że tak zostanie :) Przyczyny depresji i innych chorób są różne, ale myślę, że zawsze jest jakieś wyjście z tego tylko nieraz trzeba bardzo odważnych decyzji - u mnie nie musiały być tak odważne, jak u niektórych, więc miałem w sumie łatwiej.

Ale lepiej podjąć trudną decyzję niż żyć za szklaną ścianą i obserwować życie zza niej.




#694468 Składamy sobie życzenia

Napisane przez matrix w 16 kwiecień 2017 - 07:31

zmartwychwstanie.jpgwesolych swiat .. :)




#688079 Jak Ci minął dzień?

Napisane przez Gość w 28 luty 2017 - 08:20

A ode mnie myśl dla Was wszystkich na dziś:

 

16996173_1280335112060687_60584529266128




#676334 Jak Ci minął dzień?

Napisane przez *Aniela* w 09 grudzień 2016 - 21:43

Załączony plik  15338649_355032494880017_2731671979261339774_n.jpg   132,86 KB   0 Ilość pobrańZałączony plik  15338852_356919514691315_2138097213922309923_n.jpg   74,93 KB   0 Ilość pobrańZałączony plik  15203349_356973014685965_1133272270523168303_n.jpg   124,58 KB   0 Ilość pobrań

 

Ostatnio te zamówienia skończyłam . 

Teraz mam jeszcze 2 + 17 

Dzisiaj zaczęłam farmakoterapie nowy lekiem 




#671594 Twój przyjaciel

Napisane przez incantation w 10 październik 2016 - 13:38

Kiedy świat mówi do nas, że „jesteśmy coś warci”, dotyka w nas jednej z najgłębszych potrzeb, ale kiedy stawia warunek „jeśli”, głęboko rani w nas tę potrzebę. Nieraz nie jesteśmy tego świadomi. Dlatego pozwalamy się ranić. Gonimy za tym, by świat nas dowartościował. Sądzimy, że musimy się rozprawić z mnóstwem podyktowanych nam „jeśli”: aby się liczyć, aby być cenionym, aby nie wypaść z gry. Tak bardzo ulegamy mnożącym się „jeśli”, że przestajemy żyć własnym życiem. Żyjemy na życzenie innych, w „gorsecie” ludzkich oczekiwań. Zgadzamy się być „tablicą” do zapisywania oczekiwań pod naszym adresem czy opinii o nas. I tak powoli ulegamy przekonaniu, że na wartość trzeba sobie zapracować, zasłużyć, a nawet ją kupić. Zapominamy o jednej z fundamentalnych i niezaprzeczalnych prawd o naszym życiu: że wartość po prostu się ma.

Zacznijmy kochać siebie.




#669235 Witam

Napisane przez wakabayashi w 09 wrzesień 2016 - 10:17

Cześć. Poszukaj psychoterapeuty, który pomoże Ci uporać się z doświadczeniami z przeszłości. Domyślam się jak cholernie ciężko było Ci przetrwać to wszystko i nadal ciężko jest z tym żyć. Widać, że to co Cię spotkało miało duży wpływ. Nie przejmuj się niepowodzeniami bo każdy ich doświadcza w mniejszym lub większym stopniu, a Tobie przez lata towarzyszy dodatkowy ciężar. Jeśli chodzi o dziewczyny to faktycznie powinieneś trochę przystopować. Być może tak zależy Ci na miłości bo poszukujesz rekompensaty bliskości, zrozumienia i wsparcia, którego potrzebowałeś kiedyś. W połączeniu z Twoją wrażliwością(która sama w sobie nie jest zła, tylko trzeba ją dobrze ukierunkować ;)) bardzo łatwo Cię zranić do żywego. Sam w poście wspomniałeś, że oddasz wszystko żeby tylko dostać czego potrzebujesz, więc pewnie oddasz się całkowicie pierwszej dziewczynie, która okaże Ci zainteresowanie. Jednak druga osoba, może nie będzie chciała okazywać Ci tak wiele uczuć zwłaszcza na początku. Wtedy albo ucieknie, albo będzie Cię ranić będąc z Tobą. Nikt nie zatroszczy się o Ciebie jak Ty sam, wykorzystaj ten czas, który masz, zaakceptuj jaki jesteś, pracuj nad sobą i rozwijaj się. Sam możesz dać sobie to czego potrzebujesz, jeśli tak się stanie wtedy będziesz wiedział czego chcesz. Nie chodzi o to, żeby być w życiu bezdusznym, ale świadomie kierować uczucia. Jak spotkasz dziewczynę to daj sobie i jej trochę czasu, żebyście mogli się poznać i stwierdzić czy faktycznie do siebie pasujecie.

Myślę, że nie powinieneś rezygnować z pasji jaką jest muzyka, to na pewno pozwoli rozwijać Twoją osobowość i faktycznie może być okazją do poznania dziewczyny, jednak nie rób tego na siłę, bo też zgadzam się, że desperacja i zarzucanie kogoś uczuciami odstraszy drugą osobę. Daj sobie czas, a będzie dobrze:)




#666062 W trosce o dobry humor / kawały, ciekawe zdjęcia i filmiki.

Napisane przez toy_ w 09 sierpień 2016 - 19:07

W czasie mszy, facet szeptem pyta osoby obok:
- Jakie jest tu hasło do wi-fi?
- Jezu Chryste, człowieku!
- Ze spacjami, czy podkreślnikiem?


#665627 W trosce o dobry humor / kawały, ciekawe zdjęcia i filmiki.

Napisane przez toy_ w 05 sierpień 2016 - 20:56

Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie. Ordynator odpowiedział:
- Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę.
- Aha, rozumiem ? powiedział gość ? normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
- Nie - powiedział ordynator - normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?


#664739 W trosce o dobry humor / kawały, ciekawe zdjęcia i filmiki.

Napisane przez Lukier w 27 lipiec 2016 - 14:20

14453.jpg




#634845 I ja też!

Napisane przez virven w 07 styczeń 2016 - 23:04

Hej wszystkim!

 

Nie wiem, czy ktokolwiek czyta te historie ozdrowieńcze, ale ostatnio zaproponowano mi umieszczenie takiej spowiedzi na forum publicznym, także jestem.

Moja historia z depresją sięga dobrych 6 lat wstecz, kiedy to wyciągnęła po mnie swoje macki i zatrzymała w ten sposób na zdecydowanie zbyt długi czas. 
W moim przypadku proces wychodzenia z tej czarnej dziury nie wymagał  zmiany szkoły, miejsca zamieszkania, nawyków, znajomych, rodziny, nie adoptowałam dziecka z Afryki i nie wyjechałam na pół roku na Karaiby, żeby coś do mnie dotarło.
Nie usłyszałam też magicznych słów, nie przeczytałam fascynującej książki, dopiero teraz, po latach, wiem o wiele więcej. Wiem to, czego wtedy zabrakło, żeby wyzdrowieć szybciej.
 

Pewnego (słonecznego, bo jakżeby inaczej) dnia, zwlekłszy się z łóżka, podreptałam do kuchni zażyć dzienną partię antydepresantów i zawahałam się- a może by tak bez? Spróbować, sprawdzić, zawalczyć?
Dotarło do mnie, że jestem zmęczona tym schematem. Zmęczona bycia zmęczoną. Zapragnęłam zmiany, czegoś więcej w życiu, jakichś perspektyw, przyszłości.
I tak to się zaczęło- walka, ale jednocześnie poddanie się, akceptacja, ale nie w bierny, nihilistyczny sposób.

Decyzja o tym, że będę trwać, mimo wszystko. O tym, że będę się starać i zawalczę o siebie.

Choroba była w pewnym masochistycznym sensie moją strefą komfortu- nie miałam żadnych planów na przyszłość, zobowiązań, nie musiałam stawać czoła trudnym sytuacjom, wystarczyło jedynie wrócić do domu i osunąć się w dobrze znany mrok, zrezygnować, poddać się, nawet nie spróbować.
Owszem, była przeszkodą- utrudniała oddychanie, wciąż ciągnęła w dół, podpowiadała głupie rzeczy, zniekształcała rzeczywistość, zabierała przyjaciół, znajomych, ale jednak była bardzo wygodnym sposobem na uniknięcie odpowiedzialności, była przewidywalna, była też moim przyzwyczajeniem, starym schematem odgrywanym dzień w dzień, aż stał się chlebem powszednim, a jakiekolwiek myśli o tym, że mogłoby być inaczej wydawały się być nie na miejscu.

Obecnie jest tylko wspomnieniem, ale nie bolesnym, smutnym, czy wstydliwym, tylko wartościowym, znaczącym.

Niemalże każdego dnia, jakkolwiek by to tanio nie zabrzmiało, nie mogę się nadziwić, że jeszcze żyję. Że oddycham pełną piersią, że uśmiecham swobodnie, realizuję, że zaraz po otwarciu oczu nie zalewa mnie fala zimnego strachu, a serce przepełnia wdzięczność, że dałam sobie jeszcze tę jedną jedyną szansę.
Wiem, że depresja nie wróci, cokolwiek by się w moim życiu nie stało. To nie znaczy, że nie bywam smutna, nie płaczę, nie wyję z bólu, nie boję się czasem przyszłości, nie lubię odciąć się od świata na chwilę, odetchnąć, odpocząć. 

Wyjście z choroby wymaga niesamowitej odwagi, a przeżywanie wszystkich emocji jest trudne, wyczerpuje. Ma ona wiele odcieni, różne historie, wielorakie podłoża, a każdy z nas jest na innym etapie rozwoju, świadomości i kroczy inną ścieżką- dlatego niestety sposób na stawienie czoła życiu, swoim emocjom i decyzji o wyzdrowieniu musimy znaleźć własny.

Nie będzie łatwo, będzie rzucało, często będzie niesprawiedliwie, ale zawsze będzie warto.

W głowie mam chaos, nie za bardzo wiem, co powinnam powiedzieć, dużo łatwiej zwraca mi się do konkretnego przypadku, jednostki, co kiedyś mam nadzieję uczynić jako pani lekarz. Ciężko jest też oddzielić zbędne wersy od wartościowych słów, nie brzmiąc przy tym jak tania książka psychologiczna, zwłaszcza że wiele tutaj starszych, bardziej doświadczonych osób, ale jeśli ktokolwiek (jakimś cudem) chciałby ze mną porozmawiać, to z miłą chęcią to zrobię.

Tymczasem życzę wszystkim dużo siły, wytrwałości, cierpliwości, wiary i wspomnianej wyżej odwagi. :)
 




#632441 Doskwiera mi samotność..

Napisane przez johndoe w 22 grudzień 2015 - 22:40

Bo nie nosimy naklejek na czole.




#627203 W trosce o dobry humor / kawały, ciekawe zdjęcia i filmiki.

Napisane przez dariamonika w 24 listopad 2015 - 18:58

12049671_832395643540588_889256381160191




#482128 Posłanie do nadwrażliwych

Napisane przez wariatka-tanczy w 17 grudzień 2011 - 23:06

Ależ oczywiście! Cieplutko również pozdrawiam!!!

Wiecie... taki mam dziś nastrój... tak sobie myślę. Myślę sobie, że Wy sobie nie zdajecie sprawy z tego jacy jesteście wspaniali........ Bardzo się dziś tutaj wzruszyłam, pisząc w swoim pokoiku ;)
Myślałam o tym, jak całe życie do teraz przeżyłam wśród ludzi tak zwanych "normalnych"... wśród ludzi, którzy nie chodzą do psychiatry, którzy nie mją diagnozy, nie łykają proszków, którzy są podobno zdrowi, porządni, odpowiedni, normalni, podobno normalni... a ja wśród nich tak strasznie źle się czułam! Taka mała, nieważna, nierozumiana, niewysłuchana... oni potrafili zawsze tylko zapędzić mnie w jeszcze ciemniejszy kąt, dokopać, "a weź daj spokój, co za głupoty gadasz", "co się alienujesz?", "zostaw, ona tak tylko uwagę na siebie zwraca, nie pocieszaj jej, bo będzie gorzej", "nieprawda to co mówisz, właśnie, że inaczej jest", "no to się dopasuj i przestań wydziwiać", "o jeezuu, ona znowu...", /głbokie westchnienie i przewracanie oczami/... i ja tak bardzo bardzo się ich bałam, bałam się, że znowu zrobię coś źle, że ktoś będzie znowu mi udowadniał, że nie mam racji, że jest ze mną coś nie tak, że jestem jakaś nieudana, że muszę się zmienić, że to ja mam sie dopasować, że to ze mną jest problem, że głupia jestem, niepojętna, nie umiem się dostosować do normalnego świata, do normalnych ludzi, do ich normalnych żyć......

Ale wiecie co? Ja teraz sobie myślę, że tam chyba jednak wcale nie jest normalny świat.

Bo przyszłam tutaj, do Was, smutnych, poranionych, zagubionych osób, niepewnych siebie, świata, podobno nieumiejących sobie poradzić, z którymi podobno jest coś nie tak... i ja dopiero tutaj poczułam się bezpiecznie. Zaakceptowana taka, jaka jestem. Bałam się czasem wypowiadać w internecie, bo bałam się, że ktoś mnie skrzyczy, powie, że jestem głupia, że gadam głupoty, że nie mam racji, że mnie zaatakuje swoim ego, swoją rządzą włądzy i pokazania, jaki to on nie jest, a ja będę słaba i mnie pokona i dostanę po głowie... cały czas mam takie obawy. Że nie mam racji. Piszę coś, potem wracam na stronę i mam w sobie taki lęk i oczekiwanie, że ktoś mnie na penwo za to skrytykował, ktoś się mnie na penwo już czepia, podważa to, co piszę, że nieprawda... a tutaj nie. Nie macie pojęcia jacy jesteście wspaniali, ile potraficie dać ciepła i bezpieczeństwa... a w każdym razie ile ja go od Was czuję. Wiecie, dopiero tutaj, wśród Was poczułam się jak normalny człowiek w normalnym świecie. W którym ludzie są na siebie uważni, bo wiedzą, co to znaczy zranić i być zranionym, w którym ludzie dają sobie uśmiechy, pocieszają się, posyłają ciasteczka i kawę :) słuchają innych osób, są wysłuchiwani, są bezpieczni i otwarci...

Się wzruszyłam głupia, ale mnie dopadło... :P Dziękuję Wam po prostu, że jesteście dokładnie tacy, jacy jesteście, jesteście wspaniali.
Bądźcie pozdrowieni!